Starostwo Powiatowe w Łomży

86 215 69 00
Rocznica Powiatu Łomżyńskiego
Natura
Pogoda dziś:
-1°C
Biuletyn Informacji Publicznej BIP Kontrast Youtube
Slajd

Dolina Narwi

Czysta natura
Slajd

Serce Lutosławskich

Muzeum Przyrody - Dwór Lutosławskich w Drozdowie, jednostka kultury Powiatu Łomżyńskiego
Slajd

Fortyfikacje

Forty w Piątnicy
Slajd

Tradycje Kurpiowskie

ROK, Gmina Zbójna, Gmina Nowogród
Slajd

Zachować pamieć

Polskie Termopile - Wizna 39

Lidl wycofuje produkt. Jego użycie grozi pożarem

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-29 12:44 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Lidl informuje o wycofaniu ze sprzedaży jednego ze swoich odkurzaczy. Produkt był dostępny w sklepie od 21 września i okazuje się, że jego użycie grozi wznieceniem pożaru. Sprawdź, czy nie masz go w domu.
 
sklep zakupy lidl koronawirus
sklep zakupy lidl koronawirus (money.pl, Fot: Rafał Parczewski)
 
Użycie tego odkurzacza grozi pożarem
Użycie tego odkurzacza grozi pożarem

"W jednostkowych przypadkach nie można wykluczyć prawdopodobieństwa wystąpienia ryzyka pożarowego podczas ładowania urządzenia lub podczas jego użytkowania" - czytamy w komunikacie na stronie sieci.

 
Firma Hoyer Handel GmbH apeluje do wszystkich klientów o zaprzestanie używania produktu. Jak czytamy dalej - firma zapewnia, że osoby, które zdążyły zakupić odkurzacz, bez problemu będą mogły zwrócić go w sklepie. Nie wymaga się nawet przedstawiania paragonu.

Rolnicy jadą do Warszawy. "Palenia opon nie będzie"

 
Firma podkreśla, że wycofanie dotyczy tylko jednego odkurzacza. Wszystkie inne produkty marki "Silvercrest" według zapewnień są bezpieczne w użytku.

Jak wybrać tornister? Na co zwrócić uwagę przy zakupie biurka i fotela dla ucznia? Jakie parametry muszą spełniać odblaski?

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-20 11:45 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Zbliża się początek roku szkolnego, a z nim ważne decyzje zakupowe rodziców. Co sprawdzić w sklepie, aby zapewnić dziecku wygodę korzystania, zdrowy kręgosłup i bezpieczeństwo?

 

Po wakacjach dzieci znów rozpoczną naukę. Nawet jeśli z powodu epidemii przez jakiś czas odbywałaby się ona zdalnie, wiąże się to z zakupami podręczników, przyborów szkolnych, opłatami za czesne itp. Z ubiegłorocznych badań CBOS „Wydatki rodziców na edukację dzieci w roku szkolnym 2019/2020” wynika, że średnio wyniosły one 1120 zł. Z pomocą przychodzi rząd, który w ramach programu „Dobry start” przyznał 300 zł na wyprawkę szkolną dla każdego ucznia. Także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chce wesprzeć rodziców radą przy zakupach związanych z początkiem roku szkolnego.

Przygotowaliśmy porady, które pomogą przy wyborze mebli do nauki, tornistrów i odblasków. Najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo uczniów. Podpowiadamy m.in., na co zwrócić uwagę, aby dzieci nie obciążały nadmiernie kręgosłupów, odrabiając przy biurku lekcje czy idąc z plecakiem do szkoły, a także aby były z daleka widoczne dla kierowców. W naszym poradniku zwracamy też uwagę na wygodę korzystania i jakość wykonania produktów przeznaczonych dla uczniów. Zachęcam do lektury i życzę mądrych wyborów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Tornistry i plecaki

Zgodnie z zapowiedziami ministra edukacji, uczniowie mają we wrześniu wrócić do szkolnych ławek. Niezbędny będzie więc tornister lub plecak. Korzystnie, aby posiadał on sztywną konstrukcję - jest to zdrowsze dla kręgosłupa i sprzyja prostowaniu się dziecka. Taka konstrukcja chroni też plecy przed uwieraniem, nawet jeśli rzeczy w środku nie są ułożone.

Zalecana waga tornistra z wypełnieniem uznana za nieszkodliwą dla dziecięcego kręgosłupa wynosi 10 proc. wagi ucznia, czyli dziecko ważące 20 kg powinno dźwigać nie więcej niż 2 kg. Dlatego przy zakupie tornistra wybieraj najlżejszy, dostosuj go do wzrostu ucznia i tego, co musi w nim nosić. Pamiętaj przy tym, że oprócz zeszytów i podręczników powinny się w nim zmieścić np. woda czy drugie śniadanie. Sprawdzaj regularnie wagę i zawartość tornistra, szczególnie młodsi uczniowie często wrzucają tam rzeczy, które nie są niezbędne w szkole, a znacznie zwiększają ciężar na plecach.

Sprawdź, czy tornister ma wyprofilowany stelaż, najlepiej z wybrzuszeniem na odcinku lędźwiowym, aby dobrze przylegał do pleców. Przydatne będą także pasy biodrowe lub piersiowe (dobrane do wzrostu dziecka), które odciążają plecy oraz ramiona i stabilizują ciężar. Szelki wybierz szerokie i miękkie, aby nie uwierały dziecka. Zwróć uwagę na możliwość ich regulacji w celu uniknięcia zsuwania się z ramion.

Jeśli dziecko ma daleko do szkoły, a droga jest równa, zastanów się nad tornistrem z kółkami. Pamiętaj jednak, że takie modele są cięższe, co może być uciążliwe, jeśli w szkole lekcje odbywają się na różnych piętrach. Kółka powinny być duże i wytrzymałe, najlepiej gumowane.

Ważna jest też wygoda użytkowania. Dobrze, aby komora główna miała przegrody. Można wtedy odpowiednio ułożyć zawartość plecaka – duże książki bliżej pleców, z przodu zeszyty, piórnik itp. – tak, żeby tornister był dobrze wyważony. W środku przyda się też mała kieszonka na suwak, w której dziecko może schować kieszonkowe, klucze czy legitymację. Praktyczna jest także oddzielna kieszeń na jedzenie, najlepiej z folią izolacyjną chroniącą przed wysoką temperaturą oraz boczne kieszenie, które pomieszczą butelki z napojem.

Na koniec zwróć uwagę na jakość wykonania i wytrzymałość. Sprawdź, czy nie rozciągają się szwy, nie wypruwają się nici, kieszenie są dobrze przymocowane, a zamki łatwo się otwierają.

Meble do nauki

W zależności od rozwoju epidemii lekcje – przynajmniej w niektórych szkołach – mogą odbywać się zdalnie. W takiej sytuacji niezwykle ważne jest, aby uczeń miał wygodne i funkcjonalne miejsce do nauki w domu. Najważniejsze są oczywiście biurko czy stolik pod komputer i krzesło – najlepiej fotel obrotowy, ale przydadzą się też szafki czy regały.

Meble dobierz do wzrostu ucznia. Dzięki temu uniknie on wad postawy. Dobrym rozwiązaniem są też takie z możliwością kilkustopniowej regulacji wysokości. Najlepiej na zakupy wybrać się razem z dzieckiem. Podczas wyboru stolika czy biurka sprawdź, czy jego łokcie spoczywają na blacie na takiej wysokości, aby dziecko nie musiało pochylać się nad zeszytami, powodując nadmierne wygięcie kręgosłupa. Natomiast uda dziecka nie powinny dotykać spodu blatu.

Kupując krzesło lub fotel, zwróć uwagę na wyprofilowanie oparcia, wysokość (lub możliwość jej regulacji) i głębokość siedziska. Regulacja wysokości siedziska gwarantuje oparcie stóp na podłodze, a regulacja oparcia pozwala dostosować je do naturalnej krzywizny pleców. Dobre krzesło zapewnia podparcie części lędźwiowej kręgosłupa oraz pleców przynajmniej do wysokości łopatek. Podłokietniki stanowią dodatkowe wsparcie rąk. Z kolei kółka ułatwiają przysuwanie się i odsuwanie się od biurka czy stołu, a także pozwalają na sięganie do innych mebli ustawionych w pobliżu bez konieczności wstawania , choć mogą niszczyć podłogę.

Oprócz tego sprawdź, czy meble są stabilne i nie mają ostrych krawędzi i narożników. W przypadku szuflad, półek pod klawiaturę i innych elementów wysuwanych, zwróć uwagę, czy mają ograniczniki zabezpieczające przed wypadnięciem.

Odblaski

Bezpieczeństwo uczniów w drodze do szkoły poprawią odblaski. Są konieczne, jeśli dziecko porusza się poza terenem zabudowanym. Dzięki nim nawet w szare zimowe dni będzie z daleka widoczne dla kierowców. Najlepiej, aby tornister lub plecak miał odblaski z tyłu, z boku i na szelkach. Można je także np. naszyć na ubranie lub nosić na ręce.

Przez zakupem sprawdź, czy produkt ma znak CE. To deklaracja producenta, że odblask spełnia wszystkie wymagania techniczne i prawne. Można wtedy domniemywać, że będzie dostrzegalny dla kierowców.

Zwróć uwagę na wymiary. Odblask swobodnie wiszący powinien mieć wielkość od 15 do 50 cm2. Jeśli powierzchnia odbijająca umieszczona jest po jego obu stronach, może mieć maksimum 1 cm grubości. Odblaski do zdejmowania i do przytwierdzania na stałe powinny mieć powierzchnię odblaskową przekraczającą 15 cm2.

Jak nosić odblaski? Im niżej są umieszczone, tym szybciej oświetlą je światła reflektorów, a w efekcie kierowca wcześniej zauważy dziecko. Przed wyjściem dziecka do szkoły zwróć też uwagę, czy odblask nie jest zasłonięty np. torbą czy szalikiem. Od czasu do czasu sprawdzaj również, czy taśmy odblaskowe przyszyte na stałe do ubrania się nie wytarły, a jeśli tak – to je wymień. Właściwości tracą też odblaski z tworzywa sztucznego i folii pryzmatycznych, do których dostała się woda.

Kupując wyprawkę szkolną, pamiętaj o prawach konsumenta:

  • Jeśli biurko, tornister czy kredki okazały się wadliwe, złóż reklamację. Masz na to 2 lata od zakupu. Możesz żądać naprawy, wymiany, obniżenia ceny, a gdy wada jest istotna – zwrotu pieniędzy.
  • Reklamować możesz także towar kupiony na wyprzedaży. Wyjątkiem jest sytuacja, że dana rzecz została przeceniona ze względu na konkretną wadę, o czym zostałeś poinformowany, np. w plecaku jest uszkodzony suwak. Wtedy z tego powodu nie możesz złożyć reklamacji, ale jeśli objawi się inna wada np. odpruje się kieszeń– już tak.
  • Jeśli wyprawkę szkolną kupujesz przez internet, masz prawo odstąpić od umowy w ciągu 14 dni. Nie musisz podawać powodu, wystarczy, że wyślesz stosowne oświadczenie. W ciągu kolejnych 14 dni musisz na własny koszt odesłać towar, np. za ciasny mundurek. Zwracany towar nie powinien mieć śladów użytkowania, inaczej sprzedawca przy zwrocie pieniędzy może  potrącić koszty doprowadzenia rzeczy do stanu pierwotnego, czyli np. prania.
  • Przy zakupach w tradycyjnym sklepie wybór dobrze przemyśl, bo zwrot pełnowartościowego towaru zależy od dobrej woli sprzedawcy i to on ustala jego warunki, np. może wymagać oryginalnego opakowania, a pieniądze oddawać tylko na kartę podarunkową. Przed transakcją upewnij się, jakie zasady obowiązują w danym sklepie.

Więcej porad znajdziesz w poradniku UOKiK.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Prezes UOKiK sprawdzi praktyki nadawców TV

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-21 15:01 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Czy sprzedaż pakietów programów telewizyjnych operatorom, w tym sieciom kablowym, przez nadawców ogranicza konkurencję? Czy nadawcy wykorzystują pozycję rynkową na rynku reklamy?
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny sprawdzi to w postępowaniu wyjaśniającym.
Na praktyce nadawców mogą tracić zarówno ich mniejsi konkurenci, jak również operatorzy i konsumenci.
Prezes UOKiK sprawdzi praktyki nadawców TV

 

Do UOKiK napływają liczne skargi, w szczególności operatorów telewizyjnych, na sposób sprzedaży programów przez nadawców. Wszczęcie postępowania poprzedziły spotkania i konsultacje z różnymi podmiotami działającymi na rynku. Operatorzy zwracali uwagę, że nie mają możliwości wyboru pojedynczych programów, lub ich zakup jest ekonomicznie nieopłacalny i stąd muszą nabywać je w pakietach także wówczas, gdy ich skład programowy jest nieatrakcyjny dla klientów. Oznacza to, że wyboru w konsekwencji może być pozbawiony także konsument, czyli widz.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające, w którym przyjrzy się relacjom pomiędzy nadawcami a operatorami, w szczególności telewizji kablowych i platform cyfrowych. Sprawdzi w nim m.in. strukturę rynku, w tym to, czy nadawcy, nie dyskryminują konkurencyjnych operatorów, a także czy nie wykorzystują swojej pozycji dominującej na rynku reklamy. Wśród badanych wątków znajdzie się również  wpływ zachowania nadawców na ofertę, którą operatorzy kierują do konsumentów.

Wielu konsumentów - odbiorców telewizji ma problem z dostępem do swoich ulubionych programów: muszą wykupić je w pakiecie z takimi, które zupełnie ich nie interesują. Pakiety mogą być narzucane również sieciom kablowym, zaś koszt przerzucany na konsumenta, który niejednokrotnie otrzymuje ofertę diametralnie odbiegającą od jego realnych potrzeb jako widza. Jednym  z celów postępowania będzie sprawdzenie, czy przyczyna tej sytuacji leży na wyższym szczeblu obrotu i jest nią sposób sprzedaży programów operatorom przez nadawców, zmierzający do sztucznego kreowania czasu antenowego na reklamy przez nadawców – mówi Prezes Urzędu Tomasz Chróstny.

Urząd zbada jaki wpływ na przychody z reklam osiągane przez nadawców ma sprzedawanie przez nich paczek programów oraz na ile pakietyzacja może ograniczać dostęp do rynku mniejszym nadawcom.

Prawo antymonopolowe zabrania zachowań naruszających konkurencję - rynkowym dominantom nie wolno między innymi stosować sprzedaży wiązanej lub nierówno, dyskryminacyjnie, traktować swoich kontrahentów.

Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom. Jeśli jednak na podstawie zebranych informacji okaże się, że nadawcy naruszają prawo, wówczas zostaną postawione im zarzuty dotyczące stosowania praktyk ograniczających konkurencję. Grozi za to kara do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Butelki z piwem i winem zawierają metale ciężkie. Lekarz ostrzega, że mogą być bardziej szkodliwe niż alkohol

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-09 10:12 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Brytyjski naukowiec dr Andrew Turner bije na alarm. Jak dowodzą jego badania, w butelkach, w których kupujemy alkohol, znajdują się pewne ilości metali ciężki. Chodzi przede wszystkim o kadm, ołów i chrom. Jego zdaniem te związki stanowią dla zdrowia konsumentów większe zagrożenie niż sam alkohol.

Butelki z piwem i winem zawierają metale ciężkie. Lekarz ostrzega, że mogą być bardziej szkodliwe niż alkohol

Brytyjski naukowiec dr Andrew Turner bije na alarm. Jak dowodzą jego badania, w butelkach, w których kupujemy alkohol, znajdują się pewne ilości metali ciężki. Chodzi przede wszystkim o kadm, ołów i chrom. Jego zdaniem te związki stanowią dla zdrowia konsumentów większe zagrożenie niż sam alkohol.

03:28 / 03:32
 
 
 
 
 
 

1. Toksyczne substancje w szklanych butelkach na alkohol

Najnowsze badania brytyjskie rzucają nowe światło na zagrożenie związane ze spożywaniem alkoholu. I nie chodzi o sam procentowy trunek, który jak wiadomo, nie wpływa pozytywnie na kondycję organizmu. W świetle najnowszych badań okazuje się, że zagrożenie płynie jeszcze z innego źródła – opakowań, w którym kupujemy piwo czy wino.

Butelki z piwem i winem mogą zawierać metale ciężkie
Butelki z piwem i winem mogą zawierać metale ciężkie (iStock)

Badania, które wykonał dr Andrew Turner pokazały, że butelki, w których sprzedawane są różnego rodzaju alkohole, zawierają kadm, ołów i chrom. Stężenia tych pierwiastków były śladowe, ale nie znaczy to, że są one bez wpływu na nasz organizm. Chodzi o efekt skali.

2. Ozdobne etykiety są źródłem toksycznych pierwiastków

Dr Andrew Turner z University of Plymouth przez blisko rok gromadził różnego rodzaju butelki po popularnych napojach alkoholowych. Były wykonane z różnego rodzaju szkła we wszystkich dostępnych kolorach. Przeprowadzona przez niego analiza wykazała, że 76 butelek z 90, które poddał badaniu zawierało ołów. W ponad połowie szklanych opakowań wykazał też obecność kadmu.

Strężenia metali ciężkich w opakowaniach na alkohol przekraczały dopuszczalne normy
Strężenia metali ciężkich w opakowaniach na alkohol przekraczały dopuszczalne normy (iStock)

Toksyczne pierwiastki pochodzą głównie z ozdobnych etykiet umieszczonych na butelkach. Na przykład stężenie kadmu na nadrukach butelek z piwem i winem sięgało do 200000 ppm, a ołowiu do 80000 ppm. To przekracza bezpieczne dla zdrowia normy. 

Jesteśmy narażeni na działanie takich metali ciężkich jak m.in. rtęć, kadm czy arsen. 

Z kolei wszystkie butelki z zielonego szkła i UVAG oraz 40 proc. opakowań z brązowego szkła zawierało chrom. Naukowiec apeluje do rządów, by poddały opakowania produktów, które spożywamy bardziej rygorystycznej kontroli i wprowadziły przepisy "ograniczające stosowanie szkodliwych substancji w produktach konsumenckich".

3. Metale ciężkie z butelek przenikają do środowiska

Okazuje się, że etykiety butelek stanowią zagrożenie nie tylko dla osób spożywających alkohol. Toksyczne pierwiastki, które się w nich znajdują, mogą przenikać ze szkła do środowiska.

Przebadane opakowania zawierały m.in. kadm i ołów
Przebadane opakowania zawierały m.in. kadm i ołów (iStock)
 
 

"To tylko kolejny przykład i kolejny dowód na to, że szkodliwe pierwiastki są niepotrzebnie stosowane tam, gdzie są dostępne alternatywy" – podkreśla dr Andrew Turner, autor badań z University of Plymouth.

Wcześniejsze prace naukowe Brytyjczyka dowodziły, że toksyczne związki, które mogą mieć silny wpływ na nasz organizm, znajdują się w wielu przedmiotach, po które sięgamy każdego dnia, takich jak szklanki czy zabawki dla dzieci.

Koszty zaświadczeń bankowych dla konsumentów - blisko 5 mln zł kary dla Deutsche Bank Polska

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-31 13:07 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał, że stosowane przez Deutsche Bank Polska postanowienia odnoszące się do mechanizmu wyliczania opłat za wydanie zaświadczenia o historii spłaty kredytu są klauzulami niedozwolonymi.
Bank ma zakaz wykorzystywania kwestionowanych klauzul w zawartych umowach kredytowych, została również na niego nałożona kara prawie 5 mln zł.
W toku są postępowania wobec 4 banków.

Koszty zaświadczeń bankowych dla konsumentów -

Koszty zaświadczeń bankowych dla konsumentów - blisko 5 mln zł kary dla Deutsche Bank Polska

 

Prezes UOKiK zakwestionował sposób naliczania przez Deutsche Bank Polska opłat za wydanie zaświadczeń odnoszących się do kredytów (w szczególności historii spłaty), który uzależniał jej wysokość od okresu, jakiego dotyczyło zaświadczenie. Opłata ta rosła z każdym kolejnym rokiem objętym prośbą konsumenta, co skutkowało, zwłaszcza w przypadku kredytów hipotecznych spłacanych przez wiele lat, ponoszeniem przez kredytobiorców bardzo wysokich kosztów. Przykładowo, w odniesieniu do kredytu udzielonego w 2004 r., opłata za historię spłaty za okres 15-letni - skalkulowana w oparciu o zakwestionowany w decyzji mechanizm - wynosiła 1600 złW wielu przypadkach konsument potrzebował kilku zaświadczeń z banku, co znacznie zwiększało koszty. 

Do UOKiK docierały również skargi na wysokie opłaty, które banki pobierają z tego tytułu, zwłaszcza w przypadku kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Opłata ta mogła wynieść nawet 2 tys. zł za pojedyncze zaświadczenie.

Zaświadczenia dotyczące m.in. historii spłaty zobowiązania czy naliczonych odsetek są potrzebne osobom, które na drodze sądowej zamierzają dochodzić np. unieważnienia umowy czy zwrotu niezasadnie naliczonych rat. Na ich podstawie możliwe jest określenie żądanej od banku sumy.

Prezes Urzędu przyjrzał się wzorcom umów, które takie opłaty wprowadzają i wydał pierwszą decyzję w tej sprawie wobec Deutsche Bank Polska. Kara nałożona na ten bank wyniosła prawie 5 mln zł.

– Postanowienia umowne przez nas zakwestionowane godzą przede wszystkim w interesy ekonomiczne konsumentów. W efekcie wysokie opłaty mogły zniechęcać kredytobiorców do dochodzenia swoich praw przed sądami w sprawach dotyczących klauzul abuzywnych w kredytach wyrażonych w walucie obcej. Bank, który powinien być postrzegany przez konsumentów jako instytucja zaufania publicznego – nie powinien wykorzystywać swojej pozycji względem konsumentów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał, że postanowienia stosowane przez Deutsche Bank Polska stanowią  klauzule niedozwolone i zakazał ich wykorzystywaniaNałożył na bank karę  finansową w wysokości prawie 5 mln zł (4 913 850 zł). Osoby, które zwracały się z wnioskami o wydanie zaświadczeń i uiściły wymaganą opłatę, otrzymają od DBP listy z informacją o rozstrzygnięciu UOKiK. Komunikat pojawi się również na stronie internetowej banku.

Decyzja nie jest prawomocna – przysługuje od niej odwołanie. Po uprawomocnieniu się stanie się prejudykatem. Oznacza to, że zawarte w niej ustalenia dotyczące klauzul niedozwolonych stosowanych przez bank będą dla sądu powszechnego wiążące. Konsumentom będzie to pomocne przy dochodzeniu roszczeń. 

Prezes UOKiK kontynuuje postępowania wyjaśniające wobec pozostałych banków, które stosują wygórowane opłaty za historię spłaty kredytu.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kryptowaluty i zdalny pulpit. Policja ostrzega przed nowym sposobem oszustów

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-05 15:27 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
32-letnia mieszkanka Gorzowa Wlkp. straciła 47 tys. zł. Oszuści zmanipulowali kobietę tak, aby myślała, że będzie inwestować w kryptowaluty. W rzeczywistości zainstalowała program umożliwiający tzw. pulpit zdalny.

 

fot. Pixabay
 

Wczoraj na stronie policji pojawił się komunikat o bardzo podobnym przypadku przestępstwa. 32-letnia mieszkanka Gorzowa Wlkp. dostała wiadomość e-mail o nazwie programu "kryptogenum". Miał to być program do pomnażania pieniędzy na giełdzie kryptowalut. Kobieta odpowiedziała na e-mail i wypełniła odpowiedni formularz. Wkrótce uzyskała odpowiedź telefoniczną.

Oszustwo "na kryptowaluty", czyli telefony, zdalny pulpit i kredyt, którego miało nie być ...

Skontaktowała się z nią kobieta mająca obcy akcent, co przez chwilę wzbudziło podejrzenia ofiary. Jednakże ta oświadczyła, że pochodzi z Serbii, ale ma męża Polaka. Konsultantka zasugerowała, aby ofiara początkowo zainwestowała 250 dolarów. Następnie skontaktował się z nią mężczyzna, który poinstruował ją gdzie i jak ma się zalogować.

Następnie miała pobrać program o nazwie "ANYDESK". Wystarczy wyszukać jej nazwę w Google, aby dowiedzieć się, chociażby z naszego katalogu, do czego służy ta aplikacja – do zdalnego pulpitu. Kobieta zainstalowała jednak ten program. Następnie kazał jej zalogować się do banku. Zapewniał, że nie będzie brała żadnego kredytu, a po kilku dniach otrzymała wiadomość zwrotną od banku - przyznano jej kredyt.

Po kilku dniach mężczyzna ponownie skontaktował się z kobietą i podał jej numery konta, na które mają trafić przelewy. Przekonana, że w grę wchodzą ogromne pieniądze do zarobienia, przelała łącznie 47 tysięcy złotych. Co więcej, oszust przekonał ją także do przekazania danych dowodu osobistego, aby "zweryfikować konto portfela kryptowalut". Policja ostrzega że to nie pierwszy taki przypadek w ciągu ostatnich tygodni.

Jakość i oznakowanie odzieży - kontrole Inspekcji Handlowej w 2019 roku

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-08 14:26 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Inspekcja Handlowa w 2019 roku skontrolowała ponad dwa i pół tysiąca partii odzieży.
Zakwestionowała ponad jedną czwartą z nich.
Najgorzej wypadły garnitury i koszule zbadane w laboratorium.
Przypominamy, o czym pamiętać i co warto wiedzieć przy zakupie ubrania.

 

Jakość i oznakowanie odzieży - kontrole Inspekcji Handlowej w 2019 roku

 

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

Jeśli kupujesz stacjonarnie...
 
 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kolejna kara Prezesa UOKiK za nieuczciwe pokazy

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-01 14:40 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Fałszywy pretekst spotkania, nieistniejace nagrody i rzekome promocje – takie techniki stosuje spółka Swiss-Med ze Stęszewa, by zwabić konsumentów na pokazy handlowe i sprzedać im produkty po zawyżonych cenach.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Swiss-Med ponad 1,6 mln zł kary.
Wszczął także postępowanie wyjaśniające wobec firmy Eneda, na której praktyki podczas pokazów skarżą się konsumenci.
Kolejna kara Prezesa UOKiK za nieuczciwe pokazy

 


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Debata o zdrowym stylu życia, podczas której każda przybyła para dostanie wielofunkcyjny, automatyczny ekspres do kawy – takie obietnice zawierały zaproszenia od Swiss-Med sp. z o. o. sp. k. ze Stęszewa. W rzeczywistości była prezentacja i sprzedaż produktów, a prezent okazywał się kawiarką lub ekspresem przelewowym o wartości co najwyżej kilkudziesięciu złotych. Podczas pokazów Swiss-Med kusił też „wyjątkowymi promocjami” – np. zestaw z pościelą wełnianą i 5 innymi urządzeniami takimi jak odkurzacz czy mata masująca oferował za 10,5 tys. zł, podczas gdy produkty te kupowane osobno rzekomo miały kosztować ponad 45 tys. zł. Firma prowadziła jednak sprzedaż wyłącznie w zestawach, a ich ceny były sztywno ustalone w cenniku znanym tylko handlowcom i były równe właśnie fikcyjnym cenom promocyjnym. Ceny pojedynczych produktów umieszczono jedynie na stronie internetowej, za pomocą której nie można było dokonać zakupów; ponadto były wielokrotnie zawyżone w stosunku do cen rynkowych.

Za nieuczciwe praktyki rynkowe – wprowadzanie konsumentów w błąd, obiecywanie im nieistniejących korzyści – nałożyłem na spółkę Swiss-Med karę finansową w wysokości 1,6 mln zł. Nie ma mojej zgody na manipulowanie konsumentami, oferowanie im za 10 tys. zł produktów, które na rynku mogliby kupić za ułamek tej kwoty i jeszcze przedstawianie tego jako wyjątkowej okazji. Takie praktyki są absolutnie bezprawne i krzywdzące dla konsumentów. Nie ma mowy o jakiejkolwiek tolerancji czy taryfie ulgowej dla nieuczciwych przedsiębiorców organizujących pokazy handlowe – zapowiada Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Oprócz nałożenia na Swiss-Med kary ponad 1,6 mln zł (1 654 961 zł) Prezes UOKiK nakazał spółce natychmiastowe zaprzestanie stosowania kwestionowanych praktyk i poinformowanie poszkodowanych konsumentów o decyzji. To kolejna już w ostatnim czasie wysoka kara za pokazy – w lipcu Tomasz Chróstny nałożył na firmę Comfort Med+ sankcje w wysokości ponad 3,5 mln zł.

W toku jest jeszcze ok. 10 postępowań dotyczących nieuczciwych praktyk podczas pokazów handlowych. We wrześniu Prezes UOKiK wszczął kolejne – na razie wyjaśniające – wobec spółki Eneda z Poznania. Należy ona do grupy spółek powiązanych ze sobą osobowo np. Housefire, którymi UOKiK od wielu lat się interesował i o działaniach których zawiadamiał prokuraturę. Jak wynika z sygnałów konsumenckich, Eneda organizuje spotkania pod pretekstem uruchomienia projektu „Bezpieczne wakacje", który ma na celu ratowanie polskiej turystyki. Uczestnicy skarżą się, że Eneda obiecywała im bon turystyczny na 3-dniowy pobyt z wyżywieniem i wszystkimi atrakcjami w polskim hotelu, tymczasem uprawniał on jedynie do zniżek. Na spotkaniu – wbrew zapowiedziom organizatora - odbyła się natomiast prezentacja produktów takich jak garnki i materace. Było też losowanie „nagród”, za które jednak – jak twierdzi konsumentka – trzeba było zapłacić. Podczas postępowania wyjaśniającego Prezes UOKiK wstępnie zweryfikuje, czy są podstawy do postawienia spółce Eneda zarzutów naruszania zbiorowych interesów konsumentów. W takim przypadku przedsiębiorcy mogłaby grozić kara do 10 proc. obrotów.

Porady dla konsumentów

Seniorze, jeśli zostałeś zwabiony na pokaz handlowy i namówiony na zakup prezentowanych produktów, pamiętaj, że możesz w ciągu 14 dni odstąpić od umowy. Wystarczyć, że wyślesz do firmy stosowny formularz, który możesz pobrać ze strony prawakonsumenta.uokik.gov.pl. Nie musisz podawać powodu rezygnacji, nie poniesiesz też kosztów – poza opłatą za odesłanie zakupów. Po bezpłatną poradę prawną zadzwoń pod numer infolinii konsumenckiej 801 440 220 lub 22 290 89 16 albo napisz e-maila na adres: porady@dlakonsumentow.pl. Pomocą służą też rzecznicy konsumentów, którzy działają w każdym powiecie.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Maseczki ochronne po użyciu mogą być pełne bakterii i pleśni. Naukowcy alarmują

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-29 15:06 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Jednorazowe maseczki ochronne noszone w celu zahamowania rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2, po użyciu mogą być pełne bakterii i pleśni - wynika z badań przeprowadzonych przez niemieckich naukowców.
Maseczki ochronne po użyciu mogą być pełne bakterii i pleśni - ostrzegają eksperci
 

Maseczki ochronne po użyciu mogą być pełne bakterii i pleśni - ostrzegają eksperci (Flickr)

 
Maseczki ochronne zakładane w miejscach publicznych to jedno z głównych rozwiązań, dzięki którym ludzie są w stanie zahamować tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa. Badania autorstwa immunologów Moniki Gandhi oraz George'a Rutherforda z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco wykazały, że regularne zakrywanie ust i nosa zwiększa odporność organizmu na chorobę COVID-19 i osłabia jej objawy.

Naukowcy podkreślają, że noszenie maseczek nie chroni całkowicie przed wirusem, jednak może przeciwdziałać ciężkiej formie infekcji. Tym bardziej warto pamiętać o ich prawidłowym używaniu i systematycznej wymianie. Aby udowodnić, jak bardzo jest to istotne, niemieccy eksperci przeprowadzili badania laboratoryjne na 20 jednorazowych maskach uzyskanych od osób podróżujących transportem publicznym.

 

Wyniki testów wykazały, że zużyte maseczki są pełne bakterii i pleśni. Eksperci wyjaśniają, że dzieje się tak dlatego, iż wilgotne i ciepłe środowisko, które powstaje pod wpływem oddechu, sprzyja szybkiemu namnażaniu się grzybów i drobnoustrojów.

 

Na 15 jednorazowych maseczkach mikrobiolodzy znaleźli pleśnie i drożdże, które zdaniem specjalistów mogą prowadzić do podrażnień oczu oraz dróg oddechowych.

 

Osoby, które przyznały się do noszenia jednorazowych maseczek przez kilka dni lub nawet tygodni, stwierdziły, że robią tak dlatego, ponieważ nie chcą produkować niepotrzebnych odpadów.

Eksperci przypominają, że aby zwiększyć swoje szanse na skuteczną ochronę przed wirusemnależy wymieniać jednorazowe maseczki na świeże po każdym użytku.

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach niemieckiego magazynu K-Tipp.

Podział rynku reklamy zewnętrznej w Warszawie?

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-31 12:51 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes Urzędu Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie działań spółek AMS i Ströer Polska na rynku reklamy zewnętrznej w Warszawie.
Celem jest ustalenie, czy firmy te nie zawarły porozumienia ograniczającego konkurencję.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów bada rynek reklamy zewnętrznej w Warszawie. Od lutego w ramach postępowania wyjaśniającego UOKiK analizuje, jak ten rynek funkcjonuje, a także w jaki sposób może na niego wpłynąć uchwała Rady Miasta st. Warszawy z 16 stycznia 2020 r. w sprawie zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń. Urząd sprawdza, czy w wyniku tzw. uchwały krajobrazowej nie dojdzie do faworyzowania konkretnych podmiotów, w szczególności spółki AMS SA, na rynku reklamy zewnętrznej w Warszawie.

Zebrany w toku postępowania dotyczącego tzw. uchwały krajobrazowej materiał dał podstawę do wszczęcia kolejnego postępowania obejmującego spółki AMS i Ströer Polska. Postępowanie to ma na celu ustalenie, czy spółki te nie złamały przepisów antymonopolowych poprzez zawarcie porozumienia ograniczającego konkurencję, w szczególności poprzez podzielenie pomiędzy siebie rynku reklamy zewnętrznej w Warszawie – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

W 2010 roku władze Warszawy ogłosiły przetarg na budowę i utrzymanie ponad 1,5 tys. wiat przystankowych w ramach projektu „Przystanek Komunikacji Miejskiej”. Formą wynagrodzenia miał być zysk z reklam umieszczonych na wiatach. Do przetargu stanęło 5 podmiotów, w tym konsorcjum firm AMS i Ströer Polska, które wygrało przetarg. W 2013 roku miasto podpisało z nim umowę.

Obecnie to AMS samodzielnie zarządza powierzchniami reklamowymi na wiatach przystankowych w Warszawie, Ströer natomiast zarządza powierzchniami reklamowymi w Metrze Warszawskim. Okoliczności funkcjonowania tego konsorcjum oraz zarządzania powierzchniami reklamowymi w środkach komunikacji publicznej w Warszawie zostaną szczegółowo zweryfikowane w toku postępowania. 

Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zbada szczegółowo okoliczności współpracy pomiędzy spółkami AMS i Ströer Polska. Jeśli potwierdzą się podejrzenia o naruszeniu ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, wówczas należy oczekiwać wszczęcia postępowania antymonopolowego i postawienia zarzutów podmiotom biorącym udział w podziale rynku.

Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Te telewizory mogą wywołać pożar. KE ostrzega

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-29 12:47 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ostrzeżenie Komisji Europejskiej. Produkowane w Polsce telewizory OLED znanej marki mogą powodować zadymienie, a nawet pożar.
Problem z telewizorami OLED od LG. Mogą wywołać pożar
 
Problem z telewizorami OLED od LG. Mogą wywołać pożar (East News)
 
Komisja Europejska 17 września dowiedziała się, że modele OLED marki LG produkowane w Polsce mogą powodować zagrożenie np. zadymieniem czy pożarem – podaje "Rzeczpospolita".

Ostrzeżenie KE to kolejna niepokojąca informacja dotycząca telewizorów tej marki, wcześniej podobne sygnały pojawiły się choćby w Korei Południowej czy Chinach. Firma w lipcu przyznała, że w niektórych modelach znalazły się wadliwe komponenty, głównie zasilacze.

 
Właściciele wadliwych urządzeń udostępniają w internecie zdjęcia pokazujące nadpalone obudowy, zapewniając, że doszło do tego samoistnie, nawet gdy telewizor był wyłączony.

Z początku LG przekonywało, że wada nie dotyczy telewizorów sprzedawanych zagranicą. Co innego mówi jednak ogłoszenie Komisji Europejskiej. Napisano w nim, że wada dotyczy także modeli produkowanych od 2017 r. w polskich zakładanych koreańskiego koncernu.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że ogłoszenie programu naprawy w Europie będzie dla LG większym problemem, ponieważ na tych rynkach sprzedaż OLED była największa - czytamy w "Rzeczpospolitej".

To może oznaczać konieczność wezwania do naprawy nawet połowy nabywców modeli OLED. Póki co nie wiadomo jakie będą następne kroki, LG nie odniosło się jeszcze do sprawy

Ustawowe wakacje kredytowe

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 10:15 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Konsument, który stracił pracę lub inne główne źródło dochodu, może zawiesić spłatę kredytu na trzy miesiące – to rozwiązanie wprowadziły przepisy tzw. Tarczy antykryzysowej 4.0.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny sprawdza czy i w jaki sposób banki realizują tę ochronę. Postępowaniem wyjaśniającym objętych jest 26 banków.
Ustawowe wakacje kredytowe - UOKiK sprawdza banki

Tarcza antykryzysowa 4.0. wprowadziła ochronę konsumentów przed negatywnymi skutkami COVID-19. Jednym z przyjętych w pakiecie rozwiązań jest możliwość zawieszenia wykonywania umowy kredytowej, tzw. „ustawowe wakacje kredytowe”, które dają konsumentom prawo do zawieszenia spłaty kredytu na okres do 3 miesięcy, bez naliczania odsetek i innych opłat. Z tego rozwiązania może skorzystać osoba, która w wyniku pandemii straciła pracę lub inne główne źródło dochodu.

Z sygnałów napływających do UOKiK m.in. od stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wynika, że banki mogą utrudniać lub wręcz uniemożliwiać konsumentom skorzystanie z tego prawa. Konsument zwracający się do banku z prośbą o udzielenie ustawowych wakacji kredytowych, nawet jeśli spełnia warunki, może nie otrzymywać propozycji skorzystania z tego rozwiązania oraz pełnej informacji o warunkach zawieszenia spłaty rat. Według sygnałów, które do nas docierają, może on nie otrzymywać jakiejkolwiek informacji ani potwierdzenia warunków zawieszenia wykonywania umowy, jest jednak nakłaniany do skorzystania wyłącznie z bankowego memorandum – wyjaśnia Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Z informacji, które dotarły do UOKiK wynika, że w wielu przypadkach konsumenci otrzymują w bankach wyłącznie ofertę skorzystania z bankowego, kosztownego memorandum kredytowego także wówczas, gdy zwracają się o ustawowe, darmowe wakacje kredytowe i spełniają ustawowe kryteria do ich udzielenia. Ustawowe wakacje kredytowe zostały przyjęte w trosce o gospodarstwa domowe, które zostały szczególnie dotknięte ekonomicznymi skutkami pandemii. Znalazły się w tarczy antykryzysowej jako jedno z ważnych rozwiązań chroniących konsumentów na rynku finansowym.

- Wszcząłem postępowanie wyjaśniające w tej sprawie – sprawdzimy w nim czy w warunkach oferowania ustawowych wakacji kredytowych oraz w sposobie informowania o tym rozwiązaniu przez 26 banków dochodzi do wspomnianych nieprawidłowości. Jeśli niepokojące informacje przekazane do Urzędu się potwierdzą, będę wyciągał konsekwencje prawne wobec tych banków, które oferując korzystne dla siebie rozwiązania, naruszyły interes i prawa konsumentów – zapowiada Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Konsumentów, którzy spotkali się z problemami dokonania zawieszenia wykonywania umowy kredytowej na postawie przepisów ustawy zawartych w tarczy antykryzysowej 4.0 zachęcam do informowania nas poprzez adres mailowy monitoring@uokik.gov.pl.

Ustawowe wakacje kredytowe – konsumencie, pamiętaj, że masz prawo do:

  • Zawieszenia wykonywania umowy kredytowej kredytu konsumenckiego, hipotecznego i kredytów w rozumieniu art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, zarówno w części kapitałowej, jak i odsetkowej. W tym okresie kredytodawca nie będzie mógł pobierać żadnych innych opłat, z wyjątkiem opłat z tytułu składek za umowy ubezpieczenia powiązane z umową kredytu.
  • Zawieszenia wykonywania umowy kredytowej - będą mogli skorzystać z tego ci konsumenci, którzy po 13 marca br. stracili pracę lub inne główne źródło dochodu.
  • Maksymalny termin zawieszenia wykonania umowy będzie wynosił 3 miesiące. Okres kredytowania, jak i wszystkie terminy przewidziane w umowie kredytu, ulegną stosownemu przedłużeniu o okres zawieszenia.
  • Jeśli konsumentowi bank wcześniej udzielił zawieszenia spłaty kredytu na warunkach komercyjnych – konsument ma prawo również wtedy zwrócić się o udzielenie ustawowych wakacji kredytowych – wówczas z chwilą otrzymania wniosku konsumenta bank jest obowiązany udzielić ustawowych wakacji kredytowych, a udzielone przez siebie wakacje komercyjne przerwać.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dostawy tlenu do szpitali - działania Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-12 14:39 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął dzisiaj postępowanie wyjaśniające, w którym sprawdzi rynek dostaw tlenu do szpitali.
Urząd zbada, czy nie dochodzi do praktyk ograniczających konkurencję.
Dostawy tlenu do szpitali - działania Prezesa UOKiK

Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

W związku ze zwiększoną zachorowalnością na COVID – 19, wzrosło zapotrzebowanie na tlen medyczny wykorzystywany w procesie leczenia choroby wywołanej koronawirusem. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów otrzymał sygnały o tym, że istnieją problemy z dostawami tlenu do szpitali w niektórych województwach. Nieprawidłowości mogą pojawiać się na różnych szczeblach obrotu tą substancją i przejawiać się zarówno w formie niedozwolonych porozumień, jak i nadużywania pozycji dominującej.

Rynek obrotu gazami medycznymi jest wysoce skoncentrowany - czterech największych graczy, tj. Linde, Air Products, Messer oraz Air Liquide posiada na nim udział wynoszący ponad 90%. Co więcej, w niektórych szpitalach w ramach zawartych umów dostawca tlenu może utrudniać dostęp do infrastruktury przyszpitalnej innym podmiotom, co w obecnych warunkach pandemicznych może powodować bardzo poważne trudności po stronie szpitali.

- We wszczętym postępowaniu przyjrzymy się całemu rynkowi dostaw gazów medycznych, w szczególności tlenu, do szpitali i innych placówek medycznych. To obecnie niezwykle ważny element zapewnienia świadczeń medycznych, ratujących zdrowie i życie wielu osób. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której jakikolwiek podmiot na tym rynku nadużywałby pozycji dominującej bądź stosował niedozwolone praktyki w celu ograniczenia konkurentom dostarczającym tlen dostępu do szpitali. Podmioty te powinny w tych trudnych warunkach podjąć wszelkie działania niezbędne do zapewnienia ciągłości dostaw tlenu do szpitali, w tym poprzez szersze dopuszczenie innych podmiotów do rynku, logistyki i infrastruktury przyszpitalnej, którą niejednokrotnie dysponują w oparciu o zawarte umowy. Względem tych podmiotów, które wykorzystując trudną sytuację łamią prawo antymonopolowe podejmiemy działania zgodnie z wszelkimi dostępnymi nam prawnie mechanizmami – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Urząd monitoruje rynek i napływające sygnały pod kątem naruszenia przepisów prawa konkurencji, w tym poprzez nadużywanie pozycji dominującej lub zawarcie zakazanego porozumienia.  

Maksymalna kara, którą prezes UOKiK może nałożyć w przypadku praktyk ograniczających konkurencję, to 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy za każdą z praktyk.

Dyrektorzy i pracownicy szpitali mogą zgłaszać urzędowi przypadki łamania prawa antymonopolowego również anonimowo za pomocą programu sygnalista - https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Mija rok od wyroku TSUE w sprawie "Dziubak"

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-05 11:27 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Dziś mija rok od wydania przez Trybunał Sprawiedliwości UE wyroku w sprawie C-260/18 (Dziubak).
Prezes UOKiK wspiera kredytobiorców wszczynając postępowania administracyjne, wydając decyzje i istotne poglądy.
- Decyzje przez nas wydawane w sprawach kredytów hipotecznych mają wpływ na sytuację setek tysięcy kredytobiorców – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.
Mija rok od wyroku TSUE w sprawie "Dziubak"

 

Równo rok temu – 3 października 2019 r. – Trybunał Sprawiedliwości UE wypowiedział się w sprawie skutków stosowania klauzul niedozwolonych (C-260/18, Dziubak). To efekt pytania prejudycjalnego, jakie zgłosił Sąd Okręgowy w Warszawie, który rozstrzygał sprawę między konsumentami a bankiem Raiffeissen. Spór dotyczył skutków stosowania w umowie o kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego niedozwolonych postanowień umownych – chodziło o sposób przeliczania salda kredytu z polskich złotych na franka szwajcarskiego. O szczegółach tego wyroku informowaliśmy w komunikacie. Z danych Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wynika, że po wyroku Dziubak - 88 proc. spraw w sądach I instancji zakończyło się korzystnie dla konsumentów.

Cieszę się, że sądy w większości przypadków pomyślnie orzekają w sprawach kredytów walutowych. Po roku orzeczenia TSUE i po latach prezentowania przez UOKiK takiego samego stanowiska, jakie przedstawił Trybunał, po stronie banków nadal jest wiele kwestii do rozwiązania choćby ta dotycząca żądania przez nie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz odsetek, gdy sąd unieważni umowę o kredyt hipoteczny wyrażony w walucie obcej. Przypominam, że zarówno w polskich, jak i w europejskich regulacjach prawnych nie ma podstaw do wysuwania takich żądań – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Prezes UOKiK regularnie wspiera kredytobiorców dochodzących swoich roszczeń w sądach powszechnych. Co roku wydaje kilkaset istotnych poglądów w sprawie. Tylko od 3 października 2019 r., czyli od czasu wyroku TSUE w sprawie Dziubak, było ich ponad 500 – uwzględniają one już orzeczenie TSUE i stanowisko Prezesa UOKiK w tej sprawie. Stanowią one dla konsumentów realną pomoc przy dochodzeniu swoich roszczeń od banków. Są również ważną informacją dla sądów.

– Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wspiera osoby posiadające kredyty hipoteczne na różne sposoby. Wszczynamy postępowania administracyjne i wydajemy decyzje, przedstawiamy swoje stanowisko w sądowych sporach konsumentów z bankami, wydając istotne poglądy. Uczestniczymy w przygotowaniu stanowisk prezentowanych przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej w sprawach konsumenckich przed TSUE, jak np. ostatnio w pozytywnym dla tzw. frankowiczów stanowisku dot. sprawy C-19/20 (Bank BPH). Wydawane przez nas decyzje mają wpływ na dziesiątki, a czasami nawet setki tysięcy kredytobiorców. Urząd jest instytucją, której prawomocne decyzje stanowią prejudykat dla sądów powszechnych w indywidualnych sprawach. Oznacza to, że nasze decyzje mają realny wpływ na sytuację procesową konsumentów, a sądy nie mogą pomijać ustaleń UOKiK. W wielu przypadkach dostrzegamy, że banki jako silniejsza strona narzucają konsumentom niekorzystne warunki. Nie waham się wtedy nakładać surowych, a jednocześnie sprawiedliwych sankcji finansowych – dodaje Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Poniżej przedstawiamy najważniejsze działania Prezesa UOKiK:

  1. TSUE a UOKiK

Łącznie Prezes UOKiK wydał 10 stanowisk do nowych spraw frankowych przed TSUE, w tym 3 dotyczące spraw polskich, z uwzględnieniem których przygotowywane są stanowiska Polski w postępowaniu (C-19/20 Bank BPH, C-198/20 X Bank, C-212/20 A.S.A.). Najnowsze dotyczy sprawy o numerze C-19/20. UOKiK współtworzył korzystne dla kredytobiorców stanowisko. Sąd Okręgowy w Gdańsku pod koniec 2019 r. zadał TSUE pytania prejudycjalne dotyczące m.in. tego, czy sąd może stwierdzić nieuczciwy charakter warunku umowy skutkujący upadkiem tej umowy, nawet jeśli został on później zmieniony, dopuszczalności stwierdzenia nieuczciwego charakteru tylko niektórych elementów warunku umowy, a także tego, czy sąd powinien informować konsumenta, że w przypadku nieważności umowy bank może wystąpić przeciwko niemu z roszczeniami, nawet jak zasadność tych roszczeń nie jest przesądzona.

W tym samym okresie zapadło 6 wyroków TSUE w sprawach frankowych, na temat których Prezes UOKiK przygotował stanowisko.

  1. Wysokie opłaty

Prezes Urzędu podjął interwencję w sprawie sposobów naliczania opłat za zaświadczenia o historii spłaty kredytów hipotecznych pobieranych przez banki, które wynosiły nawet 2 tys. zł, jak również terminów ich wydawania. Po interwencji UOKiK banki zrewidowały sposób ustalania opłat za wydawanie zaświadczeń, jak i przyspieszyły termin ich wydawania. Prezes UOKiK wydał w tej sprawie pierwszą decyzję wobec Deutsche Bank Polska i za stosowanie klauzul niedozwolonych nałożył na ten bank karę prawie 5 mln zł. W toku są jeszcze cztery postępowania wyjaśniające.

  1. Ważne stanowiska UOKiK

Prezes UOKiK wydał 5 generalnych stanowisk dotyczących kredytów indeksowanych lub denominowanych do walut obcych. Dotyczą one:

  1. Spready walutowe

Prezes UOKiK konsekwentnie uznaje za niedozwolone klauzule dotyczące niejasnych zasad ustalania kursów walut stosowanych w aneksach, na podstawie których naliczane są raty kredytów indeksowanych m.in. do euro i franka szwajcarskiego. Prezes UOKiK zakwestionował takie postanowienia w aneksach stosowanych przez 9 banków. W efekcie kredytobiorcy nie mieli możliwości weryfikowania, w jaki sposób banki ustalają kursy walut i czy nie naliczają im zbyt wysokich rat kredytu. Do tej pory Prezes UOKiK nałożył za takie postanowienia kary na 5 banków - w łącznej wysokości 80 mln zł – i zakazał im stosowania zakwestionowanych klauzul. Są to: BNP Paribas (26,6 mln zł kary), Millennium (10,5 mln zł), Santander Bank (23,6 mln zł)Deutsche Bank Polska (prawie 7 mln zł) i Getin Noble Bank (prawie 13,5 mln zł). Urząd prowadzi także postępowania wobec kolejnych 4 banków: Raiffeisen Bank International AG (wcześniej: Raiffeisen Bank Polska), PKO BP, BPH, Pekao SA.

  1. Nieuczciwe praktyki kancelarii prawnych i odszkodowawczych

Wyrok w sprawie C-260/18, dotyczący Państwa Dziubak, spowodował nie tylko większą aktywność konsumentów, którzy dochodzili swoich roszczeń przed sądem, ale również kancelarii prawnych i innych podmiotów, które chciały reprezentować kredytobiorców w sporach cywilnych. UOKiK zwrócił uwagę, że nie wszystkie ich działania mogą być korzystne dla konsumentów. Dlatego Prezes Urzędu wszczął niedawno postępowanie wyjaśniające, w którym sprawdza praktyki 15 kancelarii prawnych. Zastrzeżenia budzi m.in. brak możliwości oszacowania wynagrodzenia kancelarii, czy zastrzegania na jej rzecz całości uzyskanych na rzecz konsumenta korzyści. Ponadto na początku 2020 r. Prezes UOKiK wydał również cztery decyzje dotyczące firm odszkodowawczych, które m.in. zajmowały się odzyskiwaniem roszczeń od banków w imieniu konsumentów. W toku są kolejne dwa postępowania. Najczęściej kwestionowane praktyki dotyczą również niejasnych zasad ustalania wynagrodzenia za reprezentowanie klientów.

  1. Jednostronna zmiana umów

Prezes UOKiK czuwa także, aby banki nie zmieniały jednostronnie ważnych warunków umów o kredyt hipoteczny. Tego typu zmiany w umowach na czas oznaczony, w których dochodzi do zadłużenia się konsumentów, są dopuszczalne wyłącznie na skutek dobrowolnego porozumienia banku i konsumenta. Podobnie wygląda sytuacja przy zamiarze zastąpienia postanowienia niedozwolonego, innym ustalonym jednostronnie przez bank. Przy czym nie można kredytobiorcy narzucać wyboru – albo się zgodzi za arbitralnie wprowadzone zmiany, albo bank wypowie mu umowę, co oznacza konieczność natychmiastowej spłaty zadłużenia. Za jednostronną zmianę sposobów ustalania kursów walut, od których zależy wysokość płaconych rat, Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył  na Raiffeisen Bank International karę finansową. Podobne postępowania toczą się także wobec Getin Noble Bank (jednostronna zmiana sposobów ustalania kursów walut i zabezpieczenia kredytu) oraz wobec Raiffeisen Bank Polska (bezprawna zmiana numerów rachunków po fuzji z BNP Paribas). Trwa także postępowanie wyjaśniające – w sprawie jednostronnej zmiany przez Deutsche Bank Polska postanowień dotyczących sposobu naliczania opłat za wydanie zaświadczeń w trakcie postępowania Prezesa UOKiK o uznanie ich za abuzywne.

  1. Wakacje kredytowe

Urząd zajął się również sprawą konsumentów, którzy chcieli skorzystać z tzw. wakacji kredytowych, czyli odroczenia spłaty rat kredytu. Na początku kwietnia Prezes UOKiK wszczął postępowanie w sprawie działań 26 banków. Jedna z zakwestionowanych praktyk dotyczyła kredytów hipotecznych, w tym spłacanych w walucie obcej. Chodziło o sytuacje, w których banki wykorzystywały postanowienia zawarte w podpisywanych aneksach dot. „wakacji kredytowych” do uzyskania potwierdzenia, że konsument zaakceptował określony stan zadłużenia wynikający z umów. Naruszało to dobre obyczaje, ponieważ banki wymuszały w ten sposób złożenie oświadczenia niemającego związku z celem podpisania aneksu, którym jest odroczenie spłaty kredytu. Oświadczenie te banki mogłyby w przyszłości wykorzystywać do utrudniania konsumentom dochodzenia swoich praw w przypadku kwestionowania warunków umów kredytów hipotecznych odnoszących się do walut obcych. Po interwencji Prezesa UOKiK banki wycofały się ze stosowania tego postanowienia.

Pandemia COVID-19 spowodowała że osoby, które straciły w jej wyniku pracę i spłacają kredyty, znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Szczególnie dotyczy to konsumentów spłacających kredyty hipoteczne, którzy przypadku zaprzestania spłaty kredytu mogą stracić mieszkanie. Dlatego Urząd brał aktywny udział w tworzeniu przepisów w ramach tarczy antykryzysowej, które pozwoliły na skorzystanie z darmowych wakacji kredytowych osobom, które znalazły się w trudnej sytuacji z powodu pandemii koronawirusa. Dzięki UOKiK mają one obecnie prawo do zawieszenia spłaty kredytu do 3 miesięcy, bez naliczania odsetek i innych opłat.

Po wprowadzeniu nowych przepisów dotarły do Urzędu informacje, że banki utrudniały swoim klientom skorzystanie z tego rozwiązania. W wielu przypadkach konsumenci otrzymali wyłącznie ofertę skorzystania z bankowego, kosztownego memorandum kredytowego, nawet jeśli zwracali się o ustawowe, darmowe wakacje kredytowe i spełniali ustawowe kryteria do ich udzielenia. Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego bada praktyki 26 banków w tej sprawie. Opierając się na pozyskanych informacjach wobec jednego z banków, wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające, a do 3 banków Urząd wystąpił o wyjaśnienia i dobrowolną zmianę praktyk. 

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Play zwróci niewykorzystane pieniądze z kont pre-paid

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-29 15:13 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zobowiązał sieć Play do zwrotu konsumentom pieniędzy pozostałych po wygaśnięciu konta pre-paid.
W toku jest jeszcze postępowanie wobec Orange Polska. Wcześniej do zmiany praktyki zobowiązał się T-Mobile, a za podobne praktyki został ukarany Polkomtel.

 

Play zwróci niewykorzystane pieniądze z kont pre-paid

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdza, czy najwięksi operatorzy komórkowi oddają konsumentom niewykorzystane pieniądze, gdy minie ważność konta na kartę. Do tej pory Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję w tej sprawie wobec spółki Polkomtel, na którą nałożył ponad 20 mln zł kary. Ponadto zobowiązał T-Mobile do zwrotu pieniędzy odbiorcom. Toczy się postępowanie wobec Orange Polska.

Kolejna decyzja dotyczy sieci Play, która nie oddawała swoim klientom mającym telefony na kartę niewykorzystanych pieniędzy. Działamy konsekwentnie i porządkujemy rynek nakazując operatorom uczciwie rozliczać się z konsumentami przy zmianie dostawcy usługKlienci nie mogą tracić niewykorzystanych środków zgromadzonych na koncie pre-paid z powodu braku kolejnego doładowania. To utrudnianie zmiany operatora, co jest zakazane przez Prawo Telekomunikacyjne. Także Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej nakazuje operatorom uczciwie rozliczać się z konsumentami przy zmianie dostawcy usług – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Najnowsza decyzja Prezesa Urzędu i jednocześnie druga zobowiązująca w tego typu sprawie dotyczy spółki P4, operatora sieci Play. W we wzorcach umów usług przedpłaconych (pre-paid) P4 zastrzegało, że w przypadku utraty ważności konta niewykorzystana kwota lub jednostki rozliczeniowe zostają anulowane. Jedynym sposobem na to, aby zgromadzone pieniądze nie przepadły, było kolejne doładowanie przedłużające ważność konta. Jeśli konsument tego nie zrobił, bo np. zapomniał, a chciał zmienić operatora, tracił niewykorzystane środki. Mogło go to zniechęcić do wyboru konkurencyjnej firmy, nawet jeśli otrzymał lepszą ofertę.

Kwestia zwrotu niewykorzystanych środków z konta na kartę przy wyborze nowej firmy telekomunikacyjnej jest już uregulowana na poziomie unijnym. W grudniu 2018 r. wszedł w życie Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej. Jest w nim przepis, zgodnie z którym przy zmianie operatora dotychczasowi dostawcy usług pre-paid muszą na wniosek konsumenta zwrócić pozostałe na koncie środki. Od tej operacji mogą pobierać opłatę współmierną do rzeczywiście poniesionych przez nich kosztów, jeśli zostało to określone w umowie. Unijne prawo musi zostać implementowane do polskiego. W niektórych europejskich krajach takich jak Niemcy, Austria, Węgry, Chorwacja czy Hiszpania zwrot od dawna jest już regułą.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zobowiązał P4 do wprowadzenia mechanizmu zwrotu pozostałych na koncie pre-paid pieniędzy. Ma to nastąpić w ciągu miesiąca od daty uprawomocnienia się decyzji. Do tego czasu spółka musi poinformować wszystkich klientów usług przedpłaconych o wprowadzeniu usługi zwrotu niewykorzystanych środków, przy czym osoby po 65 roku życia dowiedzą się o swoich nowych uprawnieniach z wiadomości sms.

Jak ubiegać się o zwrot pieniędzy w P4?

  • Konsument musi złożyć wniosek o zwrot niewykorzystanych środków w ciągu 30 dni od zmiany operatora lub upływu ważności połączeń przychodzących.
  • Może to zrobić poprzez kontakt z obsługa klienta P4 (pisemnie, e-mailem, telefonicznie) lub w autoryzowanych salonach.
  • Zgodnie z Europejskim Kodeksem Łączności Elektronicznej spółka może pobrać niewielką opłatę manipulacyjną – na podstawie decyzji zobowiązującej jej wysokość nie może jednak przekroczyć dwudziestu złotych.
  • Zwrotowi nie będą podlegały środki powyżej nominalnej kwoty doładowania.
  • W ciągu 30 dni od złożenia wniosku, pieniądze zostaną przelane na wskazany przez konsumenta rachunek bankowy.
  • Praktyczny przykład: konsument doładował konto kwotą 50 zł. Była to oferta promocyjna więc otrzymał dodatkowe 25 zł i na koncie łącznie miał do wykorzystania 75 zł . W momencie zmiany operatora na koncie pozostało mu 55 zł, ponieważ wykorzystał tylko 20 zł. Przysługuje mu zwrot 50 zł (nominalna wartość doładowania) pomniejszony o opłatę manipulacyjną.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Oszuści straszą, że cię nagrali i żądają prawie 40 tys. złotych

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-05 15:36 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Oszuści znów straszą, że nagrali cię przed komputerem...
Jeśli zdarza ci się przeglądać strony z pornografią, być może zainteresował cię e-mail, w którym nadawca grozi, że wykorzystał kamerę z komputera, by cię nagrać. Sextortion, bo o takim rodzaju oszustwa mowa, znów został wybrany przez atakujących, którzy żądają coraz większych pieniędzy za milczenie.
Tym razem mamy do czynienia z fałszywą wiadomością, którą raczej trudno potraktować poważnie. Nadawcą jest rzekomo Jaime Cruz de la Cruz, a e-mail wysłano z domeny cosapi[.]com[.]pe. Podejrzenia wzbudza jednak przede wszystkim treść. Sposób jej formatowania i składnia zdradzają, że została raczej wygenerowana przez automat wspomagany maszynowym tłumaczem, niż zaangażowanego oszusta chcącego wzbudzić realne zaufanie.

Podobnie, jak w wielu innych tego typu przypadkach, nadawca grozi, że zainfekował komputer adresata i wykorzystał kamerę oraz przechwytywanie obrazu, aby zarejestrować co robi użytkownik podczas odwiedzania stron z materiałami dla dorosłych. To jednak nie koniec – w tym przypadku dowiadujemy się także o rzekomym exploicie, który już działa w naszym smartfonie i wykradzionej liście kontaktów.

Niecałe 40 tysięcy złotych za milczenie ...

Atakujący grożą, że nagrania z kamery trafią do wszystkich numerów z książki adresowej ofiary, do serwisu YouTube i w inne miejsca. Oczywiście można temu wszystkiemu zapobiec, decydując się na zapłatę żądanej kwoty w ciągu 48 godzin od odczytania wiadomości. Oszuści żądają 7860 funtów, czyli równowartości prawie 40 tysięcy złotych. To wysoka stawka w porównaniu z podobnymi oszustwami z 2018 roku – wówczas atakujący oczekiwali dużo mniejszych pieniędzy.

W najświeższym przypadku, niezgodnie z ostatnim trendem, płatność ma zostać zrealizowana w Bitcoinach. Oszuści zadali sobie nawet trud, by wytłumaczyć w e-mailu, jakich haseł należy szukać w internecie, by nauczyć się jak zrobić przelew, jeśli temat kryptowalut jest dla odbiorcy nowością.

Oszuści starają się wzbudzić zaufanie odbiorcy i liczą na szybkie podejmowanie decyzji z uwagi na drażliwy temat związany z pornografią. W ogromnej większości przypadków przestępcy wykorzystują po prostu strach, jaki odczuwamy w zetknięciu ze „wszechmocnymi” hakerami. W rzeczywistości bardzo często nie posiadają oni żadnych filmów ani innych wrażliwych danych – tłumaczyła w ubiegłym miesiącu Tatiana Szczerbakowa, badaczka ds. cyberbezpieczeństwa w firmie Kaspersky.

W praktyce otrzymaną wiadomość należy więc po prostu zignorować. Podobnie należy postępować w przypadkach innych, typowych e-maili od oszustów. Wiele z nich można poznać po specyficznym tytule.

Świadczenie przedemerytalne. Przez pandemię zmieniły się przepisy w jego przyznawaniu

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-09 14:42 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Świadczenie przedemerytalne skierowane jest do osób będących tuż przed wiekiem emerytalnym. Aby je otrzymać, muszą one spełnić kilka warunków. Zasady jego przyznawania też zmieniły przez pandemię koronawirusa.

Świadczenie przedemerytalne. Nadchodzi kilka zmian (zdj. ilustracyjne).

 
Świadczenie przedemerytalne. Nadchodzi kilka zmian (zdj. ilustracyjne). (Fot: Rafał Parczewski)

Świadczenie przedemerytalne. Jakie warunki trzeba spełnić?

Aby ubiegać się o świadczenie, należy stracić pracę z winy pracodawcy (np. poprzez zwolnienie grupowe, czy likwidację zakładu). Świadczenia przedemerytalnego nie otrzymają osoby, które zostały zwolnione dyscyplinarnie lub same odeszły.

Świadczenie przedemerytalne przysługuje również tym pracownikom, którzy przepracowali w danej firmie pół roku i przekroczyły wiek wymagany w ustawie. Kobiety zatem muszą ukończyć 56 lat (a ich staż pracy wynosi minimum 20 lat) a mężczyźni - 61 lat (staż pracy minimum 25 lat).

Świadczenie mogą otrzymać również kobiety, które ukończyły 55 lat oraz mężczyźni po 60. roku życia. W tym przypadku ich staż musi wynosić odpowiednio 30 lat lub 35 lat.

Co ważne, do stażu wliczają się okresy składkowe oraz nieskładkowe, takie jak np. studia. Jednak okresy nieskładkowe nie mogą przekroczyć granicy jednej trzeciej składkowych.

Świadczenie przedemerytalne. Jak uzyskać?

Po tym okresie urząd wyda odpowiednie zaświadczenie. Należy je złożyć w oddziale ZUS razem z wnioskiem o świadczenie przedemerytalne.

Zmiany wywołane przez pandemię koronawirusa widać właśnie w kwestii czasu, który mamy na złożenie dokumentów. Normalnie jest na to 30 dni od momentu ich otrzymania. Jednak ze względu na COVID-19 rząd zmienił przepisy. Od teraz na złożenie dokumentów jest 30 dni "od ustania obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii w związku z COVID-19".

Opiekun powinien pobierać świadczenie na rzecz podopiecznego bez przerwy przynajmniej przez 365 dni. Oprócz tego powinien mieć przynajmniej 55 lat w przypadku kobiet lub 60 w przypadku mężczyzn. Musi również udowodnić okres uprawniający do emerytury, przynajmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn liczonych do dnia, w którym opiekun utracił prawo do świadczenia z powodu śmierci osoby, którą się opiekował.

Źródło:  https://www.money.pl/emerytury/swiadczenie-przedemerytalne-przez-pandemie-zmienily-sie-przepisy-w-jego-przyznawaniu-6562521272072736a.html

Ponad 17 mln zł kary za podział rynku

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 09:49 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Producenci pasz dla zwierząt hodowlanych – Polmass i Ekoplon - zawarli porozumienia ograniczające konkurencję. Podzielili miedzy sobą dwa rynki, ograniczając odbiorcom swobodny wybór produktów.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na nich kary finansowe w łącznej wysokości ponad 17 mln zł.
Prezes UOKiK nałożył ponad 17 mln zł kary za podział rynkuJedną z praktyk ograniczających konkurencję jest podział rynku. Oznacza on, że przedsiębiorcy zamiast prowadzić uczciwą rywalizację ustalają, że na danym obszarze nie będą konkurowali i dzielą miedzy siebie terytorium, towary lub grupy klientów. W efekcie potencjalni kontrahenci tracą możliwość kupna produktów od wybranych sprzedawców.
 

Tak było w przypadku producentów pasz dla zwierząt – Polmass i Ekoplon. Z ustaleń UOKiK wynika, że przedsiębiorcy zawarli porozumienia dzielące rynki, w myśl których nie sprzedawali swoich produktów do klientów drugiego uczestnika zmowy, nawet jeśli potencjalny kontrahent sam się do nich zgłosił. Porozumienia dotyczyły dwóch grup produktów paszowych stosowanych przy odchowie bydła - preparatów mlekozastępczych oraz mieszanek mineralno-witaminowych i trwały odpowiednio w latach 2008-2016 oraz 2008-2015.

Zmowa pomiędzy Polmassem i Ekoplonem spowodowała, że hodowcy bydła czy sprzedawcy pasz nie mieli możliwości swobodnego wyboru produktów. Jeżeli byli wcześniej klientami jednej firmy, nie mogli kupić wyrobów drugiej. W efekcie doszło do zawężenia oferty rynkowej dla rolników i hodowców bydła oraz sprzedawców pasz – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny. 

Urząd zdobył wiele dowodów podczas przeszukania w siedzibach obu spółek. Z zebranych materiałów wynika, że ustalenia były dokonywane przede wszystkim pocztą elektroniczną. Przykładem jest wiadomość jednego z pracowników Polmassu, który potwierdza, że przedsiębiorcy uzgodnili, że nie będą podejmowali współpracy, jeśli zgłosi się do nich kontrahent drugiego uczestnika zmowy: Przy okazji nadmienię że pomimo chęci podjęcia współpracy przez niektóre wyżej wymienione firmy nie złożyłem oferty i nie nawiązałem współpracy bo obligowały mnie zobowiązania partnerskie z Ekoplonem. W wyżej opisanej sytuacji bardzo proszę o zajęcie stanowiska przez firmę Ekoplon.

Zasady współpracy obu spółek ustalane były również podczas regularnych spotkań, zarówno kierownictwa, jak i pracowników obu firm. Przedsiębiorcy wymienili się również listą klientów – była to dla nich informacja z kim nie zawierać umów.

-  Porozumienie trwało wiele lat, przyniosło straty hodowcom i sprzedawcom pasz dla zwierząt. Stąd w decyzji nałożyłem wysokie kary dla przedsiębiorców, w łącznej wysokości ponad 17 mln zł – mówi Prezes Tomasz Chróstny.

Sankcje pieniężne dla poszczególnych przedsiębiorców wyniosły: 12 445 185 zł na Ekoplon i 4 704 596 zł na Polmass.

Jednocześnie trwa kolejne postępowanie, w którym Prezes UOKiK podejrzewa podział rynku przez Polmass - w tym przypadku razem ze spółką Agro-Netzwerk Polska.

Wysokiej kary za zmowę można uniknąć dzięki programowi łagodzenia kar (leniency). Daje on przedsiębiorcy, a także menadżerom uczestniczącym w nielegalnym porozumieniu, szansę zyskania statusu „świadka koronnego”. Pozwala to na uniknięcie kary pieniężnej lub jej obniżenie. Z programu można skorzystać pod warunkiem współpracy z UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących niedozwolonego porozumienia. Przedsiębiorców i menadżerów zainteresowanych programem łagodzenia kar zapraszamy do kontaktu z urzędem pod numerem telefonu 22 55 60 555, pod którym prawnicy UOKiK odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące wniosków leniency, również anonimowe.

Prezes Urzędu przypomina również, że kto poniósł szkodę wskutek naruszenia prawa konkurencji może złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko każdemu z podmiotów, który złamał prawo.

Jeżeli wiesz o niedozwolonym porozumieniu w swojej byłej lub obecnej firmie, zawiadom UOKiK. Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Program dla sygnalistów

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-05 13:02 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Konkurencja na rynku podnosi efektywność gospodarki, co daje efekt w postaci niższych cen i większej innowacyjności. Przynosi korzyści konsumentom i uczciwym przedsiębiorcom. Dzięki konkurencji firmy oferują większy wybór produktów, po niższych cenach. Działalność UOKiK służy między innymi wykrywaniu niedozwolonych porozumień, które ograniczają konkurencję i przynoszą w ten sposób szkody zarówno konsumentom, jak i całym gałęziom gospodarki. Najcięższą formą naruszenia prawa konkurencji są kartele – porozumienia między konkurentami, polegające m.in. na ustalaniu cen, terytorialnym podziale rynku czy alokacji klientów

 

Porozumienia, a w szczególności kartele, są jednak bardzo trudne do wykrycia ze względu na ich tajny charakter i działania przedsiębiorców mające na celu ukrycie uzgodnień. W związku z tym, Urząd bardzo liczy na sygnalistów, którzy mogą dostarczyć cennych informacji o sekretnych ustaleniach.

Kim jest sygnalista?
 

Sygnalista to osoba, która posiada informacje niedostępne publicznie, które mogą zostać użyte w celu wykrycia naruszenia prawa. Może nim zostać pracownik lub były pracownik, który wie, że jego pracodawca zawarł zmowę z innym przedsiębiorcą lub przedstawiciel handlowy dyscyplinowany w celu realizowania uzgodnień o podziale terytorialnym rynku.

Jeżeli jesteś osobą zarządzającą w firmie, która jest członkiem kartelu, rozważ złożenie wniosku leniency. Może się bowiem okazać, że w przypadku, gdy przedstawione informacje doprowadzą do wszczęcia postępowania antymonopolowego, osobom tym może zostać postawiony zarzut naruszenia zakazu porozumień ograniczających konkurencję, a w razie stwierdzenia tej praktyki może zostać nałożona na nie kara pieniężna. Wówczas korzystniejsze jest kontaktowanie się z UOKiK w ramach programu łagodzenia kar, a nie na zasadach przewidzianych dla sygnalistów.

Jaki rodzaj informacji jest cenny dla Urzędu?
 

Szczególnie cenne będą firmowe informacje wewnętrzne o podjętych ustaleniach (np. notatki, sprawozdania ze spotkań), odbytych lub planowanych spotkaniach (dane z kalendarzy) lub korespondencja (e-mailowa, pocztą tradycyjną, za pomocą internetowych komunikatorów, smsy) i inne dokumenty zawierające dane wskazujące na podjęcie antykonkurencyjnych uzgodnień. Już sama informacja o sposobie funkcjonowania kartelu czy wskazówki gdzie i jakich dowodów naruszenia można szukać u danego przedsiębiorcy jest dla nas bardzo cenna.

Jak możesz pomóc?
 
Na specjalnie przygotowanej stronie https://report.whistleb.com/pl/uokik  możesz anonimowo i bezpiecznie powiadomić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów o antykonkurencyjnych działaniach. Dzięki Twoim informacjom możemy wykryć nielegalne porozumienia i skutecznie z nimi walczyć!

Program ochrony sygnalistów

Gwarancja anonimowości
 

Jeżeli chcesz podać informacje na temat zmowy, ale boisz się odwetu lub negatywnych konsekwencji – zapewniamy całkowitą anonimowość i bezpieczeństwo Twojego zgłoszenia. Jeżeli sam nie podasz danych, które pozwolą Cię zidentyfikować, nie ma możliwości, aby ktokolwiek odkrył Twoją tożsamość.

Połączenie jest szyfrowane i zabezpieczone hasłem.

Jakie praktyki można zgłaszać?
 

Kary nakładane na osoby fizyczne za naruszenie reguł konkurencji

Przede wszystkim zależy nam na informacjach o nielegalnych zmowach – porozumieniach konkurentów, np. producenta z producentem lub sprzedawcy ze sprzedawcą, a także na informacjach o porozumieniach pionowych – zawartych np. między producentem i sprzedawcą. Można też informować Urząd o nadużywaniu pozycji dominującej np. przez monopolistę.

Niedozwolone porozumienia mogą polegać na:

Uwaga!
 
Więcej o antykonkurencyjnych działaniach przeczytasz na  https://konkurencja.uokik.gov.pl/dzialania-niezgodne-z-regulami-konkurencji/

 

Kaski ochronne dla dzieci - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-02 10:23 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Planujesz zakup kasku dla dziecka?
Inspekcja Handlowa w pierwszej połowie 2020 r. skontrolowała kaski ochronne dla najmłodszych rowerzystów.
Rodzicu, przeczytaj raport z kontroli i zapoznaj się z naszymi poradami.
Kaski ochronne dla dzieci - kontrola Inspekcji Handlowej

 

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

 

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Wojewódzkie Inspektoraty Inspekcji Handlowej

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Domowa Opieka Medyczna. Pulsoksymetr będzie monitorował stan zdrowia pacjentów w domu

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-17 12:32 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
"Dla bezpieczeństwa pacjentów z COVID-19, których stan zdrowia pozwala na odbycie izolacji w domu uruchamiamy program Domowej Opieki Medycznej" - czytamy na stronie rządowej. Chodzi o system zdalnego monitoringu parametrów chorych – saturacji krwi i tętna. Pacjenci otrzymają pulsoksymetry jako narzędzie diagnostyczne oraz skorzystają z sytemu PulsoCare do przekazywania i monitorowania danych.

 

Zdrowie i uroda, Domowa Opieka Medyczna Pulsoksymetr będzie monitorował zdrowia pacjentów - zdjęcie, fotografia

 

O objęciu osoby programem Domowej Opieki Medycznej będzie decydował lekarz POZ. Decyzja zostanie podjęta na podstawie zdiagnozowanej choroby wywołanej koronawirusem oraz na podstawie wywiadu o stanie zdrowia chorego.
 

"Program skierowany jest przede wszystkim dla pacjentów z grup ryzyka, leczonych w warunkach domowych, zagrożonych nagłym pogorszeniem się stanu zdrowia. Są to m.in. osoby powyżej 55 roku życia oraz pacjenci z chorobami współistniejącymi tj.: choroby serca, niewydolność nerek, choroby nowotworowe, cukrzyca typu 2 i inne" - czytamy w wyjaśnieniach. 

Rolą lekarza POZ jest wyłącznie zapisanie pacjenta do programu. Monitoring stanu zdrowia, telekonsultacje oraz pozostałe działania realizują konsultanci i lekarze z Centrum Kontaktu DOM (całodobowa infolinia - 22 735 39 40).

Jak działa program?

  • Jeśli otrzymałeś pozytywny wyniku testu na COVID-19, a Twój lekarz POZ skierował Cię do programu Domowej Opieki Zdrowotnej, otrzymasz SMS z hasłem do systemu.
  • Pulsoksymetr otrzymasz za pośrednictwem Poczty Polskiej. W paczce znajdziesz również instrukcję obsługi, ulotkę na temat programu DOM oraz kopertę do zwrotu sprzętu.
  • Zaloguj się do systemy na stronie internetowej: www.pulsocare.mz.gov.pl lub zainstaluj aplikację PulsoCare.
  • Po zalogowaniu się do systemu lub aplikacji będziesz mógł przeprowadzić badanie z użyciem pulsoksymetru. Aplikacja w prosty i intuicyjny sposób prowadzi Cię przez cały proces, na który składa się badanie Pulsoksymetrem i wywiad medyczny w postaci ankiety.
  • Badaj się co kilka godzin zgodnie z zaleceniami, a wyniki wpisz w systemie PulsoCare.
  • Wszystkie wyniki badań są przesyłane do centralnej bazy danych i na bieżąco  monitorowane przez Centrum Kontaktu. Konsultanci i lekarze weryfikują wyniki Twoich pomiarów. W sytuacji niepokojącej zostaniesz skierowany na zdalną konsultację, która odbędzie się w formie teleporady. W razie konieczności zostanie wezwane Pogotowie Ratunkowe.

Pulsoksymetr mierzy saturację, czyli nasycenie krwi tlenem. U osób zdrowych prawidłowa saturacja wynosi ok. 95-100%.

Pamiętaj o kilku ważnych kwestiach wykonując pomiar:

  • pomiary wykonuj po kilku minutach odpoczynku
  • przed wykonaniem pomiarów umyj ręce
  • pomiary wykonuj w pozycji siedzącej
  • podczas korzystania z pulsoksymetru, nie możesz mieć pomalowanych paznokci
  • badaj się co kilka godzin zgodnie z zaleceniami
  • wpisuj wszystkie wyniki do systemu PulsoCare

Co może wpłynąć na nieprawidłowy pomiar pulsoksymetru?

  • ruch palca podczas pomiaru
  • wilgotna dłoń
  • paznokcie pomalowane lakierem
  • zbyt długie paznokcie
Źródło: komunikat udostępniony za pośrednictwem serwisu gov.pl 

115 mln zł kary dla Biedronki

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 10:40 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Cena w kasie wyższa niż umieszczona na półce lub brak informacji o cenie produktu - w ten sposób przez kilka lat Biedronka naruszała prawa konsumentów.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na właściciela sieci Biedronka - spółkę Jeronimo Martins Polska – karę w wysokości 115 milionów złotych.
Prezes UOKiK nałożył 115 mln zł kary na Biedronkę

 

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napływały liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka. Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie, niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska. W jego trakcie Prezes Urzędu zlecił kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły skalę nieprawidłowego informowania o cenach w sklepach należących do JMP. Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r. Dopiero wszczęcie postępowania pod koniec ubiegłego roku przyczyniło się do podjęcia przez właścicieli Biedronki działań, których celem ma być rozwiązanie stwierdzonych nieprawidłowości. Prezes UOKiK będzie monitorował skutki wdrażanych zmian, mających usunąć naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.

 

Inna cena w kasie niż na półce

- Cena jest jednym z najważniejszych kryteriów jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

 

 

Przykładowe skargi konsumentów (pisownia oryginalna):

  • Cena umieszczona na lodówce w sklepie informowała o tym, że do dnia 31.08.19 r. cena za lody Carte D'Or wynosi 10,99 PLN. Lody te były objęte promocją do tego dnia i też tego dnia dokonałem ich zakupu (…). Niestety po płatności okazało się, że na paragonie została naliczona cena w wysokości 15,99 PLN.
  • Zachęcony gazetka oraz kartką nad produktem postanowiłem zakupić Pierś z kurczaka w promocyjnej cenie 9.99zl. Po zrobieniu zakupów udałem się do kasy za towar zapłaciłem lecz w chwili zapłaty nie zauważyłem na paragonie że piersi są w cenie regularnej czyli 16.89 za kg (…)Poprosiłem o możliwość zwrotu towaru, lecz usłyszałem że niestety nie, bo z tym towarem opuściłem sklep i pani nie przyjmie go. Więc powiedziałem że to oszustwo i tego tak nie zostawię i zgłoszę to do UOKiK, inna z pań obsługi powiedziała "i co z tego, co nam zrobią”.
  • Wieczorna wizyta w Biedronce (…) Widzę lody Marletto 1L za 3,45 (przecenione z 4,99). W kasie 10,99zł. Wracam do zamrażarki sprawdzić... nie ma ani innych lodów Marletto 1L, ani innej ceny dla tych lodów.

Jak widać, różnice w cenie jednego produktu mogły wynieść nawet kilka złotych. Biorąc pod uwagę, że praktyka trwała kilka lat, to konsumenci mogli ponieść przez nią dotkliwe straty, a właściciel sieci Biedronka bezpodstawnie wzbogacił się ich kosztem. Ze skarg wynika również, że zdarzały się sytuacje, w których to sprzedawcy nie chcieli uznać roszczeń klientów, którzy zgodnie z przysługującym im prawem domagali się sprzedaży produktu w korzystniejszej dla nich cenie, którą widzieli na półce.

Przykładowe skargi (pisownia oryginalna):

  • Chciałem zakupić kwiatek prymulka za 2.89. A przy kasie naliczyło mi 7.99. Poprosiłem kierownika o wyjaśnienie i zwrot nadpłaconej kwoty. Niestety nie wyraził zgody. Poinformowano mnie żebym dzwonił na infolinię sklepu.
  • Papier toaletowy z wystawioną ceną 9,99 zł sprzedawano po 16,99 zł. Co gorsza, w przypadku zauważenia tego oszustwa, nie było możliwości zakupu papieru po cenie zgodnej z wystawioną.
  • Na palecie ze zniczami wisiała duża kartka z ceną za znicz. Przy zakupie dwóch zniczy miała być cena 7.99zł za sztukę. W kasie została naliczona inna cena 12,99 zł za sztukę. Po zwróceniu uwagi Pani kierownicze, poinformowała mnie że mogę jedynie zwrócić zakupione znicze.
 

Brak informacji o cenie

Każdy sprzedawca ma również obowiązek uwidocznienia ceny towaru. Uniemożliwienie konsumentowi zapoznania się z ceną na etapie wyboru produktu jest poważnym naruszeniem jego prawa do rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji. Tymczasem kontrole Inspekcji Handlowej wykazały, że w sklepach Biedronka średnio aż 14 proc. towarów nie miało informacji o cenie.

 

Kara na Jeronimo Martins Polska

Długotrwała praktyka spowodowała realne straty w portfelach konsumentów i bezpodstawne wzbogacenie się właściciela sieci ich kosztem.  Dlatego  zdecydowałem o nałożeniu na Jeronimo Martins Polska kary w wysokości 115 mln zł. Istnienie nieprawidłowości potwierdziła również sama spółka tłumacząc je błędami ludzkimi wynikającymi z dużej skali działalności. Nie wykluczamy, że tak rzeczywiście mogło być, nie usprawiedliwia to jednak w żadnym stopniu działania na niekorzyść klientów, tym bardziej, że przez długi czas przedsiębiorca – pomimo licznych nieprawidłowości wykrywanych przez Inspekcję Handlową - nie starał się systemowo rozwiązać tego problemu. Tak duży podmiot powinien dochować należytej staranności w swojej działalności, aby błędy w oznaczeniu nie dotykały osób kupujących w jego sklepach – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Poza sankcją pieniężną w sklepach Biedronka będzie musiała znaleźć się również informacja o prawach przysługujących konsumentom w przypadku różnicy w cenie na półce i w kasie: W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej (art. 5 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług).

Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Różnice w cenie na półce i w kasie lub brak informacji ile kosztuje dany produkt to praktyki  niezgodne z prawem i nie mogą być stosowane w żadnym sklepie. Liczba i treść skarg konsumentów, które dotychczas otrzymał UOKiK, a także wyniki kontroli prowadzonych przez Inspekcję Handlową nie wskazywały, żeby podobny problem na tak dużą skalę istniał w pozostałych, dużych sieciach handlowych. Jeśli jednak konsumenci zauważą taką praktykę, zachęcamy do informowania UOKiK lub właściwego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej. 

Konsumencie, pamiętaj o swoich prawach:

  • Ceny powinny być umieszczone na towarze lub w jego pobliżu, np. na wywieszce na półce. Sprzedawca musi informować o nich w jednoznaczny sposób i w widocznym miejscu. Jeśli podaje je tylko ustnie albo nie podaje ich wcale, to łamie prawo.
  • Porównuj, ile kosztują podobne produkty. Ułatwiają to tzw. ceny jednostkowe – za kilogram, litr, 100 gramów, sztukę. Sprzedawca ma obowiązek je podawać.
  • Jeśli cena w kasie jest wyższa od tej na towarze lub na półce, masz prawo kupić daną rzecz po niższej cenie. Gdy różnicę zauważysz dopiero na paragonie, domagaj się zwrotu nadpłaconej kwoty. W takiej sytuacji dobrze jest mieć dowody, np. zdjęcie wywieszki na sklepowej półce i paragon.
  • O nieprawidłowościach zawiadamiaj Inspekcję Handlową lub UOKiK.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Emerytury w żółtych strefach

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-09 09:11 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Pieniądze już nie od listonosza?
 

- Wprowadziliśmy umawianie wizyt przez telefon, pracujemy nad obsługą klientów za pomocą wideokonferencji. Wszystko po to, by ograniczyć liczbę osób w naszych oddziałach - takie zmiany w związku z sytuacją epidemiczną zapowiada prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska. W programie "Money. To się liczy" prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przyznała, że problem dotyczy przede wszystkim emerytów w żółtych i czerwonych strefach. - Planujemy dalej zachęcać do odbierania świadczeń na rachunek bankowy, a nie w gotówce, na przykład za pośrednictwem listonosza - powiedziała Uścińska. Zdradziła jednocześnie, że wciąż około 27 proc. emerytów pobiera swoje świadczenia w gotówce.

UOKiK przyjrzy się kancelariom prawnym

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 09:37 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Z informacji posiadanych przez UOKiK wynika, że może dochodzić do nieprawidłowości na rynku świadczenia usług pomocy prawnej, których dopuszczają się kancelarie adwokackie i radcowskie.
Niepokojące skargi dotyczą m.in. braku możliwości oszacowania wynagrodzenia kancelarii, zastrzegania na jej rzecz całości uzyskanych na rzecz konsumenta korzyści.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające wobec 15 kancelarii.

UOKiK przyjrzy się kancelariom prawnym

 

UOKiK przyjrzy się kancelariom prawnym

Postępowanie wyjaśniające zostało wszczęte 20 lipca i jest nim objętych 15 kancelarii adwokackich i radcowskich z całej Polski. Jego celem jest w szczególności zweryfikowanie warunków na jakich osoby posiadające kredyt hipoteczny waloryzowany lub denominowany do waluty obcej, umowę ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym oraz obligacje korporacyjne spółki GetBack, zawierają umowy z kancelariami.

Z posiadanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów informacji wynika, że problemem mogą być niejasne zasady ustalania wynagrodzenia i brak określenia maksymalnego pułapu kosztów – co może utrudniać oszacowanie ceny podejmowanych działań. Wątpliwości budzi także zastrzeganie na rzecz kancelarii całości uzyskanych w imieniu konsumenta korzyści, gdy sąd unieważni lub „odfrankuje” umowę kredytową. Ponadto kancelarie mogą wyłączać swoją odpowiedzialność za to, że konsument nie dostarczy dokumentów – nawet, gdy kancelaria nie zwróciła się z taką prośbą i ograniczają ją jedynie do wysokości posiadanej polisy. Co więcej, kredytobiorców może obejmować nawet 10-letnia klauzula poufności.

- W związku z napływającymi do UOKiK niepokojącymi informacjami weryfikujemy w postępowaniu wyjaśniającym model działania kancelarii adwokackich i radcowskich reprezentujących konsumentów. W szczególności chcemy ustalić, czy umowy mogą zawierać klauzule niedozwolone lub naruszać zbiorowe interesy konsumentów. Nie ulega wątpliwości, że kancelarie są profesjonalnymi podmiotami, świadczącymi pomoc prawną w trudnych bataliach sądowych z bankami, gdzie w grę wchodzą wysokie kwoty. Kancelarie nie mogą jednak wykorzystywać swojej pozycji względem konsumentów. Od profesjonalistów mamy prawo wymagać profesjonalnego działania tak, aby na pierwszym miejscu zawsze stał interes klienta kancelarii, nie zaś jej samej – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów, jeżeli materiał zgromadzony w toku postępowania wyjaśniającego wzbudzi zastrzeżenia, Prezes UOKiK może wszcząć postępowanie w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów lub stosowania klauzul niedozwolonych.

W toku jest również postępowanie w podobnej sprawie dotyczące kancelarii odszkodowawczych.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Wcześniejsza spłata kredytu konsumenckiego

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-01 10:23 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzje wobec 18 firm pożyczkowych w związku z rozliczeniami w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego.
Zgodnie z przepisami, stanowiskiem Prezesa UOKiK i wyrokiem TSUE, jeśli konsument spłacił kredyt przed terminem, pożyczkodawca musi mu zwrócić proporcjonalną część pobranych opłat i prowizji, z zastosowaniem metody liniowej.
Masz podejrzenia, że instytucja finansowa nieprawidłowo rozliczyła opłaty? Wejdź na finanse.uokik.gov.pl, sprawdź na kalkulatorze orientacyjną kwotę zwrotu w celu złożenia reklamacji i jak najszybszego odzyskania pieniędzy.
Wcześniejsza spłata kredytu konsumenckiego - decyzje prezesa UOKiK wobec firm pożyczkowych

W lipcu informowaliśmy, że wskutek działań Prezesa UOKiK, klienci 14 największych banków mogą już liczyć na proporcjonalny zwrot kosztów pozaodsetkowych za wcześniej spłacony kredyt konsumencki lub pożyczkę, zgodnie z metodą liniową. Prezes Urzędu dba także o interesy konsumentów, którzy są w podobnej sytuacji, ale pieniądze pożyczali od instytucji pozabankowych. Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z września 2019 r., Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzje wobec 18 firm pożyczkowych. W toku są kolejne 4 postępowania z zarzutem naruszania art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim oraz 5 postępowań wyjaśniających.

– W sytuacji wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego lub pożyczki banki i firmy pożyczkowe muszą się uczciwie rozliczyć z wszystkich pobranych opłat i prowizji. Odbyłem wiele spotkań z branżą finansową, podczas których wskazywałem, że przy obliczaniu kwoty zwrotu z kosztów pozaodsetkowych właściwa do zastosowania jest metoda liniowa. Jest ona weryfikowalna dla konsumentów, przejrzysta i sprawiedliwa. Osoby, które wcześniej spłaciły kredyt lub pożyczkę, zachęcam do składania reklamacji i żądania proporcjonalnego zwrotu opłat i prowizji zgodnie z metodą liniową – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Po wyroku TSUE Prezes UOKiK wydał decyzje wobec następujących firm pożyczkowych (w kolejności alfabetycznej: Aasa PolskaEurocentEuroexpert, Euro Providus, Everest Finanse, Honesta Finanse, iCreditKredyty Partnerskie, Mikrokasa, OptimaProfi Credit Polska, Takto Finanse, Unilink CashVivus FinanceZaplo oraz Złotówka Duo, Złotówka Bis, Złotówka Three. Część z nich już wcześniej zaniechała nieprawidłowych rozliczeń, część została do tego zobligowana wskutek decyzji Prezesa Urzędu. Klienci wszystkich firm pożyczkowych mogą składać reklamacje i żądać proporcjonalnego zwrotu opłat i prowizji za wcześniej spłacony kredyt konsumencki lub pożyczkę z zastosowaniem metody liniowej.

Zgodnie z szacunkami UOKiK, konsumenci mogą odzyskać z banków i firm pożyczkowych około 1,5 miliarda złotych z tytułu wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego lub pożyczki – warto jak najszybciej złożyć reklamację, będącą podstawą do odzyskania środków pobranych od klientów w ramach opłat i prowizji. Proporcjonalna ich część musi zostać zwrócona konsumentom w przypadku wcześniejszej spłaty produktu finansowego.

Metoda liniowa polega na tym, że instytucja finansowa dzieli wszystkie koszty pozaodsetkowe przez liczbę dni kalendarzowych, w których miała obowiązywać umowa. Wynik mnoży przez liczbę dni, o które skrócono okres kredytowania i tę kwotę powinna oddać konsumentowi.

Uwaga – możesz ubiegać się o zwrot części opłat za spłacony wcześniej kredyt konsumencki lub pożyczkę, jeżeli zawarłeś umowę po wejściu w życie ustawy o kredycie konsumenckim, tj. po 18 grudnia 2011 roku. Terminy przedawnienia roszczeń wynoszą 10 lat dla spłat dokonanych przed 9 lipca 2018 r., 6 lat - dla spłat dokonanych po tej dacie.

 

 

Przygotowaliśmy kalkulator kredytowy, który pomoże ci wyliczyć orientacyjną kwotę do zwrotu według metody liniowej. Ubiegając się o zwrot, możesz skorzystać z gotowego  formularza i wysłać go do instytucji finansowej.

Zachęcamy też do lektury stanowiska Prezesa UOKiK z 2 marca 2020 r. dotyczącego interpretacji art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim, które jest dostępne na stronie finanse.uokik.gov.pl.

Pomoc dla konsumentów: Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Dodatkowe informacje dla mediów: Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Kontrole jakości żywności w jednej inspekcji

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-01 11:32 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Od 1 lipca Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) czuwa nad jakością żywności w całym łańcuchu dostaw.
Do tej pory za kontrole produktów spożywczych w sklepach była odpowiedzialna Inspekcja Handlowa (IH), a na wcześniejszych etapach obrotu – IJHARS.
1 lipca IH zyskała prawo do ujawniania danych kontrolowanych przedsiębiorców
Kontrole jakości żywności w jednej inspekcji

 

W tym roku nadzorowana przez Prezesa UOKiK Inspekcja Handlowa obchodzi 70-lecie swojego istnienia. Jednocześnie wczoraj weszły w życie ważne zmiany dotyczące zakresu jej kompetencji.

Przekazanie kontroli jakości żywności do IJHARS

Od 1 lipca za kontrolę jakości żywności na wszystkich etapach obrotu jest odpowiedzialna Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów-Rolno Spożywczych, która podlega Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wcześniej produkty spożywcze przeznaczone dla konsumentów w sklepach, hurtowniach oraz barach i restauracjach kontrolowała Inspekcja Handlowa, a na wcześniejszych etapach np. u producenta, na granicy, w zakładach paczkujących – IJHARS.

Przeniesienie kontroli jakości żywności do jednej instytucji to ważny krok w kierunku specjalizacji instytucji państwa. 8 lipca br. zamkniemy całe przedsięwzięcie od strony formalnej. Zmiana ta jest korzystna zarówno dla konsumentów, jak i rolników czy przedsiębiorców działających w sektorze rolno-spożywczym bowiem skonsoliduje nadzór nad jakością żywności w całym łańcuchu dostaw od „pola do stołu” – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Do IJHARS przeszli pracownicy wojewódzkich inspektoratów IH, którzy do tej pory specjalizowali się w kontroli żywności. UOKiK przekazał także 5 laboratoriów żywnościowych: w Katowicach, Kielcach, Olsztynie, Poznaniu i Warszawie.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Podsumowanie kontroli żywności w IH

Co roku Inspekcja Handlowa przeprowadza prawie 20 tys. kontroli, podczas których bierze pod lupę ponad 165 tys. partii produktów. Dużą część z nich stanowiła żywność – było to ok. 7-8 tys. kontroli rocznie i nawet ponad 120 tys. sprawdzanych artykułów spożywczych rocznie. Przykładowo inspektorzy badali jakość i oznakowanie ryb, mięsa, jajek, miodu, wód mineralnych, produktów rolnictwa ekologicznego, a nawet karmy dla zwierząt, dań serwowanych w restauracjach czy posiłków przygotowywanych przez firmy cateringowe dla szpitali. W ostatnim czasie duże zainteresowanie konsumentów, rolników i organizacji pozarządowych wzbudziły kontrole oznakowania warzyw i owoców krajem pochodzenia. Od 1 lipca nadzór nad jakością żywności w sklepach i innych miejscach, gdzie mogą ją kupić konsumenci, przejęła IJHARS.

Inspekcja Handlowa będzie się mogła skoncentrować na kontroli jakości, bezpieczeństwa i oznakowania produktów nieżywnościowych, np. paliw, zabawek, ubrań, sprzętu sportowego i elektronicznego oraz usługNadal będzie pilnować prawidłowego uwidaczniania cen w sklepach, również na półkach z żywnością. Tak jak dotąd będzie także udzielać porad konsumentom i pomagać im w polubownym rozstrzyganiu sporów z przedsiębiorcami.

Ujawnianie wyników kontroli IH

1 lipca weszła w życie ważna zmiana dotycząca nowych zasad podawania do publicznej wiadomości wyników kontroli Inspekcji Handlowej. Od tej pory Prezes UOKiK może ujawniać m.in. pod jakim adresem została przeprowadzona, jakich konkretnie przedsiębiorców i produktów dotyczyła oraz jakie były nieprawidłowości. Ponadto decyzje Prezesa UOKiK oraz wojewódzkich inspektorów IH będą w całości publikowane na stronie urzędu lub WIIH-ów. Pominięte mają zostać tylko informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa. – Cieszę się, że dane przedsiębiorców sprzedających wadliwe produkty zostaną publicznie ujawnione. Teraz konsumenci łatwiej będą mogli sprawdzić które wyroby warto kupować, a które lepiej omijać. To również ważny element dyscyplinujący samych przedsiębiorców – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

KFC. Poprawia się sytuacja kurczaków w hodowlach, ale wciąż nie jest dobra

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-02 15:01 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Są postępy w kwestii dobrostanu kurczaków w hodowlach prowadzonych przez dostawców KFC w Wielkiej Brytanii i Irlandii - wynika z raportu "Annual Progress on Chicken Welfare". Jednak ich sytuacji wciąż nie można określić jako "dobrą".

KFC. Poprawia się sytuacja kurczaków w hodowlach, ale wciąż nie jest dobra

Są postępy w kwestii dobrostanu kurczaków w hodowlach prowadzonych przez dostawców KFC w Wielkiej Brytanii i Irlandii - wynika z raportu "Annual Progress on Chicken Welfare". Jednak ich sytuacji wciąż nie można określić jako "dobrą".
 
 
Dobrostan drobiu jest wciąż daleki od poprawnego w hodowlach dostawców KFC (zdj. ilustracyjne).
 

Dobrostan drobiu jest wciąż daleki od poprawnego w hodowlach dostawców KFC (zdj. ilustracyjne). (Unsplash.com)

 

Organizacja Compassion in World Farming, na którą powołuje się portal wiadomoscihandlowe.pl, zwierzęta zostały poddane "intensywnej selekcji genetycznej". Miało to na celu osiągnięcie szybkiego wzrostu oraz "wydajności w kierunku mięsa z piersi".

Odbija się to jednak na zdrowiu kurczaków, które są mało aktywne. Zmagają się również w ciągu krótkiego życia z szeregiem zaburzeń: od związanych z lokomocją, po metaboliczne i fizjologiczne. Muszą się również mierzyć z chorobami typu zapalenie skóry stóp, czy oparzenia stawu skokowego.

 

Spora część kurczaków nie dożywa nawet terminu, w którym ma pójść pod nóż. To efekt zaprzestania profilaktyki antybiotykowej, co miało miejsce w latach 2015-17. W 2019 roku śmiertelność zwierząt w hodowlach wynosiła średnio 3,98 proc.

Jak podają Wiadomości Handlowe, na wielu fermach rośnie zużycie antybiotyków. W 2015 roku zużycie wynosiło średnio blisko 34 mg 1 kg wyprodukowanego mięsa. W następnych latach spadało nawet do poziomu 17 mg/kg. W 2019 roku wzrosło do poziomu 21,3 mg/kg.

Sprzęt będzie bardziej trwały? Firmy szykują się na nowe przepisy

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-09 13:07 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Kilka dni po gwarancji i sprzęt do wyrzucenia? Unia Europejska chce z tym skończyć i proponuje nowe przepisy od kwietnia przyszłego roku. Firmy powoli muszą się na nie przygotowywać.
Elektronika ma się rzadziej psuć, a naprawa być bardziej opłacalna. Tego chce Unia
Elektronika ma się rzadziej psuć, a naprawa być bardziej opłacalna. Tego chce Unia (Pexels)
 

Nowa dyrektywa w tej sprawie została przyjęta przez Komisję Europejską jesienią ubiegłego roku. Wejdzie jednak w życie dopiero w kwietniu przyszłego roku.

Producenci sprzętu elektronicznego szykują się na ten moment już teraz. Będą oni bowiem mieli obowiązek dostarczenia nie tylko trwałego produktu na rynek, ale i zapewnić łatwą ich naprawę przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi.

Wszystko po to, by awarię pralki, lodówki czy telewizora dało się usunąć, a niekoniecznie kupować nowy komponent lub cały sprzęt wyrzucić do śmietnika i wymienić na taki prosto ze sklepu. Dodatkowo producenci będą musieli zapewnić pełną dokumentację serwisową przez 7-10 lat.

Z badania wykonanego przez Komisję Europejską wynika, że obywatele krajów UE znacznie chętniej naprawialiby zepsuty sprzęt (aż 77 proc.) niż kupowali nowy. Teraz często jest to o tyle trudne, że naprawa po gwarancji okazuje się nieopłacalna i lepiej po prostu wymienić urządzenie na nowe.

A to oznacza, że stary telewizor lub pralka trafią na śmietnik. A już dziś produkcja elektrośmieci na całym świecie jest gigantyczna i sięga nawet 53 mln ton. Zdecydowana większość nie została zebrana w sposób przyjazny dla środowiska.

 

Niestety dyrektywa na razie nie będzie obejmowała małej elektroniki ani drobnego sprzętu AGD. Mowa tu na przykład o telefonach, odkurzaczach, suszarkach do włosów czy czajnikach elektrycznych.

Producenci zwracają również uwagę, że problem może dotyczyć tych firm, które produkują w innych częściach świata. Dla nich bowiem dostarczenie odpowiednich komponentów do naprawy może potrwać znacznie dłużej niż 15 dni, wskazane w dyrektywie. A to może generować dodatkowe koszty.

Open Life TU Życie S.A. - decyzja Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-13 13:03 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Open Life TU Życie stosował wobec konsumentów nieuczciwą sprzedaż (misselling) ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK).
Ubezpieczyciel sprzedawał konsumentom umowy UFK zawierające fundusze kapitałowe bardziej ryzykowne, niż wynikało to z potrzeb konsumentów i oceny ich profilu ryzyka, a także na okres dłuższy, niż sobie tego życzyli klienci.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Open Life karę ponad 20 mln zł.
Open Life TU Życie S.A. - decyzja Prezesa UOKiK

Instytucje finansowe oferując produkty inwestycyjne np. ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, mają obowiązek – zgodnie z rozporządzeniem MIFID II – zweryfikować, czy przedstawiany konsumentom produkt jest dostosowany do ich potrzeb finansowych, doświadczenia inwestycyjnego i wiedzy, a także akceptowalnego poziomu ryzyka. W tym celu przedstawiają konsumentom do wypełnienia ankietę adekwatności. Jeżeli na podstawie wyników takiej ankiety okaże się, że produkt nie odpowiada potrzebom konsumenta, jest dla niego zbyt skomplikowany lub za ryzykowny, wówczas instytucja ubezpieczeniowa powinna odstąpić od sprzedaży takiego produktu inwestycyjnego i poinformować o tym na piśmie. Jeśli jednak konsument, świadomy ryzyka i specyfiki produktu, pomimo wszystko chce zawrzeć taką umowę, to może to zrobić wyłącznie po złożeniu pisemnego oświadczenia, w którym potwierdzi, że został poinformowany o braku adekwatności oferowanego produktu inwestycyjnego.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny w wyniku zawiadomienia ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, po przeanalizowaniu w toku postępowania zawieranych przez Open Life TU Życie S.A. z konsumentami umów UFK oraz wypełnionych przez nich przy sprzedaży ankiet adekwatności, wydał decyzję stwierdzającą, że Open Life TU Życie S.A. proponował konsumentom ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nie odpowiadające ich potrzebom (misselling).

W toku postępowania ustalono, że Open Life TU Życie S.A.:

  • oferując konsumentom umowy UFK proponował produkty zawierające bardziej ryzykowne ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, niż życzyli sobie tego w ankiecie; przykładowo gdy konsument w ankiecie zaznaczył, że akceptuje średnie ryzyko inwestycyjne, Spółka przedstawiała ofertę funduszy kapitałowych o podwyższonym ryzyku;
  • zawierał z konsumentami umowy UFK na okres dłuższy, niż wskazany przez konsumentów, np. klienci zaznaczali, że są zainteresowani umową na maksymalnie 10 lat, a Open Life TU Życie proponował im umowy, które miały trwać znacznie dłużej – np. do ukończenia przez nich 85. roku życia. Takie działanie mogło narażać konsumentów na straty, gdyż w deklarowanym okresie na jaki chcieli zainwestować pieniądze, wybrane fundusze mogły nie tylko nie przynieść zakładanych zysków, a zrealizować straty ze względu na konstrukcję produktu;
  • wprowadzał niektórych konsumentów w błąd, oferując im umowy UFK nieadekwatne do ich potrzeb i profilu ryzyka określonych na podstawie wypełnionej ankiety, jednocześnie przedstawiając im do podpisu oświadczenie, przenoszące na nich odpowiedzialność za podjętą przez ubezpieczyciela decyzję oraz nie informując ich o jego rzeczywistych skutkach.

Proponowanie konsumentom usług finansowych, które nie odpowiadają ich potrzebom oraz profilowi ryzyka jest zakazane przez prawo polskie i europejskie. To działanie nieuczciwe, narażające konsumentów na poniesienie przez nich strat finansowych wyższych, niż są w stanie zaakceptować. To niewątpliwie również przejaw braku odpowiedzialności ze strony instytucji finansowej i nadużycie zaufania klientów, którzy mają prawo oczekiwać, że ubezpieczyciel - jako instytucja zaufania publicznego - zaoferuje im produkt dostosowany do potrzeb i profilu ryzyka. Open Life TU Życie S.A. naruszył zbiorowe interesy konsumentów i za nieuczciwe praktyki został ukarany kwotą ponad 20 mln zł – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Prezes Urzędu uznał, że ubezpieczyciel Open Life TU Życie naruszył zbiorowe interesy konsumentów i nałożył łącznie karę finansową ponad 20 mln zł (20 011 600 zł). Kwestionowane w decyzji praktyki przedsiębiorca stosował od 2016 r. do drugiej połowy 2018 r. w zakresie missellingu, a w zakresie wprowadzania konsumentów w błąd - do końca 2018 r. Decyzja nie jest prawomocna i Spółka ma możliwość odwołać się do sądu.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Mięso w odwrocie. Polacy przeciętnie zjedli o 20 proc. mniej mięsa w 2019 roku

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-02 15:24 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
W 2019 roku zjedliśmy o jedną piątą mniej mięsa przy porównaniu z wynikami za rok 2018 - wskazują dane Głównego Urzędu Statystycznego. To oznacza, że przeciętny Kowalski zjadł w ciągu roku o 15,9 kg mniej mięsa niż rok wcześniej.

Mięso w odwrocie. Polacy przeciętnie zjedli o 20 proc. mniej mięsa w 2019 roku

W 2019 roku zjedliśmy o jedną piątą mniej mięsa przy porównaniu z wynikami za rok 2018 - wskazują dane Głównego Urzędu Statystycznego. To oznacza, że przeciętny Kowalski zjadł w ciągu roku o 15,9 kg mniej mięsa niż rok wcześniej.

 
Mięso przestało być dla nas tak kuszącym produktem (zdj. ilustracyjne).
(Flickr)
Mięso przestało być dla nas tak kuszącym produktem (zdj. ilustracyjne). (Fot: Ruocaled, (CC BY 2.0))

To mniej o 15,9 kg w porównaniu z danymi za rok 2018. Wtedy to przeciętny Kowalski spożył 76,9 kg.

To potwierdzenie wyników innych badań, które pokazywały, że Polacy coraz chętniej rezygnują z mięsa na rzecz innych składników. Jeszcze w kwietniu badacze z IQS wskazali, że 43 proc. z nas nie je mięsa, lub też ogranicza jego spożycie.

 
Natomiast sondaż z maja 2019 roku - wykonany i opublikowany przez Panel Ariadna - wskazał, że 38,5 proc. osób, które spożywają mięso, zdecydowały się na ograniczenie jego udziału w swojej diecie.

Otrębski, cytowany przez Wiadomości Handlowe, ocenił, że deklaracje coraz większego odsetka Polaków o ograniczaniu mięsa, mają "rzeczywiste przełożenie na zwyczaje żywieniowe". Wpływa na to większa świadomość o dobrostanie zwierząt, jak i również coraz powszechniejszy dostęp do produktów pochodzenia roślinnego.

- 20-proc. spadek spożycia mięsa na osobę w 2019 roku to realny zwiastun zmieniających się norm społecznych - podkreśla Maciej Otrębski.

 
 

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

UOKiK uderza w naganiaczy systemów typu piramida

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-03 13:01 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zamierza karać nie tylko twórców systemów promocyjnych typu piramida, ale też osoby je propagujące.
Prezes Urzędu wszczął pierwsze takie postępowania – przeciwko youtuberowi Damianowi Żukiewiczowi oraz osobom zarządzającym spółką NTIM, tj. Rafałowi Krakowiakowi i Wiktorowi Zajączkowskiemu, którzy namawiali do inwestowania w systemy obiecujące korzyści zależne od wprowadzenia nowych osób.
W ramach postępowań wyjaśniających Urząd weryfikuje działalność yourfitway.com, lucrias.com oraz AssetsPro, podejrzewając je o funkcjonowanie w systemie typu piramida lub stosowanie innych nieuczciwych praktyk rynkowych
UOKiK uderza w naganiaczy systemów typu piramida

 

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wszczął pierwsze postępowania przeciw osobom propagującym systemy promocyjne typu piramida. Polegają one na tym, że konsument namawiany jest do udziału w „projekcie” w roli „inwestora” w systemie sprzedaży w zamian za obietnicę wynagrodzenia lub innych korzyści materialnych, które są uzależnione przede wszystkim od wprowadzenia do systemu kolejnych osób, a nie od sprzedaży czy konsumpcji produktów. W takich systemach najczęściej są oferowane inwestycje w tokeny, kryptowaluty, pakiety edukacyjne czy językowe, apartamenty itp.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Systemy promocyjne typu piramida są bardzo groźną, nieuczciwą praktyką rynkową. Prezes UOKiK wszczął postępowania przeciwko osobom zarządzającym w firmach promujących tego typu systemy oraz przeciwko tzw. naganiaczom, czyli np. blogerom lub celebrytom, którzy namawiają na swoich stronach internetowych, w mediach społecznościowych czy w nagraniach do inwestowania w takie przedsięwzięcia i wciągania do nich kolejnych osób.

Musimy szybciej i skuteczniej eliminować systemy promocyjne typu piramida. Propagowanie ich to nieuczciwa praktyka rynkowa naruszająca zbiorowe interesy konsumentów. Będziemy walczyć z działaniami osób, które zachęcają do inwestowania i udziału w takich „projektach”. Te osoby czerpią zyski z naganiania na nielegalne systemy, okłamują konsumentów i mamią ich wizją wielkich zysków. Bez aktywności naganiaczy wielu strat finansowych, cierpień, a niekiedy tragedii ludzkich można uniknąć. Chcemy skłonić ich do zaprzestania tej niegodziwej działalności, a także ostrzec konsumentów przed takimi praktykami - temu służą pierwsze postępowania, w których postawiłem zarzuty osobom promującym systemy promocyjne typu piramida – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Za propagowanie systemów promocyjnych typu piramida przedsiębiorcy grozi kara do 10 proc. obrotu z poprzedniego roku. Przy tym za przedsiębiorcę uznaje się nie tylko osobę zarejestrowaną w CEIDG, ale każdego - w tym blogerów, infuencerów, kto w sposób zorganizowany i ciągły faktycznie prowadzi działalność gospodarczą i czerpie zyski z zakładania, prowadzenia lub propagowania systemów promocyjnych typu piramida. Prawo przewiduje sankcje również dla osób zarządzających, które umyślnie naruszyły zbiorowe interesy konsumentów. To maksymalnie 2 mln złKara finansowa wobec osoby zarządzającej może zostać orzeczona w decyzji, w której Prezes UOKiK nałoży karę na firmę, którą taka osoba kieruje.

Naganiacze

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął 2 postępowania o naruszanie zbiorowych interesów konsumentów przeciw Damianowi Żukiewiczowi, działającemu także pod nazwą INVESTPROVIDER - Damian Żukiewicz we Wrocławiu. To znany youtuber, który czerpie zyski z zachęcania do różnych inwestycji. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny postawił mu zarzuty propagowania następujących systemów promocyjnych typu piramida:

  • prowadzonych przez firmy FUTURENET UKRAINE ze Lwowa oraz BCU Trading z Dubaju i działających na portalu FutureNet oraz platformie reklamowej FutureAdPro,
  • utworzonej przez spółkę CL Singapore z Singapuru sieci niezależnych przedstawicieli zwanej NetLeaders.

Damian Żukiewicz na swojej stronie internetowej http://zukiewicz.com i w nagraniach dostępnych w serwisie YouTube namawiał do zarejestrowania się na portalach FutureNet i FutureAdPro obiecujących zyski za wprowadzenie nowych osób do systemu. Przykładowo pisał, że jest „najlepszym partnerem FutureNet na świecie” i rekomenduje każdej zainteresowanej osobie możliwość „zarabiania pasywnego”, w tym gwarantuje zarobki na poziomie minimalnym 100 zł dziennie. Serwisy FutureNet i FutureAdPro kusiły „zyskami” za to, że ktoś namówi inne osoby do kupienia pakietów uczestnictwa lub statusów, które kosztowały od 10 dolarów do 1000 dolarów. Korzyści uzależnione były przede wszystkim od wprowadzenia nowych członków do systemu. UOKiK ostrzegał przed nimi już w marcu 2019 r. W lipcu 2020 r. Prezes Urzędu Tomasz Chróstny wydał decyzję, w której uznał, że były to nielegalne systemy promocyjne typu piramida.

W podobny sposób Damian Żukiewicz mógł promować też sieć niezależnych przedstawicieli NetLeaders. To inicjatywa firmy CL Singapore wprowadzającej na rynek kryptowalutę DasCoin. Spółka oferuje licencje, które kosztują od 100 euro do 25 tys. euro i obiecuje zyski w zamian za to, że ktoś namówi inne osoby do wpłaty pieniędzy. UOKiK ostrzegał przed CL Singapore w marcu 2019 r., a w grudniu 2019 r. Prezes UOKiK wydał decyzję, w której uznał, że był to system promocyjny typu piramida.

Celem takich systemów jest lawinowy wzrost liczby członków. Zazwyczaj większość pieniędzy trafia do pomysłodawców piramidy oraz osób odpowiedzialnych za jej promocję. Prędzej czy później jednak dalszy wzrost liczby użytkowników nie jest już możliwy i system upada, a konsumenci tracą wpłacone pieniądze – wyjaśnia Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Śledztwo w sprawie FutureNet i FutureAdPro pod sygnaturą PO 2 Ds. 63.2016 prowadzi Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, która prosi o zgłaszanie się pokrzywdzonych w celu złożenia zeznań. Natomiast Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi czynności zarówno wobec CL Singapore (sygn. PO 5 Ds. 33.2017), jak i Netleaders/DasCoin (sygn. PO III Ds. 176.2018).

Menedżerowie

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny postawił również zarzuty naruszania zbiorowych interesów konsumentów spółce NTIM z Wrocławia, zaś wobec jej menedżerów: Rafała Krakowiaka i Wiktora Zajączkowskiego wszczął postępowanie w sprawie nałożenia kary pieniężnej. Spółka NTIM propagowała w Polsce program Shields (Tarcze). Umożliwiał on osobie zarejestrowanej na platformie internetowej rockwall.investments służącej do oferowania produktów powiązanych z kryptowalutami otrzymywanie wynagrodzenia uzależnionego przede wszystkim od wprowadzenia nowych członków. Zdaniem Prezesa UOKiK mógł to być system promocyjny typu piramida.

Drugi zarzut dotyczy wprowadzania konsumentów w błąd co do właścicieli i osób zarządzających platformą rockwall.investments. W materiałach marketingowych i w internecie była ona przedstawiana jako „polska firma założona przez Rafała Krakowiaka i Wiktora Zajączkowskiego”, która ze względu na kwestie prawne i księgowe miała siedzibę poza granicami RP. Konsumenci byli jednak zapewniani, że kapitał i osoby zarządzające pochodzą z Polski. W rzeczywistości właścicielem, administratorem i usługodawcą portalu była spółka Perfect Lion Solutions z siedzibą w Charlestown na wyspie Nevis na Morzu Karaibskim, a firma NTIM wykonywała na jej rzecz jedynie usługi marketingowe i informatyczne.

Informacja o nazwiskach właścicieli platformy rockwall.investments, którymi mieli być młodzi Polacy Rafał Krakowiak i Wiktor Zajączkowski, miała wzbudzać w konsumentach zaufanie. Potencjalni inwestorzy mogli mieć poczucie, że w przypadku rezygnacji z udziału w projekcie będą mogli kierować roszczenia do polskich właścicieli platformy. Gdyby wiedzieli, że jest to kapitał ulokowany na egzotycznej wyspie, prawdopodobnie wielu z nich poszukałoby bezpieczniejszej inwestycji. Promowanie systemu typu piramida i wprowadzanie konsumentów w błąd to nieuczciwe i niedopuszczalne praktyki rynkowe. Jeśli zarzuty się potwierdzą, zamierzam nałożyć sankcje finansowe zarówno na firmę NTIM, jak i na jej menedżerów. Żadna osoba, która uczestnicząc w takim zakazanym przez prawo systemie namawia innych do udziału nim i tym samym naraża ich na straty, nie powinna czuć się bezkarnie – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Postępowania wyjaśniające

UOKiK przygląda się też nowym projektom, które mogą okazać się systemem promocyjnym typu piramida lub w inny sposób zagrażać interesom finansowym konsumentów oraz bada rolę naganiaczy i menedżerów, którzy stoją za danym przedsięwzięciem. Prezes Urzędu chce wstępnie zbadać, czy zasady funkcjonowania tych projektów nie prowadzą do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Dlatego wszczął postępowania wyjaśniające w sprawach:

  • platformy yourfitway.com – płatnej aplikacji motywującej ludzi do ruchu, która oferuje zarobek za polecenie jej nowym osobom,
  • platformy lucrias.com, która umożliwia zakup tokenów CoinCasso oraz AssetsPro. Aby móc korzystać z platformy, trzeba wnieść opłatę członkowską, która wynosi od 100 do 1000 dolarów. Projekt przewiduje uzyskiwanie pasywnego dochodu uzależnionego od wpłat osób wprowadzonych do systemu,
  • AssetsPro – firmy, która ma inwestować w nieruchomości na Zanzibarze. Za pośrednictwem platformy lucrias.com umożliwia ona zakup tokenów, które mają być odpowiednikiem „cyfrowych akcji” i gwarantować zysk ich posiadaczom.

Zawiadomienia do prokuratury

Urząd zawiadomił też prokuraturę o dwóch innych kontrowersyjnych przedsięwzięciach, które propagowane są w Polsce w mediach społecznościowych. Są to:

  • platforma reklamowa AdEx (advertisexchange.com) umożliwiająca uzyskanie dochodu przez osoby, które poleciły ją innym użytkownikom,
  • Weed Profit System, który podaje się za platformę do handlu „śmieciowymi akcjami marihuany”. Jej organizatorzy obiecują wysoki zysk w związku z legalizacją marihuany w Kanadzie. Próg wejścia do projektu to 250 dolarów, a rolą użytkownika jest promowanie i polecanie projektu. Platforma jest propagowana w mediach społecznościowych i reklamach na Youtube.

Po czym poznasz system typu piramida

Schemat działania systemu promocyjnego typu piramida jest następujący: wpłacasz pieniądze, polecasz inne osoby i za ich wprowadzenie otrzymujesz wynagrodzenie. Pochodzi ono z wpłat osób, które bezpośrednio i pośrednio poleciłeś. W ten sposób to ty, twoi znajomi i znajomi znajomych finansujecie system. Jednak po pewnym czasie system musi on upaść, bo wpłacane pieniądze nie są inwestowane w żadne aktywa i nie przynoszą zyskówTakie systemy naganiają na „projekty”, które jedynie udają prawdziwe inwestycje. Pieniądze trafiają do ich organizatorów i osób zajmujących najwyższą pozycję w łańcuszku. System działa, dopóki więcej pieniędzy jest wpłacanych niż wypłacanych. Warunkiem jest jednak, aby lawinowo rosła liczba osób uczestniczących w przedsięwzięciu, a to na dłuższą metę jest niemożliwe. W efekcie system promocyjny typu piramida upada, przepadają twoje pieniądze, a jeśli wprowadziłeś znajomych – także ich. Urywa się kontakt z właścicielami. Systemy promocyjne typu piramida maskowane są hasłami „program”, „inwestycje”, „zarabianie w internecie”, „zarabianie w domu”, „platforma reklamowa”. Często uwiarygadniają je znani celebryci, który uczestniczą w organizowanych przez właścicieli systemów i naganiaczy eventach reklamujących oszukańcze projekty.

Część tego rodzaju przedsięwzięć może mieć również charakter tzw. piramidy finansowej, czyli przestępstwa oszustwa (art. 286 Kodeksu karnego) odbywającego się w zorganizowany sposób. W takiej sytuacji najlepiej poinformować organy ścigania (policję, prokuraturę).

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kary za nieuczciwą sprzedaż na pokazach

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-27 15:31 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ponad 3,5 mln zł – to suma kar nałożonych przez Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego na 6 firm, które łamały prawa konsumentów podczas pokazów oraz prezesa zarządu jednej z nich, który utrudniał przeprowadzenie kontroli.
Organizatorzy prezentacji wprowadzali konsumentów w błąd m.in. handlowcy ukrywali faktyczny cel spotkania, nie spełniali obietnic dotyczących prezentów, wabili fikcyjnymi promocjami i ograniczali prawo do reklamacji lub odstąpienia od umowy.
Seniorze, skorzystaj z rad UOKiK i nie daj się oszukać podczas pokazu.
Kary za nieuczciwą sprzedaż na pokazach

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów konsekwentnie walczy z nieuczciwymi praktykami, do jakich dochodzi podczas pokazów handlowych. Firmy zwabiają konsumentów, najczęściej seniorów, pod pretekstem np. bezpłatnych badań medycznych czy kusząc drogimi prezentami. Uczestnicy takich spotkań są często manipulowani, wprowadzani w błąd co do tego, że trafiła im się wyjątkowa okazja. W efekcie wychodzą z niepotrzebnymi urządzeniami kupionymi po wielokrotnie zawyżonych cenach. Co więcej, organizatorzy pokazów często utrudniają odstąpienie od umowy, a gdy już do niego dochodzi – potrafią zwracać pieniądze ze znacznym opóźnieniem.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Identyfikujemy bardzo wiele nieprawidłowości i nieuczciwych praktyk podczas pokazów handlowych, obejmujących ograniczanie praw konsumentów, wprowadzanie ich w błąd czy wywieranie na nich presji. Jest to tym bardziej naganne, że ofiarami padają najczęściej seniorzy, szczególnie wrażliwa grupa społeczna. Na kolejnych 6 nieuczciwych przedsiębiorców, łamiących prawa konsumentów, nałożyłem kary finansowe w łącznej wysokości ponad 3,5 mln zł. Jako konsumenci bądźmy niezwykle czujni na pokazach handlowych, nie ulegajmy emocjom, manipulacjom, perswazji czy oszukańczym technikom sprzedażowym – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Ukarani przedsiębiorcy i prezes zarządu

  1. Kiddy Island Polska sp. z o.o. sp. komandytowa z Poznania – 1 667 360 zł.
  2. Rademenes Pro sp. z o.o. z Mrowina (woj. wielkopolskie) - 628 208 zł. Dodatkowo prezes zarządu tej spółki otrzymał 50 tys. zł kary za utrudnianie kontroli.
  3. Paulina Jaworska i Dawid Kubis - wspólnicy spółki cywilnej Premium Group z Bolewic (woj. zachodniopomorskie) działający pod firmami Grays z Bolewic i Firma Handlowo-Usługowa z Grodziska Wielkopolskiego – 416 366 zł.
  4. Robert Dymkowski prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą Farma Snu w Wirach (woj. wielkopolskie) – 378 630 zł.
  5. Hanna Ludwikowska i Paweł Piechowiak - wspólnicy spółki cywilnej Remeso Life z Nowego Tomyśla (woj. wielkopolskie) – 306 724 zł.
  6. SMED sp. z o.o. z Bydgoszczy – 88 410 zł.

Zakwestionowane praktyki

  • Wprowadzanie w błąd co do celu spotkania (Farma Snu, Kiddy Island, Remeso Life, SMED). W zaproszeniach przedsiębiorcy używali różnych pretekstów, aby zwabić konsumentów na pokazy. Przykładowo jako główny cel spotkania podawali: bezpłatne badania czy premierę nowości w profilaktyce zdrowotnej, podczas gdy prawdziwym było zaprezentowanie stałej oferty firmy i sprzedaż jej produktów.
  • Sugerowanie fikcyjnej korzyści cenowej (Rademenes Pro, Remeso Life). Przedsiębiorcy wprowadzali konsumentów w błąd co do faktycznej ceny produktów. Sprzedaż podczas pokazów przedstawiali jako wyjątkową okazję, podczas gdy była to ich standardowa oferta.
  • Wprowadzanie w błąd co do prezentów (Farma Snu, Remeso Life). Konsumenci byli zapewniani, że za sam udział w spotkaniu otrzymają atrakcyjne prezenty np. wielofunkcyjny robot kuchenny, odkurzacz parowy lub voucher na pobyt w hotelu. W rzeczywistości upominki okazywały się skromniejsze od zapowiadanych (np. zwykły mikser lub zestaw noży zamiast wielofunkcyjnego robota kuchennego), stanowiły element kupowanych zestawów lub wymagały dopłaty (aby skorzystać z vouchera trzeba wykupić wyżywienie w hotelu).
  • Wprowadzanie w błąd co do organizacji pokazu (Kiddy Island). Zdarzało się, że firma podawała nieprawdziwe informacje, które miały zbudować jej wiarygodność i wzbudzić zaufanie konsumentów, np. że spotkanie sfinansował nieistniejący „sponsor”. Nierzetelnie były przedstawiane także zasady organizacji losowania.
  • Ograniczanie prawa do odstąpienia od umowy (Farma Snu, Premium Group, Remeso Life, SMED). Konsument, który zrobił zakupy podczas pokazu, ma prawo odstąpić od umowy w ciągu 14 dni. Ukarani przedsiębiorcy wprowadzali konsumentów w błąd, aby ich do tego zniechęcić. Przykładowo bezprawnie twierdzili, że nie można odstąpić od umowy w przypadku towarów z promocji. Pojawiał się też nieprawdziwy warunek, że jeśli konsument odstępuje od umowy, to musi odesłać otrzymane prezenty i paragon. Jedna z firm bezprawnie potrącała sobie 500 zł za „szkolenie” z obsługi urządzenia do magnetoterapii.
  • Opóźnienie w zwrocie pieniędzy (Premium Group). Zgodnie z przepisami sprzedawca ma obowiązek zwrócić pieniądze niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni od otrzymania oświadczenia o odstąpieniu od umowy, może się ewentualnie wstrzymać do momentu odesłania przez konsumenta zakupów. Tymczasem aż w 88 przypadkach na 101 Premium Group oddawała pieniądze z opóźnieniem, które trwało od kilku dni do nawet roku, przeważnie ponad miesiąc, pomimo odesłania towaru przez klientów.
  • Ograniczanie prawa do reklamacji (Premium Group). Zdarzały się też próby wprowadzania w błąd co do zasad reklamacji, np. że konsument jest zobowiązany zawiadomić sprzedawcę  o niezgodności towaru z umową przed upływem dwóch miesięcy od jej stwierdzenia. Tymczasem zgodnie z przepisami sprzedawca co do zasady odpowiada z tytułu rękojmi, jeżeli wada fizyczna zostanie stwierdzona przed upływem dwóch lat i w tym czasie nie można ograniczać konsumentom terminu na zgłoszenie wady.

Kara za utrudnianie kontroli

Zgodnie z przepisami Prezes UOKiK może nałożyć karę w wysokości do 50-krotności przeciętnego wynagrodzenia na osobę pełniącą funkcję kierowniczą u przedsiębiorcy, jeśli utrudnia ona przeprowadzenie kontroli. Tak było w przypadku prezesa zarządu spółki Rademenes Pro. Mimo wielokrotnych wezwań nie dostarczył on żądanych informacji ani dokumentów, np. przykładowych umów zawartych z konsumentami czy dowodów zakupu i fotografii prezentów oferowanych za udział w pokazach. Zgodnie z sentencją decyzji „nakłada się na Piotra Pawła Wesołego - Prezesa Zarządu RADEMENES PRO sp. z. o.o. z siedzibą w Mrowinie karę pieniężną w wysokości 50.000 zł (słownie: pięćdziesiąt tysięcy złotych), za utrudnianie przeprowadzenia kontroli (…)”.

Jak nie dać się oszukać na pokazie?

  • Uważaj na pułapki w zaproszeniach. Nie daj się zwieść, że chodzi tylko o bezpłatne badania czy wykład. Pamiętaj, że prezenty przeważnie nie są za darmo – zastanów się, czy są warte twojego czasu i narażania się na pokusę.
  • Nie podejmuj szybko i pochopnie decyzji. Masz prawo do rzetelnej informacji na temat oferowanych produktów. Dopytaj o ich właściwości, porównaj ceny. Nie daj sobie wmówić, że musisz kupić daną rzecz natychmiast, bo potem nie będziesz miał okazji.
  • Uważaj przy płatności na raty. Dokładnie przeczytaj umowę i załączniki do niej, włącznie z tym, co jest napisane „małym drukiem”. Sprawdź, czy nie ma ukrytych dodatkowych kosztów. Jeśli podpisujesz weksle in blanco, upewnij się, że widnieje na nich klauzula „nie na zlecenie” lub inna równoznaczna.
  • Domagaj się dokumentów. Sprzedawca musi ci dać 1 egzemplarz umowy, wszelkie załączniki do niej, regulaminy promocji.
  • Możesz odstąpić od umowy. Masz na to 14 dni od otrzymania towaru. Jeśli sprzedawca cię o tym nie poinformował, termin wydłuża się do 12 miesięcy. Po wysłaniu  oświadczenia o odstąpieniu od umowy, musisz w ciągu 14 dni na własny koszt odesłać produkt.
  • Wadliwy produkt możesz reklamować. Jeśli sprzęt się zepsuje (oczywiście nie z twojej winy), możesz żądać od sprzedawcy naprawy lub wymiany towaru, obniżenia ceny, a nawet gdy wada jest istotna – zwrotu pieniędzy. Sprzedawca odpowiada w ramach rękojmi za wady, które wystąpiły ciągu 2 lat od daty wydania towaru.
  • Gdzie szukać pomocy? W przypadku wątpliwości lub problemów, zadzwoń na infolinię konsumencką 801 440 220 lub 22 290 89 16, napisz maila na adres: porady@dlakonsumentow.pl, skontaktuj się z rzecznikiem konsumentów lub Inspekcją Handlową.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

#UOKiKtestuje - badamy pieluchy dla dzieci

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-27 15:36 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Sprawdź, które pieluchy jednorazowe będą najlepsze dla twojego dziecka.
Pracownicy laboratoriów UOKiK wykonali w sumie 230 różnych testów.
Wejdź na uokik.gov.pl i zobacz najnowszy raport #UOKiKtestuje.
#UOKiKtestuje - badamy pieluchy dla dzieci

 

Wybór odpowiednich pieluch dla dziecka niejednego rodzica przyprawia o zawrót głowy. Z pomocą przychodzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W akredytowanych laboratoriach UOKiK w Lublinie oraz w Łodzi sprawdziliśmy 10 marek pieluszek w rozmiarze „3” przeznaczonych dla dzieci o wadze od 4 do 10 kg. Zostały one wybrane przez Inspekcję Handlową na podstawie rozeznania rynku. Pobierz raport #UOKiKtestuje.

Obejrzyj zapowiedź cyklu

 

Jakie marki badaliśmy?

 

Jak sprawdzaliśmy pieluszki?

Na każdą pieluszkę nalaliśmy trzy razy po 50 ml roztworu chlorku sodu, który w naszym badaniu był odpowiednikiem moczu. W ten sposób zbadaliśmy jak szybko pielucha wchłania płyn i ile go z niej wypłynie pod naciskiem. Uwaga: pamiętaj, że pielucha szybciej absorbuje wodę niż roztwór testowy, dlatego jeżeli będziesz przeprowadzać testy z wodą, otrzymasz inne wyniki. W kolejnym etapie zanurzaliśmy każdą pieluchę na 30 minut w roztworze chlorku sodu, aby się dowiedzieć, ile może go maksymalnie wchłonąć. Wiemy też, jak ważne są mocne i elastyczne zapięcia, dlatego każdy produkt rozciągaliśmy na specjalnej maszynie. Oceniliśmy również pH materiału stykającego się ze skórą dziecka. Chcesz wiedzieć jak wyglądały badania? Pobierz szczegółowy opis testu.

W kolejnej odsłonie z cyklu „UOKiK testuje” porównaliśmy 10 marek pieluch jednorazowych, które przebadaliśmy w naszych akredytowanych laboratoriach. Badania UOKiK są rzetelne, niezależne i wiarygodne. Parametry, które analizujemy, wybieramy zawsze z myślą o konsumentach tak, aby dostarczyć im przydatnych informacji i wartościowych ocen. Wyniki badania pieluch również dla nas okazały się dużym zaskoczeniem, w szczególności względem marek posiadających bodajże najlepszą rozpoznawalność na polskim rynku. Mam jednak nadzieję, że po lekturze raportu wybór pieluch będzie dla Państwa nieco łatwiejszy – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Wyniki naszych badań

Chłonność całkowita

Najwięcej płynu wchłaniały pieluchy marek Tibelly, Kindii pure & flex oraz Bella baby happy. Najmniej - Pampers active baby, Dada extra care oraz Babydream.

653 gramy – tyle najwięcej płynu jednorazowo wchłonęła jedna pielucha - jest to najwyższy wynik w tej kategorii. Najniższy to 406 gramów.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Czas wchłaniania

Najszybciej płyn wchłaniały pieluchy marek Babydream, Huggies ultra comfort, Pampers active baby, Bevola baby nappies oraz Dada extra care. Najdłużej - Auchan baby comfort.

Najkrótszy czas wchłaniania wyniósł średnio 6,46 sekundy, a najdłuższy średnio 36,72 sekundy

Wilgoć oddawana przez pieluchę

Trzy razy zanurzyliśmy pieluszki w roztworze chlorku sodu, a następnie na każdej umieściliśmy obciążnik. Tym sposobem sprawdzaliśmy, jak zmoczona pielucha będzie reagować na ciężar dziecka. Najmniej wilgoci oddały pieluchy Babydream, Bevola baby nappies, Lupilu premium comfort, Kindii pure & flex, Huggies ultra comfort oraz Tibelly. Najwięcej - Pampers active baby.

Najlepszy wynik to 0,21 gramów – średnio tyle gramów płynu oddała pod naciskiem badana pielucha. Najwięcej – średnio 6,7 gramów.

Wytrzymałość na rozpięcie się pieluchy

Najlepszy wynik uzyskały pieluchy Bella baby happy. Oznacza to, że zapięcie mocno trzyma, a pielucha nie spadnie podczas poruszania się dziecka. Najmniej siły potrzeba było do rozpięcia Kindii pure & flex, Pampers active baby, Dada extra care, Auchan baby comfort, Bevola baby nappies oraz Tibelly.

Wytrzymałość zapięcia na oderwanie

Najmocniej trzymało się zapięcie pieluch Dada extra care. Najsłabiej w pieluchach: Pampers active baby, Lupilu premium comfort, Auchan baby comfort oraz Bevola baby nappies, co oznacza większe prawdopodobieństwo, że oderwie się podczas zakładania pieluchy.

Cena pieluchy

Podzieliliśmy cenę opakowania przez ilość sztuk i na tej podstawie obliczyliśmy ile zapłacisz za jedną pieluchę. Najtańsze okazały się pieluszki Lupilu premium comfort – koszt jednej to 41 groszy.

pH materiału pieluchy

Nie mieliśmy zastrzeżeń do pH warstwy materiału pieluszek stykającej się ze skórą. 

 RANKING JAKOŚCI

Na podstawie badań laboratoryjnych oceniliśmy ogólną jakość pieluch. Wzięliśmy pod uwagę wyniki testów i przyznaliśmy punkty od 1 do 10. W ten sposób utworzyliśmy ranking jakości, w którym pierwsze miejsce zajęły Babydream oraz Huggies ultra comfort.

 

Właściwości użytkowe

Poza testami laboratoryjnymi sprawdziliśmy także właściwości użytkowe pieluch. Wskaźnik wilgoci, który zmienia kolor, gdy pielucha jest mokra, posiadają Dada extra care, Kindii pure & flex oraz Tibelly. Dzięki specjalnym kanałom szybciej odprowadzana jest wilgoć – znajdziesz je u marek: Babydream, Bevola baby nappies, Dada extra care, Huggies ultra comfort, Lupilu premium comfort i Pampers active baby.

Ważne jest odpowiednie dopasowanie pieluchy do ciała dziecka – zapewnia to odpowiednie ukształtowanie wkładu chłonnego, a także dodatkowy ściągacz z tyłu (jest w pieluchach Huggies ultra comfort oraz Kindii pure & flex) oraz taśma boczna i elastyczne falbanki (mają je wszystkie sprawdzane produkty).

Większość badanych marek posiada opakowania z uchwytami, dzięki którym łatwiej je przenieść. Część z nich oferuje również dodatkową funkcjonalność – specjalne otwieranie ułatwiające wyjęcie pieluszki (Auchan baby comfort, Babydream, Bella baby happy, Lupilu premium comfort, Pampers active baby).

Kupujesz pieluchy? Pamiętaj:

 

Możesz liczyć na pomoc Inspekcji Handlowej

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że wszelkie zastrzeżenia dotyczące oznakowania, jakości i bezpieczeństwa produktów można zgłaszać w Wojewódzkich Inspektoratach Inspekcji Handlowej.

Wyniki badania pieluch pobierz z uokik.gov.pl.

 

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Wojewódzkie Inspektoraty Inspekcji Handlowej

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Szef programu żywnościowego ONZ apeluje do miliarderów. "Zróbcie co należy"

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-22 11:32 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
4,9 miliarda dolarów rocznie - tyle potrzeba na wyżywienie ludzi w rejonach zagrożonych głodem. Tymczasem majątek Jeffa Bezosa szacuje się na 177,9 mld dolarów. "Zróbcie co należy" powiedział szef programu żywnościowego ONZ apelując do miliarderów.
Davi Beasley apeluje o pomoc do miliarderów.
(Getty Images)
Davi Beasley apeluje o pomoc do miliarderów.

Jak mówi Beasley, przynajmniej trzech miliarderów znacznie pomnożyło swoje majątki podczas pandemii koronawirusa.

Według rankingu Forbesa najbogatszym człowiekiem na świecie pozostaje Jeff Bezos, który w ciągu jednego dnia w lipcu zarobił 13 mld dolarów.

Beasley wezwał miliarderów do pomocy w zwalczaniu klęski głodu, która z powodu pandemii zaostrza się w niektórych regionach świata.

"Robimy prawie wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać tamy przed pęknięciem. Ale bez zasobów, których potrzebujemy, fala głodu wciąż grozi rozprzestrzenieniem się po całym świecie" - powiedział Beasley. Jak ocenił, śmierc głodowa zagraża w tej chwili 30 milionom ludzi.

Więcej transakcji kartami to więcej reklamacji. Polacy szukają "szybszej ścieżki" na zwrot pieniędzy

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-26 13:15 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Reklamujemy odwołane loty, nieudane wakacje, rezerwacje w hotelach, abonamenty, a także oszustwa np. w klubach nocnych. Visa informuje o rekordowej wręcz liczbie sporów pomiędzy kupującymi a sprzedającymi.

Reklamujemy odwołane loty, nieudane wakacje, rezerwacje w hotelach, abonamenty, a także oszustwa np. w klubach nocnych. Visa informuje o rekordowej wręcz liczbie sporów pomiędzy kupującymi a sprzedającymi.

 
Więcej transakcji kartami to więcej reklamacji. Polacy szukają "szybszej ścieżki" na zwrot pieniędzy
 

Od czasu wprowadzenia lockdownu w bankach lawinowo rośnie liczba reklamacji dotycząca płatności kartami, czyli tzw. chargebacków – informuje biuro prasowe Visa. Skoro przybywa transakcji bezgotówkowych, to rośnie też liczba sporów między kupującymi a sprzedającymi. Niektóre z nich są bardzo nietypowe.

"Poszedłem do klubu ze striptizem. Tam, bez mojej wiedzy ściągnięto mi z karty kredytowej o 1700 zł więcej niż wynosił rachunek. Gdy się zorientowałem, wróciłem tam, ale usłyszałem, że skoro wpisałem PIN w terminalu, to znaczy, że wyraziłem zgodę na transakcję. Chcę odzyskać swoje pieniądze" – pisze w reklamacji klient jednego z dużych banków.

Remigiusz Stanek, radca prawny, partner zarządzającym kancelarii STANEK Legal i ekspert BCC w zakresie prawa bankowego, uważa, że nawet w tak niejednoznacznej sytuacji, klient banku nie jest bez szans.

- Jeśli posiadacz karty twierdzi, że transakcja ta nie była przez niego autoryzowana, gdyż np. działał pod wpływem błędu (w terminalu została omyłkowo wpisana wyższa kwota niż wynikała z rachunku), to ciężar udowodnienia tego, że nie doszło do autoryzacji, spada na bank - przypomina prawnik.

Zgodnie z art. 45 i 46 ustawy o usługach płatniczych odpowiedzialność za nieautoryzowaną transakcję ponosi bank z wyłączeniem rażącego niedbalstwa. Sądy wielokrotnie orzekały już, że banki nie mogą zasłaniać się rażącym niedbalstwem klienta w przypadku oczywistego oszustwa.

Przemysław Barbrich, rzecznik prasowy Związku Banków Polskich, przyznaje, banki coraz częściej uczestniczą w sporach swoich klientów z dostawcami towarów i usług, ponieważ zdają sobie sprawę, że pozycja zwykłego klienta w konfrontacji, zwłaszcza z dużymi firmami lub korporacjami jest dużo słabsza niż banków.

- Podmioty te zwykle inaczej rozmawiają z przeciętnym Kowalskim, a inaczej z instytucją finansową, która posiada wyspecjalizowane zespoły prawne i ugruntowaną pozycję rynkową. Banki bronią swoich klientów i w ich imieniu odzyskują ściągnięte z konta pieniądze poprzez procedurę tzw. chargbacku, ale nie zawsze jest to możliwe – zaznacza Barbich.

 

Przekonała się o tym pani Anna z Warszawy, której linie lotnicze zwróciły pieniądze za niewykorzystane bilety nie po 60 dniach, ale już po 30. Pomógł bank.

- Miałam wykupione bilety w Wizz Air, ale mój lot został odwołany. Zadzwoniłam więc na infolinię swojego banku i powiedziałam, że chcę skorzystać z usługi chargeback – relacjonuje pani Anna. Bank przyjął zgłoszenie. Klientka musiała podać szczegóły transakcji oraz udokumentować, że kontaktowała się z liniami lotniczymi, by odzyskać wpłacone pieniądze, lecz nic to nie dało.

- Linie zaproponowały mi voucher i bezpłatną zmianę daty lotu, ale nie wyraziłam zgody na takie rozwiązanie, powiedziałam konsultantce banku, że mnie to rozwiązanie nie zadowala, ponieważ miałam ustalony z góry termin lotu i inny mi nie odpowiada. Załączyłam również do reklamacji wydruk z chatbota z konsultantem linii lotniczych, który nie potrafił się określić co do terminu zwrotu pieniędzy – opowiada Anna.

Urszula Frąckiewicz-El Ghaouati z biura prasowego Visy informuje jednak, że nie zawsze bankowi udaje się skutecznie naciskać na podmiot, który nie wywiązał się z umowy.

Visa musi przestrzegać przepisów obowiązujących w danym kraju. Jeśli biuro podróży zgodnie z ustawą ma obecnie 180 dni na zwrot zaliczki klientom za wakacje, bank niewiele może wskórać. Podobnie jest z rezerwacją lotów.

Jeśli w danej linii lotniczej czas rozpatrzenia reklamacji wynosi średnio 60 dni - klient musi zaczekać, albo bank zwróci mu środki i sam tyle poczeka.

- W przypadku odwołania rejsu ze względu na zamknięcie granic i rządowy nakaz wstrzymania przewozów lotniczych procedura Visa nie będzie miała zastosowania, gdyż sprzedawcy oferującemu daną usługę uniemożliwiono jej świadczenie na terenie Polski w związku z decyzją rządu. Dlatego bank nie może w imieniu swojego klienta dochodzić roszczeń z tytułu chargeback – podaje przykład Frąckiewicz-El Ghaouati.

Na stronach Visy czytamy, że chargeback to również sposób na odzyskanie pieniędzy, gdy nie otrzymaliśmy towarów lub usług, które zostały opłacone, między innymi wtedy, gdy sprzedawca lub dostawca zbankrutował albo zlikwidował swoją działalność. Bank może wtedy w imieniu klienta spróbować je odzyskać.

Tak było w przypadku pana Pawła z Warszawy. Na początku marca zawarł on umowę z osiedlową siłownią i zgodził się na ściąganie co miesiąc abonamentu z jego karty płatniczej.

- Siłownia była zamknięta z powodu obostrzeń sanitarnych od 13 marca do 6 czerwca. Klub przez ten czas pobierał jednak automatycznie opłaty z mojego konta na poczet kolejnych miesięcy, tj. przez trzy miesiące. Próbowałem kontaktować się z przedstawicielami firmy, ale bezskutecznie. Zbywali mnie – opowiada Paweł.

Potem siłownia zbankrutowała, a jej właściciel się ulotnił. W sprawę odzyskania pieniędzy włączył się bank. Skutecznie.

Jak przypomina Barbich, takie interwencje banków miały już miejsce przed Covid-19. Wystarczy przypomnieć upadek linii lotniczych OLT Express. Ich klienci dostali pieniądze w ramach procedury chargeback.

Sytuacje, w których procedura chargeback może być pomocna:

• nie otrzymaliśmy części lub całości kwoty wypłacanej z bankomatu,

• pojawiła się rozbieżność między poprawną kwotą (lub walutą) transakcji a tą, która została zapłacona,

• transakcja została rozliczona więcej niż jeden raz,

• transakcja została rozliczona w innej kwocie lub walucie niż zaakceptowaliśmy w momencie jej dokonania,

• opłacona przy użyciu karty usługa lub produkt nie zostały dostarczone,

• akceptant przesłał rozliczenie transakcji, która została uprzednio anulowana,

• próbowaliśmy zapłacić za towar lub usługę przy użyciu karty, jednak transakcja się nie powiodła i klient zapłacił za towar czy usługę w inny sposób. Mimo tego karta została obciążona nieudaną transakcją,

• zostaliśmy obciążeni (np. przez hotel lub wypożyczalnię) za usługę, której nie zamawialiśmy,

• dostarczono zamówiony towar, ale był on uszkodzony,

• zakup został zwrócony, ale nie dokonano zwrotu pieniędzy.

Tak nas oszukują na miodach. "Zyski większe niż z handlu kokainą”

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-12 10:22 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Myślisz, że wszystkie miody, które sprzedaje się w naszych sklepach pochodzą z polskich pasiek? Nic z tego. Wiele z nich to mieszkanki miodów pochodzących z Unii Europejskiej i spoza niej, czyli z Chin czy Ukrainy.
 
Szokujące. Tak nas oszukują na miodach. "Zyski większe niż z handlu kokainą”
 
\Polacy spożywają tylko 300 g miodu rocznie. To mało. Dla porównania Grecy jedzą aż 3,5 kg. A miód ma wiele pozytywnych właściwości zdrowotnych. Jest źródłem składników mineralnych takich jak żelazo, magnez czy wapń. Oprócz tego zawiera witaminy z grupy B, a także witaminę C. Sęk w tym, że trzeba wiedzieć jaki miód wybierać. Nie każdy pochodzi z polskich pasiek.

Chiny są pierwszym na świecie producentem miodu. Unia Europejska zajmuje drugą pozycję, ale ilość produkowanego w krajach Unii miodu nie pokrywa całego zapotrzebowania. W związku z tym aż 40 proc. importujemy właśnie z Chin. Eksperci Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych informują, że miody importowane z Chin lub innych azjatyckich krajów są tańsze od naszych lokalnych wyrobów, ale mają też gorszą jakość. Dlatego tak ważne jest czytanie etykiet na opakowaniach miodu.

Sprawdzaj, co jest w środku

Jeżeli na etykiecie przy kraju pochodzenia znajdziemy informację "mieszanka miodów z UE i niepochodzących z UE” oznacza to, że np. miód polski, wymieszano z chińskim albo ukraińskim. Kupując taki produkt nie wiemy tak naprawdę skąd dokładnie pochodzi i jak został wyprodukowany. Nie mamy również informacji o dokładnej ilości procentowej miodów z poszczególnych krajów. Nie wiemy czy słowo "mieszanka" nie oznacza, że miód w 90 proc. pochodzi z Chin, a w 10 proc. z krajów Unii Europejskiej.

 
Takich miodów znalazłam w sklepie kilka.

Niektórzy producenci umieszczają na etykiecie informację, że produkt "pochodzi wyłącznie z pasiek Unii Europejskiej”, co sugeruje nam, że te z innych krajów nie są takie pożądane.

 wp.pl

Miód najczęściej fałszowanym produktem

Niestety jakość chińskiego miodu pozostawia wiele do życzenia. Na przestrzeni lat w mediach pojawiło się wiele doniesień dotyczących chorób pszczół, czy stosowania tam szkodliwych chemikaliów do produkcji. - Chińczycy kilkukrotnie zostali złapani na oszukiwaniu, czyli np. dodawaniu syropu ryżowego lub innego - do miodu eksportowego. W pewnym momencie eksportowali go tak dużo, że niemożliwe byłoby wyprodukowanie takiej ilości. Pod nazwą "miód zagraniczny" kryje się często "miód sztuczny", który nie ma nic wspólnego z naturalnym wyrobem – komentuje pszczelarz Wojciech Janek.

Pojawiły się również informacje, że importerzy miodów w Europie poddają ten miód wysokiej temperaturze, aby był bardziej płynny i żeby zminimalizować koszty. Tym sposobem z miodu uciekają cenne wartości odżywcze.

W 2018 r. Inspekcja Handlowa przebadała miód sprzedawany w polskich sklepach i w 17 proc. przypadków zarejestrowała nieprawidłowości. Część dotyczyła złego oznakowania, a część jakości. - Miód jest w pierwszej trójce najczęściej fałszowanych produktów spożywczych, po mleku i oliwie. Zyski ze sprzedaży fałszowanego miodu, są większe, niż z handlu kokainą – komentuje pszczelarz i przedstawiciel Honey Revolution, firmy, która opracowała system optymalizujący produkcję miodu i dający konsumentowi pewność jego pochodzenia.

 

Uwaga na "miody sztuczne"

Powinniśmy również zwracać uwagę na miody sztuczne, co do których producenci nie mają wątpliwości, że nie są "prawdziwymi" miodami. Właśnie taka nazwa umieszczana jest na opakowaniu. Takie produkty kosztują nawet kilka razy mniej niż miód z prawdziwego zdarzenia, a to dlatego, że jest to mieszanka cukru i dodatków do żywności.

Przykładowy miód jaki znajduję w sklepie, na pierwszym miejscu w składzie ma syrop glukozowo-fruktozowy. Potem jest woda, aromat, regulator kwasowości i barwnik – karmel. Ten skład pozostawia wiele do życzenia. Taki miód ma aż 56 g cukru w 100 g, czyli... 11 łyżeczek. 400 g słoiczek takiej słodkiej mieszanki kosztuje zaledwie 3 zł.

- Miód jest produktem, który kupujemy stosunkowo rzadko, dlatego dobrze, aby był wysokiej jakości. Wybierajmy miód ekologiczny albo ten, który w 100 proc. pochodzi z Polski. Czytajmy etykiety – podsumowuje Wojciech Janek.

Koronawirus a zakupy. Jak bezpiecznie kupować?

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-30 14:09 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ministerstwo Zdrowia i NFZ przedstawiają 14 najważniejszych zaleceń, które służą bezpieczeństwu zakupów



1. Przed wyjściem zrób listę potrzebnych rzeczy, by w sklepie spędzić jak najmniej czasu i niepotrzebnie nie przechadzać się między półkami.


2. Do sklepu idź pieszo lub jedź własnym samochodem. Zrezygnuj z zakupów, po które musisz pojechać komunikacją publiczną.


3. Staraj się unikać dotykania czegokolwiek bez potrzeby. W miejscach publicznych nie dotykaj okolic oczu, ust i nosa, a po powrocie do domu od razu umyj ręce.


4. Warto mieć ze sobą swój koszyk czy swoją torbę na zakupy zamiast korzystać ze sklepowego koszyka czy wózka. Są czystsze.


5. Podczas zakupów i kolejki do kasy zachowaj dystans do innych osób.


6. Płać bezdotykowo.


7. Pamiętaj, że ekrany kas samoobsługowych, klawiatury do wpisywania kodu PIN są najbardziej brudne. Jeśli nie możesz wstukiwać liczb kostką palca (mniejsza szansa, że w ten sposób dotkniesz twarzy brudną częścią ręki), to warto mieć ze sobą płyn antybakteryjny i po wyjściu ze sklepu go użyć.


8. Przestrzegaj też zasady odstępu wobec pracowników sklepu, w tym także od kasjerek w trakcie pakowania zakupów.


9.Pamiętaj, że ludzie najczęściej dotykają w sklepach np. uchwytów szaf chłodniczych. Jeśli ich dotykasz, użyj płynu antybakteryjnego.


10.Rękawiczki jednorazowe nie są rozwiązaniem, bo, jeśli nie potrafisz ich odpowiednio zdjąć, możesz się zakazić tym, co na nich zbierzesz.


11. Zdejmując rękawiczki, należy złapać jedną za brzeg i wywrócić ją wewnętrzną stroną na wierzch. Zdjętą rękawiczkę chwyć ręką w rękawiczce i identycznie zdejmij drugą. W ten sposób pierwsza rękawiczka znajdzie się wewnątrz drugiej. Zdjęte rękawiczki wyrzuć do zamkniętego kosza i dokładnie umyj ręce wodą z mydłem lub detergentem zawierającym minimum 60-procentowy alkohol. Po powrocie do domu umyj warzywa i owoce, zdejmij folię i opakowania z jedzenia i je wyrzuć. Umyj też ręce.


12. Jeśli zastanawiasz się, czy dobrze umyjesz kurczaka na obiad, pamiętaj, że gotowanie i pieczenie (60 st. C przez 30 min) zabija wirusy na mięsie czy innych produktach surowych.


13. Staraj się jednak tak zaplanować zakupy, by wychodzić do sklepu jak najrzadziej. #zostańwdomu to najskuteczniejszy sposób na powstrzymanie rozszerzania się koronawirusa.


14. Pamiętaj, że możesz też robić zakupy z dostawą, a restauracje będą Ci wdzięczne, jeśli kupisz swoje ulubione dania na wynos.

Ważna zmiana w sklepach. W mięsie mogą się pojawić flagi na wykałaczkach

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-02 14:36 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Już pod koniec września świeże mięso będzie musiało być oznaczone flagą z kraju pochodzenia - o ile nie jest wytworzone w Polsce. Nie wszyscy sprzedawcy wiedzą o nowych przepisach. A ci, którzy wiedzą, rozkładają ręce. - Być może w produktach pojawią się flagi - mówią.
 
Już niebawem przy mięsie mogą się pojawić flagi
 

Już niebawem przy mięsie mogą się pojawić flagi (WP, Fot: Mateusz Madejski)

 

To będzie prawdziwa rewolucja w sprzedaży świeżego mięsa. Każde schłodzone i zamrożone mięso ze "świń, owiec, kóz i drobiu" będzie musiało być w sklepie oznaczone flagą - o ile krajem jego pochodzenia nie jest Polska.

Rozporządzenie resortu rolnictwa w tej sprawie wchodzi w życie już 30 września.

Jak więc sprzedawcy będą musieli oznaczać mięso? Dokument ministerstwa mówi o "informacji dotyczącej państwa pochodzenia i grafiki przedstawiającej flagę na wywieszce w widocznym miejscu, towarzyszącej bezpośrednio prezentacji [mięsa]".

Przepisy nie mówią jednak wprost, jak należy oznaczać świeże mięso. Wiadomo tylko, że grafika z flagą nie może być mniejsza niż sam opis produktu.

- Jak to będzie wyglądało w praktyce? Pewnie się skończy na tym, że trzeba będzie wkładać flagi do mięsa w sklepach - mówi nam menedżer dużej sieci handlowej.

 
 

Wielu sprzedawców, zwłaszcza działających na mniejszą skalę, nie wie jednak o zbliżającej się małej rewolucji. Zadzwoniliśmy do kilku sklepów z sieci Społem - w każdym usłyszeliśmy zdziwienie i niedowierzanie. - Na świeżym mięsie flagi? Coś takiego - usłyszeliśmy w jednym z nich. Zaskoczone są też sklepy mięsne, z którymi się kontaktowaliśmy.

Monitoruje sprawę za to związek Polskie Mięso, skupiający firmy działające w branży. Jego prezes Witold Choiński mówi WP Finanse, że jest w tej sprawie w stałym kontakcie z resortem rolnictwa - i że wątpliwości są właśnie wyjaśniane.

Choiński natomiast nie uważa samego pomysłu oznaczania mięsa spoza Polski za zły. - Konsument ma prawo do informacji, skąd pochodzi produkt - dodaje.

 

My również zwróciliśmy się o wyjaśnienia do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na razie jednak czekamy na informację, czy zgłaszają się firmy, które mają problem ze wdrożeniem czy interpretacją przepisów.

O sprawie przypomina swoim członkom również Polska Izba Handlu. - Na razie nie mamy informacji, żeby firmy miały problem w związku z rozporządzeniem - mówi nam Joanna Chilicka, rzeczniczka organizacji.

Sklepy mięsne czeka mała rewolucja WP
Sklepy mięsne czeka mała rewolucja (WP)
 
 

Sprzedawcy, których zaskoczyliśmy informacją o nowych przepisach, często mają mieszane uczucia odnośnie do wchodzących niebawem przepisów.

- Z jednej strony, to dobrze, że klient będzie widział, skąd jest mięso. Z drugiej strony - będzie straszne zamieszanie. Niełatwo będzie przy ladach znaleźć miejsce na dodatkową informację. A flagi na wykałaczkach na mięsie raczej nie będą zbyt estetyczne - mówią.

Sprzedawca ze specjalistycznego sklepu w Warszawie mówi jednak, że niektórym klientom nowe przepisy mogą pomóc. - Na przykład koneserom steków, którzy szukają mięsa z Argentyny czy z Chile. Dumna flaga ułatwi im wybór - dzieli się swoimi spostrzeżeniami.

Certyfikaty inwestycyjne z gwarancją Get Back? - ponad 7,2 mln zł kary dla Lartiq (d. Trigon)

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-28 13:48 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Spółka Lartiq (dawniej Trigon) wprowadzała konsumentów w błąd, oferując fundusze inwestycyjne.
Konsumenci byli zapewniani o „pełnym zabezpieczeniu kapitału” i nieinformowani o ryzyku związanym z gwarancjami spółki GetBack.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Lartiq ponad 7,2 mln zł kary

Certyfikaty inwestycyjne z gwarancją Get Back? - ponad 7,2 mln zł kary dla Lartiq (d. Trigon)

 

Certyfikaty inwestycyjne z gwarancją Get Back? - ponad 7,2 mln zł kary dla Lartiq (d. Trigon)

 

Spółka Lartiq (wcześniej Trigon) naruszała prawa konsumentów poprzez zamieszczanie nierzetelnych informacji w prezentacjach produktowych i innych dokumentach wykorzystywanych przy emitowaniu certyfikatów inwestycyjnych – stwierdził Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nieprawidłowości dotyczyły emisji Lartiq (poprzednio Trigon) Profit XVIII, XX, XXI, XXII, XXIII, XXIV, XXX Niestandaryzowanych Sekurytyzacyjnych Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych (NS FIZ).


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Spółka Lartiq oferowała złożone i bardzo ryzykowne produkty finansowe – certyfikaty inwestycyjne emitowane w celu zgromadzenia środków na nabycie pakietów wierzytelności. Przedstawiała je jednak konsumentom jako coś pośredniego między lokatą bankową a klasycznym funduszem inwestycyjnym. Z prezentacji produktowych wynikało, że umowa gwarancyjna stanowi „pełne zabezpieczenie kapitału”, z minimalną stopą zwrotu na poziomie 5-6 proc. (w zależności od funduszu). Gwarantem funduszy Lartiq (poprzednio Trigon) Profit XVIII-XXIV NSFIZ była spółka GetBack (obecnie w restrukturyzacji), o której problemach finansowych zrobiło się głośno wiosną 2018 r. w związku z emitowanymi przez nią obligacjami korporacyjnymi. Lartiq – jak wynika m.in. z korespondencji wewnętrznej tej spółki - zdawał sobie jednak sprawę z nich wcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem emisji certyfikatów funduszy Lartiq (poprzednio Trigon) Profit XX-XXIV NSFIZ. Mimo to nie informował konsumentów o ryzyku związanym z możliwością niewywiązania się przez GetBack ze zobowiązań w zakresie zarządzania aktywami funduszy oraz udzielonych gwarancji. W prezentacjach dla klientów Lartiq posługiwał się danymi historycznymi dla spółki GetBack z lat 2013-2015.

Certyfikaty inwestycyjne funduszy Lartiq kupowali konsumenci, którzy nie mieli ani specjalistycznej wiedzy, ani doświadczenia z inwestowaniem w złożone produkty finansowe. Wielu z nich chciało po prostu dobrze ulokować swoje oszczędności, np. z myślą o przyszłej emeryturze. Z ankiet przeprowadzonych przez UOKiK wśród ponad stu nabywców certyfikatów Lartiq wynika, że przy podejmowaniu decyzji o inwestycji większość z nich kierowała się takimi kryteriami, jak ochrona kapitału, pewność inwestycji, brak ryzyka czy bezpieczeństwo. Wprowadzanie tych ludzi w błąd, ukrywanie przed nimi pełnych informacji o ryzyku było działaniem nieetycznym i absolutnie bezprawnym – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Jeden z konsumentów pisał w ankiecie: Wyraźnie podkreślane było bezpieczeństwo produktu, jego „gwarantowalność" przez współpracę i zabezpieczenia GETBACK, a w dalszej kolejności przez Banki Lions i Idea, a następnie Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Finalnie zainwestowałem swoją odprawę emerytalną. Inna konsumentka podkreślała: Ja sama kilkakrotnie zastrzegłam, że muszę mieć pewność co do gwarancji 100% zwrotu kapitału i gwarancję zysku, gdyż wpłacam swoje oszczędności, które posiadałam nawet w innym bankach (…). Myślałam, że zapis funkcjonuje jak przy zakładaniu lokaty.

Za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Lartiq karę finansową w łącznej wysokości ponad 7,2 mln zł (7 267 124 zł). Spółka ma także poinformować o decyzji wszystkich konsumentów, którzy nabyli certyfikaty inwestycyjne wymienionych wyżej funduszy. Z korespondencji dowiedzą się także, że mogą domagać się od przedsiębiorcy naprawienia szkody, czyli unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu kosztów związanych z nabyciem produktu. Decyzja wobec Lartiq nie jest prawomocna, zaś spółka może się odwołać do sądu.

W ostatnim czasie Prezes UOKiK stwierdził też nieprawidłowości przy oferowaniu przez Idea Bank certyfikatów inwestycyjnych funduszy Lartiq. Bank wprowadzał konsumentów w błąd co do ryzyka tej inwestycji, a także proponował ją osobom, którym zależało na bezpieczeństwie swoich pieniędzy, stosując w ten sposób misselling. Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK Idea Bank ma wypłacić poszkodowanym konsumentom po 38 tys. zł rekompensaty.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie


Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Postępowanie przeciwko Pfeifer & Langen Polska

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 10:13 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Spółka może w nieuczciwy sposób wykorzystywać swoją przewagę kontraktową wobec rolników.
Urząd przyjrzy się również praktykom innych producentów cukru.

Spółka Pfeifer & Langen to jeden z największych producentów cukru w Polsce. Zastrzeżenia Prezesa UOKiK budzą postanowienia w umowach z rolnikami, zgodnie z którymi plantatorzy mogą kupować nasiona tylko od Pfeifer & Langen. W przypadku użycia innych nasion spółka zastrzegła sobie prawo odmowy zakupu buraków.

Działania Pfeifer & Langen pozbawiają plantatorów swobodnego wyboru nasion odpowiednich, na przykład do rodzaju gleby czy lokalnych warunków pogodowych. Dlatego wszcząłem postępowanie w związku z podejrzeniem nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej. Jeśli zostaną użyte nasiona zakupione z innego źródła, koncern cukrowy odmówi przyjęcia buraka, wtedy cały trud rolnika pójdzie na marne – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Spółce Pfeifer & Langen grozi kara do 3 proc. obrotu.

 

Koncerny cukrowe pod lupą UOKiK

To nie pierwsza interwencja UOKiK na rynku produkcji cukru. W 2019 r. Urząd wydał decyzję, w której przyjął zobowiązanie spółkę Sudzucker Polska do zmiany praktyk niekorzystnych dla rolników.

- Ochrona polskich rolników to ważna część działalności Urzędu. Dlatego oprócz postępowania przeciwko Pfeifer & Langen wszcząłem również postępowanie wyjaśniające, w którym sprawdzimy, czy pozostali producenci cukru w Polsce nie wykorzystują przewagi kontraktowej względem rolników w podobny sposób - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Postępowanie wobec 100 podmiotów na rynku rolno-spożywczym

Rynek rolno-spożywczy znajduje się pod baczną obserwacją Prezesa UOKiK. Niedawno zakończyły się postępowania wobec stu największych podmiotów na tym rynku. Po interwencji Prezesa Tomasza Chróstnego większość przedsiębiorców w toku postępowania UOKiK wypłaciła zaległe pieniądze dostawcom i usunęła kwestionowane zapisy z polityk handlowych oraz zawartych kontraktów. Działania podmiotów, które nie zmieniły swoich praktyk badamy w ramach postępowań wyjaśniających z w sprawie  nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej Są to Auchan Polska, Eurocash, Makro Cash and Carry Polska, SCA Intermarche.

Przedsiębiorco, rolniku, jeżeli działasz w branży rolno-spożywczej i twój duży kontrahent wykorzystał sytuację związaną z COVID-19, aby zmienić warunki współpracy na twoją niekorzyść lub nie płaci w terminie – zawiadom UOKiK. Uruchomiliśmy specjalny formularz, który ułatwi ci zgłoszenie nieprawidłowości. Wejdź i wypełnij: https://ankieta.uokik.gov.pl/formularz-zgloszenie-przewaga/.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Jak chronić siebie i innych? Przypominamy

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-19 11:29 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
przypominamy, jak chronić siebie i bliskich przed zachorowaniem:

 



Kary dla Idea Bank, rekompensaty dla konsumentów - decyzje Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-31 14:41 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał 4 decyzje wobec Idea Bank, nałożył na bank kary w łącznej wysokości ponad 17,2 mln zł oraz nakazał wypłacić po 38 tys. zł rekompensaty konsumentom, którzy nabyli certyfikaty inwestycyjne emitowane przez Lartiq (dawniej Trigon).

Kary dla Idea Bank, rekompensaty dla konsumentów - decyzje Prezesa UOKiK

 

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wydał 4 decyzje wobec Idea Bank. Trzy z nich dotyczą naruszania praw konsumentów przy oferowaniu skomplikowanych produktów finansowych: certyfikatów inwestycyjnych, lokat strukturyzowanych oraz ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (ufk). W czwartej decyzji Prezes UOKiK stwierdził stosowanie przez spółkę postanowień niedozwolonych w umowach bankowych w zakresie klauzul modyfikacyjnych.

To nie pierwszy raz, kiedy mamy bardzo poważne zastrzeżenia wobec Idea Banku. Już wcześniej stwierdziliśmy, że spółka naruszała prawa konsumentów przy sprzedaży obligacji korporacyjnych GetBack - wprowadzała ich w błąd i oferowała im produkty niedostosowane do ich potrzeb, czyli stosowała misselling. Tym razem zarzuty dotyczyły innych produktów finansowych. Bank przekazywał klientom nieprawdziwe informacje m.in. o ryzyku i zyskach, a także stosował misselling. Oferowanie produktów wysokiego ryzyka osobom, które preferują bezpieczne inwestycje, a także wprowadzanie ich w błąd i zatajanie ważnych informacji jest absolutnie niedopuszczalne – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Certyfikaty inwestycyjne funduszy Lartiq (dawniej Trigon)

Pierwsza decyzja dotyczy oferowania przez Idea Bank certyfikatów inwestycyjnych emitowanych przez Lartiq (dawniej Trigon) Profit XXII, XXIII, XXIV Niestandaryzowane Sekurytyzacyjne Fundusze Inwestycyjne Zamknięte (NS FIZ). To produkt wysokiego ryzyka, tymczasem Idea Bank proponował go osobom, którym zależało na bezpieczeństwie swoich oszczędności lub co najwyżej były gotowe zaakceptować tylko niewielkie straty. Byli to m.in. dotychczasowi klienci korzystający z tradycyjnych lokat, rachunków oszczędnościowych, lokat strukturyzowanych czy ubezpieczeń na życie z ufk. Oprócz missellingu Idea Bank wprowadzał ich w błąd co do ryzyka inwestycji. Rozpowszechniał bowiem nieprawdziwe informacje o gwarancjach, które rzekomo miały dawać pewność osiągnięcia zysku. Tymczasem fundusze Trigon Profit NSFIZ zawarły umowy gwarancyjne ze spółką GetBack (obecnie w restrukturyzacji), która miała ogromne kłopoty finansowe.

Nie było mowy o wyjątkowo ryzykownym charakterze tego produktu, o czym dowiedziałem się dopiero teraz, gdy okazało się, że wartość jednostki to ok. 50% ceny nominalnej, a gwarancje nie są realizowane. Nigdy nie było mowy o możliwości utraty choćby niewielkiej części kapitału – napisał w skardze do Urzędu jeden z konsumentów.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nakazał Idea Bank wypłatę rekompensat wszystkim konsumentom, którzy nabyli certyfikaty inwestycyjne emitowane przez Lartiq (dawniej Trigon) Profit XXII, XXIII, XXIV NS FIZ. Każdy z nich otrzyma 38 tys. zł. Łącznie spółka ma wypłacić konsumentom kilkanaście milionów złotych. Zasady wypłaty i wyłączenia są opisane w decyzji. Idea Bank ma zawiadomić poszkodowanych konsumentów o możliwości wystąpienia o rekompensatę. Ma także zamieścić na swojej stronie internetowej informację o decyzji Prezesa UOKiK wraz ze wskazaniem, że nie zamyka ona konsumentom drogi do indywidualnego dochodzenia roszczeń.

Ubezpieczenia na życie z ufk

W kolejnej decyzji wobec Idea Banku Prezes UOKiK stwierdził nierzetelne informowanie konsumentów o innym bardzo ryzykownym produkcie finansowym. Chodzi o możliwość przystąpienia do ubezpieczeń na życie z ufk angażującymi środki w NS FIZ. Spółka w sposób nierzetelny przekazywała konsumentom informacje o ryzyku związanym z taką inwestycją, które polega na możliwości utraty całości lub części pieniędzy, opóźnień w realizacji wykupu, a także nieosiągnięcia zysku. Jak wynika z reklamacji, pracownicy banku mieli zapewniać konsumentów, że to bezpieczna inwestycja, na której nie można stracić.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Idea Bank ponad 11,5 mln zł (11 511 449 zł) kary. Ponadto spółka musi poinformować o decyzji na swojej stronie internetowej.

Lokata strukturyzowana

Do nieprawidłowości skutkujących naruszaniem zbiorowych interesów konsumentów dochodziło też przy oferowaniu przez Idea Bank lokat strukturyzowanych. W tym przypadku również konsumenci byli wprowadzani w błąd, m.in.:

  • W dokumencie „Warunki Lokaty Strukturyzowanej” wyeksponowane były informacje o możliwości osiągnięcia zysku w postaci odsetek kosztem jasnych i czytelnych danych o ryzyku – okolicznościach, w których inwestycja może nie przynieść dochodu, a nawet wygenerować straty.
  • Dokument ten był tak zredagowany, że konsumenci mogli odnieść wrażenie, że zawarte w nim parametry umowy są wiążące, podczas gdy jej ostateczne warunki mogą być inne.
  • Idea Bank zapewniał też, że „kwota lokaty”, czyli zainwestowane pieniądze bez odsetek, jest objęta ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG). W rzeczywistości gwarancje BFG dotyczą jednak wyłącznie „kwoty wykupu”, która może być niższa.

Za nieuczciwe praktyki Prezes UOKiK nałożył na Idea Bank karę w wysokości ponad 5,7 mln zł (5 750 545 zł). Spółka musi też zamieścić na swojej stronie informację o decyzji.

 

Klauzule niedozwolone

Ostatnia decyzja wobec Idea Banku dotyczy niedozwolonych postanowień we wzorcach umów m.in. kredytów konsumenckich, rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych czy kart debetowych i kredytowych. Chodzi o tzw. klauzule modyfikacyjne, w których spółka wymienia przyczyny uprawniające ją do zmiany regulaminu lub tabeli opłat i prowizji. Są wśród nich m.in. zmiana przepisów, wyroki sądów, wprowadzenie przez bank nowych usług czy konieczność poprawek redakcyjnych.

Kwestionowane klauzule modyfikacyjne znalazły się m.in w umowach na czas określony np. o kredyt konsumencki czy kartę kredytową, w których dochodzi do zadłużenia klienta. Zdaniem Prezesa UOKiK takie umowy powinny cechować się trwałością i co do zasady nie mogą być zmieniane.

Wątpliwości Prezesa UOKiK wzbudziły też klauzule modyfikacyjne w umowach na czas nieokreślony. Są one co prawda dopuszczalne, ale przesłanki do wprowadzania przez Idea Bank zmian zostały sformułowane zbyt ogólnie i pozostawiają spółce dużą swobodę interpretacji.

Wszystkie analizowane klauzule modyfikacyjne uprawniały również Idea Bank do jednostronnej zmiany w trakcie trwania umowy postanowień, które mają charakter abuzywny, a takie działanie przedsiębiorcy nie jest dozwolone.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zakazał wykorzystywania zakwestionowanych postanowień umownych we wzorcach umownych. Idea Bank ma obowiązek poinformować o tym wszystkich konsumentów, którzy mają takie klauzule w swoich umowach z bankiem oraz zamieścić oświadczenie o decyzji Prezesa UOKiK i jej skutkach na stronie internetowej.

Wszystkie opisane decyzje są nieprawomocne. Idea Bank może się od nich odwołać. Po uprawomocnieniu się decyzje Prezesa UOKiK staną się prejudykatem. Oznacza to, że zawarte w nich ustalenia dotyczące bezprawności działań banku będą dla sądu powszechnego wiążące. Dla konsumentów będzie to pomocne przy dochodzeniu roszczeń.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Firma pożyczkowa MOGO ukarana za bezprawne pobieranie dodatkowych opłat

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-27 15:37 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ponad 320 tys. zł łącznej kary dla MOGO za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów i obowiązek usunięcia ich trwających skutków – to decyzja Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
Przedsiębiorca ma zwrócić poszkodowanym konsumentom bezprawnie pobrane opłaty – należy złożyć w tym celu reklamację.
Działania spółki łamały ustawę o kredycie konsumenckim i o ochronie konkurencji i konsumentów, były także sprzeczne z dobrymi obyczajami
Firma pożyczkowa MOGO ukarana za bezprawne pobieranie dodatkowych opłat

MOGO sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie to firma udzielająca kredytów i pożyczek na zakup samochodu bądź pod zastaw samochodu. Firma pobierała od swoich klientów dodatkowe opłaty z tytułu zaległości w spłacie kredytuW sytuacji, kiedy konsument nie spłacał kredytu, spółka MOGO przejmowała przewłaszczony samochód. Zanim jednak dochodziło do sprzedaży samochodu, pojazdy parkowane były na płatnym parkingu i przedsiębiorca pobierał dodatkowe opłaty za tzw. postojowe, którymi obciążał konsumenta. Inną formą dodatkowych nakładów pieniężnych, których nie uwzględniano ani nie wymieniono w umowie, były opłaty za holowanie samochodu. Te praktyki również generowały dodatkowe koszty dla dłużników.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Spółka nie określiła za co będzie pobierać opłaty i jaki jest ich katalog. Umowy nie zawierały informacji o wysokości opłat z tytułu zaległości w spłacie pożyczki, w związku z tym konsumenci nie byli świadomi, jaka będzie ostateczna wysokość zadłużenia wynikająca z zaciągniętej pożyczki. MOGO przekazywało konsumentom niepełne informacje na temat kosztów kredytu, które nie uwzględniały opłat związanych z czynnościami windykacyjnymi. Ponadto zdarzało się, że łączne kwoty pieniężne pobierane przez firmę z tytułu zaległości w spłacie kredytu przekraczały limit ustawowy.

Firma pożyczkowa MOGO swoimi praktykami naruszała zbiorowe interesy konsumentów. Przedsiębiorca wykorzystywał niewiedzę swoich klientów co do faktycznie ponoszonych kosztów związanych z umową - nie określał za co będzie pobierać opłaty i jaki jest ich katalog. Leżało to w sprzeczności nie tylko z prawem, ale również z dobrymi obyczajami. Ponadto Spółka pobierała również od konsumentów spóźniających się ze spłatą pożyczki opłaty przekraczające limit ustawowy – tłumaczy Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

W czasie trwającego postępowania MOGO złożyło wniosek do UOKiK o wydanie decyzji zobowiązującej, jednak zaproponowane przez przedsiębiorcę działania były niewystarczające - niedostatecznie zabezpieczałyby interes konsumentów na przyszłość.

Spółka działa jako instytucja pożyczkowa, a stosowane przez nią nieuczciwe praktyki uderzają w konsumentów znajdujących się nierzadko w trudnej sytuacji finansowej. Nie bez znaczenia pozostaje także szeroki zakres terytorialny stosowania tych działań, obejmujący obszar całego kraju. Biorąc pod uwagę te okoliczności, nałożyłem na firmę pożyczkową MOGO karę ponad 320 tys. zł oraz zobowiązałem firmę do usunięcia trwających skutków naruszenia zbiorowych interesów konsumentów – dodaje Prezes UOKiK.

W jaki sposób MOGO ma usunąć negatywne skutki jej praktyki po uprawomocnieniu się decyzji:

  • Przedsiębiorca jest zobowiązany poinformować każdego konsumenta, od którego zostały pobrane opłaty z tytułu zaległości w spłacie kredytu łącznie przekraczającego limit ustawowy o możliwości reklamacji. Konsumencie, jeśli pobrano od Ciebie maksymalne odsetki oraz dodatkowe opłaty z tytułu zaległości możesz wystąpić do przedsiębiorcy z wnioskiem o zwrot nadpłaconej kwoty pożyczki.
  • MOGO na podstawie reklamacji konsumentów zwróci im uiszczone opłaty windykacyjne, pobrane przy jednoczesnym naliczeniu odsetek maksymalnych za opóźnienie w spłacie pożyczki. Spółka ma na to 30 dni od dnia złożenia reklamacji.
  • Firma ma złożyć oświadczenie na swojej stronie internetowej, w której przyzna się do stosowania zakwestionowanych praktyk. Powinno to zwiększyć wśród konsumentów wiedzę o przepisach chroniących ich prawa – oświadczenie wskazuje bowiem jakie działania przedsiębiorców podejmowane wobec konsumentów mogą być uznane za sprzeczne z prawem.

Szczegóły sprawdź w decyzji Prezesa UOKiK. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne. Przedsiębiorca ma prawo odwołać się do sądu.

Słowniczek UOKiK:

Prezes Urzędu wydaje decyzje zakazujące stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów, decyzje uznające postanowienie wzorca umowy za niedozwolone i zakazujące jego wykorzystywania oraz nakłada karę pieniężną w wysokości do 10 proc. obrotu osiągniętego w roku obrotowym  poprzedzającym rok nałożenia kary. W wydawanych decyzjach Prezes UOKiK może również określić środki usunięcia trwających skutków bezprawnej praktyki przedsiębiorcy.

Decyzja zobowiązująca - możliwość zakończenia postępowania w sprawie praktyk ograniczających konkurencję oraz praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów w drodze decyzji zobowiązującej. Niekiedy pozwala na szybsze zakończenie postępowania. Decyzja ta umożliwia Prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów polubowne zakończenie postępowania prowadzonego na podstawie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, w którym uprawdopodobniono naruszenie prawa. Przedsiębiorca po wszczęciu przez Prezesa UOKiK postępowania w sprawie praktyk ograniczających konkurencję albo praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów może zaproponować zobowiązanie, którego realizacja umożliwi wyeliminowanie praktyki lub jej skutków. Prezes UOKiK może uznać, iż zaproponowane zobowiązanie pozwoli na osiągnięcie tych celów i zobligować przedsiębiorcę do wykonania tych zobowiązań (właśnie w drodze decyzji zobowiązującej). Jest to uprawnienie, nie obowiązek Prezesa UOKiK. Czasem zobowiązanie zaproponowane przez stronę nie jest wystarczające.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Firma pożyczkowa MOGO ukarana za bezprawne pobieranie dodatkowych opłat

GIS ostrzega. W rodzynkach użytych do mieszanki studenckiej wykryto substancje groźne dla zdrowia. Produkt dostępny w Żabce

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-15 12:43 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
GIS ostrzega przed spożyciem "Mieszanki Studenckiej HAPS" dostępnej w sieci Żabka. W rodzynkach użytych do jej produkcji, wykryto pozostałości pestycydu. Zjedzenie produktu może być groźne dla zdrowia konsumentów.
1. W rodzynkach wykryto groźną substację

Informacja o groźnym "składniku" wykrytym w popularnym produkcie dotarła do Polski z Niemiec dzięki Systemowi Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF). Urzędnicy zaalarmowali polskie służby, że pochodzące z Chile rodzynki użyte do produkcji dwóch partii mieszanek studenckich, zawierają substacje groźne dla zdrowia. W produkcie wykryto niebezpieczny poziom iprodionu - jednego z pestycydów.

Chodzi o dwie partie produktu, dostępne w sieci sklepów Żabka. Poniżej szczegóły dotyczące wycofanych produktów:

  • Produkt: MIESZANKA STUDENCKA HAPS 30G

  • Dystrybutor: Żabka Polska sp. z o.o.

  • Numer partii i termin przydatności do spożycia: 20000891 z datą ważności do 18.10.2020 r., 20000891 z datą ważności do 06.12.2020 r.

Mieszanka studencka wycofana ze sklepów
Mieszanka studencka wycofana ze sklepów (GIS)

2. Iprodion jest nielegalny w UE

GIS ostrzega wszystkich przed spożyciem mieszanki studenckiej zawierającej szkodliwe substancje. Dystrybutor przeprasza klientów i prosi o zwroty skażonego produktu.

"Apelujemy do wszystkich klientów, którzy zakupili powyższe produkty, o wyrzucenie lub zwrócenie zakupionego towaru. Zwrotu produktów należy dokonać w sklepie Żabka, w którym dokonano zakupu, a za przyniesiony produkt otrzymają państwo zwrot pieniędzy w kwocie ceny zakupu produkt" - informuje Żabka w komunikacie wystosowanym do klientów.

Iprodion był składnikiem preparatów stosowanych do opryskiwania roślin. Zwalczał m.in. szarą pleśń. W 2018 r. został wycofany z użycia na terenie Unii Europejskiej.

Oszuści z Konga naciągają na rozmowy

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-09 13:21 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Urząd Komunikacji Elektronicznej ostrzega przed oddzwanianiem na nieznane numery.
Oszuści z Konga naciągają na rozmowy
(AFP, Fot: Issouf Sanogo)
Ktoś dzwonił do ciebie w nocy, a ty chcesz oddzwonić? Dokładnie przyjrzyj się numerowi telefonu. Być może, ktoś chce cię okraść. Oszuści dzwonią na losowo wybrane numery i liczą na to, że ktoś z nich oddzwoni pod wyświetlony numer. Ci, którzy to zrobią, płacą jak za połączenie z Afryką.

"Najczęściej na numer użytkownika dzwoni zagraniczny numer często z "egzotycznego" kraju np. z Republiki Konga lub Gwinei lub Wybrzeża Kości Słoniowej tj. krajów, których międzynarodowe numery kierunkowe (+243), (+224) oraz (+225) pozostawione na wyświetlaczu aparatu użytkownika jako połączenia nieodebrane mogą sugerować, że są to połączenia krajowe. Początek międzynarodowego numeru kierunkowego np. Demokratycznej Republiki Konga (+243...) lub Wybrzeża Kości Słoniowej (+225...) może być mylony przez użytkownika z numerem kierunkowym strefy np. 22 - Warszawa, 24 - Płock" - wyjaśnia UKE na swojej stronie internetowej.

Czy powinniśmy czuć się zagrożeni? Jak często dochodzi do takich nadużyć?

- Skarg docierających do nas nie ma wiele, ale z danych od operatorów wynika, że zjawisko nie jest wcale takie rzadkie. Dlatego ostrzegamy Polaków - mówi Dawid Piekarz rzecznik prasowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Choć zjawisko na razie nie jest masowe, to jednak w najbliższym czasie należy mieć się szczególnie na baczności. Złodzieje z Afryki Równikowej na wiosnę nasilili swoją działalność.

- Wysyp tego typu spraw miał miejsce w zeszłym roku. Teraz mniej więcej od 2-3 tygodni problem znów się pojawił - mówi Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej

Jak działają „przedłużone gwarancje” i inne ubezpieczenia sprzętu

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-04 13:39 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
„Przedłużona gwarancja”, „ubezpieczenie szybki tylko 3 zł miesięcznie”, „ubezpieczenie od wszystkiego” – to tylko niektóre slogany, którymi jesteśmy kuszeni, aby kupić polisę na ochronę sprzętu elektronicznego. Tylko czy naprawdę warto?
 

Pan Mariusz cztery lata temu kupił iPada w sklepie Saturn. Dodatkowo sprzedawca zaproponował mu „przedłużoną gwarancję” w formie ubezpieczenia, które miało „obejmować wszystko”. Pan Mariusz zdecydował się i do 1749 zł za sprzęt dokupił ubezpieczenie za 249 zł w firmie Warta. Dzięki temu miał mieć dodatkową 4-letnią ochronę, która zaczynała się po wygaśnięciu gwarancji producenta.

W zeszłym roku iPad spadł ze stołu. – Kot wskoczył na stół, pociągnął obrus i tablet spadł. Dalej działał normalnie, ale pękła szybka wyświetlacza – opowiada pan Mariusz. Szybko zgłosił sprawę telefonicznie i oczekiwał na decyzję. W imieniu ubezpieczyciela odpowiedziała mu firma SPB Polska, odmawiając naprawy. W uzasadnieniu napisano jedynie, że szkoda nie została „wywołana przez czynnik zewnętrzny”, a zdarzenie powinno być „nagłe, nieprzewidziane i niezależne od woli ubezpieczonego”, powołując się na definicję nieszczęśliwego wypadku z Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU).

Pan Mariusz nie odpuścił i poprosił o dodatkowe wyjaśnienia, nie zgadzając się z decyzją. Argumentował przy tym, że sprzęt pozostawił na stole, gdzie zwykle odkłada się tego typu przedmioty, a zdarzenia nie dało się przewidzieć. Jego argumenty podzielił także Rzecznik Finansowy, który zwrócił się z interwencją do ubezpieczyciela. Wymiana pism jednak niewiele dała. Warta nie ustąpiła.

– Każde zgłoszenie jest przez nas traktowane indywidualnie. Tak było również w opisywanym przypadku ubezpieczenia zawartego w 2013 roku. Okoliczności zdarzenia nie pozwalały na uznanie odpowiedniości zakładu ubezpieczeń zgodnie z ówczesnymi Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia – tłumaczy Dawid Korszeń, rzecznik prasowy Warty.

– Czuję się oszukany – mówi pan Mariusz. – Zapłaciłem i teraz okazuje się, że nie mam żadnej ochrony, Mógłbym pójść do sądu, sprawa może zająć jednak kolejne 1,5 roku. Zastanawiam się czy nie taniej będzie wymienić wyświetlacz, co kosztuje ok. 400 zł – zaznacza.

Zdaniem ubezpieczyciela w przyszłości taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. – Widząc rosnące zainteresowanie ubezpieczonych szerszą ochroną sprzętu elektronicznego, znacząco rozbudowywaliśmy w okresie ostatnich dwóch lat zakres ubezpieczenia. Obecnie wszystkie produkty tego typu oferowane przez Wartę posiadają zdecydowanie szerszą definicję uszkodzenia lub zniszczenia urządzeń, dzięki czemu poszkodowany może uzyskać wypłatę bez względu na konieczność wystąpienia tzw. czynnika zewnętrznego. Lista przypadków, kiedy naprawiamy uszkodzony sprzęt lub wypłacamy odszkodowanie jest zdecydowanie dłuższa – mówi Korszeń.

Ponad tysiąc skarg

Nie zmienia to faktu, że takich spraw jak pana Mariusza są setki. Do połowy 2016 roku Rzecznik Finansowy w podobnych sprawach dostał 1,3 tys. skarg. A co roku ich liczba rośnie. Warta jest jednym z liderów tego zestawienia – na tego ubezpieczyciela wpłynęło 335 skarg, „lepszym” wynikiem może się pochwalić jedynie Ergo Hestia – 395 zawiadomień.

– Obecnie jesteśmy jednym z głównych ubezpieczycieli oferujących produkty w segmencie ubezpieczeń sprzętu elektronicznego. W 2016 roku wypłaciliśmy odszkodowania w kilkudziesięciu tysiącach zgłoszonych spraw dotyczących naprawy sprzętu lub wymiany na nowy. Liczba skarg skierowanych przez klientów do Rzecznika Finansowego stanowi ułamek procenta wszystkich roszczeń z polis ubezpieczenia sprzętu elektronicznego, które trafiają do Warty – wyjaśnia rzecznik ubezpieczyciela.

Problem nie jest jednak tak marginalny jak wydaje się ubezpieczycielowi. – W 2016 roku mieliśmy niemal 600 skarg na ubezpieczenia sprzętu elektronicznego, co stanowi 4,5 proc. wszystkich zawiadomień. To liczba porównywalna z motoryzacyjnym AC, ale tamten produkt jest znacznie bardziej popularny – zaznacza Marcin Bielecki z biura Rzecznika Finansowego. – Co więcej, tych skarg z roku na rok szybko przybywa. Ta dynamika jest podobna jak w sprawie polis z UFK (tzw. polisolokat – red.), a tam sprawą po naszych raportach zajął się w końcu UOKiK, Sejm i ostatnio prokuratura – dodaje.

Główne grzechy ubezpieczycieli

Zazwyczaj ubezpieczenia sprzętu elektronicznego chronią przed awarią sprzętu po gwarancji lub tzw. nieszczęśliwymi wypadkami. Tylko, że definicja takiego wypadku znacząco się różni od wyobrażenia klienta. – „Uszkodzenie od nagłej, niespodziewanej, zewnętrznej siły mechanicznej” to sformułowanie najczęściej przewijające się w umowach. Jest ono jednak niejasne i nieczytelne dla klientów, pozwalając na dość swobodną interpretację ubezpieczycielowi – podkreśla Bielecki.

 

Co taki zapis oznacza? Jak czytamy w raporcie Rzecznika Finansowego na podstawie tego zapisu odmówiono odszkodowania w takich sytuacjach jak:

·      upadek telefonu wskutek zrzucenia przez małoletnią córkę ubezpieczonego,

·      upadek tabletu wskutek wypadnięcia dziecku z ręki,

·      upadek telefonu wskutek wyślizgnięcia się z ręki,

·      uszkodzenie tabletu wskutek upadku,

·      uszkodzenie telefonu wskutek wypadnięcia z ręki,

·      uszkodzenie telefonu wskutek wypadnięcia z kieszeni kurtki podczas wyjmowania kluczy,

·      uszkodzenie telefonu wskutek upadku podczas użytkowania urządzenia,

·      uszkodzenie telefonu wskutek wypadnięcia podczas wyłączania w urządzeniu budzika,

·      wypadniecie telefonu z torebki wskutek potknięcia się ubezpieczonej na chodniku,

·      wypadnięcie telefonu z kieszeni podczas wysiadania przez ubezpieczonego z samochodu,

·      upadek laptopa spowodowany przez psa, który pociągnął przewód,

·      upadek telefonu w trakcie wysiadania z kabiny TIR-a.

 

Wąskie definiowanie wypadku to nie jedyny grzech ubezpieczycieli. Często obciążają oni klientów kosztami przesłania sprzętu do i z serwisu. Kilkadziesiąt złotych trzeba zapłacić nawet wtedy, gdy sprzęt nie został naprawiony. Czas na zgłoszenie szkody bywa też bardzo krótki. Według raportu często mamy na to 3, 5 albo 7 dni (przy kradzieży nawet 2 dni), a czasami poza telefonicznym, czy elektronicznym zgłoszeniem wymagane jest także przesłanie pisemnego potwierdzenia zgłoszenia pocztą. Rzecznik opisuje w swoim raporcie jeden z przypadków, gdy na podstawie braku takiego zgłoszenia odmówiono odszkodowania. W niektórych przypadkach w ogóle nie możemy liczyć na naprawę sprzętu, a dostaniemy jedynie kartę podarunkową (zrealizować ją można jedynie w sklepie, w którym kupiliśmy sprzęt) o określonej wartości w zamian za przekazanie sprzętu. Słabo jest także z szybkością naprawy sprzętu – termin 30 dni, często jest przekraczany – za co teoretycznie należą się odsetki, ale w praktyce nikt się o nie nie upomina.

Wszystkie tego typu zapisy znajdziemy w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. Sprzedawca ubezpieczenia ma obowiązek zapewnić nam do nich dostęp, jednak klienci nie dostają tego dokumentu do ręki, o ile sami o niego nie poproszą. Najczęściej dostajemy jedynie deklarację o przystąpieniu do ubezpieczenia, certyfikat o zawarciu umowy ubezpieczenia lub polisę. – 80-90 proc. klientów w ogóle nie czyta tego co dostają do ręki, wierząc w zapewnienia sprzedawcy. A o OWU trzeba się jeszcze dodatkowo upomnieć, a to tam jest najważniejsza treść, w tym m.in. wyłączenia odpowiedzialności – mówi Bielecki.

Dodatkowe zagrożenia stwarza fakt, że tego typu ubezpieczenia sprzedawane są niemal wyłącznie w sklepach z elektroniką czy przez operatorów telekomunikacyjnych. – Sprzedawcy tego typu umów są specjalistami od elektroniki, nie od ubezpieczeń, więc także nie mają wiedzy na temat tego co sprzedają. A sklepy dostają prowizje sięgające 70-80 proc. za sprzedaż ubezpieczeń – to znacznie więcej niż np. agenci ubezpieczeniowi. Nic dziwnego, że premiują swoich pracowników, aby Ci sprzedawali ich jak najwięcej – opowiada Bielecki.

Branża sama się już wzięła za samoregulację. Ponad 1,5 roku temu pod patronatem Polskiej Izby Ubezpieczycieli powstały Dobre Praktyki w zakresie polis sprzętu elektronicznego. – Z myślą o klientach uczestniczyliśmy w przygotowaniu przez Polską Izbę Ubezpieczeń Dobrych Praktyk dotyczących ubezpieczeń sprzętu elektronicznego, które przyjęliśmy jako jedna z pierwszych firm na polskim rynku – zaznacza rzecznik Warty.

To jednak nie rozwiązało problemów. – Mieliśmy możliwość opiniować Dobre Praktyki i cieszymy się, że powstały, ale niestety ich skuteczność odbiega od oczekiwań. Przykładowo szkolenia pracowników, czy poprawione konstrukcje umów wprowadziła zaledwie jedna sieć dystrybucyjna – wskazuje Bielecki. – Jeżeli branża sama za to się nie weźmie, to sprawą w końcu zajmie się ustawodawca. W przypadku tzw. polisolokat Sejm obniżył opłaty od klientów rezygnujących w pierwszym roku po zawarciu umowy z niemal 100 proc. do 4 proc. – dodaje.

A pewne zagrożenia dla ubezpieczycieli już są na horyzoncie. Władze zastanawiają się m.in. jak wdrożyć unijną dyrektywę IDD (dotyczy ona zasad dystrybucji ubezpieczeń), co w skrajnym przypadku może oznaczać całkowity zakaz prowizji dla dystrybutorów, a to niemal jedyny kanał sprzedaży ubezpieczeń sprzętu elektronicznego.

– Ten rynek rośnie i bardzo dobrze, że rośnie, bo to ubezpieczenie rozwiązuje prawdziwe życiowe problemy. Dlatego martwią nas nieprawidłowości, które powodują, że klienci czują się oszukani, a opinia o tych ubezpieczeniach zmniejsza ich popularność – podkreśla Bielecki.

Co może konsument w walce z ubezpieczycielem?

Przede wszystkim już w momencie zakupu polisy warto zgromadzić wszystkie dokumenty, a zwłaszcza OWU. Jeżeli już po kupieniu polisy zorientujemy się, że nie jest ona tak korzystna jak się spodziewaliśmy – możemy się z niej wycofać. Prawo pozwala, aby ubezpieczający odstąpił od zawartej umowy ubezpieczenia w terminie 30 dni od dnia jej zawarcia, jeżeli jest osobą fizyczną oraz w terminie 7 dni w przypadku przedsiębiorców.

Warto także dokładnie wypytać sprzedawcę, w jakich sytuacjach ubezpieczenie ma nas chronić, a jego odpowiedzi… nagrać. Tak zrobił pan Maciej, który kupił ubezpieczenie szybki w smartfonie podczas rozmowy telefonicznej z przedstawicielem operatora. – Zawsze nagrywam, gdy dzwonią do mnie z ofertami, i dodatkowo wypytuję o konkretne sytuacje. Np. czy dostanę odszkodowanie, gdy telefon wypadnie mi z ręki przez moją nieuwagę. Taka sytuacja miała miejsce i oczywiście sprzedawca zapewnił mnie, że nie ma problemu, a gdy doszło co do czego, ubezpieczyciel odmówił. Powiedziałem im, że mam nagranie i chętnie je opublikuję na ich Facebooku, a nawet skontaktuję się z dziennikarzem z gazety. Odszkodowanie dostałem, choć OWU mi tego nie gwarantowało – opowiada.

Gdy już wystąpi szkoda trzeba oczywiście szybko ją zgłosić ubezpieczycielowi. Ale zanim to zrobimy warto zapoznać się z procedurą z OWU, aby niczemu nie uchybić. – Czasem się zdarza, że termin zgłoszenia może wynosić tylko 24 godziny, warto więc zajrzeć w OWU, aby nie zgłosić szkody za późno. Ewentualnie zawsze można „przenieść” termin szkody na późniejszy, aby uniknąć odmowy ubezpieczenia. Ten niewielki kant przy takich terminach jest w zupełności uzasadniony – mówi pan Maciej. Do oszukiwania oczywiście nie zachęcamy, zwłaszcza, że firmy ubezpieczeniowe wprowadziły już pewne filtry po tym jak zaczęło przybywać klientów, którym pękały szybki zaraz po wykupieniu polisy – wtedy sporo osób zorientowało się, że mogą ubezpieczyć telefon już po wystąpieniu szkody i nikt tego nie sprawdzi.

Niemniej jednak ubezpieczyciele szukają powodów do odmowy uznania szkody już na etapie telefonicznego zgłoszenia. – Przy uszkodzeniach pralki standardowym pytaniem jest czy nie zepsuły się inne urządzenia w domu. Jeżeli przyznamy, że tak, ubezpieczyciel może uznać, że doszło do przepięcia w instalacji elektrycznej, a tego ochrona ubezpieczeniowa nie obejmuje. Warto też wyciągnąć pralkę z łazienki, gdy będzie odbierał ją serwis – jego pracownicy nie będą mogli sprawdzić czy była dobrze wypoziomowana i na tej podstawie odmówić naprawy w ramach ubezpieczenia, nawet jeśli nie mogło to mieć wpływu na wystąpienie usterki – radzi pan Maciej.

Gdy już dostaniemy odmowę od ubezpieczyciela, możemy poprosić o interwencję Rzecznika Finansowego. Ten często staje po stronie klientów, a gdy ubezpieczyciel pozostaje nieugięty, służy opinią, która może się przydać, jeżeli zdecydujemy się skierować sprawę do sądu. – Do 2012 roku nasza skuteczność w reagowaniu na skargi sięgała 50 proc. Później jednak skarg zrobiło się znacznie więcej i ubezpieczyciele nie byli tak chętni do ustępstw – mówi Marcin Bielecki z biura Rzecznika Finansowego.

Bez wesela nie ma ślubu. Drastyczny spadek liczby par na ślubnym kobiercu

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-08 14:09 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
W kwietniu i maju liczba zawieranych małżeństw była aż o ponad 70 proc. niższa niż rok wcześniej. Polskie pary nie chcą brać ślubu, jeśli nie mogą urządzić wesela. Organizacja uroczystości bez imprezy jest dla niektórych nie do pomyślenia.

Liczba wesel w Polsce drastycznie spadła

(Istock)
Liczba wesel w Polsce drastycznie spadła

Wynika z nich, że Polacy w okresie pandemii rzadziej zawierają związek małżeński. W lutym i marcu było to dość naturalne, bo wtedy i urzędy, i kościoły (o restauracjach czy domach weselnych nie wspominając) były po prostu zamknięte.

 
Ale cofnięcie lockdownu wcale nie spowodowało wzrostu liczby zawieranych małżeństw. Prof. Szukalski połączył dane z dostępnością wesel i możliwością ich organizacji. Z jego analizy wynika, że w kwietniu zawarto tylko 3,5 tys. małżeństw, podczas gdy rok wcześniej było ich 9 tys. W maju było uch 4 tys. (15,7 tys. rok wcześniej). W czerwcu zawarto 15 tys. małżeństw (rok wcześniej 26,5 tys.).
Część wesel anulowano, inne przeniesiono na przyszły rok.
Koronawirus w Polsce. Zabawa w czerwonych strefach. "Dystans znika po toaście. Wesela to żywioł"

Okazuje się, że mnóstwo par zrezygnowało ze ślubu, bo nie mogły urządzić wesela. Małe imprezy na kilkadziesiąt osób można organizować bez problemu, ale w wielu regionach Polski takie wesela są uważane za "kameralne", normą zaś jest robienie przyjęć na 200-300 osób.

 
Lesznowola, 02.09.2020. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (L), Główny Inspektor Transportu Drogowego Alvin Gajadhur (P) i Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas (C) podczas briefingu prasowego w zwišzku z rozpoczęciem  kontroli autobusów szkolnych w ramach akcji �Bezpieczna droga do szkoły�, 2 bm. w Lesznowoli. (mr) PAP/Paweł Supernak
GIS. Wesela ponownie na celowniku Inspektoratu

Prof. Szukalski zwraca też uwagę na fakt, że sporo par mogło zrezygnować ze ślubu, gdyż wydłużony okres oczekiwania zakończył ich związek.

Ale – co ciekawe - w pierwszym półroczu spadła też liczba orzekanych rozwodów - o 31,6 proc., a liczba orzekanych separacji - prawie o połowę.

GIS wycofuje fasolkę Bonduelle. Fasolka po bretońsku i fasolka curry zostają wycofane ze względu na brak hermetycznego opakowania

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-15 12:48 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące produktów Bonduelle w puszkach. Chodzi o dania z fasolką - "Polska fasolka po bretońsku na ciepło" i "Indyjska fasolka curry na ciepło". Produkt został wycofany.

1. Wycofana fasolka Bonduelle

W badanych produktach zauważono niewłaściwą jakość opakowania (puszki) tzn. brak hermetycznego zamknięcia i możliwość wycieku zawartości, co może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów.

Wycofanie dotyczy następujących serii produktów:

  • POLSKA FASOLKA PO BRETOŃSKU, 31/03/24 RHG042510.14 L 07/05/2020 019 Hx*, następnie czas produkcji z przedziału od 02:40 do 07:20, 425 ml
  • INDYJSKA FASOLKA CURRY, 31/03/24 RHG042510.25 L07/05/2020 019 Hx czas produkcji z przedziału od 21:40 do 23:35, 425 ml
  • INDYJSKA FASOLKA CURRY, 31/03/24 RHG042510.14 L 07/05/2020 019 Hx czas produkcji z przedziału od 01:45 do 06:35, 425 ml,

Data minimalnej trwałości: 31.03.2024

Kraj pochodzenia: Węgry

Producent: Bonduelle Central Europe Kft., Ceglédi út 25, 2750 Nagykőrös, Węgry

Indyjska fasolka curry (GIS)

2. GIS wycofuje fasolkę Bonduelle

Wadliwe produkty dostarczono do Polski w lipcu 2020 roku. Oznacza to, że jeśli kupiliśmy produkt wcześniej, jest on bezpieczny. Węgierski producent otrzymał decyzję o wycofaniu. Polskie sklepy powinny wstrzymać dalszą sprzedaż i usunąć szkodliwy towar z półek sklepowych. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej nadzorują wycofanie produktów z obrotu.

Polska fasolka po bretońsku wycofana (GIS)
Polska fasolka po bretońsku wycofana (GIS)

Produkty objęte wycofaniem nie nadają się do spożycia. Należy je wyrzucić lub zwrócić do sklepu. Brak hermetycznego zamknięcia może oznaczać, że produkt jest zepsuty, a spożycie go grozi zatruciem pokarmowym.

Kontrola bezpieczeństwa wózków dziecięcych

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-01 11:30 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Kupujesz wózek dziecięcy?
Pracownicy Inspekcji Handlowej sprawdzali, czy wózki dziecięce spełniają ogólne warunki bezpieczeństwa.
Rodzicu, przeczytaj dokument z kontroli i zapoznaj się z naszymi poradami.
Kontrola bezpieczeństwa wózków dziecięcych

 

Pobierz raport – sprawdź co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.
 

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

UPC Polska zmienia praktyki sprzedażowe

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-20 11:18 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję, w której zobowiązał UPC do zmiany praktyk sprzedażowych stosowanych w związku z zawieraniem umów na odległość (podczas rozmowy telefonicznej lub przez stronę internetową).
Aby doszło do zawarcia lub zmiany umowy, której warunki ustalono podczas rozmowy telefonicznej, konsumenci będą musieli wyraźnie potwierdzić taką chęć – to efekt decyzji Prezesa UOKiK.
Ponadto UPC Polska zaoferuje osobom, które składały reklamację, jedną z wybranych usług. Rekompensata obejmie również byłych abonentów.
UPC Polska zmienia praktyki sprzedażowe

 

Podstawą do wszczęcia postępowania były sygnały od konsumentów, które wskazywały na nieprawidłowości. Przeanalizowaliśmy procedurę zawierania przez UPC umów z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość, czyli przez telefon i stronę internetową. Informacje, które zebraliśmy, dały podstawę do postawienia zarzutów. W trakcie postępowania UPC złożył propozycję zobowiązania i zrekompensowania strat konsumentom, którą przyjąłem – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Prezes UOKiK zakwestionował szereg praktyk w związku z zawieraniem lub zmianą warunków podczas rozmowy telefonicznej konsumenta z operatorem albo skorzystania z oferty przez stronę internetową.

Urząd zakwestionował m.in.

  1. Nieudzielanie konsumentom podczas rozmów telefonicznych informacji o możliwości rezygnacji z umowy w ciągu 14 dni. Taka informacja jest obowiązkowa.
  2. Niepotwierdzanie zmienionych w trakcie rozmowy telefonicznej warunków konsumentom, którzy nie wyrazili zgody na przesłanie dokumentów w formie elektronicznej. W takiej sytuacji abonenci otrzymywali umowę dopiero w trakcie wizyty technika, który instalował usługę dostępu do internetu/telewizji w ich mieszkaniu. Dla wielu osób ten czas mógł być za krótki na zapoznanie się z umową.
  3. Uznawanie, że konsument podczas rozmowy telefonicznej skutecznie zmienił warunki umowy, mimo że ten nie potwierdził tego UPC na papierze lub innym trwałym nośniku. Prawo wymaga, aby po rozmowie z konsultantem, operator wysłał potwierdzenie warunków omówionych podczas rozmowy, a konsument udzielił na to odpowiedzi. Jej brak oznacza, że nie doszło do zmiany umowy.
  4. Sposób, w jaki UPC potwierdzał konsumentom zawarcie lub zmiany umów – wysyłał e-mailem linki przekierowujące do dokumentów na stronie internetowej. Ta forma nie spełnia wymogów trwałego nośnika.

W efekcie postępowania przed Prezesem UOKiK - UPC zmieni kwestionowane przez Urząd praktyki. Ponadto aby doszło do zawarcia lub zmiany umowy, której warunki ustalono podczas rozmowy telefonicznej konsumenci będą musieli wyraźnie potwierdzić taką chęć po otrzymaniu od spółki potwierdzenia nowych warunków. Klienci w trakcie rozmowy sprzedażowej będą również informowani o możliwości skorzystania z prawa odstąpienia od umowy, a zmiany będą im przedstawiane na trwałym nośniku.

 

Operator zaproponuje różne usługi osobom, które składały reklamacje od 25 grudnia 2014 r. na praktyki, które kwestionował Prezes UOKiK w decyzji. Osoby, które kontynuują umowę, będą mogły przykładowo: aktywować określoną ofertę telefonii mobilnej świadczonej przez UPC Polska lub podwyższyć parametry dostępu do internetu, albo korzystać ze wskazanego kanału sportowego. Usługi te będą świadczone konsumentom nieodpłatnie na okres dwóch lub trzech okresów rozliczeniowych. Osoby, które nie są już abonentami spółki, będą mogły otrzymać kilkadziesiąt zł (20 lub 30) albo zawrzeć nową umowę na korzystniejszych warunkach finansowych, które będą obowiązywać przez dwa lub trzy miesiące. 

W ciągu trzech miesięcy operator poinformuje konsumentów o tym, jakie korzyści im przysługują i jak mogą z nich skorzystać. Grupy konsumentów objętych rekompensatą, jak i jej zakres, są opisane w decyzji. Pobierz ją ze strony uokik.gov.pl.

Zawieranie umów przez telefon jest dla wielu osób wygodne, ale niesie za sobą pewne ryzyka. Z uwagi na charakter tego sposobu komunikacji istotnie ograniczona jest możliwość skutecznego przekazania konsumentowi wszystkich niezbędnych informacji. A to może się wiązać z ryzykiem celowego lub przypadkowego wprowadzenia abonenta w błąd co do treści zawieranej umowy lub też niewłaściwym zrozumieniem jej warunków. Aby możliwość weryfikacji treści umowy nie była fikcją, przedsiębiorca, który proponuje zawieranie umów przez telefon, musi po zakończeniu rozmowy przekazać konsumentowi potwierdzenie jej warunków – np. e-mailem lub pocztą tradycyjną – przypomina Tomasz Chróstny.

Konsumencie, zawierasz umowę przez telefon lub zmieniasz jej warunki? Pamiętaj: nie jest możliwe, aby doszło do zawarcia umowy przez samo powiedzenie przez ciebie słowa „tak”. Umowa jest skutecznie zawarta lub zmieniona pod kilkoma warunkami:

  • Po zakończeniu rozmowy treść umowy musi zostać przedstawiona konsumentowi na trwałym nośniku, np. pocztą tradycyjną, emailem.
  • Konsument po przeczytaniu umowy może zdecydować – czy wyraża wolę zawarcia umowy czy nie. Powinien mieć wystarczającą ilość czasu na lekturę warunków kontraktu. Następnie informuje przedsiębiorcę o tym, że akceptuje warunki. Dopiero wtedy umowa jest uważana za zawartą.
  • Jeżeli konsument zmienił zdanie i nie chce zawierać umowy, może nie potwierdzać woli jej zawarcia.

 

Bezpłatną pomocą służą rzecznicy konsumentów. Porady udzielane są także drogą telefoniczną pod numerami 801 440 220 lub 22 290 89 16, elektronicznie pod adresem porady@dlakonsumentow.pl.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Urząd Komunikacji Elektronicznej – Centrum Informacji Konsumenckiej – 22 330 40 00

IS ostrzega: salmonella wykryta na jajach

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-17 07:53 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Państwowa Inspekcja Sanitarna wykryła bakterie salmonelli na produkcie Świeże Jaja "Ferma Drobiu Józef Kaczała" pakowane po 10 szt. Spożycie ich - szczególnie na surowo - może zagrażać zdrowiu konsumenta.

IGIS ostrzega przed jajami.

 

GIS ostrzega przed jajami. (Unsplash.com, Fot: Erol Ahmed, kolaż: WP Finanse)

 

Świeże Jaja "Ferma Drobiu Józef Kaczała" (klasa A, waga L) pakowane po 10 szt., z kodem na skorupkach: "2PL 02141304" z datą przydatności do 28 września lub do 2 listopada. Państwowa Inspekcja Sanitarna wykryła bakterie salmonelli na powierzchni jaj w trzech z pięciu próbek.

Natychmiast też Państwowa Inspekcja Sanitarna przeprowadziła kontrolę u producenta jaj. Ustaliła również listę dystrybutorów produktu.

Ponadto producent zobowiązał się, że wycofa wadliwy produkt ze sprzedaży. Sanepid pobrał również próbki podeszwowe ze wszystkich trzech stad żyjących na fermie.

 
 
"Postępowanie wyjaśniające w przedmiotowej sprawie w toku" - informuje GIS w komunikacie.
 
 
 

Jakie zalecenia ma Inspektorat dla konsumentów? "Nie należy spożywać jaj, szczególnie na surowo, o numerach partii wskazanych w komunikacie" - ostrzega GIS. W przeciwnym przypadku narażamy się na zagrożenie zdrowia.

"Należy również pamiętać, że bakterie obecne na powierzchni skorupek mogą zostać przeniesione na inne powierzchnie w wyniku kontaktu z zanieczyszczonymi jajami" - przestrzega GIS.

Zasady karania menedżerów przez Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-31 13:05 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Osobom zarządzającym, odpowiedzialnym za zawieranie porozumień ograniczających konkurencję, grozi kara finansowa do 2 mln zł.
Na stronie konkurencja.uokik.gov.pl opublikowaliśmy wyjaśnienia, w jaki sposób będzie ustalana wysokość sankcji.
Zasady karania menedżerów przez Prezesa UOKiK

 

Nie tylko firmom grożą sankcje za stosowanie praktyk ograniczających konkurencję - przepisy dopuszczają nakładanie kar finansowych do wysokości 2 mln zł także na osoby zarządzające, które umyślnie dopuściły do zawarcia porozumień ograniczających konkurencję. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował wczoraj szczegółowe  wyjaśnienia, jak będzie ustalana wysokość sankcji dla menedżerów.

Prezes UOKiK stoi na straży interesów polskich konsumentów i przedsiębiorców oraz wspiera konkurencyjność polskiej gospodarki. Porozumienia ograniczające konkurencję zagrażają tym interesom i jeżeli osoby zarządzające umyślnie doprowadziły np. do zawarcia zmowy cenowej lub podziałowej, to muszą ponieść konsekwencje finansowe swojego działania. Wpływ menedżera na powstanie naruszenia czy stopień szkodliwości jego działań lub zaniechań może być różny. Dlatego w procesie ustalania wysokości kary zostaną uwzględnione wszystkie ważne czynniki tak, aby kara była sprawiedliwa – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Etapy ustalania kary

Mając na celu dochowanie wymogu proporcjonalności, wysokość kary będzie ustalana w kilku etapach, które uwzględniają zarówno okoliczności obiektywne, jak i subiektywne. W pierwszej kolejności Prezes UOKiK weźmie pod uwagę charakter naruszenia – jego wagę, skutki, a także skalę. Na tej podstawie ustali kwotę bazową, która będzie służyła dalszemu określeniu wysokości kary. Najdotkliwiej karane będzie dokonywanie ustaleń między konkurentami. Niemniej Prezes UOKiK ma zamiar traktować w sposób surowy również niektóre kategorie porozumień dotyczących relacji między przedsiębiorcami działającymi na różnych szczeblach obrotu (np. producent-hurtownik, hurtownik-detalista). Takimi porozumieniami dotyczącymi różnych szczebli obrotu mogą być np. ustalanie minimalnych cen odsprzedaży (np. sklep sportowy przystaje na to, że nie będzie sprzedawał rowerów poniżej ceny wskazanej przez producenta) i zakaz sprzedaży pasywnej (np. sklep ze sprzętem elektronicznym zgadza się, że nie będzie sprzedawał komputerów określonego producenta konsumentom, którzy zgłoszą się do niego z innego obszaru niż wskazany przez tego producenta).

Kolejna ważna przesłanka do ustalenia wysokości kary to wpływ menedżera na naruszenie: wysoki, średni lub umiarkowany. W następnym kroku Prezes UOKiK uwzględni okoliczności obciążające i łagodzące. Wśród tych pierwszych są np. rola organizatora, znaczne korzyści uzyskane przez menedżera, wywieranie presji na inne osoby w celu dokonania naruszenia, a także dokonanie już wcześniej podobnego naruszenia. Okoliczności łagodzące to m.in. działanie pod przymusem czy współpraca z UOKiK podczas postępowania.

Na wysokość sankcji będzie mieć też wpływ okres naruszenia, za który odpowiada menedżer. Prezes UOKiK sprawdzi także, czy osoba zarządzająca nie łamała już wcześniej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Chodzi o naruszenia innego rodzaju niż to, za które obecnie odpowiada (podobne przewinienia zostały już uwzględnione jako okoliczności obciążające).

Na koniec Prezes UOKiK zbada, czy sankcja jest adekwatna w stosunku do przychodów menedżera i czy będzie mieć charakter odstraszający. Upewni się też, czy ustalona kwota nie przekracza maksymalnego wymiaru kary wynoszącej 2 mln zł. Wszystkie te etapy mają doprowadzić do wydania decyzji, w której nałożona kara będzie sprawiedliwa.

- W tej chwili prowadzimy 4 postępowania antymonopolowe, w których badamy działania i zaniechania łącznie 19 osób zarządzających. Jeszcze w 2020 roku można się spodziewać decyzji zawierających kary finansowe dla menedżerów – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Program łagodzenia kar

Dotkliwych sankcji można uniknąć dzięki programowi łagodzenia kar (leniency). Daje on przedsiębiorcy, a także menadżerom uczestniczącym w nielegalnym porozumieniu, szansę zyskania statusu „świadka koronnego”. Pozwala to na uniknięcie kary pieniężnej lub jej obniżenie. Z programu można skorzystać pod warunkiem współpracy z UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących niedozwolonego porozumienia. Przedsiębiorców i menadżerów zainteresowanych programem łagodzenia kar zapraszamy do kontaktu z urzędem pod numerem telefonu 22 55 60 555, pod którym prawnicy UOKiK odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące wniosków leniency, również anonimowe.

Jeżeli wiesz o niedozwolonym porozumieniu w swojej byłej lub obecnej firmie, zawiadom UOKiK. Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany przez nas system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

1,7 mln zł kary dla spółki Appol za opóźnione płatności dla sadowników

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-04 09:26 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Spółka Appol w nieuczciwy sposób wykorzystywała swoją przewagę kontraktową wobec dostawców jabłek, opóźniając znacząco płatności za zrealizowane dostawy surowca na koncentrat jabłkowy.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na przedsiębiorcę karę w wysokości blisko 1,7 mln zł.
1,7 mln zł kary dla spółki Appol za opóźnione płatności dla sadowników

 

Appol należy do chińskiego koncernu Zhonglu Fruit Juice, jednego ze znaczących producentów koncentratu jabłkowego na świecie. Z ustaleń UOKiK wynika, że w latach 2017-2019 spółka notorycznie zalegała z płatnościami wobec polskich dostawców jabłek.

Przedsiębiorca zobowiązał się w umowach o dostawę na zapłatę pieniędzy, w zależności od rodzaju umowy, w ciągu maksymalnie 14 lub 30 dni. W rzeczywistości płacił nawet po 90 dniach. Największe opóźnienia miały miejsce w 2017 r. i dotyczyły ponad 70 proc. wszystkich transakcji. W kolejnych dwóch latach zaległości było mniej – ponad 37 proc. w 2018 i 17 proc. w 2019 r.

Pacta sunt servanda –  zasada wywodząca się z prawa rzymskiego oznacza, że umów należy dotrzymywać. Jeśli spółka Appol deklarowała zapłatę w ciągu maksymalnie 30 dni, wówczas dostawcy jabłek mieli pełne prawo oczekiwać, że w takim terminie otrzymają należne im pieniądze. Wielu z sadowników musiało jednak czekać znacznie dłużej. To niedopuszczalne działanie i przejaw wykorzystywania przewagi kontraktowej przez producenta koncentratu jabłkowego. Dlatego nałożyłem na Appol karę w wysokości blisko 1,7 mln zł – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

To kolejna decyzja UOKiK dotycząca przetwórców owoców. We wcześniejszych rozstrzygnięciach została nałożona sankcja w wysokości 8,3 mln zł  na T.B Fruit. Decyzja jest nieprawomocna, przedsiębiorca odwołał się do sądu. Natomiast spółki Rauch, Real i Dohler dobrowolnie zmieniły zarzucane im nieuczciwe praktyki handlowe – skróciły terminy płatności i spłaciły zaległe należności.

Maksymalna kara za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej na rynku rolno-spożywczym wynosi 3 proc. ubiegłorocznego obrotu przedsiębiorcy.

Przedsiębiorco, rolniku, jeżeli działasz w branży rolno-spożywczej i twój duży kontrahent wykorzystuje swoja przewagę narzucając niekorzystne dla ciebie warunki współpracy – zawiadom UOKiK. Uruchomiliśmy specjalny formularz, który ułatwi ci zgłoszenie nieprawidłowości. Wejdź i wypełnij: https://ankieta.uokik.gov.pl/formularz-zgloszenie-przewaga/.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Baterie i akumulatory - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-21 15:02 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Inspekcja Handlowa w 2019 roku skontrolowała 109 partii baterii, 77 partii akumulatorów oraz 42 partie sprzętu zasilanego bateriami lub akumulatorami.
W toku kontroli nieprawidłowości ujawniono u 14,8 proc. kontrolowanych przedsiębiorców i jedynie w przypadku 1,83 proc. wszystkich skontrolowanych wyrobów

 


Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

 
 
 
 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kolejne piramidy finansowe? Prezes UOKiK stawia zarzuty

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-04 13:39 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Luxinvest, Quantum International oraz Quantum sp. z o.o. – to kolejne firmy, które mogły stworzyć system promocyjny typu piramida.
Jak ustalił UOKiK, obiecują korzyści za to, że ktoś namówi inne osoby do kupna tzw. pakietów.
Prezes Urzędu postawił zarzuty tym firmom.

Kolejne piramidy finansowe? Prezes UOKiK stawia zarzuty

 

Kolejne piramidy finansowe? Prezes UOKiK stawia zarzuty
  • Luxinvest, Quantum International oraz Quantum sp. z o.o. – to kolejne firmy, które mogły stworzyć system promocyjny typu piramida.
  • Jak ustalił UOKiK, obiecują korzyści za to, że ktoś namówi inne osoby do kupna tzw. pakietów.
  • Prezes Urzędu postawił zarzuty tym firmom.


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Luxinvest sp. z o.o., Quantum sp. z o.o. (obie spółki z Nowego Sącza) oraz Quantum International EN LLC w Stanach Zjednoczonych – to firmy, którym Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty promowania i prowadzenia systemów typu piramida.

- Obecnie działalność tych firm może być znana konsumentom pod marką „Quantum International”. Podczas postępowania wyjaśniającego ustalono, że stoją za nimi te same osoby. Podstawą do podjęcia przez nas działań był sygnał od konsumenta – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

W przekazach reklamowych firmy te podkreślały, że pomagają dochodzić odszkodowań w imieniu konsumentów lub sprzedają usługi szkoleniowe. Organizowały również ogólnopolskie konferencje, na których przedstawiały warunki współpracy. Z dotychczasowych ustaleń urzędu wynika jednak, że podstawową działalnością tych spółek jest sprzedaż pakietów i werbowanie nowych osób, a reklamowanie usług odszkodowawczych lub szkoleniowych może mieć na celu uwiarygodnienie ich w oczach konsumentów.

Quantum International EN LLC obiecuje zyski pod dwoma warunkami. Pierwszym jest zakupienie pakietu - VIP kosztuje 14,3 tys. zł, biznes – 5390 zł, mini – 2690 zł. Drugim warunkiem jest namówienie innych osób do zakupu tych pakietów. Zdaniem UOKiK, taki sposób działania może wskazywać, że mamy do czynienia z piramidą. Zasada działania piramid polega na tym, że zarabiają one na opłatach od użytkowników, jednak możliwość werbowania nowych członków prędzej czy później się kończy i system upada, a konsumenci tracą ulokowane pieniądze.

Nie tylko zakładanie i prowadzenie piramid jest nieuczciwą praktyką rynkową. Zalicza się do tego również ich propagowanie. Konsumencie, uważaj na pozytywne opinie o konkretnych systemach promocyjnych zamieszczanych w internecie czy na portalach społecznościowych. Celem takich opinii może być namówienie cię do ulokowania pieniędzy w piramidzie finansowej. Uważaj, możesz stracić pieniądze.

Konsumencie, uważaj, gdy ktoś:

  • zapewnia cię o bardzo wysokich zyskach w krótkim czasie, nie wspominając jednocześnie o ryzykach,
  • ogólnie lub niezrozumiale przedstawia sposób swojego działania, unika odpowiedzi na twoje konkretne pytania, tłumaczy, że niedawno rozpoczął działalność,
  • posługuje się wzniosłymi sformułowaniami („zostań partnerem”, „odmień swoje życie”, „zarób pieniądze bez wysiłku”),
  • oferuje ci kupony, pakiety inwestycyjne, świadectwa uczestnictwa, tokeny bądź kryptowaluty,
  • odsyła cię na stronę internetową, która nie zawiera podstawowych informacji na temat organizatora „inwestycji” lub jest „w budowie”,
  • kieruje cię na stronę internetową, która nie jest prowadzona w języku polskim (jest za to dostępna np. po ukraińsku, wietnamsku, indonezyjsku), miejsce prowadzenia działalności jest w egzotycznym kraju – najczęściej poza granicami UE,
  • wskazuje, że istotnym lub najważniejszym elementem uczestnictwa i uzyskania wynagrodzenia jest nakłonienie do udziału w systemie innych osób,
  • nie wskazuje źródeł finansowania systemu lub przedstawia je bardzo ogólnie.

Podejrzenie oszustwa zgłoś również organom ścigania (policja, prokuratura).

Pomoc dla konsumentów:     Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Związkowcy z Kauflandu domagają się takich samych pensji, jakie mają pracownicy sieci w Niemczech i Czechach

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-03 12:28 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Związkowcy z Kauflandu zaczęli przygotowania do strajku po tym, jak władze spółki oświadczyły w mediach, że polscy pracownicy nie dostaną dodatków covidowych do pensji. Dodatkowe pieniądze dostali pracownicy tej sieci za naszą południową i zachodnią granicą. Spółka informuje, że rozważa różne warianty podziękowania swoim pracownikom za pracę.

Pracownicy polskich placówek sieci szykują się do strajku.

 
Pracownicy polskich placówek sieci szykują się do strajku. (Fot: Rafał Parczewski)

Informacja ta obiegła niedawno polskie media, a wraz z nią komentarz władz polskiej spółki, że u nas nie są planowane tego typu akcje dla pracowników. Wśród pracowników Kauflandu, których jest obecnie ok. 15 tysięcy, zawrzało. W mediach społecznościowych posypały się ostre komentarze pod adresem pracodawcy. Do akcji przystąpili też związkowcy, którzy od dłuższego czasu domagają się tam znacznych podwyżek wynagrodzeń.

Piotr Kret, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego "Jedność Pracownicza", w rozmowie z money.pl mówi twardo: takie same wynagrodzenia na terenie UE za taką samą płacę i skończmy z tym dogmatem wydajności!

Przypomnijmy: stawka za godzinę pracy w niemieckim Kauflandzie wynosi aktualnie 15,25 euro brutto + premie (na pełen etat będzie to 2440 euro brutto + premie, czyli ponad 10 tys.zł.). To trzy razy więcej niż w Polsce, gdzie średnia zarobków pracowników sklepowych waha się pomiędzy 2900 a 3300 zł brutto (pensja podstawowa).

Na profilu na Facebooku należącym do pracowników Kauflandu kilka dni temu zawisło ogłoszenie. "Wystosowaliśmy pismo do naszego pracodawcy Kaufland Polska Markety z prośbą o premię covidową, która byłaby przyznawana na czas pandemii. Nasi sąsiedzi z Kauflandu z Niemiec i Czech docenili już swoich pracowników. Jesteśmy przekonani, że w Polsce spółka stanie na wysokości zadania i doceni ciężką pracę ludzi zatrudnionych w Kauflandzie" – napisali związkowcy.

Jak informuje Wojciech Jędrusiak, przewodniczący "Zmiany", związkowcy w Kauflandzie zaproponowali stały dodatek do pensji na czas pandemii w wysokości 500 zł brutto miesięcznie.

- Pracodawca tylko raz docenił zaangażowanie pracowników w tym trudnym okresie, wypłacając pracownikom w kwietniu jednorazowo 500 zł dodatku covidowego do pensji. Chcemy, aby to był stały element wynagrodzenia na czas trwania pandemii – informuje związkowiec.

Zasady kwaratanny będą zmienione
 

Jolanta Żołnierczyk przyznaje, że rozmowy na temat specjalnych dodatków do wynagrodzeń oraz podwyżek pensji na razie utknęły w martwym punkcie. Mediacje z pracodawcą zakończyły się niczym. Związkowcy podjęli więc decyzję o przeprowadzeniu referendum strajkowego.

I wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Pracodawca zmienił nastawienie do pracowniczych postulatów i zaczął przychylnie rozmawiać ze związkowcami.

- Obecnie widzimy ocieplenie stosunków i chęć dialogu. Na razie pracodawca zgodził się na wyższe niż w ubiegłym roku bony świąteczne dla pracowników. Dostaną je wszyscy, bez wyjątku: zarówno pracownicy sklepów, jak i naszych magazynów. Bony te nie będą uzależnione od frekwencji w pracy – informuje Jolanta Żołnierczyk.

Informacje te potwierdza również Marzena Chlipała, wiceprzewodnicząca Zakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" w Kauflandzie. – Prowadzimy na temat bonów rozmowy z pracodawcą. Umowa ma być podpisana do 10 listopada – mówi.

Również ona widzi zmianę w postawie pracodawcy w temacie dodatkowych pieniędzy dla pracowników. Według wiceprzewodniczącej zakładowej "Solidarności" sytuacja pracowników w Kauflandzie nie jest najgorsza w porównaniu z resztą sektora, gdzie płace oscylują wokół najniższej krajowej (tj. 2600 zł brutto). Jak podkreśla, jeśli chodzi o wysokość zarobków, lepiej od nich zarabiają tylko pracownicy w Lidlu.

Decyzję o przyznaniu dodatku covidowego do pensji swoim pracownikom w kwocie 500 zł podjęła właśnie sieć handlowa Netto. W komunikacie prasowym przysłanym do money.pl w piątek władze spółki informują, że świadczenie trafi do osób, które podczas drugiej fali epidemii były w pełni dyspozycyjne i obecne w pracy.

Zarząd "docenia zaangażowanie"

A co na to zarząd Kauflandu? Biuro prasowe spółki nie chce na ten temat za wiele powiedzieć. W komunikacie przesłanym do redakcji money.pl napisano: "Nasza sieć docenia niezwykłe zaangażowanie pracowników, którzy od początku wybuchu epidemii koronawirusa w Polsce robią wszystko, by zapewnić klientom bezpieczeństwo, dostęp do niezbędnych produktów oraz najwyższy poziom obsługi. Obecnie rozważamy różne możliwości podziękowania pracownikom za ich zaangażowanie w tym trudnym czasie. O szczegółach poinformujemy w przyszłym tygodniu".

Hulajnogi sportowe - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-16 11:00 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej wzięły pod lupę hulajnogi sportowe.
Prawie połowa partii posiadała nieprawidłowości.
Najczęściej wątpliwości wzbudzało wadliwe oznakowanie, w mniejszym stopniu wady konstrukcyjne.

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

 

Kontrole kotłów na paliwo stałe

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-21 15:07 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK weryfikuje, czy kotły na paliwo stałe spełniają określone w przepisach wymagania.
Do tej pory wyeliminowano 6,4 tys. ofert internetowych, wobec 11 przedsiębiorców prowadzone są postępowania – to jedne z efektów pracy UOKiK.
Przedsiębiorca odpowiedzialny za sprzedaż kotła niespełniającego wymagań może zostać zobowiązany do jego odkupienia i demontażu.
Obejrzyj film z badania i zobacz jakie zagrożenie stwarza wadliwy kocioł
Kontrole kotłów na paliwo stałe

 

Okres grzewczy za pasem – to moment, w którym wiele osób myśli o wymianie lub zakupie kotła do ogrzewania mieszkania. Na co zwrócić uwagę? W sklepie musimy znaleźć etykietę energetyczną, która podpowie, czy jest on wydajny i oszczędny. Mówi o tym klasa efektywności energetycznej. Najlepsza to A+++, najgorsza to D.

Inspekcja Handlowa od początku roku sprawdza jakość i oznakowanie kotłów na paliwo stałe. Kontrolowane są kotły dostępne zarówno w sieciach handlowych, jak i u producentów oraz w ofertach internetowych. W trakcie kontroli pobierane są także kotły do badań laboratoryjnych.

– Czyste powietrze, zdrowie i bezpieczeństwo polskich konsumentów jest naszym priorytetem. Intensyfikujemy działania kontrolne, których celem jest wyeliminowanie z rynku tak zwanych „kopciuchów”. Do końca roku planujemy laboratoryjnie zbadać jeszcze 25 modeli kotłów. Cały czas trwają również wzmożone kontrole w sklepach – inspektorzy sprawdzają m.in. rzetelność informowania konsumentów oraz spełnienie wymogów prawnych w dokumentacji technicznej, deklaracji zgodności, oznakowanie CE, etykiety energetyczne. Weryfikujemy również za pomocą specjalnego oprogramowania tysiące ofert zamieszczanych w internecie, usuwając te dotyczące kopciuchów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Najnowsze wyniki kontroli kotłów

Od początku roku do połowy września inspektorzy Inspekcji Handlowej skontrolowali 319 modeli kotłów na paliwo stałe dostępnych w dystrybucji – w większości przypadków oceniali załączoną dokumentację. 25 modeli kotłów skierowano do badań laboratoryjnych. Z dotychczas przebadanych kotłów 7 nie spełniło wymagań ze względu m.in. na zawyżony poziom emisji pyłu, tlenków azotu lub tlenku węgla albo zawyżoną deklarowaną klasę sezonowej efektywności energetycznej (w rzeczywistości kocioł miał niższą klasę, niż zadeklarował producent). Podczas jednego z badań laboratoryjnych nakręcono film, który pokazuje, jakie zagrożenie stwarza niesprawny kocioł. W tym przypadku przez nieszczelne drzwiczki wydobywa się dym i groźne gazy, stwarzające zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. Kliknij i obejrzyj film.

Trwa również weryfikacja kotłów sprzedawanych na popularnych platformach m.in. Allegro.pl, OLX.pl, sprzedajemy.pl, lento.pl, gumtree.pl, gratka.pl. Od początku roku do połowy września pracownicy UOKiK oraz Inspekcji Handlowej zakwestionowali 6 428 aukcji, na których sprzedawcy oferowali kotły niezgodne z wymaganiami. W związku z tym Prezes UOKiK poinformował właścicieli tych platform o obowiązujących przepisach i zażądał wyeliminowania tych ofert, w wyniku czego zostały one usunięte.

Na mocy porozumienia z 11 marca 2020 r. między Prezesem UOKiK a Allegro.pl, platforma podjęła działania mające na celu zapewnienie, aby umieszczane za jej pośrednictwem oferty dotyczyły kotłów na paliwo stałe, które spełniają wymagania przewidziane w obowiązujących przepisach. Ponadto Allegro.pl przekazało UOKiK dane podmiotów oferujących poprzez ich platformę niezgodne kotły na paliwo stałe. Informacje te wykorzystano w kontrolach Inspekcji Handlowej.

Aktualnie toczą się prace legislacyjne w zakresie walki ze smogiem i ubóstwem energetycznym oraz poprawą efektywności energetycznej budynków. Nowe regulacje mają w szczególności przyczynić się do obniżenia poziomu pyłów emitowanych do powietrza z sektora komunalno-bytowego. Jednym z proponowanych rozwiązań jest utworzenie Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, która posłuży do identyfikacji źródeł emisji. Planowane jest objęcie ewidencją, zarówno budynków użyteczności publicznej, jak i budynków mieszkalnych. Właściciele budynków lub zarządcy budynków lub lokali korzystający z kotłów gazowych, kotłów na paliwa stałe, pieców kaflowych, kuchni węglowych będą zobowiązani do złożenia pisemnej deklaracji do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta o posiadaniu takich kotłów. W ten sposób zostaną zinwentaryzowane wszystkie źródła ciepła i spalania paliw. Naruszenie obowiązku złożenia deklaracji będzie karane jak wykroczenie.

Efekty działań IH i UOKiK

W trakcie realizowanych przez wojewódzkie inspektoraty IH kontroli kotłów na paliwo stałe 45 przedsiębiorców podjęło dobrowolne działania naprawcze i uzupełniło wymagane informacje, np. o właściwym rodzaju paliwa jakim należy palić. W 12 sprawach inspektorzy zawiadomili organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na wprowadzeniu do obrotu kotłów niespełniających wymagań i mogących stanowić zagrożenie dla środowiska.

W przypadku stwierdzenia podczas badań laboratoryjnych, że kocioł na paliwo stałe nie spełnia obowiązujących parametrów, po przeprowadzeniu postępowania, Prezes UOKiK może nakazać wycofanie wadliwych kotłów z rynku, w tym odinstalowanie ich z domów konsumentów oraz odkupienie urządzeń i ich utylizację na koszt producenta. Do tej pory Prezes UOKiK wszczął 11 postępowań administracyjnych w sprawie wprowadzonych do obrotu 59 modeli kotłów na paliwo stałe niespełniających wymagań, które dotyczyły kwestii dokumentacji, np. źle sporządzonej deklaracji zgodności oraz niepełnych informacji bądź ich braku w instrukcjach użytkowania i montażu, a także niezgodności stwierdzonych podczas badań. W toku postępowań przedsiębiorcy dobrowolnie podejmują działania naprawcze, głównie dotyczące nieprawidłowości w dokumentacji.

Porady dla konsumentów

Konsumencie, kupujesz kocioł na paliwo stałe? Zwróć uwagę na:

  • Znak CE - musi być nim oznaczony każdy kocioł.
  • Wykonanie kotła – np. jakość spawów, występowanie ostrych krawędzi, o które może się poranić osoba obsługująca kocioł.
  • Wyposażenie kotła - kocioł musi być wyposażony w zawory bezpieczeństwa, np. przy sterowniku w łatwo dostępny ogranicznik temperatury bezpieczeństwa (STB) – czyli system zabezpieczający wytwornicę ciepła przed przegrzaniem się. Powinien być wyposażony w zawirowywacze, które montuje się w kanałach spalinowych kotłów. Zaburzają one ruch spalin po to, aby wymiana ciepła między gazami spalinowymi a krążącą w wymienniku kotła wodą była intensywna, a więc wysoka sprawność urządzenia. Kocioł nie powinien być wyposażony w dodatkowy ruszt.
  • Materiały z jakich wykonano komorę kotła - w przypadku kotłów węglowych sprawdź, czy palenisko jest wyposażone w elementy ceramiczne, które akumulują ciepło. To pozwala uzyskać wysoką temperaturę, w której następuje dokładne spalanie substancji lotnych wydzielających się z paliwa i oznacza mniejszą emisję szkodliwych związków do atmosfery.
  • Wskazanie rodzaju paliwa jakim można palić w kotle – im więcej rodzajów paliwa można stosować, tym niższa może być sprawność urządzenia. Ponadto stosowanie paliwa innego niż wskazane przez producenta może zwiększyć emisję szkodliwych związków do atmosfery lub uszkodzić kocioł. Zwróć także uwagę czy na terenie, na którym mieszkasz, nie obowiązuje zakaz używania danego rodzaju paliwa.
  • Sprawność kotła wskazana przez producenta - im wyższa sprawność kotła, tym więcej ciepła można uzyskać z porcji paliwa, a zatem mniej go zużywać, nie zmniejszając komfortu cieplnego domowników.
  • Sposób podawania paliwa - czy paliwo jest podawane ręcznie czy automatycznie – automatyczne podawanie paliwa oszczędza twój czas.
  • Sposób spalania paliwa - kotły ze spalaniem dolnym zużywają mniej paliwa. W takich piecach pali się tylko niewielka część załadowanego paliwa w dolnej części komory zasypowej, więc paliwo starcza na dłużej.
  • Pojemność komory zasypowej przy automatycznym podawaniu - jak długo kocioł będzie grzał bez konieczności uzupełniania paliwa.
  • Sposób czyszczenia – produkty spalania (np. sadza) osadzają się na elementach kotła i mogą prowadzić do zmniejszenia jego sprawności lub nawet samozapłonu. Łatwy dostęp do paleniska pozwoli na utrzymanie urządzenia na odpowiednim poziomie sprawności. Kocioł może być wyposażony w system półautomatycznego oczyszczania, co ułatwi dbanie o jego sprawność. Jeżeli do czyszczenia i konserwacji konieczne są specjalne narzędzia (np. specjalne szczotki), to powinny być one dostarczone wraz z kotłem.
  • Umieszczone przez producenta piktogramy ostrzegawcze, np. oznaczenie powierzchni, które mogą nagrzewać się podczas pracy lub wskazujących występowanie zagrożenia elektrycznego – producent powinien minimalizować zagrożenia dla użytkownika podczas eksploatacji kotła.
  • Instrukcję obsługi, która musi być dla ciebie zrozumiała. Z instrukcji dowiesz się, jak zainstalować kocioł, czym i w jaki sposób palić. Jednocześnie w instrukcji lub dołączonej do kotła dokumentacji powinny się znaleźć informacje dotyczące demontażu, recyklingu lub utylizacji kotła po zakończeniu jego eksploatacji.
  • Etykietę energetyczną, którą znajdziesz w miejscu sprzedaży. Pomoże ci ona porównać oferty i ułatwi wybór urządzenia, które jest jednocześnie oszczędne i wydajne. Najważniejszym parametrem pokazanym na etykiecie jest klasa efektywności energetycznej. Obecnie skala wynosi od A+++ (najlepsza) do D. Im wyższa klasa, tym bardziej efektywny kocioł i mniej energii zużywa do ogrzewania pomieszczeń. Wzory etykiet wraz z objaśnieniami dostępne są na stronie: www.uokik.gov.pl/kotly.
  • Kartę informacyjną produktu, w której znajdziesz takie dane jak nazwa dostawcy lub jego logo, identyfikator modelu dostawcy, klasa efektywności energetycznej, znamionowa moc cieplna w kW, współczynnik efektywności energetycznej czy sezonowa efektywność energetyczna ogrzewania pomieszczeń, tj. informację na temat sprawności kotła – im wyższa, tym lepiej – oraz poziomu emisji pyłu, tlenku węgla czy tlenków azotu, a więc wpływu kotła na jakość powietrza.

Poniżej znajdziesz wartości graniczne (im niższa, tym kocioł mniej emituje szkodliwych związków):

 

 

Graniczne wartości emisji

mg/m3 przy 10% O2

CO

OGC

(organiczne związki gazowe)

Pył

Ręczny sposób podawania paliwa

700

30

60

Automatyczny sposób podawania paliwa

500

20

40

 

Konsumencie, pamiętaj -  zakup kotła niespełniającego wymagań ustawowych może w ciągu najbliższych lat wiązać się z poniesieniem wysokich kosztów demontażu niedozwolonego urządzenia oraz zakupem nowego. Jeżeli masz wątpliwości co do jakość lub oznakowania kotła, skontaktuj się z Inspekcją Handlową.

Przedsiębiorco – sprzedajesz lub produkujesz kotły?  Zapoznaj się z wymaganiami dotyczącymi tych produktów. Pamiętaj - podmiot odpowiedzialny za sprzedaż kotła niespełniającego wymagań będzie mógł zostać zobowiązany przez odpowiednie organy do odkupienia i demontażu takiego urządzenia. 

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl

Kontrola bezpieczeństwa mebli - komody szufladowe

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-21 15:10 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Inspekcja Handlowa w 2020 roku skontrolowała 58 partii wolnostojących komód szufladowych pod kątem bezpieczeństwa.
Miała zastrzeżenia do 17 z nich.
Żaden z produktów nie został zakwestionowany z uwagi na nieprawidłowości w konstrukcji.
Kontrola bezpieczeństwa mebli - komody szufladowe

 

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Prezes UOKiK nałożył ponad 723 miliony zł kary na Biedronkę

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-15 09:57 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył ponad 723 miliony złotych kary na właściciela sieci sklepów Biedronka.
Spółka Jeronimo Martins Polska w nieuczciwy sposób zarabiała kosztem dostawców  produktów spożywczych.
To największa do tej pory sankcja za wykorzystywanie przewagi kontraktowej.
Prezes UOKiK nałożył ponad 723 miliony zł kary na Biedronkę

 

Sieci handlowe uzyskują od swoich dostawców różnego rodzaju rabaty handlowe, tak aby nabyć produkty w jak najkorzystniejszych cenach. Dobra praktyka i przepisy prawa wymagają, aby cena zakupu towarów ustalana była w wiążącej strony umowie. Może ona dopuszczać udzielenie upustu w momencie sprzedaży do sieci bądź też po osiągnięciu określonych w kontrakcie warunków (np. obrotu na określonym poziomie).  Do nieuczciwych rabatów należą jednak takie, których dostawca nie udzielił w umowie ustalającej warunki rozpoczęcia współpracy lub jej kontynuacji, lecz których sieć handlowa żąda już po zapoznaniu się z wynikami sprzedaży z określonego okresu. Prowadzą one do nieoczekiwanej dla dostawcy obniżki cen, spadku osiąganych wyników i marż, a także utrudniają jakiekolwiek planowanie działalności gospodarczej.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Tak było w przypadku Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka. Z informacji zebranych przez Urząd w trakcie postępowania i kontroli w biurach tego przedsiębiorcy wynika, że spółka w arbitralny sposób narzucała niektóre rabaty, głównie dostawcom owoców i warzyw.

Kontrahenci byli informowani o konieczności udzielenia rabatu dopiero na koniec okresu rozliczeniowego, po zrealizowaniu dostaw. Tym samym zawierając umowę nie wiedzieli, ile zarobią, ponieważ w każdej chwili właściciel Biedronki mógł zażądać pomniejszenia wynagrodzenia poprzez przyznanie dodatkowego rabatu w sobie tylko znanej wysokości. W przypadku braku dokonania korekt wcześniejszych faktur z uwzględnieniem tego rabatu dostawcy groziła kara finansowa. Ze względu na siłę rynkową Biedronki dostawcy godzili się na niekorzystne dla nich warunki obawiając się, iż zakończenie współpracy mogłoby oznaczać jeszcze większe straty finansowe.

Tylko w ciągu trzech lat, badanych przez Urząd: 2018, 2019 i 2020 - spółka Jeronimo Martins Polska w kontaktach z branżą spożywczą zarobiła na zakwestionowanych praktykach ponad 600 mln zł. W okresie objętym postępowaniem niedozwolone działania dotknęły ponad 200 podmiotów, przy czym blisko 80 proc. przypadków dotyczyło dostaw owoców i warzyw. W skrajnych przypadkach wysokość nieuczciwego rabatu przekraczała 20 proc. całego obrotu wypracowanego z Biedronką.

Spółka Jeronimo Martins Polska stosowała nieuczciwy mechanizm arbitralnego zmniejszania kontrahentom wynagrodzenia za już zrealizowane dostawy. Co istotne, dodatkowe rabaty uzyskiwane od dostawców żywności nie miały przełożenia na niższe ceny produktów dla klientów sieci Biedronka. To absolutnie niedopuszczalne wykorzystywanie siły rynkowej przez sieć handlową. Biorąc pod uwagę, że dla wielu firm dostawy do Biedronki to znaczny wolumen produkcji, ponosili oni ogromne koszty. Tego typu praktyki niszczą podstawy uczciwej konkurencji i odpowiedzialności za kontrahentów, są przejawem głębokiej nieuczciwości i braku szacunku dla innych przedsiębiorców. Kara musiała być adekwatna do stopnia naruszenia przepisów prawa, uciążliwości praktyki oraz wysokości nieuczciwie uzyskanych korzyści przez portugalską sieć. Jeronimo Martins Polska, w ciągu trzech zbadanych przez nas lat, pozbawiła w ten sposób kontrahentów – głównie dostawców owoców i warzyw - kilkuset milionów złotych. Za tego typu praktyki, niszczące fundamenty uczciwości i odpowiedzialności w relacjach pomiędzy przedsiębiorcami, sankcja nie mogła być niska. Zdecydowałem o nałożeniu na Jeronimo Martins Polska kary finansowej w wysokości 723 milionów złotych - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

 

Maksymalna kara za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej w branży rolno-spożywczej może wynieść do 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

- Decyzja jest bardzo ważna również dla dostawców Biedronki. Po pierwsze, nakazałem sieci handlowej natychmiastowe zakończenie niedozwolonych praktyk. Po drugie, decyzja stwierdzająca nieuczciwość systemu rabatowego Jeronimo Martins Polska ułatwi dostawcom dotkniętym tymi praktykami uzyskanie odszkodowania w postępowaniach cywilnych, do czego już teraz zachęcam. Przedsiębiorców, którzy zostali poszkodowani w wyniku nieuczciwych praktyk rabatowych Jeronimo Martins Polska, będę wspierał indywidualnym poglądem w sprawie właśnie po to, aby ułatwić im odzyskanie pieniędzy, których zostali pozbawieni. Duże sieci handlowe, w przeciwieństwie do innych branż, nie odczuły znacząco restrykcji towarzyszących pandemii. Tym ważniejsze jest aby zachowywały się odpowiedzialnie i uczciwie wobec innych przedsiębiorców – dodaje Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Sposób pobierania opłat od dostawców przez spółki z grupy Jeronimo Martins budzi zastrzeżenia nie tylko w Polsce. W ubiegłym roku portugalskie organy ścigania zatrzymały pracowników firmy, którzy podejrzewani są o pobieranie  od kontrahentów niedozwolonych opłaty za pierwszeństwo dostaw do sklepów.

Prezes UOKiK przygląda się również rabatom retro uzyskiwanym przez inne sieci handlowe działające w Polsce. Prezes Urzędu prowadzi w tej sprawie postępowania wyjaśniające. Trwa analiza zebranych materiałów, które w przypadku stwierdzenia naruszeń stanowiły będą podstawę do dalszych działań dotyczących innych sieci. Wkrótce przedstawimy pierwsze wnioski wynikające z tej analizy, które zostaną uwzględnione przy sporządzaniu raportu z badania tego rynku oraz opracowywaniu propozycji zmian legislacyjnych przy okazji przyszłorocznej implementacji dyrektywy unijnej w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych w relacjach między przedsiębiorcami w łańcuchu dostaw produktów rolnych i spożywczych. Do zaproponowanych rozwiązań prawnych należy między innymi dodanie do ustawy o przewadze kontraktowej możliwości przedstawienia istotnego poglądu w sprawie. W ten sposób Prezes UOKiK będzie mógł wesprzeć stanowisko przedsiębiorcy lub rolnika w jego indywidualnej sprawie sądowej dotyczącej dostaw produktów żywnościowych do dużych podmiotów (np. sieci handlowych).

Kara dla Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci handlowej Biedronka, to przestroga dla innych sieci, że podobne praktyki spotkają się z surową karą ze strony Prezesa UOKiK. Szansą na uniknięcie dotkliwych sankcji jest natychmiastowa zmiana niekorzystnych dla dostawców mechanizmów stosowania rabatów retrospektywnych. Droga od producenta do konsumenta wiedzie przez dostawców i sprzedawców, w tym również sieci handlowe – od uczciwości relacji pomiędzy nimi oraz wzajemnej odpowiedzialności zależy stabilność gospodarstw rolnych i producentów żywności, rozwój całego sektora rolno-spożywczego oraz bezpieczeństwo żywnościowe Polski – mówi Prezes Urzędu Tomasz Chróstny.

Przedsiębiorco, rolniku, jeżeli działasz w branży rolno-spożywczej i twój duży kontrahent wykorzystuje swoją przewagę narzucając niekorzystne dla ciebie warunki współpracy – zawiadom UOKiK. Uruchomiliśmy specjalny formularz, który ułatwi ci zgłoszenie nieprawidłowości. Wejdź i wypełnij: https://ankieta.uokik.gov.pl/formularz-zgloszenie-przewaga/.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Prezes UOKiK sprawdzi praktyki Allegro

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-03 11:12 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Jakie są zasady współpracy między Allegro a użytkownikami?
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające dotyczące praktyk Allegro, w którym sprawdzi czy mogło dojść do naruszenia przepisów antymonopolowych.
Prezes UOKiK sprawdzi praktyki Allegro

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpływają skargi dotyczące zasad współpracy między Allegro a sprzedawcami. W związku z tymi sygnałami Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie Allegro.

– Branża e-commerce rozwija się dynamicznie – na to przyspieszenie miała również wpływ sytuacja związana z epidemią Covid-19, w wyniku której konsumenci wybierali ten kanał sprzedaży. Ze względu na intensywny rozwój handlu internetowego przyglądamy się praktykom stosowanym na tym rynku. W ramach postępowania wyjaśniającego chcemy ustalić, czy Allegro czerpie nieuzasadnione korzyści kosztem sprzedawców profesjonalnych i incydentalnych. W tym celu w szczególności przyjrzymy się warunkom pobierania i zwrotu opłat, a także zasadom ustalania ich wysokości. Sprawdzamy również regulamin od strony konsumenckiej – chcemy ustalić, czy stosowane są klauzule niedozwolone – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Ochrona konkurencji

W ramach postępowania wyjaśniającego Prezes UOKiK między innymi przyjrzy się zmianom w regulaminie Allegro dotyczącymi popierania prowizji od sprzedaży. Zgodnie z nowymi zasadami prowizją objęta jest cała transakcja: cena oraz koszty przesyłki opłacone przez kupującego. Zmiany te spowodowały wzrost pobieranych przez Allegro prowizji oraz spotkały się z negatywnymi reakcjami sprzedających i licznymi skargami kierowanymi do UOKiK.

Dociera do nas wiele skarg ze strony przedsiębiorców na zmieniony mechanizm opłat pobieranych przez Allegro. Pojawiły się nawet sugestie, iż mechanizm ten może służyć podwyższeniu wyceny spółki przed jej wejściem na giełdę. Zweryfikujemy, czy mechanizm opłat stosowany przez Allegro, który jest największym przedsiębiorcą segmentu e-commerce w Polsce, nie narusza prawa konkurencji – dodaje Tomasz Chróstny. 

Pod lupę UOKiK trafią również przyjęte przez Allegro zasady zwrotów pobranych prowizji (naliczanie tzw. rabatów transakcyjnych) w sytuacji, w której kupujący odstępuje od umowy zawartej za pośrednictwem platformy internetowej. Urząd przeanalizuje również zasady funkcjonowania usługi Allegro Smart.

Postępowania wyjaśniające są wszczynane, gdy Prezes UOKiK podejrzewa, że w danym przypadku mogło dojść do naruszenia reguł konkurencji. Są one prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnym podmiotom. Oznacza to, że na tym etapie działań nie są formułowane zarzuty w odniesieniu do przedsiębiorców ani osób zarządzających. Mogą zakończyć się wszczęciem postępowania antymonopolowego w sprawie praktyk ograniczających konkurencję.

Ochrona konsumentów

Oceniając regulamin Allegro pod kątem stosowania klauzul niedozwolonych, wątpliwości Prezesa UOKiK budzi postanowienie regulujące zasady wprowadzania zmian do regulaminu świadczenia usług, m.in. przewidujące „akceptację” zmian w regulaminie bez aktywności ze strony użytkownika portalu (np. poprzez automatyczne odnowienie oferty w serwisie). UOKiK analizuje, czy wyżej opisane klauzule mogą być niedozwolone.

Zawiadom UOKiK

Przedsiębiorco - Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany system gwarantuje całkowitą anonimowość.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Poniosłeś stratę w wyniku antykonkurencyjnych praktyk? Możesz domagać się odszkodowania

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-31 12:57 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Poszkodowani przez praktyki ograniczające konkurencję mogą dochodzić roszczeń odszkodowawczych przed sądami.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny przypomina, że nie ma przy tym znaczenia, że decyzję w sprawie naruszenia prawa wydała Komisja Europejska, a siedziba firmy łamiącej przepisy znajduje się na terenie innego państwa UE.
Poniosłeś stratę w wyniku antykonkurencyjnych praktyk? Możesz domagać się odszkodowania

 

W 2016 r. Komisja Europejska wydała decyzję dotyczącą kartelu producentów ciężarówek. Stwierdziła w niej, że Daimler, MAN, Scania, Iveco, DAF i Volvo-Renault ustalali ceny pojazdów, które miały być stosowane na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Porozumienie trwało w latach 1997-2011. Wiele firm, które poniosło  stratę w wyniku funkcjonowania tego kartelu domaga się teraz odszkodowania od jego uczestników. Takie sprawy toczą się również przed polskimi sądami.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny przypomina, że poszkodowani przez porozumienia ograniczające konkurencję mogą dochodzić roszczeń przed polskimi sądami, nawet jeśli siedziby firmy, które naruszyły prawo znajdują się  w innych krajach Unii Europejskiej, a decyzję wydała Komisja Europejska. Tak właśnie było w przypadku zmowy cenowej producentów ciężarówek.

Każdy, kto poniósł w Polsce szkodę w związku z praktykami ograniczającymi konkurencję może domagać się odszkodowania przed polskim sądem. Dotyczy to nie tylko kartelu ciężarówkowego, ale również innych spraw. Nasze stanowisko opiera się na krajowych i unijnych przepisach oraz wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE  - wyjaśnia Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Przepisy i orzecznictwo

O odszkodowanie może ubiegać się np. kontrahent, czy konkurent przedsiębiorcy, który naruszył prawo konkurencji, a także konsumenci. Poszkodowani mogą również wystąpić z powództwem za pośrednictwem swoich reprezentantów, np. organizacji zrzeszających przedsiębiorców lub konsumentów. Pozwy mogą dotyczyć m.in. praktyk zakazanych w przepisach polskich   i unijnych - porozumień ograniczających konkurencję, czy nadużywania pozycji dominującej.

Do polskiego wymiaru sprawiedliwości mogą zwracać się poszkodowani przez naruszenia prawa konkurencji stwierdzone nie tylko przez UOKiK, ale również przez Komisję Europejską. Potwierdza to unijne orzecznictwo. Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1215/2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych podmiot mający siedzibę w jednym państwie członkowskim może być pozywany przed sądami innego kraju UE, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

W ubiegłorocznym wyroku, bezpośrednio do sprawy kartelu ciężarówkowego odniósł się Trybunał Sprawiedliwości UE. TSUE stwierdził, że jako miejsce powstania szkody należy rozumieć rynek państwa członkowskiego, na który naruszenie miało wpływ. Ponieważ niedozwolone porozumienie dotyczyło ustalania cen, w tym przypadku będzie to miejsce, gdzie ceny zostały zniekształcone. Był to obszar Europejskiego Obszaru Gospodarczego, w związku z tym roszczeń można dochodzić w każdym państwie EOG, w tym Polsce.

Dochodzenie roszczeń umożliwia ustawa o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji (tzw. private enforcement), która weszła w życie w 2017 r

-  Polska ustawa o private enforcement stanowi implementację unijnej dyrektywy, której celem było ułatwienie dochodzenia roszczeń nie tylko w przypadkach naruszenia prawa krajowego. To oznacza, że polskie przepisy nie ograniczają się tylko do praktyk stwierdzonych decyzjami UOKiK. Każdy kto uważa, że poniósł szkodę w związku  z naruszeniem prawa konkurencji, może dochodzić swoich praw przed sądem cywilnym. Te przepisy to również przestroga dla tych, którzy naruszają lub zamierzają naruszać prawo konkurencji. Oprócz kary od UOKiK, będą musieli liczyć się z koniecznością wypłaty odszkodowań  - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Wsparcie organów ochrony konkurencji

Poszkodowani przez naruszenie konkurencji, którzy ubiegają się o odszkodowanie mogą w trakcie procesu złożyć wniosek do sądu o nakazanie pozwanemu, osobie trzeciej lub organowi ochrony konkurencji wyjawienia środka dowodowego. W przypadku kartelu ciężarówkowego odpowiednie środki dowodowe będzie posiadała Komisja Europejska lub uczestnicy zmowy. Jeśli autorem decyzji jest UOKiK - sąd może zwrócić się w tej sprawie do Urzędu.  Organ, który wydał decyzję może również na wniosek sądu pomóc w oszacowaniu wysokości szkody.

W toczących się już postępowaniach o odszkodowanie, Prezes UOKiK może także przedstawić istotny pogląd w sprawie. Może on przykładowo dotyczyć wskazanego wyżej stanowiska w kwestii właściwości sądów polskich przy naruszeniach stwierdzanych przez Komisję Europejską.

Procedura dochodzenia roszczeń

Każdy, kto poniósł szkodę wskutek naruszenia prawa konkurencji może złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko każdemu z podmiotów, który złamał prawo. Właściwe w tym zakresie są sądy okręgowe.

Szkodą dotknięci są przede wszystkim przedsiębiorcy oraz konsumenci, którzy dokonali zakupu produktów, których dotyczyło naruszenie. Składając pozew należy wskazać dochodzoną kwotę odszkodowania. Ustalając wysokość należy rozważyć scenariusz alternatywny, czyli jak wyglądałaby sytuacja na rynku w przypadku braku naruszenia. Co do zasady szkodą będzie nadwyżka w zapłaconej cenie, która powstała w wyniku stosowania antykonkurencyjnych praktyk. Obrazując tę kwestię na przykładzie kartelu producentów ciężarówek należało ustalić, jaka byłaby cena zakupionych przez powoda pojazdów, gdyby nie istniało stwierdzone porozumienie między producentami.

Pomocne w ustaleniu wysokości szkody mogą być Komunikat oraz Praktyczny Przewodnik dotyczący ustalania wysokości szkody w dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych z tytułu naruszenia art. 101 lub 102 TFUE wydane przez Komisję Europejską.

W przypadku dochodzenia roszczeń powstałych w wyniku międzynarodowych naruszeń, takich jak kartel producentów ciężarówek, pomocne mogą też być rozstrzygnięcia sądów innych krajów w analogicznych sprawach dotyczących tego samego naruszenia. W przypadku kartelu ciężarówek przed samymi sądami niemieckim toczy się obecnie koło 350 postępowań, przede wszystkim przed sądami w Stuttgarcie oraz Monachium. W części sprawy zapadły już wyroki, potwierdzające odpowiedzialność producentów pojazdów wobec powodów oraz że standardowa wysokość szkody powstałej w wyniku kartelu na poziomie 15% ma zastosowanie, dopóki nie udowodniono innej wysokości szkody[1]. Sądy hiszpańskie z kolei wskazywały wysokość szkody powstałej w wyniku tego naruszenia na poziomie od 5%[2] do 15%[3]  ceny pojazdu.

 


[1] Sprawy numer 30 O 124/18, 30 O 88/18, 30 O 38/17 w Sądzie Rejonowym w Stuttgarcie (Landgericht Stuttgart), sprawa nr 18 O 8/17 w sądzie Rejonowy w Hanower (Landgericht Hannover).

[2] Sprawa numer 982/2019 w Sądzie Prowincjonalnym w Pontevedrze (Audiencia Provincial de Pontevedra), sprawa numer 1126/2019 w Sądzie Prowincjonalnym w Walencji (Audiencia Provincial de Valencia).

[3] Sprawa numer 170/2018 w Sądzie Gospodarczym w León (Juzgado Mercantil de León), sprawa numer 720/2018 w Sądzie Gospodarczym nr 1 w Bilbao (Juzgado de lo Mercantil No. 1 de Bilbao).

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Etykiety energetyczne lamp, żyrandoli

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 09:52 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Zgodnie z prawem Unii Europejskiej wszystkie urządzenia AGD oraz źródła światła (żarówki) muszą być zaopatrzone w etykietę energetyczną.
Pod koniec 2019 roku Inspekcja Handlowa sprawdziła, czy dostawcy i sprzedawcy prawidłowo sporządzają i uwidaczniają te oznaczenia na oprawach oświetleniowych, czyli np. lampkach biurkowych, żyrandolach.
Nieprawidłowości dotyczyły ponad 20 procent skontrolowanych produktów.

 

Etykiety energetyczne lamp, żyrandoli - kontrola IH

 

Pobierz raport – sprawdź co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Proporcjonalny zwrot opłat za pożyczkę i kredyt konsumencki

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-06 14:47 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Korzystałeś z chwilówki i spłaciłeś ją przed czasem? Zaciągnąłeś kredyt konsumencki na zakup sprzętu AGD i uregulowałeś go przed zakończeniem umowy? Zweryfikuj, czy otrzymałeś proporcjonalny liniowo zwrot pobranych opłat i prowizji.
Stanowisko UOKiK ws. wcześniejszej spłaty pożyczek i kredytu konsumenckiego do orzeczenia TSUE interpretującego zapisy art. 49 ukk.
Konsumencie, złóż reklamację i domagaj się zwrotu pobranych opłat i prowizji w sytuacji, gdy dokonałeś wcześniejszej spłaty pożyczki lub kredytu konsumenckiego.

Proporcjonalny zwrot opłat za pożyczkę i kredyt konsumencki

Proporcjonalny zwrot opłat za pożyczkę i kredyt konsumencki
  • Korzystałeś z chwilówki i spłaciłeś ją przed czasem? Zaciągnąłeś kredyt konsumencki na zakup sprzętu AGD i uregulowałeś go przed zakończeniem umowy? Zweryfikuj, czy otrzymałeś proporcjonalny liniowo zwrot pobranych opłat i prowizji.
  • Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał uzupełniające stanowisko ws. wcześniejszej spłaty pożyczek i kredytu konsumenckiego do orzeczenia TSUE interpretującego zapisy art. 49 ukk.
  • Konsumencie, złóż reklamację i domagaj się zwrotu pobranych opłat i prowizji w sytuacji, gdy dokonałeś wcześniejszej spłaty pożyczki lub kredytu konsumenckiego.


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

– Konsumenci – w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego lub pożyczki - powinni domagać się od banków i instytucji pożyczkowych proporcjonalnego zwrotu pobranych opłat i prowizji. Oczekuję, że instytucje finansowe będą proporcjonalnie liniowo rozliczać się z klientem ze wszystkich pobranych opłat, gdy ten wcześniej spłacił pożyczkę lub kredyt konsumencki – mówi Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. We wrześniu 2019 r. stanowisko UOKiK z maja 2016 roku potwierdził wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-383/18 (Lexitor).

Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-383/18 (Lexitor) wyjaśnił zakres opłat podlegających zwrotowi w przypadku wcześniejszej spłaty pożyczki lub kredytu konsumenckiego. Zgodnie z wykładnią Trybunału zwrotowi podlegają wszystkie możliwe opłaty poniesione przez konsumenta z tytułu zawarcia umowy kredytu konsumenckiego lub pożyczki.

Konsument, który spłacił pożyczkę lub kredyt konsumencki, w przypadku braku dotychczasowego rozliczenia się instytucji finansującej z pobranych opłat i prowizji, powinien złożyć niezwłocznie reklamację. Pomocne w napisaniu reklamacji będzie najnowsze stanowisko prezesa UOKiK, w którym wyjaśnia on wątpliwości dotyczące wcześniejszej spłaty pożyczki lub kredytu konsumenckiego. Stanowisko Prezesa UOKiK można pobrać ze strony finanse.uokik.gov.pl.

– Zarówno firmy pożyczkowe jak i banki powinny proporcjonalnie do czasu trwania zawartej umowy rozliczyć i zwrócić konsumentom część wszystkich prowizji i opłat pobranych przy udzieleniu finansowania w przypadku, gdy ten przed czasem zakończenia umowy dokonał spłaty zaciągniętego zobowiązania. Dotyczy to zarówno prowizji, jak i kosztów pośrednictwa oraz innych opłat pobranych przez podmiot finansujący. Pamiętajmy, iż w przypadku pożyczek i kredytów konsumenckich prowizje i opłaty stanowią poważną część kosztów finansowania, dlatego stanowczo domagajmy się zwrotu proporcjonalnej liniowo części tych kosztów w przypadku, gdy dokonaliśmy wcześniejszej spłaty uzyskanego finansowania – dodaje prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Zdaniem Prezesa UOKiK, instytucje pożyczkowe i banki powinny stosować przy wyliczeniu zwrotu metodę liniową – jest to metoda najbardziej zrozumiała dla konsumentów, najprostsza, przejrzysta i sprawiedliwa. Jest też łatwa do zastosowania przez przedsiębiorców. Polega ona na tym, że instytucja finansowa: dzieli wszystkie koszty przez liczbę dni kalendarzowych, w których miała obowiązywać umowa. Wynik mnoży przez liczbę dni, o które skrócono okres kredytowania – i tę sumę powinna oddać konsumentowi. Przepisy dotyczą pożyczek i kredytów konsumenckich zawartych po wejściu w życie ustawy o kredycie konsumenckim, tj. po 18 grudnia 2011 roku. Uwaga na terminy przedawnienia roszczeń.

Do urzędu docierają sygnały, że część instytucji finansowych już rozlicza się ze swoimi klientami w prawidłowy sposób. Również branża ubezpieczeniowa stosuje metodę liniową przy określaniu wysokości zwrotu składki, gdy klient wypowie umowę w trakcie okresu ubezpieczenia.

Poradnik dla konsumentów:

  • Konsumencie, jeżeli spłaciłeś kredyt konsumencki lub pożyczkę przed terminem określonym w umowie, sprawdź, czy przedsiębiorca rozliczył się z tobą z pobranych opłat.
  • Informację o wysokości kosztów twojego kredytu znajdziesz w tabeli opłat i prowizji.
  • Zwrot opłat powinien być proporcjonalny liniowo i dotyczyć prowizji oraz wszystkich opłat, w tym również kosztów przygotowania umowy czy ubezpieczenia.
  • Jeżeli przedsiębiorca się z tobą nie rozliczył, złóż reklamację. Możesz powołać się na stanowisko prezesa UOKiK a także na interpretację zasad stosowania art. 49 ukk wydaną w wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-383/18 (Lexitor).
  • Jeśli twoja reklamacja zostanie odrzucona, możesz skorzystać z bezpłatnej pomocy miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów - możesz również dochodzić swoich praw w sądzie.

Pomoc dla konsumentów:        Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Orange odda niewykorzystane środki z kont pre-paid

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-17 14:58 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zobowiązał spółkę Orange Polska do zwrotu konsumentom pieniędzy pozostałych po wygaśnięciu konta pre-paid.
To decyzja kończąca ostatnie z czterech postępowań w sprawie przepadku środków, które zostały na karcie po przeniesieniu numeru do innego operatora.
Wcześniej Prezes UOKiK zobowiązał do zmiany praktyki sieci T-Mobile i Play oraz ukarał spółkę Polkomtel.
Orange odda niewykorzystane środki z kont pre-paid

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdzał, czy najwięksi operatorzy komórkowi oddają konsumentom niewykorzystane pieniądze, gdy minie ważność konta na kartę. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał już decyzję w tej sprawie wobec spółki Polkomtel (operatora sieci Plus), na którą nałożył ponad 20 mln zł kary. Ponadto zobowiązał T-Mobile oraz P4 (operatora sieci Play) do zwrotu pieniędzy odbiorcom. Najnowsza i ostatnia już decyzja dotyczy Orange Polska.

 


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Orange Polska to ostatnia z badanych przez nas największych sieci, która nie oddawała konsumentom mającym telefony na kartę niewykorzystanych pieniędzy. Cieszę się, że uporządkowaliśmy tę praktykę, zaś konsumenci mogą odzyskać od operatorów pieniądze pozostałe na ich kontach pre-paid. Utrata niewykorzystanych środków zgromadzonych na koncie pre-paid z powodu braku kolejnego doładowania to utrudnianie zmiany operatora, co jest zakazane przez Prawo Telekomunikacyjne i Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej. Operatorzy mają obowiązek uczciwie rozliczać się z konsumentami przy zmianie dostawcy usług – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Spółka Orange Polska we wzorcach umów usług przedpłaconych (pre-paid) zastrzegała, że w chwili rozpoczęcia okresu pasywnego wartość niewykorzystanego limitu jednostek taryfowych jest automatycznie anulowana. Jedynym sposobem na to, aby zgromadzone pieniądze nie przepadły, było kolejne doładowanie przedłużające ważność konta. Jeśli konsument tego nie zrobił, bo np. zapomniał, a chciał zmienić operatora, tracił niewykorzystane środki. Mogło go to zniechęcić do wyboru konkurencyjnej firmy, nawet jeśli otrzymał lepszą ofertę.

Kwestia zwrotu niewykorzystanych środków z konta na kartę przy wyborze nowej firmy telekomunikacyjnej jest już uregulowana na poziomie unijnym. W grudniu 2018 r. wszedł w życie Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej. Jest w nim przepis, zgodnie z którym przy zmianie operatora dotychczasowi dostawcy usług pre-paid muszą na wniosek konsumenta zwrócić pozostałe na koncie środki. Od tej operacji mogą pobierać opłatę współmierną do rzeczywiście poniesionych przez nich kosztów, jeśli zostało to określone w umowie. Unijne prawo musi zostać implementowane do polskiego. W niektórych europejskich krajach takich jak Niemcy, Austria, Węgry, Chorwacja czy Hiszpania zwrot od dawna jest już regułą.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zobowiązał Orange Polska do wprowadzenia procedury zwrotu pozostałych na koncie pre-paid pieniędzy. Ma to nastąpić w ciągu miesiąca od daty uprawomocnienia się decyzji. Do tego czasu spółka musi poinformować o nowych zasadach wszystkich konsumentów usług przedpłaconych, przy czym osoby po 65 roku życia dowiedzą się o prawie do zwrotu środków z wiadomości sms.

Jak ubiegać się o zwrot pieniędzy w Orange Polska?

  • Uprawnieni będą klienci, którzy w chwili złożenia wniosku mają co najmniej 6-miesięczny staż w sieci Orange lub sieci nju mobile.
  • Konsumenci muszą złożyć wniosek o zwrot niewykorzystanych środków w ciągu 30 dni od zmiany operatora lub upływu okresu ważności połączeń przychodzących.
  • Mogą to zrobić osobiście w autoryzowanych salonach Orange Polska, poprzez specjalny formularz elektroniczny dostępny w internecie lub telefonicznie, dzwoniąc na numer infolinii Biura Obsługi Klienta (ta ostatnia możliwość tylko do 1 kwietnia 2021 r.).
  • Zgodnie z Europejskim Kodeksem Łączności Elektronicznej spółka może pobrać niewielką opłatę manipulacyjną – na podstawie decyzji zobowiązującej jej wysokość nie może jednak przekroczyć 20 zł.
  • Zwrotowi nie będą podlegały środki powyżej nominalnej kwoty doładowania. Przykład: konsument doładował konto kwotą 50 zł. Była to oferta promocyjna, więc otrzymał dodatkowe 25 zł i na koncie łącznie miał do wykorzystania 75 zł . W momencie zmiany operatora na koncie pozostało mu 55 zł, ponieważ wykorzystał tylko 20 zł. Przysługuje mu zwrot 50 zł (nominalna wartość doładowania) pomniejszony o opłatę manipulacyjną.
  • W ciągu 30 dni od złożenia wniosku, Orange Polska przeleje pieniądze na wskazany przez konsumenta rachunek bankowy.

Szczegóły sprawdź w decyzji Prezesa UOKiK.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Urząd Komunikacji Elektronicznej – Centrum Informacji Konsumenckiej – 22 330 40 00

Ponad 8 mln kary dla Telestrady - decyzja Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-17 14:27 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ponad 8  mln zł kary za wprowadzanie konsumentów w błąd i nieuczciwe praktyki rynkowe - Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję w sprawie Telestrady.
Przedstawiciele spółki pozyskiwali klientów, podszywając się pod ich dotychczasowego operatora.
Firma nie wydawała konsumentom podpisanych z nimi dokumentów: umów i załączników do nich.

Ponad 8 mln kary dla Telestrady - decyzja Prezesa UOKiK

 

 

 


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał decyzję wobec spółki oferującej usługi komunikacyjne – Telestrada S.A. z Warszawy.

- Działalności Telestrady przyglądaliśmy się od końca 2019 roku, gdy zaczęły do nas napływać liczne skargi na jej praktyki. Wszczęliśmy wobec spółki postępowanie, które potwierdziło sygnały konsumentów. Absolutnie niedopuszczalne jest podszywanie się pod innych przedsiębiorców i wykorzystywanie tego do wprowadzania konsumentów w błąd. W tym przypadku dużą grupę poszkodowanych stanowili seniorzy, zatem zachowanie przedsiębiorcy należy potępić z jeszcze większą stanowczością – informuje Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Przedstawiciele Telestrady, po telefonicznym kontakcie pracownika spółki z potencjalnym klientem, zjawiali się w jego domu, aby podpisać umowę. Na celownik wzięli głównie osoby starsze, powyżej 65 roku życia. W jednej ze skarg konsumenta z Ostródy czytamy (pisownia oryginalna): „Zjawił się mężczyzna do mojego domu o przedłużenie umowy na telefon stacjonarny z Orange. Ja pytałem jego czy on jest z Orange. Powiedział, że musieli zmienić z Orange na Telestradę ze względu na podatek. Ja uwierzyłem a to on skłamał, bo przyszły nam rachunki z Orange i Telestrady. Ja mam 89 lat i nie mogę na dwie firmy płacić.” W skardze wnuczki konsumenta zaś dowiadujemy się: „z relacji dziadka wynika, że umowa została dosłownie podpisana na masce samochodu.”

Po pierwsze, przedstawiciele Telestrady wprowadzali w błąd swoich potencjalnych klientów sugerując, że reprezentują ich dotychczasowego operatora, który oferuje im zmianę warunków na korzystniejsze. Zgodnie z prawem przed podpisaniem umowy powinniśmy dostać pełne, jednoznaczne i rzetelne informacje o ofercie i przedsiębiorcy, który ją przedstawia. Tylko w takim przypadku mamy szansę podjąć świadomą decyzję, czy związać się umową. Po drugie, spółka nie wydawała konsumentom podpisanych z nimi umów i załączników do nich – wyjaśnia Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Praktyki Telestrady godziły w interesy konsumentów. Spółka miała świadomość, że działania jej przedstawicieli w różnych regionach kraju są niezgodne z prawem. O wątpliwych praktykach swoich pracowników wiedziała nie tylko ze skarg konsumentów, ale również z licznych wystąpień miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów czy Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zdecydował o nałożeniu na podmiot kary finansowej w wysokości ponad 8 mln zł, oceniając praktyki przedsiębiorcy jako szczególnie uderzające w interesy konsumentów. Decyzja jest nieprawomocna.

Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK Telestrada ma:

  • zapłacić ponad 8 mln zł kary pieniężnej,
  • zawiadomić konsumentów, którzy od 1 stycznia 2018 r. do 30 czerwca 2020 r. zawarli ze spółką umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych o decyzji Prezesa UOKiK,
  • opublikować oświadczenie o decyzji Prezesa UOKiK na swojej stronie internetowej.

Wprowadzanie konsumentów w błąd to nieuczciwa praktyka rynkowa. Grozi za nią kara do 10 proc. obrotów firmy. W przeszłości UOKiK karał już firmy telekomunikacyjne za podszywanie się pod dotychczasowego operatora, np.: Telekomunikację Stacjonarną.

Sprawdź szczegóły w decyzji UOKiK (decyzja jest nieprawomocna).

Porady dla konsumentów:

1. Wykazuj się zasadą ograniczonego zaufania co do przekazywanych ustnie ofert, informacji, propozycji zawarcia umowy.

2. Proś o wskazanie w dokumentach, które masz podpisać, treści przedstawionej ustnie oferty, informacji, propozycji.

3. Daj sobie czas na podjęcie decyzji, nie podpisuj dokumentów i umów „tu i teraz”.

4. Nie podpisuj umów, których znaczenie wydaje Ci się niezrozumiałe i wymaga konsultacji z osobami najbliższymi lub prawnikiem. Zdecydowanie nie podpisuj niczego przed przeczytaniem i w pośpiechu.

5. Żądaj bezwzględnego wydania kopii podpisanych dokumentów.

6. W razie niewydania kopii podpisanych dokumentów, skontaktuj się z rzecznikiem konsumentów w twoim mieście lub powiecie. Znajdziesz go w wyszukiwarce: https://www.uokik.gov.pl/pomoc.php.

7. Pamiętaj, jeśli zawarłeś umowę na odległość, możesz od niej odstąpić bez podania przyczyn w ciągu 14 dni. Jest to tzw. prawo do namysłu, umożliwiające konsumentowi zapoznanie się z towarem lub usługą i rozważenie racjonalności zakupu.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Urząd Komunikacji Elektronicznej – Centrum Informacji Konsumenckiej - 22 33 04 000

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Inwestycje w nieruchomości - zarzuty Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-15 10:15 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny postawił zarzuty Infinity Zieleniec Ski&Spa, CGA Invest oraz grupie Gent Holding - przedsiębiorcom budującym lokale na wynajem.
Wątpliwości budzi m.in. sposób informowania o zasadach finansowania inwestycji oraz o wysokości stopy zwrotu.
Inwestycje w nieruchomości - zarzuty Prezesa UOKiK

 

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów przeciwko firmom budującym lokale na wynajem. Są to: CGA Invest (dawniej Czarna Góra Apartamenty), Infinity Zieleniec Ski&Spa oraz przedsiębiorcy z grupy Gent Holding (Gent Holding, Gent Fund, Equal Real Estate). Dwie pierwsze spółki odpowiadają za budowę condohoteli – są to odpowiednio: zrealizowana już Czarna Perła w Stroniach Śląskich oraz obecnie realizowana INFINITY Zieleniec Ski & Spa w Dusznikach-Zdroju, a Gent Holding - prywatny akademik w Krakowie przy al. Jana Pawła II.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Porównaliśmy treść materiałów reklamowych z umowami zawieranymi w sprawie zakupu lokali w inwestycjach. Postawione zarzuty dotyczą m.in. reklamowania w materiałach reklamowych zawyżonej stopy zwrotu. W każdym z trzech przypadków liczona jest ona od kwoty niższej niż ta, którą inwestor musi ponieść na zakup lokalu. To sprawia, że biorąc pod uwagę duże ryzyko wiążące się z inwestycją w condohotele, oferowana konsumentom stopa zwrotu może nie być tak atrakcyjna, jak wskazywałyby na to informacje prezentowane przez spółki. Także inne informacje, prezentowane przez spółki, mogły wprowadzać konsumentów w błąd poprzez wykreowany obraz stabilnej i bezpiecznej inwestycji – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Zarzuty Prezesa UOKiK dotyczą przede wszystkim:

  • informowania o bezpieczeństwie inwestycji – ten zarzut dotyczy Infinity Zieleniec Ski&Spa, CGA Invest.

Z ustaleń Urzędu wynika, że zakup lokalu w condohotelach budowanych przez wyżej wymienione spółki może być ryzykowny, ponieważ przedsiębiorcy nie stosują żadnych środków ochrony wpłat np. rachunków powierniczych zapewnianych podczas realizacji inwestycji mieszkaniowych.

  • nieudzielania albo udzielania mylnych informacji o finansowaniu inwestycji – zarzut dotyczy Infinity Zieleniec Ski&Spa, CGA Invest oraz Gent Holding.

Spółki do budowy nie angażują swoich środków finansowych. CGA Invest realizowała a Infinity Zieleniec Ski&Spa realizuje budowę w całości z pieniędzy nabywców, o czym nie byli oni informowani. Z kolei Gent Holding sugeruje w publicznych wypowiedziach, że buduje lokale w znacznym stopniu z własnych środków oraz kredytów bankowych. Tymczasem główne źródło finansowania to środki zgromadzone z emisji obligacji, zaciągania pożyczek oraz przyjmowania wpłat na poczet przedsprzedaży lokali.

  • informowania o gwarantowanej stopie zwrotu – zarzut dotyczy Infinity Zieleniec Ski&Spa, CGA Invest oraz Gent Holding.

Zarzuty Prezesa UOKiK dotyczą również sposobu informowania o stopie zwrotu. Z analizy Urzędu wynika, że liczona jest ona od kwoty niższej, czyli od ceny netto lokalu - bez 23-procentowego podatku VAT. Gent Holding dodatkowo zobowiązuje inwestora do ponoszenia kosztów remontu lokalu raz na pięć lat, potrącanych z jego przychodów. Materiały reklamowe Infinity Zieleniec Ski&Spa oraz CGA Invest informują o tym, że ewentualny zysk wypłacany ma być co miesiąc, gdy zgodnie z zawartymi umowami odbywa się to co kwartał.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów postępowania w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów mogą zakończyć się wydaniem decyzji i nałożeniem kary finansowej w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu danego przedsiębiorcy.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Regionalne Ośrodki Konsumenckie: 22 299 60 90 – Dlakonsumenta.pl

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Sprzedawcy prądu i gazu - postępowanie Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-13 12:07 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Do UOKiK trafiły skargi na spółkę Enrex Energy.
Wynika z nich, że przedstawiciele firmy mogli podszywać się pod dotychczasowego sprzedawcę prądu lub gazu.
Prezes UOKiK wszczął w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

 

Sprzedawcy prądu i gazu - postępowanie Prezesa UOKiK
  •  

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów otrzymał sygnały od konsumentów, rzeczników konsumentów oraz z Urzędu Regulacji Energetyki dotyczące spółki Enrex Energy z Katowic. Dotyczą one zachowań przedstawicieli tej firmy podczas zawierania umów sprzedaży prądu i gazu w domach klientów. Ze skarg wynika, że handlowcy mogli się podszywać pod pracowników sprzedawcy, z którego usług wcześniej korzystali konsumenci, a także że często nie zostawiali im podpisanych dokumentów. W efekcie część osób mogła się zorientować, że zmieniła sprzedawcę prądu/gazu, dopiero po otrzymaniu rachunków, gdy minął już termin na odstąpienie od umowy.

- Konsekwentnie walczymy z nieuczciwymi metodami pozyskiwania nowych klientów. Nie zgadzamy się na to, aby sprzedawcy prądu, gazu czy usług telekomunikacyjnych podszywali się pod firmy, z którymi konsumenci mieli podpisane umowy i wprowadzali w błąd twierdząc, że chodzi tylko o podpisanie aneksu czy kontrolę instalacji. Takie praktyki są tym bardziej naganne, że ich ofiarami najczęściej padają seniorzy. Wszcząłem postępowanie wyjaśniające aby ustalić, czy są podstawy do postawienia spółce zarzutów naruszania zbiorowych interesów konsumentów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Rady dla konsumentów

  • Zanim cokolwiek podpiszesz, dokładnie przeczytaj wszystkie dokumenty. Zwróć uwagę na nazwę, logo i adres firmy.
  • Nie daj sobie wmówić, że musisz od razu podpisać podsuwane dokumenty. Masz prawo skonsultować umowę np. z rodziną, sąsiadem, prawnikiem.
  • Jeśli masz wątpliwości, zadzwoń do dotychczasowego sprzedawcy prądu lub gazu i zapytaj, czy jego przedstawiciele roznoszą jakieś dokumenty do podpisania.
  • Jeśli cokolwiek podpisałeś, żądaj kopii umowy i wszystkich załączników.
  • Od umowy zawartej poza siedzibą firmy, a więc np. w domu, masz prawo odstąpić w ciągu 14 dni. Jeśli firma nie poinformuje cię o takim uprawnieniu, termin wydłuża się do roku. Formularz odstąpienia pobierz ze strony UOKiK.
  • Jeśli zostałeś wprowadzony w błąd, a termin na odstąpienie od umowy minął, możesz uchylić się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu. W rozwiązaniu umowy pomoże ci miejski lub powiatowy rzecznik konsumentów. Możesz także zadzwonić pod numer infolinii konsumenckiej: 801 440 220 lub 22 290 89 16, gdzie uzyskasz bezpłatną poradę finansowaną ze środków UOKiK.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Regionalne Ośrodki Konsumenckie: 22 299 60 90 – Dlakonsumenta.pl

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Kontrola bezpieczeństwa chemicznego zabawek

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-31 14:27 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Czy plastikowa zabawka jest bezpieczna?
Pracownicy Inspekcji Handlowej sprawdzali, czy w zabawkach nie jest przekroczone dopuszczalne stężenie ftalanów.
Rodzicu, obejrzyj film i zobacz, na co zwracać uwagę, wybierając zabawki.

Kontrola bezpieczeństwa chemicznego zabawek

 

Kontrola bezpieczeństwa chemicznego zabawek

 

Obejrzyj film i dowiedz się jak wybrać zabawkę:


Pobierz film (wersja z lektorem)
Pobierz film (wersja z napisami)

 

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Obowiązkowa suplementacja witaminy D

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-03 13:29 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Grupa niezależnych naukowców z Wielkiej Brytanii wezwała rząd do obowiązkowej suplementacji witaminy D w popularnych produktach spożywczych.

Chodzi o chleb i mleko, które po dodatkowym wzbogaceniu w ten składnik, mają skuteczniej pomóc w walce z koronawirusem. Wielka Brytania zmaga się obecnie z rosnącą liczbą zakażeń. W kraju drugi raz wprowadzono lockdown. Aż połowa wszystkich mieszkańców Wysp może mieć niedobór witaminy D, co ma wpływać na cięższy przebieg zakażenia u chorujących na COVID-19. Witamina D naturalnie występuje w tłustych rybach, żółtkach jaj czy serach. Ludzkie ciało wytwarza ją dzięki słońcu. Dr Gareth Davies twierdzi, że każda osoba powinna przyjmować 10-krotność dziennej dawki witaminy D. Powołuje się tu na badania, według których witamina D łagodzi przebieg zakażenia koronawirusem i ryzyko późniejszych powikłań. Według innych badań osoby z niedoborem witaminy D były aż dwukrotnie bardziej narażone na zakażenie. Naukowiec twierdzi, że pomóc mogłoby dodawanie witaminy D do popularnych produktów - chleba i mleka. Jako przykład podaje tu Stany Zjednoczone, w których mleku dodatkowa dawka witaminy D jest obecna od lat 30. XX wieku

Uwaga na oszustów żerujących na koronawirusie - ostrzeżenie Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-20 15:38 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
W czasie niepewności na rynkach finansowych ostrożnie podchodźmy do ofert dużego zysku bez ryzyka.
Uważajmy także na propozycje szkoleń i zbiórek, które dostajemy od nieznanych osób czy organizacji.
Jak chronić się przed oszustami, którzy chcą wykorzystać nasz lęk przed epidemią koronawirusa i kryzysem?

 

Uwaga na oszustów żerujących na koronawirusie - ostrzeżenie Prezesa UOKiK
  •  

Podczas pandemii uaktywnili się oszuści. Wabią konsumentów wysokimi zyskami bez ryzyka, ofertami produktów lub usług mających stanowić panaceum na koronawirusa czy próbują wykorzystać chęć pomocy innym.

- Apeluję, abyśmy w tych trudnych czasach zachowali daleko posuniętą ostrożność. Dokładnie sprawdzajmy wszystkie propozycje – zwłaszcza te pochodzące od nieznanych osób czy organizacji. Nie wierzmy w ponadprzeciętne zyski ani w „cudowne” środki chroniące przed koronawirusem. Nie klikajmy w podejrzane linki. Próby oszustwa zgłaszajmy policji – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Alternatywne inwestycje finansowe

Wiele osób boi się utraty wartości pieniędzy w związku z kryzysem wywołanym przez epidemię i chce chronić swoje oszczędności. Wykorzystują to oszuści. Przedstawiają, głównie przez internet, oferty inwestycji w niestandardowe walory, waluty, dobra lub surowce. Według zapewnień sprzedawców mają one „gwarantować” stałe i bezpieczne zyski na wysoki procent. Bądźmy wyczuleni również na: specjalne ubezpieczenia od wirusa, świetne okazje ekstra tanich zakupów, oferty inwestowania na podstawie nieprzejrzystych, niezrozumiałych dla nas zasad czy regulaminów. Pamiętajmy, że „okazje” zbyt dobre, aby być prawdziwe to najczęściej oszustwo - zamiast zysku możemy stracić swoje oszczędności. Uważnie sprawdzajmy te oferty, nie ulegajmy presji dokonania natychmiastowych przelewów, szczególnie na nieznane nam konta.

 

 

 

Łańcuszki i piramidy finansowe

Przestrzegamy także przed inwestowaniem pieniędzy w systemy promocyjne typu piramida. To może być np. projekt inwestycyjny z małą opłatą startową, z której część ma być przekazywana na cele charytatywne, a warunkiem otrzymania udziałów jest promowanie przedsięwzięcia wśród znajomych. Z czasem okazuje się, że nawet coraz wyższe wpłaty nie pozwalają na osiągnięcie zysku, a warunkiem odzyskania zainwestowanych środków jest wprowadzenie nowych osób do systemu. Bez lawinowego dopływu nowych klientów piramida upada i można wszystko stracić. W związku z tym, że niemożliwe jest zapewnienie ciągłego lawinowego przyrostu nowych członków – każda piramida prędzej czy później musi upaść. Niektóre piramidy ukrywają się pod neutralnymi albo pozytywnie wyglądającymi stronami internetowymi promującymi przedsięwzięcia biznesowe, darmowe szkolenia online, inicjatywy społeczne. W ten sposób starają się uwiarygodnić w oczach potencjalnego „inwestora”. Uważnie sprawdzajmy reklamy, które pojawiają się w trakcie korzystania przez nas z serwisów społecznościowych, czasem są one powiązane z różnego rodzaju odpłatnymi usługami i zapraszaniem naszych znajomych do projektów biznesowych działających w systemie piramidalnym.

Z rezerwą podchodźmy także do tzw. łańcuszków i innego spamu, w tym szczególnie pochodzącego rzekomo od organizacji pomocowych czy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W niektórych krajach oszuści podpinają pod takie oferty tzw. „portfele kryptowalutowe” i w ten sposób możemy stracić kontrolę nad swoimi oszczędnościami.

„Cudowne” recepty

Uważajmy także na seminaria, szkolenia czy webinary (często organizowane online), w trakcie których mają przemawiać osoby, które osiągnęły sukcesy finansowe. Za udział w nich lub materiały będziesz musiał zapłacić z góry. Często wartość takich „szkoleń” jest niewielka, podobnie jak niewielka jest szansa na odzyskanie wpłaconych pieniędzy.

Z dystansem podchodźmy do reklam i ofert produktów, które rzekomo mają chronić przed koronawirusem. Podobnie do środków medycznych lub suplementów diety, które mają zapobiec zarażeniu - obecnie jeszcze takich nie ma! Nie wierzmy fałszywym ofertom sprzedaży online testów na koronawirusa czy szczepionek, za które trzeba zapłacić z góry. Nie dajmy się nabrać, nawet jeśli oszuści podszywają się pod urzędników, lekarzy, ekspertów, przedstawicieli instytucji międzynarodowych, renomowanych instytutów badawczych czy osoby „uzdrowione” dzięki cudownemu specyfikowi. Zadbajmy też o starszych konsumentów – naszych rodziców, dziadków, sąsiadów. Oni są szczególnie narażeni na różne sztuczki.

Oferty pomocy

Odwołanie lotów, wycieczek czy imprez to też może być okazja dla oszustów. Bądźmy ostrożni, gdy zadzwoni do nas firma oferująca odzyskanie pieniędzy, np. za wyjazd, bilet do teatru. W takiej sytuacji najlepiej się rozłączyć i postarajmy się porozmawiać bezpośrednio z podmiotem, z którym zawarliśmy umowę – jego również dotknęła sytuacja związana z epidemią koronowirusa. Możemy w takim wypadku skorzystać m.in. z bezpłatnej pomocy prawnej UOKiK oferowanej przez infolinię, drogą mailową lub bezpośrednio u rzecznika praw konsumentów.

Uważajmy również na oferty np. dodatkowych pieniędzy czy szkoleń, które mogą być przedstawiane jako pomoc dla konsumentów lub przedsiębiorców w związku z epidemią. Czerwona lampka powinna nam się zapalić, jeśli przed skorzystaniem ze wsparcia trzeba wpłacić jakąś kwotę. Pamiętajmy, że instytucje świadczące pomoc zapewniają także bezpłatne doradztwo.

Zbiórki na szczytny cel

Zachęcamy do pomocy potrzebującym, ale przypominamy, żeby dokładnie sprawdzić organizatora zbiórki, zanim przelejemy nasz datek na konto. W przypadku crowdfundingu uważnie przeczytajmy warunki i regulamin. Upewnijmy się też, że mamy do czynienia z wiarygodnymi podmiotami, które faktycznie wspierają chorych, artystę czy klub piłkarski znajdujący się w trudnej sytuacji. Rzetelni organizatorzy tego rodzaju zbiórek używają oficjalnych kanałów korespondencji, docierają za pośrednictwem mediów, zarejestrowanych stowarzyszeń i fundacji. Bądźmy ostrożni wobec akcji przeznaczonych dla nieznanych organizacji charytatywnych. Działając w zaufaniu i chcąc pomóc ofiarom pandemii, możemy nieopatrznie przekazać oszustom nasze pieniądze i nasze dane.

Fake newsy

Rozpowszechnianie fałszywych informacji w internecie to nie tylko wprowadzenie ludzi w błąd i wywoływanie chaosu, ale czasem także próba wyłudzenia pieniędzy lub danych. To może być np. informacja o rządowych obligacjach przeznaczonych na zwalczanie koronawirusa (nie ma takich) czy e-mail z informacją, że nasze konto zostało zamrożone przez rząd z uwagi na stan wyjątkowy. W takich sytuacjach nie klikajmy w żadne linki, nie otwierajmy załączników ani nie dokonujmy wpłat. Nie logujmy się też na nieznane strony np. oferujące sprawdzenie, czy wirus przenosi się przez powietrze. Wskazówką, że informacja jest fake newsem mogą być np. liczne błędy ortograficzne na stronie internetowej lub w e-mailu.

Uwaga na złodziei

Czas epidemii mogą wykorzystać też zwykli złodzieje, by dostać się do naszych domów. Pretekstem może być np. obwoźna sprzedaż maseczek, płynów do dezynfekcji, testów na wirusa lub wykonywanie ich w domu. Mogą się także zdarzyć próby podszywania się pod urzędników sanitarnych, którzy nakazują opuszczenie mieszkania, wskazując, że ktoś z kim mieliśmy kontakt został zakażony koronawirusem. W takich przypadkach od razu kontaktujmy się z rodziną lub sąsiadami oraz zawiadamiajmy policję.

Nie chcesz stracić pieniędzy, pamiętaj:

  • Uważaj na reklamy oferujące szybki zysk bez ryzyka, podejrzane maile i załączniki od nieznanych osób,
  • Nie przekazuj swoich danych przez telefon, zwłaszcza nieznanym rozmówcom,
  • Sprawdzaj, czy sposób płatności w internecie jest bezpieczny,
  • Nie wierz, że coś wygrałeś, jeśli w nic nie grałeś,
  • Dokładnie sprawdzaj adres internetowy zbiórki charytatywnej czy sklepu – jeśli cokolwiek wyda ci się podejrzane, nie przekazuj pieniędzy,
  • Nie daj się namówić na zakup „cudownych” suplementów czy urządzeń medycznych,
  • Rzetelny sprzedawca podaje na stronie internetowej dane swojej firmy – jeśli ich tam nie ma, nie ufaj mu,
  • Zawsze powinieneś mieć czas na decyzję – jeśli ktoś każe ci ją podjąć natychmiast, bo okazja się nie powtórzy, najprawdopodobniej chce cię oszukać,
  • Jeśli podejrzewasz oszustwo, zgłoś sprawę policji.

Więcej porad konsumenckich przydatnych w trudnym czasie epidemii znajdziesz pod adresem: uokik.gov.pl/koronawirus Przygotowaliśmy tam i ciągle aktualizujemy odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania dotyczące m.in. usług finansowych, zakupów, turystyki.

 

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Regionalne Ośrodki Konsumenckie: 22 299 60 90 – Dlakonsumenta.pl

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

3 decyzje Prezesa UOKiK wobec Getin Noble Banku

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-03 13:33 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes Urzędu Tomasz Chróstny wydał trzy decyzje dotyczące Getin Noble Banku, kwestionując sposób oferowania obligacji GetBack, niedozwolone klauzule i jednostronną zmianę umów.
Nabyłeś obligacje GetBack za namową doradcy z Getin Noble Banku? Dzięki decyzji Prezesa UOKiK możesz liczyć na 20 tys. zł rekompensaty.
3 decyzje Prezesa UOKiK wobec Getin Noble Banku

 

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wydał trzy decyzje wobec Getin Noble Banku (GNB). Dotyczą one uznania klauzul modyfikacyjnych za niedozwolone postanowienia umowne, jednostronnej zmiany umów o kredyt hipoteczny oraz wprowadzania w błąd podczas oferowania obligacji GetBack. Decyzje Prezesa UOKiK ułatwiają poszkodowanym konsumentom dochodzenie roszczeń w sądzie. Po uprawomocnieniu stają się prejudykatem. Oznacza, że ustalenia Prezesa Urzędu co do faktu stosowania przez przedsiębiorcę praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów czy klauzuli niedozwolonej są dla sądu wiążące.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Urząd sprawdzał również w postępowaniu wyjaśniającym, czy i jak Getin Noble Bank rozlicza się z osobami, które wcześniej spłaciły kredyt konsumencki. W wyniku działań UOKiK przedsiębiorca zmienił sposób rozliczania na korzystniejszą dla konsumentów metodę liniową.

Pierwsza decyzja – jednostronna zmiana umów o kredyt hipoteczny

Prezes UOKiK uznał, że Getin Noble Bank wprowadzał w błąd, informując o zmianie postanowień umów o kredyt hipoteczny, w tym indeksowanych do franka szwajcarskiego. W 2016 r. klienci tego banku otrzymali listy, z których mogli się dowiedzieć, że bank zamierza doprecyzować – od nowego roku - sposób wyliczania kursów kupna i sprzedaży walut obcych. Poza tym zastąpił postanowienia o bankowym tytule egzekucyjnym (BTE) zapisami o możliwym obowiązku złożenia oświadczenia o poddaniu się egzekucji w trybie art. 777 kodeksu postępowania cywilnego, co mogłoby wiązać się z koniecznością zawarcia aktu notarialnego i ułatwiłoby bankowi w przyszłości dochodzenie roszczeń. Miało to związek z uchyleniem BTE przez Trybunał Konstytucyjny, jednak ten wyrok nie daje bankowi prawa do wpisania do umów innych form zabezpieczeń. Urząd zakwestionował takie działania.

– Umowa o kredyt hipoteczny jest umową zawartą na określony, wieloletni czas. Niedozwolone jest dowolne zmienianie jej istotnych warunków, a takimi są postanowienia o zasadach wyliczania kursów czy innych zabezpieczeniach. Każde nowe rozwiązanie powinno być wynikiem obustronnych uzgodnień. Jeżeli klient nie zgodziłby się na nie, to umowa powinna być wykonywana na dotychczasowych zasadach – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK. Efektem działania GNB było to, że wiele osób musiało zaakceptować nowe warunki, w przeciwnym razie bank wypowiedziałby umowę i wymagałby spłaty całości kredytu.

Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Getin Noble Bank karę finansową ponad 7 mln zł (7 019 640 zł). Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK konsumenci otrzymają od banku listy informujące o zakwestionowanych praktykach. Decyzja nie jest prawomocna.

Druga decyzja – niedozwolone postanowienia

Prezes UOKiK uznał za niedozwolone postanowienia zawarte we wzorcach umów, dotyczących m.in. wydawania kart płatniczych, udzielania pożyczek, prowadzenia rachunków. Getin Noble Bank przyznawał sobie prawo do bliżej nieokreślonych ich modyfikacji, gdy np. zmienią się przepisy, zapadną wyroki sądów, czy nastąpi korekta omyłek pisarskich. GNB zastrzegał przy tym, że z tych powodów ma również prawo do zmiany taryfy opłat i prowizji, co więcej mógł to zrobić ze względu na nowe stawki cen prądu, taryf pocztowych, telekomunikacyjnych. Zdaniem UOKiK, są to zbyt ogólne postanowienia, pod pretekstem których bank może wprowadzać dowolne zmiany. Przedsiębiorca nie precyzuje, co konkretnie będzie miało wpływ na modyfikację regulaminu i w jakim zakresie to nastąpi. W efekcie konsument nie jest w stanie przewidzieć jakich zmian może się spodziewać w trakcie trwania umowy. Jednocześnie może to skutkować jednostronnym zastąpieniem przez bank postanowień abuzywnych innymi zapisami, co nie jest dozwolone w świetle orzecznictwa TSUE.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał postanowienia za niedozwolone i zakazał ich wykorzystywania. Bank musi wysłać do konsumentów listy, w których poinformuje ich o decyzji i skutkach, jakie z tego dla nich wynikają. Może to oznaczać brak możliwości jednostronnej zmiany warunków umownych w przyszłości i zakwestionowanie przez klientów dotychczasowych modyfikacji. Decyzja nie jest prawomocna.

Trzecia decyzja – Getin Noble Bank a GetBack

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał, że GNB wprowadzał konsumentów w błąd podczas oferowania obligacji korporacyjnych wyemitowanych przez spółkę GetBack. GNB informował, że inwestycja jest bezpieczna, a zysk gwarantowany, podczas gdy tak nie było. Ponadto, bank proponował nabycie tych obligacji osobom, które nie były skłonne do ryzyka – były zainteresowane zwykłymi lokatami. Przedsiębiorca oferował więc produkty, które nie odpowiadały potrzebom jego klientów. - Do UOKiK wpłynęło wiele skarg od konsumentów na doradców Getin Noble Banku, które potwierdziły, że podczas sprzedaży dochodziło do nieprawidłowości. Obligacje korporacyjne nie są bezpieczną inwestycją, ponieważ ich bezpieczeństwo zależy wyłącznie od kondycji finansowej emitenta i jego decyzji biznesowych. Nie są one objęte gwarancjami odpowiednich instytucji. Bank jako instytucja zaufania publicznego powinien był zadbać o to, aby jasno i zrozumiale informować o specyfice produktu, w szczególności o ryzyku, uwzględniając jednocześnie realne potrzeby konsumentów. To siódma decyzja w sprawie oferowania i sprzedaży obligacji GetBack, kończąca nasze działania w sprawie GetBack – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Prezes UOKiK nakazał, aby Getin Noble Bank wypłacił rekompensatę osobom, które nabyły obligacje GetBack za jego pośrednictwem. Wyniesie ona 20 tys. zł. O tym komu należy się rekompensata, bank poinformuje w osobnej korespondencji. Szczegóły już teraz dostępne są w decyzji. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne.

GetBack – działania Prezesa UOKiK

Pierwsze kroki, aby chronić osoby poszkodowane wskutek działań spółki GetBack czy podmiotów oferujących jej produkty finansowe, UOKiK podjął jeszcze zanim wpłynęły skargi od konsumentów. Pod koniec kwietnia 2018 r., po doniesieniach medialnych, Urząd wszczął postępowanie wyjaśniające oraz przeprowadził kontrole, aby ustalić zasady oferowania i sprzedaży obligacji korporacyjnych GetBack. Wkrótce potem UOKiK przygotował poradnik dla konsumentów ze szczegółowymi instrukcjami, jak składać reklamacje i gdzie szukać pomocy prawnej.

Do dziś Prezes UOKiK wydał 7 decyzji dotyczących spółki GetBack i innych podmiotów, które brały udział w oferowaniu konsumentom obligacji korporacyjnych wyemitowanych przez tę spółkę (włącznie z opisywaną w komunikacie decyzją wobec Getin Noble Banku):

 

Ponadto UOKiK wspiera konsumentów w indywidualnych sprawach sądowych wydając istotne poglądy w sprawach związanych z nieprawidłowościami przy oferowaniu obligacji GetBack. Zachęcamy do składania wniosków o uzyskanie istotnego poglądu w sprawie, stanowiącego wsparcie w dochodzeniu roszczeń cywilnych.

Istotny pogląd w sprawie to pisemne stanowisko Prezesa UOKiK, w którym urząd przedstawia argumenty i poglądy ważne dla danego sporu toczącego się przed sądem. Pogląd może dotyczyć dowolnej sprawy, w której stroną jest konsument.

O wydanie istotnego poglądu musisz wystąpić pisemnie do UOKiK. Nie zapomnij, aby:

  • Podać informacje o stronach postępowania, sygnaturze sprawy, sądzie, który rozpatruje twoją sprawę oraz o terminie rozprawy.
  • Napisać, jakie kwestie powinny być przedmiotem analizy i opinii UOKiK.
  • Dołączyć wszystkie pisma złożone w toku postępowania np. wyroki, postanowienia i zarządzenia wydane przez sądy.
  • Na bieżąco informuj UOKiK o aktualnym przebiegu postępowania – np. pismach procesowych, nowym terminie rozprawy.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Zmowa przetargowa - decyzja prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-15 10:12 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył blisko 13,5 mln zł kary na sześciu producentów drewnianych podkładów kolejowych.
Przedsiębiorcy zawarli zmowę przetargową na dostawę produktów dla PKP PLK.
Zmowa przetargowa - decyzja prezesa UOKiK

Ukarani przedsiębiorcy to: Kolejowe Zakłady Nawierzchniowe Bieżanów wraz ze spółkami zależnymi – Trade-Port i Nasycalnią Podkładów w Czeremsze, a także ThyssenKrupp GFT PolskaTrack Tec oraz Nasycalnia Podkładów w Koźminie Wielkopolskim. Wszyscy wzięli udział w przetargu organizowanym przez PKP PLK na dostawy w latach 2014 i 2015 drewnianych podkładów kolejowych, czyli belek na których montuje się szyny. Byli to jedyni w Polsce przedsiębiorcy, którzy mogli dostarczyć ten produkt zamawiającemu. Przetarg podzielony był na dwa zadania, na których rozstrzygnięcia usiłowali wpłynąć uczestnicy zmowy.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

 - W materiałach zebranych w czasie naszego postępowania doskonale widać mechanizm niedozwolonego porozumienia. Przedsiębiorcy uzgodnili pomiędzy sobą, którzy z nich wezmą udział w poszczególnych zadaniach w ramach przetargu oraz kto jaką kwotę zaproponuje. Ustalono zatem w ramach porozumienia nie tylko warunki finansowe, ale także podział realizacji prac, bowiem podmioty niewyłonione w przetargu miały następnie realizować projekt razem z tymi, którym przypadło zamówienie. W zmowie wzięli udział wszyscy przedsiębiorcy, którzy byli wówczas w stanie złożyć ofertę, co oznacza, że zamawiający nie miał możliwości uczciwego wyboru wykonawcy – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Przedsiębiorcy ustalili, że  ThyssenKrupp i KZN Bieżanów utworzą konsorcjum i razem z  Track Tec złożą oferty na obydwa zadania. Pozostali przedsiębiorcy mieli nie brać udziału w przetargu, ponieważ udział większej liczby oferentów oznaczałby konieczność rywalizacji w aukcji elektronicznej. Pierwsze zadanie wygrać miał Track Tec, a drugie konsorcjum ThyssenKrupp-KZN Bieżanów. Łączna liczba podkładów dostarczanych w obu tych zadaniach miała zostać podzielona w stosunku: 45 proc. dla Track Tec i 55 proc. dla konsorcjum ThyssenKrupp-KZN Bieżanów. Ponadto ceny podkładów w składanych ofertach miały wzrosnąć w stosunku do cen z 2013 r. o  3 proc. dla dostaw w roku 2014 i o 5 proc. w 2015 r.

Podmioty, które nie wystartowały w przetargu miały uczestniczyć w realizacji zamówienia. W ramach zadania drugiego faktyczne dostawy miały być wykonywane w równych częściach przez Nasycalnię w Koźminie i Nasycalnię w Czeremsze. Dostawy wyposażenia i dodatkowych akcesoriów do podkładów (np.: śruby, nakrętki) dla obu zadań miały być realizowane przy udziale Trade-Port.

Ustalenia były dokonywane w latach 2013-2014  w trakcie  spotkań w hotelach i restauracjach w Katowicach, Krakowie i Warszawie oraz rozmów telefonicznych. Inicjatorami zmowy byli Track Tec i KZN Bieżanów. Początkowo porozumienie dotyczyło tylko tych podmiotów, potem nakłonili oni do udziału innych przedsiębiorców.

Celem zmowy było uniknięcie rywalizacji o zamówienie oraz zapewnienie wyższej ceny za realizację zamówienia. Warto wspomnieć, że ten plan się nie powiódł. PKP PLK unieważniły przetarg w związku z podejrzeniem zmowy.

Prezes Urzędu Tomasz Chróstny nałożył na uczestników zmowy przetargowej kary w łącznej wysokości  blisko 13,5 mln zł. Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu. Poszczególni przedsiębiorcy otrzymali następujące kary: 

  • Track Tec  z Warszawy- 7 579 902,27 zł
  • Kolejowe Zakłady Nawierzchniowe „Bieżanów”  - 2 948 654,16 zł
  • Nasycalnia Podkładów w Czeremsze  - 1 543 545,62 zł
  • Nasycalnia Podkładów w Koźminie Wielkopolskim -  1 312 465,85 zł 
  • ThyssenKrupp GFT Polska - 83 269,76 zł
  • TRADE-PORT z Katowic - 4 484,25 zł

Jeżeli wiesz o niedozwolonym porozumieniu w swojej byłej lub obecnej firmie, zawiadom UOKiK. Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Prezes UOKiK przypomina również, że każdy kto poniósł szkodę wskutek naruszenia prawa konkurencji może złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko każdemu z podmiotów, który złamał prawo.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Kontrola bezpieczeństwa rowerów dla starszych dzieci, młodzieży i dorosłych

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-28 09:40 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Planujesz zakup roweru?
Inspekcja Handlowa na początku 2020 roku skontrolowała bezpieczeństwo rowerów dla trzech grup wiekowych.
Konsumencie, przeczytaj raport z kontroli i zapoznaj się z naszymi poradami.
Kontrola bezpieczeństwa rowerów dla starszych dzieci, młodzieży i dorosłych

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kontrola IH - jojo i zabawki powiększające się pod wpływem wody

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-07 15:21 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
27 z 33 skontrolowanych zabawek była nieprawidłowo oznakowana. W 19 z 31 zabawek wykryliśmy wady konstrukcyjne.
Rodzicu, obejrzyj film i zobacz, na co zwracać uwagę, wybierając zabawki.
Kontrola IH - jojo i zabawki powiększające się pod wpływem wody

 

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

Obejrzyj film i dowiedz się, jak wybrać zabawkę:

Pobierz film (wersja z lektorem)
Pobierz film (wersja z napisami)

 

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Wojewódzkie Inspektoraty Inspekcji Handlowej

Tlen w puszce na koronawirusa? "To zarabianie na niewiedzy"

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-04 15:09 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Polacy masowo rzucili się na zapuszkowane tleny i używają ich w swoim zaciszu domowym. - Krótkotrwała inhalacja tlenem nie daje żadnych efektów w przypadku koronawirusa - przestrzega lekarz pulmonolog. Producenci jednak wykorzystują niewiedzę klientów i zarabiają na tym grube pieniądze.

Tlen w puszce na koronawirusa? "To zarabianie na niewiedzy"

Polacy masowo rzucili się na zapuszkowane tleny i używają ich w swoim zaciszu domowym. - Krótkotrwała inhalacja tlenem nie daje żadnych efektów w przypadku koronawirusa - przestrzega lekarz pulmonolog. Producenci jednak wykorzystują niewiedzę klientów i zarabiają na tym grube pieniądze.
 
W internecie można znaleźć wiele ogłoszeń oferujących tlen w puszce
 

W internecie można znaleźć wiele ogłoszeń oferujących tlen w puszce

"Tlen medyczny inhalacyjny w puszce 99% 14 litrów" - czytamy w jednym z ogłoszeń na portalu sprzedażowym. Według producenta produkt jest idealny dla sportowców, studentów czy choćby dla osób mających przewlekłe choroby układu oddechowego. Jak czytamy dalej, tlen wspomaga system immunologiczny oraz produkcję hormonów i białek. Za specyfik zapłacimy 149 zł.

Produkt wystarczy na 120 "dostaw" tlenu do naszego organizmu. Dużo? Nie. W praktyce to tyle, ile kilkuminutowe podpięcie do tlenu w warunkach szpitalnych.

W innym ogłoszeniu znajdziemy puszkę o pojemności 15 litrów, kosztuje 119 zł. Sprzedawca oferuje dodatkowo maskę do oddychania. Czytamy jeszcze, że inhalator wystarczy na około 100 wdechów. Również i ten produkt cieszy się wielkim zainteresowaniem.

Tlen w puszce do inhalacji
Tlen w puszce do inhalacji

Ofert jest... niezliczenie wiele. Ceny puszkowanych tlenów, które można schować nawet do torebki, zaczynają się od niecałych 30 zł, a kończą na 200-300 zł (w zależności od pojemności produktów).

Co zaskakuje najbardziej, to liczba osób, które postanowiły zakupić tlen w puszce. Na jednej z aukcji produkt nabyło ponad 2,5 tys. osób.
Jedno z wielu ogłoszeń, które reklamują tleny w aerozolach (Allegro)
Jedno z wielu ogłoszeń, które reklamują tleny w aerozolach (Allegro)

Pytania o sprzedaż zadaliśmy jednemu z polskich producentów tlenu w aerozolu. - Sprzedaż naszego produktu zwiększyła się piętnastokrotnie od wybuchu pierwszej fali koronawirusa. Trend utrzymuje się cały czas, teraz w trakcie drugiej fali sprzedaż wciąż jest bardzo wysoka - powiedział nam jego przedstawiciel Jacek Stajerski.

Stajerski dodał, że przed wybuchem epidemii tlen inhalacyjny w puszce jego firma sprzedawała głównie na europejskich rynkach. Teraz sytuacja się zmienia i znaczna część sprzedaży odbywa się w Polsce. - Dostępność naszych produktów rozszerzamy też o polskie apteki - powiedział.

Jeden wielki "tlenobiznes"

Nie udało się nam znaleźć żadnych danych czy artykułów naukowych, które potwierdzałyby lecznicze działanie tlenów opakowanych w puszki. Z wątpliwościami zwróciliśmy się do dr. hab. n. med. Tadeusza Zielonki - pulmonologa.

- Producenci tych produktów robią na nieświadomych klientach niezły biznes. Ludzie kojarzą COVID-19 z powikłaniami wymagającymi stosowania tlenu. To skojarzenie z tlenem wykorzystują właśnie osoby zarabiające na tym pieniądze - podsumował ekspert.

Tlenoterapia jest oczywiście jedną z metod, którą osoby zakażone koronawirusem są leczone. Jednak tlen z puszki nie wpisuje się w ramy leczenia, a właściwie nie ma żadnego zdrowotnego zastosowania.

- W przypadku śródmiąższowego zapalenia płuc w przebiegu COVID-19 pacjenci leczeni są tlenem, jednak ważne jest to, aby tlen dostarczany był w sposób ciągły. Nie ma tu mowy o inhalacji, jaką można zaaplikować przez te produkty, bo to nie przynosi żadnych efektów. W tych aerozolach z tlenem są jego tak małe ilości, że wystarczą na 120 wdechów, czyli na kilka minut oddychania, a to nikomu ani nie pomoże, ani nie zaszkodzi - mówi dr Zielonka.

Jedynym zastosowaniem dla produktu, jakie wskazuje ekspert, jest sytuacja, gdy ktoś przemijająco i krótkotrwale zostaje odcięty od dostawy tlenu. Np. osoba, która próbowała popełnić samobójstwo przez powieszenie się - wtedy faktycznie szybka, krótkotrwała inhalacja tlenem mogłaby jej pomóc.

Jednak w przypadku chorych na COVID-19 sytuacja wyglądał zgoła inaczej. Kiedy koronawirus zaatakuje płuca, potrzebne jest długotrwałe oddychanie zwiększonym stężeniem tlenu, a nawet mechaniczne wspomaganie oddychania respiratorem. - W takiej terapii pacjent przez cały czas dostaje dużą dawkę tlenu. Przyjmuje go mniej tylko wtedy, gdy potrzebuje coś zjeść - wyjaśnia pulmonolog.

Black Friday w dobie pandemii. Polacy kochają promocje. Tu różnic pokoleniowych brak

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-04 07:55 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Wirus wirusem, kryzys kryzysem, ale wyprzedaże zawsze warto sprawdzić. Polacy już szykują się na przeceny związane z Black Friday. Co ciekawe, niezależnie od wieku każdy chce w nich uczestniczyć - wynika z badań Domodi.pl. Według analizy serwisu wydatki dla ponad połowy kupujących zamkną się w kwocie poniżej 500 zł.

Black Friday? Polacy kochają promocje. Nawet w trakcie pandemii.

(GETTY, Mikhail Tereshchenko/TASS)
Black Friday? Polacy kochają promocje. Nawet w trakcie pandemii. (Fot: Mikhail Tereshchenko)
2020 rok bezsprzecznie przyspieszył rewolucję technologiczną sprawiając, że zdecydowana większość pokolenia Baby Boomers (osoby urodzone w latach 1946-1964) skutecznie przeniosła swoje nawyki zakupowe do online’u. Q4 jest najważniejszym dla handlu, bowiem znajdują się w nim 3 bardzo istotne peaki zakupowe - Święta, poświąteczne wyprzedaże oraz Black Friday.

Grupa Domodi przeprowadziła badanie, w którym sprawdzono w jaki sposób różne pokolenia planują realizować zakupy podczas zbliżającego się Czarnego Piątku.

Promocje jak zawsze kuszące

Na pytanie, dlaczego Black Friday jest idealną okazją do zrobienia zakupów, internauci odpowiadali, że obok niskiej ceny i oczywiście rabatów cenią także możliwość kupienia większej liczby rzeczy oraz dostępność darmowej dostawy. Wśród wymienianych korzyści, istotną okazuje się także zakup rzeczy markowych w atrakcyjnych cenach.

Według badanych, optymalny czas trwania Black Friday to weekend - wskazało tak 51% osób. Dla 36% - idealnym jest tydzień, a tylko 6% uważa, że 1 dzień celebrowania jest wystarczającym. To ważna wskazówka dla sklepów i marek, które planują swoje sprzedażowe działania.

- Dlatego w tym roku, podobnie jak w poprzednim, zdecydowaliśmy się na akcję sprzedażową “Black Week”, która będzie trwała 7 dni. Nasze doświadczenia sprzedażowe pokazują, że to optymalny czas na podejmowanie decyzji zakupowych przez konsumentów - mówi Martyna Głowińska, marketing i PR manager w Grupie Domodi.

Nawyki zakupowe Polaków

Pomimo sytuacji związanej z pandemią, aż 73 proc. badanych deklaruje, że w tym roku ich nawyki zakupowe związane z Black Friday nie ulegną zmianie, z czego: 45 proc. skupi się głównie na sklepach online, 5 proc. zrealizuje swoje potrzeby w sklepach stacjonarnych, 16 proc. - postawi na miks kanałów, a 7 proc. deklaruje całkowitą rezygnację z zakupów w tym czasie. Wśród najmniej skorych do zmian zachowań znalazły się osoby w wieku 25-34 lata.

20 proc. badanych wskazuje, że ich nawyki zmienią się, stawiając głównie na zakupy internetowe. Wśród odpowiadających za zmianą najwięcej jest przedstawicieli pokolenia y oraz x, czyli odpowiednio osób w przedziałach wiekowych 35-44 i 45-55.

W przypadku najmłodszej z badanych grup, czyli pokolenia z ( przedział wiekowy 16-24) w dużej mierze deklarują oni chęć zobaczenia produktu na żywo przed zakupem, dlatego też w tym roku chętniej postawią na miks kanałów online i offline.

Koszyk zakupowy na Black Friday

W TOP 3 najchętniej wskazywanych kategorii w trakcie nadchodzącego Black Friday znalazły się: odzież i obuwie, kosmetyki oraz wyposażenie wnętrz. Poza podium znalazły się sprzęty RTV i AGD czy elektronika.

Najwięcej Baby Boomers’ów wyda w trakcie Black Friday przeznaczy na zakupy od 100 zł do 299 zł, a niewiele mniej badanych w tym przedziale wiekowym - wyda 700 zł i więcej.

Badanie w formie anonimowej ankiety Grupa Domodi przeprowadziła wraz z użytkownikami swoich trzech serwisów: Domodi.pl, Allani.pl oraz Homebook.pl w dniach od 22-28 września 2020. Wzięło w nim udział 86 proc. kobiet i 14 proc. mężczyzn. Przekrój wiekowy był bardzo zróżnicowany, co pozwala przedstawić pełne spektrum obecne na Polskim rynku.

Prezes UOKiK sprawdza rabaty retrospektywne

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-08 14:23 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania wyjaśniające, w których sprawdza, czy sieci handlowe poprzez stosowane rabaty retrospektywne nie wykorzystują przewagi kontraktowej wobec małych i średnich przedsiębiorców, dostarczających produkty do ich sklepów.
Prezes UOKiK sprawdza rabaty retrospektywne

 

Rabaty retrospektywne (retro) są przyznawane za dokonane  zakupy. Występują między innymi w relacjach pomiędzy sieciami handlowymi a dostawcami produktów. Stosowane są różne systemy przyznawania retrorabatów. W niektórych sytuacjach dostawca przystępujący do wykonania umowy nie jest w stanie określić, w jakiej wysokości będzie musiał go przyznać sieci handlowej i na podstawie jakich kryteriów. Tego typu działania  mogą  być uznane przez Prezesa UOKiK jako niedozwolone działanie silniejszej strony umowy, stanowiące nieuczciwe wykorzystanie przewagi kontraktowej. Pierwsze zarzuty Prezes Urzędu postawił w ubiegłym roku spółce Jeronimo Martins Polska.

Dostawcy produktów do sieci Biedronka nie wiedzieli w momencie podpisania umowy,  czy będą zmuszeni udzielić dodatkowego rabatu, ani jak duży on będzie. Postanowiłem sprawdzić, jak kształtuje się polityka rabatowa także innych sieci handlowych. Dlatego na początku lipca wszcząłem postępowania wyjaśniające, w którym zbadamy praktyki 19 innych tego typu podmiotów. Chcemy bardzo wnikliwie przyjrzeć się, czy nie wykorzystują oni swojej przewagi kontraktowej stosując mechanizmy rabatów retrospektywnych względem małych i średnich przedsiębiorców – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

W celu dokładnej oceny sytuacji rynkowej UOKiK wysłał również pytania do wybranych dostawców z prośba o informacje dotyczące rodzajów rabatów stosowanych przez sieci handlowe. Są to m.in. producenci mięsa, nabiału i warzyw.

Mechanizm rabatów retrospektywnych jest stosowany w relacjach pomiędzy sieciami handlowymi i ich dostawcami także w sytuacji, gdy kontrakty zawierane są na krótkie okresy, np. półroczne czy roczne. Przy zawieraniu nowych kontraktów sieci handlowe prowadzą twarde negocjacje z dostawcami, zmierzające nie tylko do zapewnienia wymaganej ilości i jakości, ale również jak najniższej ceny, mającej zapewnić wysoką marżę sieci handlowej. W tego typu sytuacjach mechanizm rabatów retrospektywnych może prowadzić do sytuacji, w której dostawcy sieci handlowych wraz ze wzrostem sprzedaży osiągają coraz mniejsze korzyści finansowe – w skrajnych przypadkach prowadząc do sytuacji, w której współpraca staje się nieopłacalna, zaś odstąpienie od kontraktu wiąże się ze znacznymi karami finansowymi.

Jednocześnie, wraz ze wzrostem sprzedaży danej kategorii produktów, sieci handlowe zarabiają nie tylko w oparciu o marżę detalisty, ale również generując rosnące korzyści wynikające z zastosowanych rabatów retrospektywnych – te bowiem co do zasady rosną tym bardziej, im więcej produktów danego dostawcy sprzedaje się w sklepach. Dodatkowo, występują sytuacje, w których sieci żądają dodatkowych rabatów retrospektywnych w stałej wysokości procentowej w trakcie trwania kontraktu, pogarszając jeszcze mocniej opłacalność współpracy dla dostawcy. Ryzyko współpracy pomiędzy stronami w tego typu przypadkach obarcza tym samym przedsiębiorcę dostarczającego produkty do sieci handlowej.  

Sieci handlowe, a w szczególności dyskonty, są największym beneficjentem braku ograniczeń rynkowych dla funkcjonowania placówek handlu wielkopowierzchniowego w Polsce. Powinny one wyróżniać się wzorcową odpowiedzialnością za przedsiębiorców, którzy dostarczają im produkty tworzące ofertę sprzedażową. Relacje te winny być korzystne dla obydwu stron i nie może dochodzić do sytuacji, gdy silniejszy uczestnik rynku wykorzystuje nieuczciwie w jakikolwiek sposób swoją przewagę kontraktową względem dostawcy, w szczególności małego czy średniego przedsiębiorcy – dodaje Tomasz Chróstny.  

Postępowania wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym podmiotom. Jeśli jednak na podstawie zebranych informacji okaże się, że sieci handlowe naruszają prawo, wówczas zostaną postawione im zarzuty dotyczące nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej. Grozi za to kara do 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Zalane auto w podziemnym garażu. Co z nim zrobić?

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-31 11:51 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ostatnie ulewy znów dały się we znaki kierowcom. Nie tylko na ulicach, ale i na podziemnych parkingach i w garażach. Czy sprawdziłeś, w jakim stanie jest twoje auto?

Nord Stream 2 - Prezes UOKiK nakłada karę na Gazprom

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-01 10:35 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył blisko 213 mln zł kary na Gazprom - to skutek  braku współpracy w dochodzeniu prowadzonym w związku z budową gazociągu Nord Stream 2.
Taki obowiązek wynika z przepisów europejskich, na których opiera się polska ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów.

Nałożenie kary na Gazprom związane jest z prowadzonym postępowaniem w sprawie utworzenia konsorcjum finansującego budowę gazociągu Nord Stream 2 bez wymaganej zgody Prezesa UOKiK. Prezes Urzędu postawił w tej sprawie zarzuty sześciu spółkom: Gazpromowi z Rosji, Engie Energy ze Szwajcarii oraz czterem pochodzącym z Niderlandów: Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall. W trakcie trwania tego postepowania Prezes UOKiK zwrócił się o dokumenty istotne dla sprawy także do Gazpromu, jednak spółka odmówiła udzielenia informacji ważnych dla prowadzonego postępowania.

Na podstawie istniejących przepisów zwróciliśmy się na początku roku do Gazpromu o udostępnienie nam kontraktów zawartych przez jego spółkę zależną z pozostałymi firmami finansującymi budowę Nord Stream 2. Pomimo prawnego obowiązku współpracy z Prezesem Urzędu przedsiębiorstwo nie przekazało tych informacji, także po wszczęciu w maju postępowania w związku z brakiem współpracy, które powinno być dla spółki sygnałem ostrzegawczym. Łamanie przepisów prawa Polski – państwa członkowskiego Unii Europejskiej, spotka się z przewidzianymi w nim sankcjami finansowymi. W mojej opinii to działanie umyślne, które miało utrudnić prowadzone postępowanie. Zdecydowałem w związku z tym o nałożeniu na Gazprom blisko 213 mln złotych kary. To maksymalna sankcja przewidziana przepisami prawa za nieudzielenie informacji na żądanie Prezesa Urzędu, stanowiąca równowartość 50 mln euro – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Obowiązek uzyskania zgody Prezesa UOKiK na dokonanie koncentracji przez spółki zagraniczne, a także obowiązek współpracy z Urzędem i udzielania żądanych informacji oraz dokumentów wynika z przepisów europejskich, na których opiera się polska ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. 

Dokumenty, o które wystąpił Prezes Urzędu, to przede wszystkim umowy przesyłu, dystrybucji, sprzedaży, dostaw i magazynowania paliw gazowych. O umyślności działania spółki świadczy choćby fakt, że Gazprom nie wystąpił nawet o zgodę na przekazanie informacji do rosyjskiego Ministerstwa Energii. Tamtejsze spółki o strategicznym znaczeniu muszą uzyskać taką aprobatę przed przekazaniem informacji np. zagranicznej instytucji. Brak zwrócenia się o zgodę świadczy, że Gazprom nie zamierzał w ogóle odpowiadać na żądania Prezesa UOKiK.

Kara dla Engie Energy w 2019 r.

Brak współpracy z Prezesem UOKiK w toku postępowania w sprawie bezprawnego utworzenia spółki finansującej Nord Stream 2 nie jest regułą. Wprawdzie w ubiegłym roku Prezes UOKiK nałożył 172 mln zł kary na spółkę Engie Energy, to jednak pozostali czterej przedsiębiorcy współpracują i przekazują dokumenty i informacje, o które występuje Prezes Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sprawa Nord Stream 2 w UOKiK – historia dochodzenia antymonopolowego

W 2015 r. do UOKiK wpłynął wniosek sześciu spółek o zgodę na utworzenie wspólnego przedsiębiorcy  odpowiedzialnego za budowę i eksploatację gazociągu Nord Stream 2. W 2016 r. Urząd wydał zastrzeżenia do koncentracji, w których uznał, że planowana transakcja mogłaby doprowadzić do ograniczenia konkurencji i przedstawił zastrzeżenia. Przedsiębiorcy wycofali wniosek, co w praktyce oznaczało zakaz połączenia. Tymczasem niedługo potem w mediach pojawiły się informacje, że niedoszli uczestnicy transakcji podpisali umowę na finansowanie gazociągu. W związku z tym wszczęto postępowanie przeciw Gazpromowi i jego pięciu kontrahentom o dokonanie transakcji bez zgody Prezesa UOKiK.

Postawa Gazpromu niewątpliwie utrudniła nasze postępowanie, ale rosyjskiemu przedsiębiorstwu nie udało się go zablokować. Posiadamy wystarczający materiał dowodowy i kończymy jego analizę. To oznacza, że coraz bliższy jest koniec precedensowego postępowania w sprawie utworzenia konsorcjum odpowiedzialnego za finansowanie Nord Stream 2 bez zgody Prezesa UOKiK – mówi Prezes Urzędu Tomasz Chróstny.

Za naruszenie zakazu dokonania koncentracji bez uzyskania zgody Prezesa UOKiK grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Ponadto, jeżeli koncentracja została dokonana, a przywrócenie konkurencji na rynku nie jest możliwe, Prezes Urzędu może nakazać zbycie całości lub części majątku przedsiębiorcy, udziałów lub akcji zapewniających kontrolę nad przedsiębiorcą, a także rozwiązanie spółki, nad którą przedsiębiorcy sprawują wspólną kontrolę.

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Ładowarki - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-11 14:49 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Brak odporności na temperaturę czy dostęp do części pod napięciem - to niektóre zastrzeżenia do ładowarek sieciowych.
Inspekcja Handlowa skontrolowała 187 wyrobów i zakwestionowała co trzeci z nich.

Ładowarki - kontrola Inspekcji Handlowej

Ładowarki - kontrola Inspekcji Handlowej
  • Brak odporności na temperaturę czy dostęp do części pod napięciem - to niektóre zastrzeżenia do ładowarek sieciowych.
  • Inspekcja Handlowa skontrolowała 187 wyrobów i zakwestionowała co trzeci z nich.

W 2019 roku Inspekcja Handlowa skontrolowała 187 modeli ładowarek, w tym 83 ładowarki USB, 88 sieciowych oraz 16 akumulatorowych. Kontrola odbyła się łącznie w 55 sklepach, marketach i hurtowniach w ośmiu województwach.

Inspektorzy zakwestionowali 62 modele (33 proc. skontrolowanych). W połowie z nich brakowało nazwy producenta lub importera, niewiele mniej miało niepełne informacje dotyczące bezpiecznego użytkowania lub tych informacji brakowało w ogóle. Ponad jedna trzecia zakwestionowanych produktów nie miała deklaracji zgodności lub była ona źle sporządzona. Deklaracja zgodności to dokument wystawiany przez producenta lub jego upoważnionego przedstawiciela, stwierdzający zgodność wyrobu z wymaganiami dyrektyw unijnych.

15 produktów (12 ładowarek sieciowych i 3 ładowarki USB) przeszło badania w laboratoriach. 80 proc. z nich miało nieprawidłowości konstrukcyjne, na przykład część wtyczki była niewłaściwych wymiarów, ładowarka nie była odporna na temperaturę lub elementy pod napięciem były łatwo dostępne, co groziło porażeniem prądem.

Wielu przedsiębiorców dobrowolnie usunęło nieprawidłowości formalne. W jednym przypadku IH wydała decyzję zakazującą udostępniania ładowarek, ze względu na niewystarczającą ochronę przed porażeniem elektrycznym.

Konsumencie, pamiętaj!

  • Sprawdź, czy na ładowarce lub dokumencie dołączonym do niej znajdują się podstawowe informacje, m.in.: pod jakim napięciem pracuje ładowarka, do jakich urządzeń jest przeznaczona. Przestrzegaj tych zaleceń.
  • Szukaj na produkcie znaku CE - producent deklaruje w ten sposób, że ładowarka spełnia wymagania określone w przepisach UE i jest bezpieczna.
  • Na produkcie, w instrukcji obsługi, karcie gwarancyjnej lub innej dokumentacji powinna znajdować się nazwa, określenie modelu, numer serii, dane producenta lub importera.
  • Sprawdź przed zakupem, czy produkt nie jest uszkodzony i czy nie ma dostępu do elementów wewnętrznych.
  • Jeśli masz wątpliwości dotyczące zakupów, skontaktuj się z Inspekcją Handlową.
  • Jeśli produkt ma wadę, złóż reklamację.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:      Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Zabawki dla małych dzieci i huśtawki - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-02 15:26 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej wzięły pod lupę zabawki dla maluchów i huśtawki.
Wykryliśmy nieprawidłowości formalne w 28 na 44 badanych produktów. Najwięcej problemów dotyczyło huśtawek.
21 na 31 przebadanych laboratoryjnie produktów posiadało wady konstrukcyjne.
Zabawki dla małych dzieci i huśtawki - kontrola Inspekcji Handlowej

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Oszustwa "na bon turystyczny". Nie cofną się przed niczym, by wyłudzić pieniądze lub wrażliwe dane

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-31 14:19 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Bony turystyczne jeszcze nie wystartowały, a oszuści już wykorzystują je do wyłudzeń. Jak zwykle w takich sytuacjach, wykorzystują niewiedzę i łatwowierność ofiar.
 
 
 
Pieniądze z bonu turystycznego nie są jeszcze udostępniane, a oszuści już próbują "ugrać" co dla siebie
 
Pieniądze z bonu turystycznego nie są jeszcze udostępniane, a oszuści już próbują "ugrać" co dla siebie (Pixabay)
 

Oszustwo "na bon turystyczny" może przybrać różne formy – ba, pomysłowość oszustw jest niewyczerpana, więc w przyszłości może powstać wiele nowych wariantów. Przykładowo, oszuści dzwonią i podają się za menadżera hotelu. Informują, że w obiekcie, który reprezentują, można wykorzystać bon, ale warunkiem skorzystania jest natychmiastowe przelanie pewnej części pieniędzy, która uzupełni bon o wartości 500 zł.

Takie telefony trzeba ignorować! Liczba obiektów, w których będzie można wykorzystać bon, będzie bardzo długa i z pewnością nie ma konieczności robienia rezerwacji tylko ze względu na bon. Pomijając już to, że pod żadnym pozorem nie powinniśmy wysyłać pieniędzy komuś, kto do nas zadzwonił i przedyktował numer konta – bez umowy, bez jakiegokolwiek pisemnego dokumentu.

Robiąc to, sami wręcz prosimy się o to, by ktoś naszą łatwowierność wykorzystał.

 
 

Jeszcze inny "model" oszustwa opisuje Santander Bank. Do banku dotarły sygnały, że oszuści proszą o zalogowanie się na stronie internetowej i wpłatę części kosztów wyjazdu. Co więcej, mogą prosić o podanie loginu i hasła do bankowości internetowej lub danych karty. Przypominamy do znudzenia: nigdy, pod żadnym pozorem, nie ujawniamy takich danych!

 

Nigdy też nasz bank nie poprosi nas o ich podanie. Jeśli jakaś strona internetowa wymaga wpisania numeru karty i kodu zabezpieczającego – bądź danych do logowania w bankowości elektronicznej, natychmiast musimy wyjść z tej strony. To próba wyłudzenia danych.

Parkingi przy marketach pod lupą UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-04 13:41 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski


Prezes UOKiK przygląda się zasadom działania parkingów przy sklepach Biedronka i Aldi.
Ze skarg konsumentów wynika, że brakuje rzetelnej informacji o zasadach korzystania z parkingu, w wyniku czego jego zarządca nalicza wysokie opłaty wynoszące 150 zł lub 90 zł.
Zarządca parkingu nie uznaje również reklamacji konsumentów, którzy są w stanie udowodnić posiadanie biletu parkingowego.

Parkingi przy marketach pod lupą UOKiK

Parkingi przy marketach pod lupą UOKiK
  • Prezes UOKiK przygląda się zasadom działania parkingów przy sklepach Biedronka i Aldi.
  • Ze skarg konsumentów wynika, że brakuje rzetelnej informacji o zasadach korzystania z parkingu, w wyniku czego jego zarządca nalicza wysokie opłaty wynoszące 150 zł lub 90 zł.
  • Zarządca parkingu nie uznaje również reklamacji konsumentów, którzy są w stanie udowodnić posiadanie biletu parkingowego.


Wypowiedź prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w 2019 roku dotarło ponad sto sygnałów od konsumentów, dotyczących parkingów przy sklepach Biedronka i Aldi. O nieprawidłowościach i negatywnych doświadczeniach klientów sklepów informowali również rzecznicy konsumentów. Parkingami tymi zarządza między innymi spółka TD System. Klienci zwracają uwagę na niejasne zasady korzystania z parkingu, złe oznakowanie a także skarżą się na to, że firma odmawia uznania reklamacji.

Choć pierwsze 60 lub 90 minut parkowania (w zależności od lokalizacji parkingu) dla klientów sklepu jest bezpłatne, aby z tego skorzystać, trzeba pobrać bilet parkingowy z parkomatu i umieścić go za przednią szybą samochodu w dobrze widocznym miejscu. Jeśli klient sklepu tego nie zrobi, zarządca parkingu nalicza opłatę w wysokości 150 zł albo 90 zł.

Ze skarg konsumentów wynika, że parkingi są niewłaściwie oznakowane, przez co konsumenci nie wiedzą, że należy pobrać bilet. Często zdarza się też, że konsumenci drukują bilet, ale nie umieszczają go we wskazanym miejscu – na przykład zabierają go ze sobą. Ich reklamacja jest później rozpatrywana negatywnie, mimo że przesyłają firmie bilet i paragon ze sklepu. Firma jest nieugięta również w sytuacjach, gdy konsument zostawił bilet w samochodzie, ale ten przy zamykaniu drzwi zsunął się z deski rozdzielczej na podłogę. Zdarza się również, że zanim zdążą pobrać bilet i wrócić z nim do samochodu, obsługa parkingu wystawia wezwanie do zapłaty.

- Konsument nie może być wprowadzany w błąd. Absolutnie niedopuszczalna jest sytuacja, gdy parking jest źle oznakowany i korzystający nie wie, czego się od niego wymaga. Oczekiwanie w takich sytuacjach płatności, zwłaszcza w dużej wysokości, jest nieprzyzwoite. Podstawowym prawem konsumenta jest prawo do informacji. W postępowaniu zweryfikujemy pod tym kątem regulaminy i praktyki zarządcy parkingów przy sklepach Biedronka i Aldi – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Prezes Urzędu przygląda się działaniom firmy TD System i analizuje, czy nie naruszają one zbiorowych interesów konsumentów, co dałoby podstawy do wszczęcia postępowania właściwego. Na razie postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnemu przedsiębiorcy. Nie wykluczamy kolejnych działań dotyczących także parkingów przy innych sieciach.

Konsumencie, jeśli parkujesz przed sklepem, innym obiektem lub na terenie prywatnym, zwracaj uwagę na regulaminy i tablice informacyjne. Jeśli dostałeś wezwanie do zapłaty i odrzucono twoją reklamację, szukaj bezpłatnej pomocy u rzecznika konsumentów. Wejdź na https://www.uokik.gov.pl/pomoc.php, a dowiesz się, gdzie w twoim mieście znajdziesz bezpłatną pomoc prawną.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Zarzutywzględem firm z branży mięsnej

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-13 12:31 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania właściwe wobec firm stosujących tzw. tucz kontraktowy.
Spółki Agrifirm i Agri Plus mogą w nieuczciwy sposób wykorzystywać swoją przewagę kontraktową wobec hodowców trzody chlewnej.

 

Zarzuty Prezesa UOKiK względem firm z branży mięsnej
  •  


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Tucz kontraktowy (nakładczy) polega na tym, że rolnik - hodowca tuczy warchlaki na zlecenie koncernu mięsnego, producenta pasz lub za ich pośrednictwem. Organizator systemu wskazuje rolnikowi ścisłe wytyczne co do technik hodowli dostarczonej przez niego warchlaków, a także ilości i rodzaju stosowanych koncentratów czy pasz, które również dostarcza. Organizator zobowiązuje się także do odkupu tuczników po ustalonej cenie, w umówionym czasie i osiągnięciu przez nie wyznaczonej wagi. W końcowym rozliczeniu potrąca należności za zakupione warchlaki, pasze i inne środki produkcji czy opiekę weterynaryjną, a także obniża wynagrodzenie za brak osiągnięcia określonych rezultatów, np. osiągniętej wagi lub poziomu zużycia paszy.

Tego typu umowy zawierają z hodowcami spółki Agrifirm i Agri Plus, wchodzące w skład dużych grup kapitałowych. Pierwsza spółka należy do niderlandzkiego producenta pasz Royal Agrifirm Group, drugi jest częścią Smithfield Foods, chińskiego koncernu WH Group – największego producenta wieprzowiny na świecie.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczynając postępowania właściwe przeciwko ww. przedsiębiorcom nie kwestionuje samego modelu tuczu nakładczego. Ten system hodowli zwierząt może być niekiedy korzystny dla rolników, np. w przypadku braku dostępu do kapitału obrotowego pozwalającego na samodzielny proces chowu.

Zastrzeżenia Prezesa Urzędu po przeprowadzeniu postępowań wyjaśniających, w których przeanalizowane zostały zasady rozliczeń stosowane przez organizatorów tuczu, związane są ze sposobem ustalania końcowego wynagrodzenia dla rolnika. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał, że obciążanie dostawców nadmiernym ryzykiem może stanowić nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej przez duże firmy. Zlecający dostarcza zwierzęta, pasze oraz ścisłe wytyczne co do hodowli. W niektórych przypadkach kontroluje również ściśle proces tuczu, z zapewnieniem opieki weterynaryjnej i leków włącznie. Tym samym zadanie rolnika sprowadza się w zasadzie do udostępnienia budynków inwentarskich oraz opieki nad tucznikami. Tymczasem od końcowego wynagrodzenia odejmowane są składniki zależące w dużej mierze od organizatora tuczu.

Przykładowo hodowca dostaje w rozliczeniu mniej pieniędzy, jeśli tucznik nie osiągnie odpowiedniej wagi, podczas gdy rolnik nie ma wpływu na jakość i rodzaj dostarczanej genetyki warchlaków, zmuszony jest także do skarmiania wyłącznie paszami dostarczanymi przez organizatora tuczu, w wyznaczonych przez niego dawkach. Na końcową wagę może mieć również wpływ dobrostan zwierzęcia w momencie dostarczenia do tuczu, co także nie zależy od rolnika.

- Zaletą tuczu nakładczego jest względna stabilność współpracy z dużym kontrahentem. Stabilność ta nie może jednak uzasadniać pomniejszania wynagrodzenia w sytuacji, gdy dochodzi do niego pod wpływem czynników pozostających poza kontrolą samego hodowcy. Rolnik rozliczany jest za efekt, podczas gdy sama konstrukcja i warunki tuczu kontraktowego wskazują na możliwość jego działania w warunkach należytej staranności. Dzieje się tak dlatego, iż sam proces tuczu skonstruowany został w sposób, który ogranicza bezpośredni wpływ na efekty chowu po stronie rolnika. W konsekwencji zasady rozliczenia wydają się być tak skonstruowane, że niewspółmierne korzyści osiąga organizator, a nie hodowca – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Prezes UOKiK sprawdza, czy potwierdzą się zarzuty, że działania spółek Agrifirm i Agri Plus stanowią nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej. Kwestionowany jest więc nierównomierny rozkład ryzyk pomiędzy stronami umowy oraz obciążanie rolników konsekwencjami finansowymi niepowodzenia przedsięwzięcia w zakresie pozostającym poza ich wpływem.

- Wykorzystywanie przewagi kontraktowej stanowi poważne naruszenie obowiązującego prawa, to działanie na niekorzyść polskich rolników i producentów sektora rolno-spożywczego. Prawa, obowiązki i odpowiedzialność powinna w takim samym stopniu spoczywać na obu stronach umowy, zaś duże przedsiębiorstwa nie mogą wykorzystywać swojej pozycji do działania na szkodę mniejszych kontrahentów – dodaje prezes UOKiK.

Prezes Urzędu ma kompetencje do interwencji w przypadku tego typu praktyk w sektorze rolno–spożywczym. Grozi za to kara finansowa do 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Wysokie ceny - działania UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-17 14:40 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
UOKiK, podjął decyzję o powołaniu zespołu, który przyjrzy się wzrostom cen żywności i produktów higienicznych.
Pracownicy UOKiK oraz Inspekcji Handlowej będą monitorować ceny w internecie oraz w sklepach stacjonarnych.

UOKiK, podjął decyzję o powołaniu zespołu, który przyjrzy się wzrostom cen żywności i produktów higienicznych.
Pracownicy UOKiK oraz Inspekcji Handlowej będą monitorować ceny w internecie oraz w sklepach stacjonarnych.

Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego
– Epidemia koronawirusa to trudny czas dla nas wszystkich. Niestety, niepokój społeczny wywołany fałszywymi informacjami sprzyja też nieuczciwym działaniom przedsiębiorców. W efekcie wprowadzają oni w błąd, informując, że ich produkty chronią przed chorobą lub wielokrotnie zawyżają ceny. Docierają do nas sygnały o rażącym podwyższaniu cen niektórych produktów żywnościowych i artykułów higienicznych. Podjąłem decyzję o powołaniu specjalnego zespołu w urzędzie, który będzie monitorował ceny. Jeśli praktyki zostaną potwierdzone, podejmiemy dalsze działania ograniczające tego typu negatywne zachowania – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
W skład zespołu monitorującego ceny w sklepach internetowych wejdą pracownicy UOKIK, zaś pracownicy Inspekcji Handlowej skierowani zostali do monitorowania cen w sklepach, w tym sieciach handlowych.
Urząd nie wyklucza również interwencji z zakresu nieuczciwego wykorzystania przewagi kontraktowej w sektorze rolno-spożywczym w odniesieniu do małych i średnich firm, których umowy na dostawę produktów mogą nie być respektowane.
– Działamy efektywnie aby przeciwdziałać wprowadzaniu konsumentów w błąd i wykorzystaniu ich przez nieuczciwych przedsiębiorców. Dzięki współpracy z Allegro, które wykazało się odpowiedzialną postawą, wyeliminowano ponad 50 tysięcy ofert produktów mających rzekomo pomóc w walce z koronawirusem. Dostajemy również skargi na sprzedawanie podstawowych produktów na marżach naruszających zasady współżycia społecznego. Wiele osób próbuje wykorzystać obecną sytuację biznesowo - nie może być jednak mowy o zarabianiu na strachu obywateli – dodaje Tomasz Chróstny.
UOKiK nie wyklucza zmian prawnych w przygotowywanej specustawie dającej uprawnienia do egzekwowania i penalizowania sytuacji wykorzystywania strachu przed chorobą do zawyżania cen produktów. Zakładamy jednak możliwość pojawienia się dodatkowych mechanizmów sankcyjnych względem przedsiębiorców nadużywających swobody ustalania cen.
Konsumencie, pamiętaj, że zawsze masz prawo do darmowej pomocy prawnej oraz dostępu do bezpiecznych produktów. Jeśli zauważyłeś złamanie prawa, skorzystaj z darmowej porady prawnej. Zadzwoń pod numer infolinii konsumenckiej 801 440 220 lub 22 290 89 16. Możesz również wysłać e-mail na adres porady@dlakonsumentow.pl.
Dodatkowe informacje dla mediów:
Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 603 124 154, 695 902 088
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL
Pomoc dla konsumentów: Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Żywność. Każdego roku w Polsce marnujemy 9 mln ton jedzenia

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-22 11:19 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Żywność wyrzucana do kosza - to jedno z większych utrapień naszej cywilizacji
Żywność wyrzucana do kosza - to jedno z większych utrapień naszej cywilizacji (zdj. ilustracyjne).
(Corbis via Getty Images)
1,6 mld ton wyprodukowanej na świecie żywności nigdy nie dociera na stoły. To aż jedna trzecia tego, co produkujemy - podaje "Gazeta Wyborcza". W każdej sekundzie w koszu ląduje 51 ton jedzenia na całym globie.

Karolina Woźniak, aktywistka klimatyczna i PR-owiec Too Good To Go, w rozmowie z "GW" wskazuje, że Polska znajduje się na piątym miejscu w rankingu marnotrawców.

Federacja Polskich Banków Żywności wskazała w swoim raporcie, że rokrocznie marnujemy aż 9 mln ton żywności. Na jedną osobę przypada zatem 247 kg żywności wyrzuconej na śmietnik. Przy przeliczeniu tego na złotówki wychodzi, że przeciętny Kowalski rocznie pozbywa się w ten sposób nawet 3 tys. złotych.

 
Dziennik wymienia też powody marnowania przez nas żywności. Przykładowo: problematyczny okazuje się trudny zapis dat ważności. Ulegamy też często kuszącym promocjom oraz niskim cenom. Nie zawsze też przechowujemy żywność w sposób odpowiedni.

Jednak nie zawsze jest to wyłącznie nasza wina. Jak wskazuje Woźniak, problem ten dotyczy również: "producentów, dostawców, sklepów czy restauracji". Jedzenie bowiem może być kiepskiej jakości (czyli szybko się zepsuje) lub też odbiorcy produktów mają problem z oszacowaniem, ile ich potrzebują.

Co zatem wyrzucamy najczęściej? Pieczywo, owoce i wędliny. Badanie z 2018 roku autorstwa Kantar Millward Brown na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności wskazało, że do wyrzucania pieczywa przyznał się niemal co drugi z nas.

"GW" dalej wylicza, że na drugim miejscu znajdują się owoce (46 proc. ankietowanych je wyrzuca), a na trzecim wędliny (45 proc.). Następne na liście są: warzywa (37 proc.), jogurty (27 proc.), ziemniaki (17 proc.), mleko (12 proc.), mięso oraz ser (po 10 proc.).

Uwaga na tę niebezpieczną roślinę. Łatwo ją pomylić z inną

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-30 14:52 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Gdzie można spotkać barszcz Sosnowskiego? I jak rozpoznać tę groźną dla naszego życia roślinę? GIS wydał ostrzeżenie.
 

 

Uwaga na tę niebezpieczną roślinę. Łatwo ją pomylić z inną. Ostrzeżenie GIS
Barszcz Sosnowskiego nadal groźny. GIS ostrzega (Pixabay)

Barszcz Sosnowskiego stanowi zagrożenie dla zdrowia. Ostrzeżenie GIS

"Przebywanie w bliskości barszczu stanowi duże zagrożenie dla zdrowia człowieka" - ostrzega GIS.

Barszcz Sosnowskiego to inwazyjna, parząca roślina, która występuje na terenie całej Polski. Została sprowadzona do Polski z Kaukazu jako roślina pastewna. W pewnym momencie zauważono jednak, że zawiera substancje toksyczne. Wtedy zrezygnowano z uprawy barszczu Sosnowskiego. Obecnie w Polsce obowiązuje zakaz uprawy tej rośliny, jej sprzedaży i rozmnażania.

 
 

Gdzie występuje barszcz Sosnowskiego?

GIS przypomina, że barszcz Sosnowskiego można spotkać głównie na łąkach, polach uprawnych, wzdłuż jezior, przy drogach, w ogrodach.

GIS przypomina, że barszcz Sosnowskiego jest często mylony z koprem lub arcydzięglem. Jak go zatem rozpoznać? Ma wielkie liście, a na nich włoski, które produkują toksyczną substancję. Poza tym trzeba pamiętać, że jest to jedna z największych roślin zielonych, która osiąga nawet 4 metry wysokości. Średnica łodygi może mieć 10 centymetrów.

Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR zmieni swoje praktyki

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-16 09:31 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR wpływało na samodzielność swoich członków w przetargach oraz organizowało niedozwoloną wymianę informacji.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zobowiązał Stowarzyszenie do zmiany praktyk naruszających konkurencję.
Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR zmieni swoje praktyki

Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR to grupa zrzeszająca ponad 120 agencji marketingowych zajmujących się tworzeniem i dostarczaniem usług związanych z promocją lub reklamą. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął pod koniec 2019 roku wobec Stowarzyszenia postępowanie antymonopolowe. Dotyczyło ono praktyk naruszających konkurencję.

Antykonkurencyjne praktyki SAR-u

Agencje marketingowe ubiegając się o nowe zlecenia i uczestnicząc w konkursach często proszone są o przygotowanie wstępnej wizji projektu. Zakwestionowane działania SAR-u polegały na obligowaniu agencji brandingowych do rezygnacji z udziału w konkursach, w których za proces kreatywny, taki jak np. prezentacja projektu plakatu czy opakowania, nie należało się wynagrodzenie czyli tzw. rejection fee.

Praktyki SAR odbierały samodzielność podejmowania decyzji członkom Stowarzyszenia i ograniczały ich swobodę. Nie kwestionujemy prawa agencji brandingowych do żądania opłaty za udział w przetargu w zależności od np. nakładu pracy niezbędnego do przygotowania oferty, jednak każda firma powinna o tym indywidualnie decydować, a nie być obligowana przez związek branżowy. Tego typu koordynacja jest niedopuszczalna – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Oprócz tego, Stowarzyszenie zainicjowało wymianę informacji odnośnie do przetargów za pomocą specjalnie stworzonej platformy internetowej. Agencje marketingowe zamieszczały tam informacje, w jakim konkursie zamierzają wziąć udział, a w przypadku zgłoszenia się więcej niż jednej agencji do tego samego konkursu, SAR łączyło je do wspólnego „pokoju przetargowego”. Firmy mogły na bieżąco sprawdzać kto z konkurentów składa oferty. Ponadto dzięki platformie przetargowej monitorowano liczbę podmiotów rywalizujących o kontrakt (żeby nie więcej niż 5 agencji startowało w konkursie) oraz obserwowano czy członkowie stowarzyszenia nie biorą udziału w przetargach bez rejection fee. Praktyki tego rodzaju stanowiły formę porozumienia, które ze swej istoty może być szkodliwe dla konkurencji.

Organizacja przetargu gwarantuje działanie mechanizmu konkurencji w ubieganiu się o zlecenie. Każdy jego uczestnik powinien samodzielnie tworzyć swoją ofertę i strategię działania. Wymiana informacji pomiędzy konkurentami narusza konkurencję. Działania te wypaczają sens przetargu, którego celem jest uczciwa rywalizacja podmiotów rynkowych o usługę oraz dokonanie przez zamawiającego wyboru oferty najkorzystniejszej w oparciu o ustalone wcześniej kryteria – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Konsekwencje interwencji UOKiK

W związku z postępowaniem antymonopolowym, SAR wycofało się z kwestionowanych praktyk i zobowiązało się do usunięcia ich skutków. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Stowarzyszenie obowiązek wykonania kilku zobowiązań w określonych terminach i złożenia sprawozdania o stopniu ich realizacji.

W oficjalnych dokumentach Stowarzyszenia ma zostać podkreślone, ze zasady i sposób uczestnictwa w przetargach są indywidualną decyzją każdego uczestnika. Dotychczasowe dokumenty zawierające zakwestionowane rozwiązania mają zostać wycofane lub uchylone. Ponadto SAR zobowiązuje się nie udostępniać swoim członkom lub innym podmiotom narzędzi zwiększających transparentność informacji dotyczących postępowań przetargowych lub konkursowych, ponad tę wynikającą ze źródeł publicznie dostępnych. Realizacja zobowiązania oznacza, że od tej pory podmioty przynależące do SAR samodzielnie i autonomicznie mają prawo decydować o przystąpieniu do konkursów. Żaden członek SAR nie będzie mógł powoływać się na jakikolwiek dokument organizacji wskazujący na obowiązkowe stosowanie rejection fee.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów zakazane są porozumienia, których celem lub skutkiem jest wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie w inny sposób konkurencji. Za tego typu porozumienia uważa się również uchwały lub inne działania związku przedsiębiorców, ich organów statutowych czy samorządów zawodowych. Praktyka SAR mogła mieć wpływ na handel między krajami UE, dlatego Prezes UOKiK prowadził postępowanie w związku z naruszeniem przepisów polskich oraz unijnych.

Zawiadom UOKiK

Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Prezes Urzędu przypomina również, że kto poniósł szkodę wskutek naruszenia prawa konkurencji może złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko każdemu z podmiotów, który złamał prawo.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Podwyżki abonamentu. UPC ma zrekompensować je klientom

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-28 14:15 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Klienci UPC, którym operator w 2015 podniósł abonament mogą liczyć na rekompensaty. UOKiK nakazał przywrócenie poprzednich cen i brak podwyżek w przyszłości dla części klientów.

Podwyżki abonamentu. UPC ma zrekompensować je klientom

Klienci UPC, którym operator w 2015 podniósł abonament mogą liczyć na rekompensaty. UOKiK nakazał przywrócenie poprzednich cen i brak podwyżek w przyszłości dla części klientów.
 
Klienci UPC mogą liczyć na obniżkę rachunków
 

Klienci UPC mogą liczyć na obniżkę rachunków (Adobe Stock)

Klienci UPC, którzy zawarli umowy na czas nieoznaczony, otrzymali listy informujące o przyspieszeniu prędkości internetu i większej o 7 zł cenie tej usługi – nowe zasady miały wejść od 1 marca 2015 r. Rok później operator ponownie podwyższył abonament – od 3 do 8 zł w zależności od posiadanego pakietu. W listach spółka informowała także, że wprowadza do umów postanowienie, które umożliwia zmianę wysokości abonamentu.

Prezes UOKiK stwierdził, że zarówno podwyższenie abonamentu, jak i zmiana postanowienia, nie powinny zostać wprowadzone, ponieważ zawarte umowy nie przewidywały takiej możliwości.

UOKiK nałożył prawie 33 mln zł kary na UPC
Dlaczego? Ponieważ nie znalazły się w nich bowiem tzw. klauzule modyfikacyjne, które określają co i w jakich warunkach może ulec zmianie w trakcie trwania umowy.

– Nie kwestionujemy samego prawa przedsiębiorcy do zmiany umów zawartych na czas nieoznaczony - zawsze musi się to jednak odbywać w oparciu o jednoznaczną, precyzyjną oraz zrozumiałą dla konsumenta klauzulę modyfikacyjną - tłumaczy Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Teraz klienci mogą liczyć na rekompensaty. Jakie? Otóż aktualni abonenci, których suma nadpłaconych kwot wynikających z podwyższenia abonamentu nie przekracza 200 zł, będą mogli wybrać darmową usługę. Np. telefonii komórkowej, pakietu bezpieczeństwa, dostępu do określonych pakietów kanałów, jak HBO, Polsat Sport Premium, My Prime, Mega Sport czy Canal+ Prestige.

 
Decyzja UOKiK. UPC musi zmienić praktyki zawierania umów

Jak zapowiada UOKiK. Klientów czeka również obniżka abonamentu lub wyżej wymienione usługi. Upust wyniesie od 15 zł do 60 zł w zależności do wysokości nadpłaconych kwot wynikających z podwyższenia abonamentu. To jednak oferta dla osób, które nadal są abonentami UPC Polska, ale korzystają już z innych usług niż te, które objęły podwyżki.

Z co z byłymi abonentami? Ci otrzymają zwrot pieniędzy – będzie to 75 proc. zapłaconych podwyżek albo będą mogli ponownie skorzystać z oferty UPC z rabatem w wysokości od 20 zł do 30 zł nawet przez 18 miesięcy.

Oszustwa sprzedawców energii - decyzja Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-06 15:08 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK wydał decyzję dotyczącą firmy Proton Polska Energia (wcześniej Gasoenergia Polskie Zakłady Energetyczne).
Spółka wprowadzała konsumentów w błąd między innymi podszywając się pod dotychczasowego sprzedawcę energii elektrycznej i gazu.
Kara dla firmy Proton Polska Energia wyniosła prawie 380 tysięcy złotych.

Oszustwa sprzedawców energii - decyzja Prezesa UOKiK

Oszustwa sprzedawców energii - decyzja Prezesa UOKiK
  • Prezes UOKiK wydał decyzję dotyczącą firmy Proton Polska Energia (wcześniej Gasoenergia Polskie Zakłady Energetyczne).
  • Spółka wprowadzała konsumentów w błąd między innymi podszywając się pod dotychczasowego sprzedawcę energii elektrycznej i gazu.
  • Kara dla firmy Proton Polska Energia wyniosła prawie 380 tysięcy złotych.

Prezes UOKiK wydał decyzję w sprawie spółki Proton Polska Energia (wcześniej: Gasoenergia Polskie Zakłady Energetyczne). Jej przedstawiciele odwiedzali konsumentów w domach, oferując im zawarcie nowych umów na sprzedaż energii elektrycznej i gazu. Firma kontaktowała się z konsumentami również telefonicznie.

Prezes UOKiK wszczął postępowanie przeciw firmie Gasoenergia po otrzymaniu skarg konsumentów oraz zawiadomień od rzeczników konsumenta. Wynikało z nich, że jej przedstawiciele odwiedzali konsumentów w domu podając się za dotychczasowego sprzedawcę energii lub gazu. Proponowali zawarcie nowej, korzystniejszej umowy lub informowali o konieczności przedłużenia albo aktualizacji starej czy konieczności odczytu licznika. Dokumenty przekazywane konsumentom do podpisu miały być potwierdzeniem wykonanych czynności. Dopiero, kiedy klienci otrzymywali fakturę orientowali się, że zawarli umowę z nowym sprzedawcą. Co więcej, akwizytorzy informowali, że nowa umowa będzie korzystniejsza a opłaty niższe. Okazywało się to nieprawdą.

- Wprowadzanie konsumentów w błąd co do tożsamości przedsiębiorcy jest nie tylko niezgodne z prawem, ale i nieetyczne. Tym bardziej, że ofiarami takich praktyk najczęściej padają osoby starsze, które są bardzo ufne, a często również samotne. To już kolejna decyzja zakończona karą finansową w sprawie podszywania się pod dotychczasowego dostawcę usług – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Przedstawiciele Gasoenergia nie wydawali konsumentom kopii zawartych umów, co uniemożliwiało im zapoznanie się z ich treścią a także utrudniało dochodzenie ewentualnych roszczeń. Ponadto nie przekazywali informacji o przysługującym klientom prawie do odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa w ciągu 14 dni.

Akwizytorzy zatajali przed konsumentami również informację, że przy podpisywaniu umowy na sprzedaż energii podpisują też umowę na dostarczanie gazu i na odwrót. Dodatkowo podczas podpisywania umów wywierali na konsumentów nacisk i uniemożliwiali im zapoznanie się z ich treścią. Spółka kierowała również do konsumentów, od których akwizytorzy nie uzyskali wszystkich danych, pisma wywołujące wrażenie, że nieuniknioną konsekwencją nieuzupełnienia żądanych dokumentów lub nieprzekazania informacji, których akwizytorzy nie pozyskali podczas wizyt w domach, będzie poniesienie odpowiedzialności prawnej, w tym kar finansowych. Firma posługiwała się w korespondencji znakiem programu Rzetelna Firma, do czego nie była uprawniona, ponieważ w tym programie nie uczestniczyła.

Prezes UOKiK uznał, że spółka Proton (d. Gasonenergia) naruszyła zbiorowe interesy konsumentów, dlatego została na tę spółkę nałożona kara finansowa w wysokości prawie 380 tys. zł (379 242 zł).

Podpisujesz umowę z firmą energetyczną, uważaj! Obejrzyj krótki film i dowiedz się, jak ustrzec się pułapek. Bezpłatną pomoc znajdziesz u rzecznika konsumentów w twoim mieście lub powiecie lub dzwoniąc pod numer infolinii konsumenckiej 801 440 220.

Pomoc dla konsumentów:    Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Decyzja Prezesa UOKiK w sprawie zmowy na warszawskim rynku ciepła. Pierwsza kara dla menedżera

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-07 11:56 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Podział rynku, zmowa cenowa i przetargowa, a w efekcie wyższe ceny za ogrzewanie w Warszawie.
To praktyki, za które Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył blisko 120 mln zł kar na spółki z grupy Veolia Polska. Po raz pierwszy ukarany został również menedżer bezpośrednio odpowiedzialny za naruszenie przepisów.  
Pozostali uczestnicy niedozwolonego porozumienia – podmioty z grupy PGNiG - uniknęły kary poprzez program leniency, ponieważ poinformowały o zmowie i dostarczyły istotnych dowodów w sprawie.
 
Decyzja Prezesa UOKiK w sprawie zmowy na warszawskim rynku ciepła. Pierwsza kara dla menedżera

 

Warszawski system ciepłowniczy jest największym w Unii Europejskiej. Najbardziej znaczącymi podmiotami są na nim: PGNiG Termika – w zakresie wytwarzania oraz Veolia Energia Warszawa na rynku dystrybucji i sprzedaży ciepła odbiorcom końcowym, m.in. spółdzielniom mieszkaniowym, wspólnotom, firmom, szkołom i urzędom.

Na czym polegało porozumienie?

Z informacji zebranych przez UOKiK wynika, że przedsiębiorcy zawarli porozumienie ograniczające konkurencję, które trwało w latach 2014–2017. Geneza niedozwolonej współpracy sięga jednak lat 2012-2013. Wówczas Veolia zapowiedziała budowę elektrociepłowni w Warszawie, a PGNiG Termika zaczęła aktywnie działać na rynku sprzedaży ciepła i przejmować odbiorców Veolii.

Przedsiębiorcy ustalili, że nie będą wchodzić sobie w drogę i zdecydowali o podziale rynku. PGNiG Termika skupiła się na wytwarzaniu ciepła, a Veolia Energia Warszawa na jego sprzedaży. Spółki ustalały wspólnie swoją strategię przetargową i cenową – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

W myśl ustaleń Veolia zrezygnowała z budowy elektrowni w Warszawie. W zamian PGNiG Termika zobowiązała się do zaprzestania sprzedaży ciepła do odbiorców końcowych. Spółki ustaliły również, że PGNiG Termika nie będzie brała udziału w przetargach na dostawy ciepła. Ponadto przedsiębiorcy wspólnie ustalali strukturę taryf dla odbiorców końcowych. Brak konkurencji był korzystny obu spółek, ponieważ nie musiały obawiać się utraty silnej pozycji na rynkach, na których dominowały.

W efekcie porozumienia odbiorcy końcowi musieli płacić więcej za energię cieplną niż w warunkach konkurencji. Były to nie tylko firmy czy instytucje, ale również wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe. To oznacza, że na skutek zmowy warszawiacy przepłacali za ogrzewanie swoich mieszkań – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Choć bezpośrednie ustalenia dokonywane były przez PGNiG Termika oraz Veolia Energia Warszawa, to w zmowie brały udział spółki-matki obu przedsiębiorców – PGNiG oraz Veolia Energia Polska. To one zainicjowały porozumienie, wiedziały również o późniejszych niedozwolonych ustaleniach oraz je akceptowały.

Kary dla menedżerów – pierwsza taka decyzja

Po raz pierwszy w historii UOKiK kary finansowe zostały nałożone również na osobę zarządzającą przedsiębiorstwem, odpowiedzialną za niedozwolone porozumienie. Taka możliwość istnieje w polskim prawie od 2015 roku. Prezes Urzędu uznał, że ówcześni prezesi zarządów Veolia Energia Warszawa i PGNiG Termika umyślnie doprowadzili do ograniczenia konkurencji na rynku – m.in. obaj aktywnie uczestniczyli w ustaleniach zakresu i realizacji niedozwolonych działań.

Współpraca z UOKiK warta pół miliarda

Rozpoczęcie tego postępowania zainicjowała spółka PGNiG Termika, która zdecydowała się skorzystać z programu łagodzenia kar leniency i zgłosiła się do UOKiK z informacją o zmowie, przedstawiając okoliczności zawartego porozumienia. Biorąc pod uwagę wysoką wartość dostarczonego materiału dowodowego i późniejszą pełną współpracę z Urzędem, zdecydowałem odstąpić od nałożenia kary pieniężnej na spółki i menedżera z grupy PGNiG, zgodnie z ideą programu leniency. W ten sposób sygnaliści uniknęli blisko pół miliarda złotych kar – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

PGNiG Termika przedstawiła istotne dowody na funkcjonowanie porozumienia, m.in. korespondencję mailową. Informacje pozwoliły na przeprowadzenie przeszukania w siedzibie Veolia Energia Warszawa, podczas którego pozyskano dalsze dowody. W trakcie postępowania PGNiG Termika dostarczała kolejnych ważnych informacji, zarówno na wezwanie, jak i z własnej inicjatywy. Wniosek złożony przez PGNiG Termika objął również PGNiG oraz prezesa zarządu w latach 2014-2016. Bez złożenia wniosku i współpracy z UOKiK podmioty musiałyby liczyć się z karami w łącznej wysokości ponad 486 mln zł.        

W przypadku drugiej strony porozumienia Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na przedsiębiorców kary pieniężne, które wyniosły blisko 120 mln zł.  W szczególności, zgodnie z sentencją decyzji nałożył na:

  • „Veolia Energia Warszawa S.A. z siedzibą w Warszawie karę pieniężną w wysokości 92 208 077,56 zł (…)
  • Veolia Energia Polska S.A. z siedzibą w Warszawie karę pieniężną w wysokości 27 546 221,35 zł (…)”,

Ponadto ukarany został członek zarządu, zgodnie z sentencją decyzji Prezes UOKiK nałożył na:

  • (…) „p. Jacky’ego Lacombe’a karę pieniężną w wysokości 200 000,00 zł  (…)”

Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.

Chcesz uniknąć kary lub wiesz o zmowie? Skontaktuj się z UOKiK

Przedsiębiorców i menedżerów zainteresowanych programem łagodzenia kar zapraszamy do kontaktu z Urzędem. Pod specjalnym numerem telefonu: 22 55 60 555 prawnicy UOKiK odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące wniosków leniency, również anonimowe.

Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany europejski system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Prezes Urzędu przypomina również, że kto poniósł szkodę wskutek naruszenia prawa konkurencji może złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko każdemu z podmiotów, który złamał prawo. Składając pozew należy wskazać dochodzoną kwotę odszkodowania. Ustalając wysokość należy rozważyć scenariusz alternatywny, czyli jak wyglądałaby sytuacja na rynku w przypadku braku naruszenia. Co do zasady szkodą będzie nadwyżka w zapłaconej cenie, która powstała w wyniku stosowania antykonkurencyjnych praktyk.

Pomocne w ustaleniu wysokości szkody mogą być Komunikat oraz Praktyczny Przewodnik dotyczący ustalania wysokości szkody w dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych z tytułu naruszenia art. 101 lub 102 TFUE wydane przez Komisję Europejską.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Wchodzą w życie przepisy o kontroli inwestycji

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-30 14:47 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
24 lipca wejdą w życie nowe przepisy dotyczące kontroli inwestycji. Prezes UOKiK będzie mógł chronić polskie przedsiębiorstwa o strategicznym znaczeniu dla porządku, bezpieczeństwa lub zdrowia publicznego.


Nowe prawo dotyczące kontroli inwestycji to część rządowej Tarczy Antykryzysowej 4.0. Przyjęcie tych przepisów wynika z sytuacji związanej z pandemią COVID-19 i ryzykiem przejęcia polskich spółek ważnych dla porządku, bezpieczeństwa lub zdrowia publicznego. To rozwiązanie wzorowane na przepisach przyjętych niedawno w Niemczech oraz istniejących w innych krajach (np. Francji czy Włoszech).

- Celem przepisów jest ochrona kluczowych polskich przedsiębiorstw – nie zamierzamy blokować inwestycji zagranicznych, tak ważnych dla rozwoju gospodarczego kraju. Większość decyzji będzie wydawanych w czasie krótszym niż 30 dni, z zapewnieniem pełnej niezależności organu. Opublikowane wyjaśnienia ułatwią przedsiębiorcom złożenie wniosku o zgodę na transakcję – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Kto ma obowiązek zgłoszenia transakcji, w jakich przypadkach i w jakim terminie? Jakie dokumenty należy złożyć, w jaki sposób będzie przebiegało postępowanie? Jakie sankcje grożą, za co i kto je nakłada? To tylko niektóre pytania, na które odpowiedzi można znaleźć w wyjaśnieniach opublikowanych przez Urząd. W znaczny sposób ułatwią one przedsiębiorcom złożenie wniosku o zgodę na transakcje i tym samym współpracę z urzędem.


 

Kto będzie podlegał ochronie

Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie inwestycji Prezes UOKiK będzie miał możliwość ochrony podmiotów mających siedzibę w Polsce, kluczowych dla zachowania bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego m.in.:

prowadzących działalność gospodarczą związaną z: energią elektryczną, gazem, paliwami, telekomunikacją, przetwórstwem żywności, produkcją leków, chemikaliów i nawozów, materiałami wybuchowymi, bronią i amunicją oraz wyrobami technologii o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym;
tworzących oprogramowanie wykorzystywane w usługach podstawowych dla społeczeństwa, takich jak: energia, paliwa, zaopatrzenie w wodę, zaopatrzenie w gotówkę, płatności kartą, szpitale, sprzedaż leków na receptę, transport oraz zaopatrzenie w żywność, a także
spółek publicznych bez względu na rodzaj i branżę prowadzonej działalności;
Warunkiem ochrony jest również odpowiednio wysoki przychód firmy – musi on przekroczyć w Polsce równowartość 10 mln euro w jednym z dwóch lat obrotowych poprzedzających chęć przejęcia.
Kto musi zgłosić się do UOKiK

Obowiązek zgłoszenia do UOKiK dotyczył będzie transakcji skutkujących nabyciem, osiągnięciem znaczącego uczestnictwa lub nabyciem dominacji dokonywanych przez podmioty z siedzibą lub obywatelstwem (dla osób fizycznych) poza krajem członkowskim Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Dwie fazy postępowania

Postępowanie ma być podzielone na dwie fazy, podobnie jak w przypadku spraw dotyczących kontroli koncentracji. Pierwszym etapem będzie wstępne postępowanie sprawdzające, które ma służyć rozdzieleniu spraw na proste i niewymagające dalszych czynności kontrolnych od bardziej skomplikowanych. Ta faza ma trwać maksymalnie do 30 dni. Zgodnie z przewidywaniami większość rozpatrywanych transakcji będzie kończyła się na tym etapie. W takich przypadkach Prezes UOKiK będzie wydawał decyzję o braku sprzeciwu. Urząd będzie dążył do jak najszybszego kończenia spraw, które nie budzą wątpliwości. W celu sprawniejszego rozpatrywania takich przypadków - jeżeli dana transakcja będzie również podlegała zgłoszeniu Prezesowi UOKiK na podstawie przepisów o kontroli koncentracji, wówczas obie sprawy prowadził będzie ten sam pracownik.


 

Do właściwego postępowania kontrolnego (faza druga) będą kierowane wyłącznie nieliczne, szczególne sprawy, które mogą powodować poważne zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego lub zdrowia publicznego. Wyjaśnienia precyzują, że dotyczyć to będzie sytuacji, gdzie dla przedsiębiorstwa istotnego z punktu widzenia interesu publicznego istnieje np. ryzyko wyprowadzenia produkcji za granicę, zamknięcia zakładu, wyprowadzenia technologii lub zagrożenia w inny sposób działalności prowadzonej przez ten podmiot. Ten etap postępowania ma trwać maksymalnie 120 dni.

Sankcje

Osiągnięcie lub nabycie znaczącego uczestnictwa czy dominacji w przedsiębiorcy podlegającym ochronie bez złożenia zawiadomienia lub pomimo sprzeciwu Prezesa UOKiK będzie nieważne z mocy prawa. Będzie groziła za to również kara grzywny w wysokości do 50 mln zł oraz kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat. Sankcje będą także mogły zostać orzeczone łącznie.

Opublikowane wyjaśnienia precyzują, że karę grzywny, pozbawienia wolności albo obie te kary może nałożyć wyłącznie sąd powszechny. Prezes UOKiK jako organ kontroli może natomiast wnioskować o nałożenie tych kar.

- Mamy do czynienia z nowymi przepisami, więc praktyka orzecznicza będzie się kształtowała wraz z rozpatrywanymi sprawami. W przypadku pojawienia się kolejnych, istotnych zagadnień opublikujemy pytania i odpowiedzi, które będą pomocne dla przedsiębiorców – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Dokument Wyjaśnienia proceduralne w sprawie składania Prezesowi UOKiK zawiadomień oraz prowadzenia postępowań objętych zakresem ustawy o kontroli inwestycji można znaleźć i pobrać na stronie UOKiK.

Zmowa przetargowa - decyzja Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-01 10:40 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję w sprawie zmowy przetargowej.
Przedsiębiorcy zajmujący się dowozem uczniów w niedozwolony sposób wpływali na wyniki zamówień publicznych - jeśli ich propozycje były najkorzystniejsze, wówczas zwycięzca rezygnował z zamówienia, tak aby została wybrana druga, droższa oferta podmiotu biorącego udział w zmowie.
Zmowa przetargowa - decyzja Prezesa UOKiK

 

Decyzja Prezesa UOKiK dotyczy przedsiębiorców z Małopolski. Są to: Firma Transportowo Turystyczna „Jakubas” Krystyna Jakubas, Firma Transportowo Usługowa Magdalena Jakubas i Euro Bus Marek Jakubas.

Z informacji zgromadzonych przez urząd wynika, że wspólnie usiłowali wpłynąć na wynik 10 zamówień publicznych, z czego w sześciu przypadkach osiągnęli swój cel. Zamawiającymi były małopolskie gminy: Łapanów, Nowy Wiśnicz, Łapsze Niżne i Wojnicz, a także placówki edukacyjne: Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Zespół Szkół im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Woli Dębińskiej i Gimnazjum Gminne nr 2 im. Komisji Edukacji Narodowej w Zaborzu.

Przedsiębiorcy stosowali mechanizm rozstawiania i wycofywania ofert. Jeżeli ich propozycje były najkorzystniejsze, wówczas zwycięzca przetargu rezygnował z podpisania umowy. Nie dostarczał brakujących dokumentów, np. licencji przewoźnika czy zaświadczenia z CEIDG. Celem takiego działania był wybór drugiej, droższej propozycji innego uczestnika zmowy.

Mechanizm rozstawiania i wycofywania ofert to najczęstsza forma zmowy przetargowej. Apeluję do organizatorów przetargów o zwracanie uwagi na tego typu sytuacje. Przypominam również przedsiębiorcom, że jest to działanie niezgodne z prawem i zagrożone sankcją finansową ze strony Prezesa Urzędu w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu, zaś poszkodowani mogą domagać się od nich odszkodowania przed sądem – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Prezes UOKiK nałożył na uczestników porozumienia kary w łącznej wysokości prawie 200 tys. zł. Decyzja nie jest prawomocna. Przysługuje od niej odwołanie do sądu.

Jeżeli wiesz o niedozwolonym porozumieniu w swojej byłej lub obecnej firmie, zawiadom UOKiK. Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany przez nas system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Podwyżki abonamentu. UPC ma zrekompensować je klientom

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-30 10:08 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Klienci UPC, którym operator w 2015 podniósł abonament mogą liczyć na rekompensaty. UOKiK nakazał przywrócenie poprzednich cen i brak podwyżek w przyszłości dla części klientów.
 
Klienci UPC mogą liczyć na obniżkę rachunków
 

Klienci UPC mogą liczyć na obniżkę rachunków (Adobe Stock)

 

Klienci UPC, którzy zawarli umowy na czas nieoznaczony, otrzymali listy informujące o przyspieszeniu prędkości internetu i większej o 7 zł cenie tej usługi – nowe zasady miały wejść od 1 marca 2015 r. Rok później operator ponownie podwyższył abonament – od 3 do 8 zł w zależności od posiadanego pakietu. W listach spółka informowała także, że wprowadza do umów postanowienie, które umożliwia zmianę wysokości abonamentu.

Prezes UOKiK stwierdził, że zarówno podwyższenie abonamentu, jak i zmiana postanowienia, nie powinny zostać wprowadzone, ponieważ zawarte umowy nie przewidywały takiej możliwości.

UOKiK nałożył prawie 33 mln zł kary na UPC
 

Dlaczego? Ponieważ nie znalazły się w nich bowiem tzw. klauzule modyfikacyjne, które określają co i w jakich warunkach może ulec zmianie w trakcie trwania umowy.

– Nie kwestionujemy samego prawa przedsiębiorcy do zmiany umów zawartych na czas nieoznaczony - zawsze musi się to jednak odbywać w oparciu o jednoznaczną, precyzyjną oraz zrozumiałą dla konsumenta klauzulę modyfikacyjną - tłumaczy Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Teraz klienci mogą liczyć na rekompensaty. Jakie? Otóż aktualni abonenci, których suma nadpłaconych kwot wynikających z podwyższenia abonamentu nie przekracza 200 zł, będą mogli wybrać darmową usługę. Np. telefonii komórkowej, pakietu bezpieczeństwa, dostępu do określonych pakietów kanałów, jak HBO, Polsat Sport Premium, My Prime, Mega Sport czy Canal+ Prestige.

 

Klientom, których suma nadpłaconych kwot wynikających z podwyższenia abonamentu przekracza 200 zł, UPC przyzna dwie darmowe usługi do wyboru. Dodatkowo, abonenci będą mogli skorzystać z usług telekomunikacyjnych według ceny abonamentu i parametrów przed ich zmianą.

Decyzja UOKiK. UPC musi zmienić praktyki zawierania umów

Jak zapowiada UOKiK. Klientów czeka również obniżka abonamentu lub wyżej wymienione usługi. Upust wyniesie od 15 zł do 60 zł w zależności do wysokości nadpłaconych kwot wynikających z podwyższenia abonamentu. To jednak oferta dla osób, które nadal są abonentami UPC Polska, ale korzystają już z innych usług niż te, które objęły podwyżki.

Z co z byłymi abonentami? Ci otrzymają zwrot pieniędzy – będzie to 75 proc. zapłaconych podwyżek albo będą mogli ponownie skorzystać z oferty UPC z rabatem w wysokości od 20 zł do 30 zł nawet przez 18 miesięcy.

Ftalany w plastikowych opakowaniach

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-08 07:56 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Wykryto powiązanie tych chemikaliów z ADHD u nastolatków.
 
Chemikalia powszechnie stosowane w produkcji różnych plastikowych opakowań mogą powodować ADHD u nastolatków. Do takich wniosków doszli naukowcy z czołowej uczelni medycznej na świecie - Harvard Medical School w USA. Chodzi o ftalany, estry kwasu ftalowego, stosowane przy produkcji opakowań na kosmetyki, perfumy, żywność, leki. Poprawiają one elastyczność i trwałość opakowań, ale u ludzi doprowadzają do zaburzeń układu hormonalnego. Eksperci zmierzyli poziom chemikaliów z próbek moczu, zestawiając je z zachowaniami 205 nastolatków. Badania wykazały, że kontakt z tymi chemikaliami w okresie dojrzewania wzmaga zachowania podobne do ADHD. 40 proc. badanych miało znaczące problemy behawioralne, a 19 proc. duże zaburzenia koncentracji. Wyniki były negatywne w większości u młodych mężczyzn. Ftalany źle wpływały na ich hormony. Naukowcy już wcześniej alarmowali, że chemikalia te mogą znacząco pogarszać jakość nasienia u mężczyzn. Mówi się też o większym ryzyku astmy u dzieci i ich niższym IQ, w przypadku matek, które w ciąży wdychały ftalany

Kontrole warzyw i owoców w sieciach handlowych

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-11 14:47 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
1256 partii warzyw i owoców w 98 supermarketach wzięła pod lupę w lutym Inspekcja Handlowa w ramach dodatkowych czynności kontrolnych zleconych przez Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
Kontrolerzy Inspekcji Handlowej zakwestionowali 10 proc. produktów ze względu na brak informacji o kraju pochodzenia lub nieprawidłowe wskazanie Polski jako kraju pochodzenia.
Największy odsetek takich nieprawidłowości był w sieciach: Delikatesy Centrum (36,1 proc.), Intermarche (15,6 proc.) oraz Stokrotka (13,9 proc.).

Kontrole warzyw i owoców w sieciach handlowych

Kontrole warzyw i owoców w sieciach handlowych
  • 1256 partii warzyw i owoców w 98 supermarketach wzięła pod lupę w lutym Inspekcja Handlowa w ramach dodatkowych czynności kontrolnych zleconych przez Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
  • Kontrolerzy Inspekcji Handlowej zakwestionowali 10 proc. produktów ze względu na brak informacji o kraju pochodzenia lub nieprawidłowe wskazanie Polski jako kraju pochodzenia.
  • Największy odsetek takich nieprawidłowości był w sieciach: Delikatesy Centrum (36,1 proc.), Intermarche (15,6 proc.) oraz Stokrotka (13,9 proc.).


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zlecił 12 lutego br. dodatkowe kontrole prawidłowości oznakowania warzyw i owoców w sklepach należących do dużych sieci handlowych. Inspekcja Handlowa sprawdza w całej Polsce, czy sieci handlowe prawidłowo podają informację o kraju pochodzenia m.in. pomidorów, ogórków, cebuli, papryki czy jabłek.

Wprowadzanie konsumentów w błąd jest absolutnie niedopuszczalne. Jako Prezes UOKiK nie będę tego tolerował. Polskie rodziny przed zakupem powinny dysponować pełną i rzetelną informacją o produktach, które zamierzają kupić. Jeśli zależy im na tym, aby na ich stoły trafiały polskie warzywa i owoce, to nie powinni mieć wątpliwości, że takie właśnie kupują – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

- W kolejnych miesiącach będziemy regularnie publikować informacje, w których sieciach wystąpiły największe nieprawidłowości w zakresie oznakowania kraju pochodzenia. Od dużych, profesjonalnych przedsiębiorców oczekujemy szczególnej staranności i dbałości o konsumentów, w tym prawidłowej informacji o oferowanych produktach – dodaje Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Nieprawidłowości wystąpiły w 37 placówkach (37,8 proc.). Najwięcej ich było w sklepach sieci: Delikatesy Centrum (36,1 proc. zakwestionowanych partii ze względu na błędną informację o kraju pochodzenia lub jej brak), Intermarche (15,6 proc.), Stokrotka (13,9 proc.), Kaufland (10,7 proc.), Lidl (8,9 proc.) Carrefour (8,7 proc.), Dino (8,3 proc.) i Biedronka (8 proc.). Podczas tejże kontroli inspektorzy nie mieli zastrzeżeń względem Aldi, Auchan oraz E.Leclerc.

Od 12 do 27 lutego br. Inspekcja Handlowa skontrolowała 98 sklepów należących do 16 sieci handlowych. Inspektorzy sprawdzili oznakowanie 1256 partii warzyw i owoców. Do kontroli typowali przede wszystkim takie, w stosunku do których jest największe ryzyko podania błędnego kraju pochodzenia czyli pomidory, ogórki, kapusta, cebula, czosnek, marchew, jabłka. Zakwestionowali 161 partii produktów (12,8 proc.), w tym 125 partii (10 proc.) ze względu na brak kraju pochodzenia lub błędne wskazanie Polski jako kraju pochodzenia.

Przykładowo:

  • cebula czosnkowa w Intermarche była oznakowana jako polska, choć pochodziła z Włoch,
  • jabłka w Delikatesach Centrum według etykiety sprowadzono z Holandii, a naprawdę wyrosły w Polsce,
  • w Stokrotce przy marokańskich pomidorach daktylowych podano kilka krajów pochodzenia: Maroko, Hiszpania, Polska - bez wskazania właściwego,
  • w Biedronce nie było informacji o kraju pochodzenia selera ani odpowiedniej flagi przy ziemniakach.

Inspekcja Handlowa będzie kontynuowała kontrole oznakowania warzyw i owoców w kolejnych sklepach.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Naczynia żaroodporne - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-06 15:20 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Inspekcja Handlowa sprawdziła blisko 200 partii naczyń żaroodpornych z ceramiki i szkła.
Miała zastrzeżenia do prawie 42 proc. z nich.
Nieprawidłowości to m.in. zbyt mała odporność na wysokie temperatury i brak instrukcji bezpiecznego użytkowania.

Naczynia żaroodporne - kontrola Inspekcji Handlowej

Naczynia żaroodporne - kontrola Inspekcji Handlowej
  • Inspekcja Handlowa sprawdziła blisko 200 partii naczyń żaroodpornych z ceramiki i szkła.
  • Miała zastrzeżenia do prawie 42 proc. z nich.
  • Nieprawidłowości to m.in. zbyt mała odporność na wysokie temperatury i brak instrukcji bezpiecznego użytkowania.


Wypowiedź Agaty Klusek-Dąbrowskiej z UOKiK – wyniki kontroli

Planujesz zakup naczyń żaroodpornych? Uważaj, Inspekcja Handlowa sprawdziła 191 partii takich produktów i zakwestionowała 80 z nich (prawie 42 proc.). Kontrola odbyła się w II kwartale 2019 r. u 54 przedsiębiorców z 13 województw. Inspektorzy sprawdzali głównie sklepy i hurtownie, ale byli też u kilku producentów, importera i pierwszego dystrybutora.

Najwięcej uchybień dotyczyło oznakowania. Z tego powodu inspektorzy zakwestionowali 73 partie produktów. Nieprawidłowości to przede wszystkim brak informacji o temperaturze, w jakiej można używać naczynia, niekompletne instrukcje bezpiecznego użytkowania i konserwacji, a w przypadku blisko jednej trzeciej zakwestionowanych produktów - całkowity brak jakichkolwiek oznaczeń i instrukcji. Wszyscy przedsiębiorcy dobrowolnie poprawili oznakowanie, większość zrobiła to jeszcze podczas kontroli.

Próbki 19 partii naczyń żaroodpornych zostały zbadane w laboratorium. Okazało się, że aż 10 z nich, czyli ponad połowa, ma niewystarczającą odporność na wysokie temperatury. Podczas testów pękały w piecu nagrzanym do 180 st. C. Wszystkie zakwestionowane podczas badań laboratoryjnych partie zostały wycofane ze sprzedaży. Po kontroli UOKiK wszczął osiem postępowań administracyjnych. W dwóch pozostałych przypadkach trwają czynności wyjaśniające.

Kupujesz naczynia żaroodporne? Sprawdź, czy:


Wypowiedź Agaty Klusek-Dąbrowskiej z UOKiK - porady

  • na produkcie lub opakowaniu jest podana maksymalna temperatura, w której można go używać,
  • jest dołączona instrukcja w języku polskim – powinny się w niej znaleźć m.in. informacje o maksymalnej temperaturze, tworzywie, z jakiego naczynie zastało wykonane, sposobie poprawnego użytkowania, sposobie konserwacji,
  • naczynie nie ma ostrych krawędzi czy zadziorów, którymi można się skaleczyć,
  • uchwyty można będzie trzymać np. przez rękawicę kuchenną, powinny być też wykonane z tworzywa, które jest odporne na wysokie temperatury i nie uwalnia w takich warunkach toksyn,
  • naczynie nie ma zbędnych zakamarków, żłobień i ozdób, które utrudnią jego czyszczenie.

Jeśli masz wątpliwości lub zastrzeżenia do kupowanych naczyń, zawiadom Inspekcję Handlową.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Marnowanie żywności. Minął czas na podpisanie umów

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-09 12:15 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
z organizacjami charytatywnymi w ramach ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Inaczej będą ponosiły dodatkowe opłaty, co może odbić się na cenach dla klientów.

 

 
 
Ustawa o marnowaniu żywności. Sklepy muszą podpisać umowy z bankami żywności
(East News)
Ustawa o marnowaniu żywności. Sklepy muszą podpisać umowy z bankami żywności
 

Ustawę o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności w sierpniu 2019 r. podpisał prezydent. Ta obliguje sklepy wielkopowierzchniowe (powyżej 250 mkw.) do przekazywania niesprzedanej żywności organizacjom charytatywnym.

 

Chodzi wyłącznie o żywność wciąż dobrą do spożycia, czyli będącą w terminie ważności - przypomina PAP. Przez pierwsze 2 lata nowe prawo będzie jednak obejmować wyłącznie "największe z największych", czyli jednostki handlowe powyżej 400 mkw. powierzchni.

- Banki Żywności współpracują z sieciami handlowymi już od wielu lat, systematycznie zwiększając ilość odbieranej w ten sposób żywności. W ubiegłym roku, jeszcze bez ustawy, zebraliśmy ponad 13 tys. ton artykułów spożywczych z około 1300 sklepów - powiedział PAP Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Polacy wyrzucają 9 mln ton jedzenia rocznie

 
żywność - 10 gr za każdy wyrzucany kilogram jedzenia. Jeśli supermarket w ogóle nie podejmie takiego zobowiązania, czyli nie podpisze umowy z organizacją charytatywną do 18 lutego, będzie zmuszony zapłacić karę w wysokości 5 tysięcy złotych.

Według różnych źródeł - od 30 do nawet 50 proc. produkowanej żywności rocznie  Warto podkreślić, że ponad połowa z tych odpadów jest wyrzucana przez konsumentów, jednak u podstawy problemu leży przepełnianie rynku nadmiarem żywności. Sklepy zamawiają więcej, niż są w stanie sprzedać, a konsumenci kupują więcej, niż są w stanie zjeść.

Wejście w życie Ustawy stanowi wyzwanie logistyczne i finansowe dla wszystkich stron objętych nowym prawem. Niemal połowa organizacji pomocowych funkcjonujących w Polsce nie posiada jednak podstawowego wyposażenia w postaci chociażby lodówki. Dlatego też współpraca z dużymi organizacjami, które zajmują się koordynacją odbiorów ze wszystkich sklepów sieci, wydaje się być najwygodniejszą opcją dla handlu.

 

- Nasze wewnętrzne koszty to niemal 600 zł za obsługę jednego sklepu. W to wliczone są chociażby koszty transportu, magazynowania czy ewidencjonowania żywności. Ustawa przewiduje możliwość partycypacji sieci w kosztach obsługi ustawowego obowiązku i do takiej formy współpracy dążymy. Szukamy wsparcia w naszych partnerach, którzy rozumieją specyfikę i wagę problemu - podkreśla Borowski.

Po 1,5 roku przewidziana jest ewaluacja projektu, czyli ponowna rozmowa o kształcie ustawy na podstawie dotychczasowej praktyki. Wtedy też będzie można wprowadzić ewentualne poprawki.

Decyzja Prezesa UOKiK za zawyżone ceny sprzętu muzycznego Yamaha

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-05 12:07 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Spółka Yamaha Music Europe przez 13 lat ustalała z dystrybutorami minimalne ceny odsprzedaży sprzętu muzycznego w sklepach internetowych w Polsce.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na spółkę pół miliona złotych kary.
Sankcja byłaby dużo wyższa, jednak przedsiębiorca współpracował z Urzędem w ramach programu leniency i dobrowolnie poddał się karze finansowej.

Decyzja Prezesa UOKiK za zawyżone ceny sprzętu

Decyzja Prezesa UOKiK za zawyżone ceny sprzętu muzycznego Yamaha

Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Yamaha Music Europe jest producentem sprzętu muzycznego sprzedawanego pod markami Yamaha, Line 6 oraz Steinberg, który wprowadza do obrotu m.in. na terytorium Polski. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny stwierdził, że przedsiębiorca ten ustalał minimalne ceny, po których jego produkty miały być sprzedawane przez dystrybutorów w sklepach internetowych. Począwszy od 2004 r. spółka ustalała ceny  stosując określony wzór matematyczny, następnie wyznacznikiem cen minimalnych był dostępny w internecie cennik. Ponadto, przedstawiciele Yamaha Music Europe wyznaczali bezpośrednio sklepom internetowym minimalne ceny sprzedaży produktów.

Zgodnie z prawem przedsiębiorcy sprzedający produkty spółki Yamaha Music Europe powinni mieć dowolność w kształtowaniu cen, po których chcą oferować je konsumentom. Zmowa doprowadziła do sytuacji, w której konsumenci przez 13 lat przepłacali za sprzęt muzyczny w intrenecie. Yamaha nie tylko narzucała ceny, ale również monitorowała ich stosowanie, interweniując jeśli któryś z jej kontrahentów próbował sprzedawać sprzęt taniej – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Sklepy mogły być karane za próbę sprzedaży po niższych cenach m.in. poprzez utratę przyznanych wcześniej przywilejów, np. preferencyjnych warunków handlowych. Również sami sprzedawcy obserwowali wzajemnie swoje działania i informowali Yamaha Music Europe, jeżeli któryś z nich sprzedawał produkty taniej.

Złagodzenie kary

W trakcie postępowania spółka Yamaha Music Europe złożyła wniosek o odstąpienie od wymierzenia kary lub jej obniżenie w ramach programu leniency. Program ten daje możliwość łagodniejszego potraktowania przez Prezesa UOKiK, a w niektórych przypadkach nawet całkowitego uniknięcia sankcji pieniężnej. Zwolnienie z kary finansowej może uzyskać podmiot, który m.in. jako pierwszy z uczestników antykonkurencyjnego porozumienia złożył wniosek do UOKiK, nie nakłaniał do udziału w zmowie innych przedsiębiorców oraz przedstawił dowody niezbędne do wszczęcia postępowania lub wydania decyzji. Yamaha nie mogła liczyć na całkowite zwolnienie z kary, ponieważ zgromadzony materiał dowodowy wykazał, że nakłaniała swoich partnerów handlowych do udziału w zmowie. Spółka uzyskała natomiast obniżkę kary o 50 proc., ponieważ współpracowała z UOKiK i przedstawiła ważne dowody na istnienie zmowy, które pomogły w wydaniu decyzji.

Przedsiębiorca uzyskał również dodatkowe obniżenie kary o 10 proc., ponieważ dobrowolnie poddał się karze. Korzyścią tego rozwiązania dla przedsiębiorcy jest obniżenie sankcji, zaś dla Urzędu umożliwia szybsze zakończenie sprawy.

Ostateczna kara dla Yamaha Music Europe wyniosła ponad pół miliona złotych (511 806,92 zł). Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu. Jeżeli jednak przedsiębiorca złoży odwołanie, wówczas straci obniżkę, którą uzyskał dzięki dobrowolnemu poddaniu się karze. Decyzja została wydana na podstawie przepisów polskich i unijnych, ponieważ praktyka miała wpływ na handel między państwami członkowskimi UE.

Praktyki producentów instrumentów muzycznych, w tym Yamaha Music Europe, są również pod lupą urzędów antymonopolowych w innych krajach. W 2020 r. organy antymonopolowe z Austrii i Wielkiej Brytanii również wydały decyzje dotyczące ustalania w niedozwolony sposób cen odsprzedaży sprzętu muzycznego.

To nie pierwsza decyzja Prezesa UOKiK dotycząca rynku instrumentów muzycznych. W grudniu 2011 r. UOKiK uznał, że spółka Roland Polska ustalała z dystrybutorami minimalne ceny odsprzedaży swoich produktów w Internecie.  Na przedsiębiorcę została nałożona kara w wysokości ponad 216 tys. zł. Decyzję potwierdziły sądy kolejnych instancji.

Przedsiębiorców i menadżerów zainteresowanych programem łagodzenia kar zapraszamy do kontaktu z urzędem pod numerem telefonu 22 55 60 555, pod którym prawnicy UOKiK odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące wniosków leniency, również anonimowe.

Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Prezes Urzędu przypomina również, że kto poniósł szkodę wskutek naruszenia prawa konkurencji może złożyć do sądu cywilnego pozew przeciwko każdemu z podmiotów, który złamał prawo. Przykładowo, konsumenci, którzy kupili sprzęt muzyczny w internecie i ponieśli szkodę wskutek naruszenia przepisów przez Yamaha Music Europe, mogą domagać się zwrotu części pieniędzy na drodze sądowej.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Oszustwo na bon turystyczny

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-31 09:09 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Oszuści wyłudzają pieniądze na bon turystyczny.
 

 Bon turystyczny jest kierowany do rodzin, z drugiej strony to wsparcie dla branży turystycznej. Jednak wszystko odbywa się w formie cyfrowej. To wykorzystują oszuści, dzwonią do konsumentów i namawiają na wpłaty, by zarezerwować pobyt w ramach bonu. Sam telefon już powinien zapalać lampkę - oszuści, przestępcy ewoluują, by dostosować się do danej sytuacji i przejąć od nas pieniądze. Wykorzystują też czas pandemii, gdy jest więcej strachu.

Musimy być czujni, dziś to oszustwo na bon turystyczny, ale było już oszustwo na wnuczka i będą pojawiać się inne. Musimy być ostrożni i wypracować sobie wentyle bezpieczeństwa i nie dać się skusić, aby nie utracić oszczędności.

Kredytobiorcy odzyskają co najmniej 1,5 mld złotych - efekty działań UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-28 15:27 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
14 największych banków stosuje zwrot pobranych części opłat w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego z zastosowaniem metody liniowej, postulowanej przez Prezesa UOKiK.
Wejdź na finanse.uokik.gov.pl i sprawdź na kalkulatorze UOKiK orientacyjną kwotę zwrotu.

Kredytobiorcy odzyskają co najmniej 1,5 mld złotych - efekty działań UOKiK

 

Kredytobiorcy odzyskają co najmniej 1,5 mld złotych - efekty działań UOKiK

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już w 2016 r. wydał stanowisko, zgodnie z którym instytucja finansowa powinna rozliczyć się z klientem w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego. Co więcej, we wrześniu 2019 r., interpretację tę potwierdził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. – Odbyłem wiele spotkań z branżą finansową, podczas których mówiłem o tym, że przy obliczaniu zwrotu powinno się stosować metodę liniową, która jest zrozumiała dla konsumentów, przejrzysta i sprawiedliwa. Takie stanowisko przekazałem bankom i firmom pożyczkowym w toku prowadzonych działań. Branża przyjęła postulowaną przez Urząd liniową metodę rozliczeń. Konsumentów zachęcam do składania reklamacji, aby jak najszybciej odzyskać pieniądze – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK. Zgodnie z promowaną przez Urząd liniową metodą zwrotu środków, korzystną dla konsumentów, szacowana wartość zwrotu z sektora do konsumentów wyniesie co najmniej 1,5 mld złotych.

Klienci 14 banków mogą liczyć na proporcjonalny zwrot opłat za wcześniej spłacony kredyt konsumencki lub pożyczkę zgodnie z metodą liniową. Są to (w kolejności alfabetycznej): Alior Bank, BNP Paribas, Credit Agricole Bank Polska, Getin Noble Bank, Idea Bank, ING Bank Śląski, mBank, Millennium Bank, Nest Bank, PKO BP, Pekao SA, Santander Bank Polska, Santander Consumer Bank i Volkswagen Bank Polska.

Oczekujemy, że Plus Bank oraz Bank Handlowy także jak najszybciej dostosują swoją praktykę do zaleceń Urzędu.

Metoda liniowa polega na tym, że instytucja finansowa dzieli wszystkie koszty przez liczbę dni kalendarzowych, w których miała obowiązywać umowa. Wynik mnoży przez liczbę dni, o które skrócono okres kredytowania i tę kwotę powinna oddać konsumentowi.

Uwaga – możesz ubiegać się o zwrot spłaconego wcześniej kredytu konsumenckiego lub pożyczki, jeżeli zawarłeś umowę po wejściu w życie ustawy o kredycie konsumenckim, tj. po 18 grudnia 2011 roku. Terminy przedawnienia roszczeń wynoszą 10 lat dla spłat dokonanych przed 9 lipca 2018 r., 6 lat dla spłat dokonanych po tej dacie.

Przygotowaliśmy kalkulator kredytowy, który pomoże ci wyliczyć orientacyjną kwotę do zwrotu według metody liniowej. Ubiegając się o zwrot, możesz skorzystać z gotowego  formularza i wysłać go instytucji finansowej.

Ponadto zachęcamy do lektury stanowiska UOKiK z 2 marca 2020 r., które jest dostępne na stronie finanse.uokik.gov.pl.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Koronawirus a prawa pasażerów

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-05 15:24 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
W przypadku nadzwyczajnych okoliczności konsument ma prawo odstąpić od umowy zawartej z biurem podróży.
Również linie lotnicze powinny monitorować obecną sytuację, tak aby nie narażać zdrowia pasażerów.
W przypadku wątpliwości dotyczących swoich umów konsumenci mogą skorzystać z pomocy miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów.

Koronawirus a prawa pasażerów

Koronawirus a prawa pasażerów
  •  w przypadku nadzwyczajnych okoliczności konsument ma prawo odstąpić od umowy zawartej z biurem podróży.
  • Również linie lotnicze powinny monitorować obecną sytuację, tak aby nie narażać zdrowia pasażerów.
  • W przypadku wątpliwości dotyczących swoich umów konsumenci mogą skorzystać z pomocy miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów.


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

W związku z wykryciem przypadków zarażenia koronawirusem w Europie wielu konsumentów zastanawia się, czy może zrezygnować z wykupionej w biurze podróży wycieczki lub zwrócić bilet lotniczy. Poniżej prezentujemy szczegółowe informacje o prawach konsumentów i obowiązkach przedsiębiorców w takich przypadkach.

Koronawirus a rezygnacja z wycieczki

Zgodnie z ustawą o imprezach turystycznych podróżny może bezpłatnie odstąpić od umowy o udział w  wycieczce lub wczasach w przypadku wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego. Konsument rezygnując z wycieczki może żądać wyłącznie zwrotu dokonanych wpłat i nie może ubiegać się o dodatkowe zadośćuczynienie czy odszkodowanie.

- W przypadku każdego wniosku o odstąpienie od umowy biuro podróży musi sprawdzić czy zaszły przesłanki do takiego odstąpienia. Innymi słowy czy w miejscu, do którego konsument planował lecieć, istnieje realne zagrożenie jego zdrowia. Jeżeli tak, biuro ma obowiązek uznać roszczenie podróżnego. W przypadku wątpliwości dotyczących indywidualnych umów z biurami podróży zachęcam do korzystania z darmowej pomocy prawnej świadczonej przez miejskich i powiatowych rzeczników konsumenta – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

W przypadku szacowania ryzyka kraju destynacji pomocne są informacje dostarczane przez Głównego Inspektora Sanitarnego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Światową Organizację Zdrowia (WHO) – komunikaty te mogą dla konsumenta stanowić uzasadnienie wystąpienia owych nagłych i nieprzewidzianych okoliczności, w tym związanych z zagrożeniem zdrowotnym w kraju podróży.

Bilety lotnicze

Przy zakupie biletów lotniczych nie ma szczególnych przepisów w zakresie możliwości odstąpienia w przypadku „nadzwyczajnych okoliczności”. Do czasu wykonania usługi można – co do zasady – dokonać zmiany terminu lotu lub nawet zwrócić bilet lotniczy.  Przewoźnik może jednak zastrzec, że pasażer ponosi konsekwencje finansowe takich zmian.  Kwestie te – ponieważ nie reguluje ich prawo lotnicze – określają regulaminy przewoźników oraz stosowane przez nich taryfy.

Kwestia zwrotu biletów lotniczych nie jest tak szczegółowo uregulowana jak odstąpienia od wycieczki z biurem podróży. Nie ulega jednak wątpliwości, że linie lotnicze także powinny zachować się odpowiedzialnie i monitorować bieżącą sytuację aby uniknąć zagrożenia dla zdrowia pasażerów – dodaje prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

W przypadku wątpliwości natury prawnej zachęcamy do korzystania z darmowych porad konsumenckich świadczonych przez miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:


Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Skąd pochodzą supermarketowe owoce i warzywa?

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-01 11:41 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Co dziesiąta partia warzyw i owoców w sklepach sprawdzonych przez Inspekcję Handlową miała błędną informację o kraju pochodzenia lub nie miała jej wcale.
Największy odsetek takich nieprawidłowości wystąpił w supermarketach Delikatesy Centrum, E.Leclerc, Intermarche, Lewiatan i Lidl oraz w sklepach niesieciowych.
Od jutra kontrole żywności w sklepach przejmuje Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Skąd pochodzą supermarketowe ogórki i truskawki?

 

W pierwszym półroczu 2020 r. Inspekcja Handlowa na zlecenie Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego skontrolowała oznakowanie 3527 partii warzyw i owoców w 395 sklepach, głównie należących do dużych sieci handlowych. W związku ze skargami konsumentów i rolników sprawdzała, czy sprzedawcy prawidłowo podają informację o kraju pochodzenia. Pod lupę trafiły przede wszystkim produkty, w stosunku do których jest największe ryzyko wprowadzenia w błąd, czyli np. ziemniaki, pomidory, ogórki, marchew, czosnek, truskawki czy jabłka.

Konsumenci mają przed zakupem prawo do pełnej, jasnej i rzetelnej informacji o ofercie, w tym także o kraju pochodzenia owoców czy warzyw. Od dużych, profesjonalnych przedsiębiorców, jakimi są sieci handlowe, oczekuję szczególnej staranności i dbałości o klientów, w tym prawidłowej informacji o oferowanych produktach. Wprowadzanie konsumentów w błąd jest absolutnie niedopuszczalne – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Ogółem w pierwszym półroczu 2020 r. inspektorzy zakwestionowali 358 partii (10,2 proc.) ze względu na błędne wskazanie kraju pochodzenia lub niepodanie go wcale. Kontrole były prowadzone w trzech etapach. W ostatnim z nich, który odbywał się od 15 kwietnia do 19 czerwca, skontrolowano 154 sklepy, w tym 119 należących do sieci handlowych badanych w poprzednich etapach: Aldi, Auchan, Biedronka, Carrefour, Delikatesy Centrum, Dino, E. Leclerc, Intermarche, Kaufland, Lidl, Mila, Netto, Polomarket, Stokrotka, Tesco. Nieprawidłowości stwierdzono w 33,8 proc. z nich, m.in. w sklepach Groszek, Lewiatan, Lidl, Delikatesy Centrum, Kaufland, Dino, Tesco, Intermarche, Polomarket, Netto, Biedronka oraz placówkach niesieciowych.

W kontrolach trwających od 15 kwietnia do 19 czerwca zbadano 956 partii świeżych owoców i warzyw, kwestionując 115 z nich (12 proc.) ze względu na błędną informację o kraju pochodzenia lub jej brak. Przykładowo na wywieszkach przy stoisku jako polskie były przedstawiane: sałata lodowa z Hiszpanii, pomidory cherry z Maroka czy cebula z Holandii. Zdarzało się też informowanie jednocześnie o kilku krajach pochodzenia, z których jednym miała być Polska, np. w przypadku groszku Konferencja z Holandii.

W całym półroczu najwięcej nieprawidłowości w oznakowaniu krajem pochodzenia było w supermarketach: Delikatesy Centrum (25,2 proc.), E.Leclerc (17,3 proc.), Intermarche (15,9 proc.), Lewiatan (14,6 proc.), Lidl (9,6 proc.), Dino (9,1 proc.) oraz Kaufland (8,3 proc.). Inspektorzy mieli też dużo zastrzeżeń do pojedynczych sprawdzonych sklepów sieci: ABC (100 proc. zakwestionowanych partii), Groszek (47,7 proc.) oraz Piotr i Paweł (25 proc.). Nieprawidłowości zidentyfikowano także w sklepach niesieciowych (36,2 proc. skontrolowanych tam partii). Szczegółowe wyniki sprawdź w informacji Inspekcji Handlowej. Poniżej tabela przedstawiająca porównanie wyników w największych sieciach handlowych podczas 3 etapów kontroli z ostatniego półrocza.

Wyniki kontroli będą analizowane pod kątem naruszania zbiorowych interesów konsumentów. Jeśli będą podstawy do postawienia zarzutów, będę wszczynał postępowania przeciwko tym przedsiębiorstwom, które wprowadzając konsumentów w błąd naruszają zbiorowe interesy konsumentów – zapowiada Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Pierwsze takie postępowanie wobec Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci sklepów Biedronka, jest już w toku. Za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów przedsiębiorcy grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu.

Od 1 lipca kontrole jakości żywności w sklepach, w tym oznakowania warzyw i owoców krajem pochodzenia przejmuje podległa Ministerstwu Rolnictwa Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Rady dla konsumentów

  • Przy każdej partii warzyw lub owocami musi się znaleźć wywieszka z krajem ich pochodzenia. Informacja powinna być podana w sposób czytelny i jednoznaczny oraz w widocznym miejscu. Nie może wprowadzać w błąd.
  • Dodatkowo ziemniaki, zarówno oferowane luzem, jak i pakowane, muszą być oznakowane flagą kraju, z którego pochodzą.
  • Jeśli masz wątpliwości, porównaj informacje z wywieszki z tymi na opakowaniu zbiorczym, np. pudełku.
  • Na opakowaniu warzyw lub owoców może się także znaleźć logo „Produkt Polski”. To oznakowanie jest dobrowolne, ale nie może wprowadzać w błąd.
  • Od 1 lipca nieprawidłowości dotyczące informacji o kraju pochodzenia artykułów rolno-spożywczych należy zgłaszać do odpowiedniego wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

UOKiK rusza z kampanią "Sprawdzaj, czytaj, pytaj!"

DATA PUBLIKACJI: 2020-07-31 14:32 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ogólnopolska kampania społeczna Prezesa UOKiK.
Urząd ostrzega przed oszustami i ryzykiem utraty pieniędzy.
Duży, szybki zysk bez ryzyka? Rzekome leki lub tajemnicze urządzenia medyczne? Konsumencie, uważaj! Możesz wpaść w pułapkę!
Nie daj się nabrać lub oszukać: „Sprawdzaj, czytaj, pytaj!”
UOKiK rusza z kampanią "Sprawdzaj, czytaj, pytaj!"

 

Kampania Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ma zwrócić uwagę społeczeństwa na nasilone zagrożenie nieuczciwymi praktykami rynkowymi i oszustwami w związku z obecną, wyjątkową sytuacją. Ze skarg konsumentów wynika, że do wielu osób kierowane są oferty alternatywnych inwestycji finansowych, które fałszywie obiecują szybki, pewny i wysoki zysk bez ryzyka. Konsumenci namawiani są także na produkty lub usługi, które fałszywie obiecują ochronę zdrowia lub leczenie.

― W związku z licznymi skargami i sygnałami konsumentów, które do nas wpływają, przygotowaliśmy kampanię informacyjną, w tym dwa komunikaty do telewizji i radia, które przyczynią się do zwiększenia świadomości i bezpieczeństwa konsumentów ― mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Alternatywne inwestycje finansowe

W trudnych czasach łatwiej wpaść w pułapkę i nabrać się na nieuczciwą inwestycję finansową. Oszuści doskonale wiedzą, jak wykorzystać społeczny niepokój i niepewność. Oferty alternatywnych inwestycji w niestandardowe walory, waluty, dobra lub surowce obiecują stały i bezpieczny zysk na wysoki procent, a potem okazują się finansowym fiaskiem.

Trzeba także uważać na projekty inwestycyjne z małą opłatą startową, w których warunkiem otrzymania udziałów jest promowanie przedsięwzięcia wśród znajomych. Te z kolei okazują się zwykle piramidami finansowymi.

Pamiętaj, „okazje” zbyt dobre, aby być prawdziwe to najczęściej oszustwo i zamiast zyskać możesz stracić  ― swoje wszystkie oszczędności. Internet, media społecznościowe  to tu najczęściej czyhają na ciebie te zagrożenia.

― Przestrzegam przed inwestowaniem pieniędzy w systemy promocyjne typu piramida. To może być przykładowo projekt inwestycyjny z małą opłatą startową, z której część ma być przekazywana na cele charytatywne, a warunkiem otrzymania udziałów jest promowanie przedsięwzięcia wśród znajomych. Z rezerwą podchodźmy też do tzw. łańcuszków ― dodaje Tomasz Chróstny.

Nieuczciwy produkt lub usługa  zdrowie

W trudnych czasach łatwiej także wpaść w pułapkę i nabrać się na ofertę produktu lub usługi, które fałszywie obiecują ochronę zdrowia lub leczenie, np. dzięki działaniu rzekomych leków czy urządzeń. Z ostrożnością podchodźmy do reklam i nie dajmy się nabrać, nawet jeśli naciągacze podszywają się pod lekarzy, ekspertów, renomowane instytuty badawcze czy osoby „uzdrowione”.

Na tego typu nieuczciwe praktyki i oszustwa narażeni są szczególnie starsi konsumenci  nasi rodzice, dziadkowie, sąsiedzi. To do nich sprzedawcy dzwonią lub  co gorsza  odwiedzają ich w domu, stosując różne sztuczki i manipulacje: złudzenie wyjątkowej okazji, fałszywy dług wdzięczności, zwodnicze wzbudzanie sympatii, rzekome rabaty i gratisy oraz konieczność podjęcia decyzji „tu i teraz”.

― Konsumenci często ponoszą poważne straty finansowe, kupując u nieuczciwych sprzedawców. Co ważne, problem dotyczy również seniorów, na ogół ufnych i mniej skłonnych do dochodzenia swoich praw ― dodaje Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

„Sprawdzaj, czytaj, pytaj!”

To hasło kampanii zainicjowanej przez Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego i zarazem apel do konsumentów. Nie chcesz dać się oszukać i stracić pieniędzy? Oto jak się możesz przed tym ochronić:

  • Dokładnie sprawdzaj oferty  zwłaszcza te pochodzące od nieznanych ci osób czy organizacji.
  • Nie wierz w szybki, pewny i wysoki zysk bez ryzyka!
  • Nie ulegaj presji dokonania natychmiastowych przelewów, szczególnie na nieznane ci konta.
  • Sprawdzaj reklamy, które pojawiają się, gdy korzystasz z mediów społecznościowych ― czasem są powiązane z odpłatnymi usługami i zapraszaniem twoich znajomych do projektów biznesowych, które w rzeczywistości są piramidami finansowymi.
  • Piramidy finansowe mają kamuflaż  neutralne albo pozytywnie wyglądające strony www, promujące np. przedsięwzięcia biznesowe, darmowe szkolenia online, inicjatywy społeczne.
  • Rzetelny sprzedawca podaje na stronie internetowej dane swojej firmy  jeśli ich tam nie ma, nie ufaj mu.
  • Bądź czujny na oferty sprzedawców, którzy chcą przyjść do twojego domu i przedstawić Ci jakiś produkt lub urządzenie.
  • Uważaj, jeśli ktoś dzwoni do ciebie z ofertą tajemniczego, leczniczego produktu lub urządzenia ― to pewnie dobrze przygotowany manipulator, który sprzeda ci coś bezwartościowego.
  • Czytaj dokumenty, które podpisujesz.
  • Daj sobie czas na decyzję  jeśli ktoś każe ci ją podjąć natychmiast, bo okazja się nie powtórzy, najprawdopodobniej chce cię oszukać.
  • Pytaj o zdanie lub opinię swoich znajomych lub najbliższych.
  • Jeśli podejrzewasz oszustwo, zgłoś sprawę policji.


Pobierz spot pierwszy



Pobierz spot drugi

Wspólne działanie  większa skuteczność

UOKiK przygotował dwa 30-sekundowe spoty przeznaczone do emisji w telewizji, radio, internecie oraz na nośnikach w przestrzeni publicznej. 15 lipca kampania rusza w Telewizji Polskiej i Polskim Radio. Działania informacyjne i edukacyjne przynoszą jednak najwięcej korzyści w przypadku współpracy wielu podmiotów jednocześnie.

― Zachęcam gorąco do włączenia się w naszą kampanię media, instytucje i organizacje pozarządowe. Każda forma wsparcia akcji umożliwi dotarcie do szerszego grona odbiorców i tym samym ochroni szersze grono konsumentów przed działaniami oszustów ― mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

PZU Życie SA zmienia definicję chemioterapii po interwencji Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-29 14:01 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
PZU Życie SA wprowadza nową definicję chemioterapii w ogólnych warunkach ubezpieczeń (OWU) – to skutek działań Prezesa UOKiK.
W efekcie ubezpieczyciel będzie wypłacał świadczenia także w sytuacji, gdy lek jest podawany doustnie, a nie jak wcześniej – tylko w zastrzykach.
Konsumencie, jeśli wyłącznie z tego powodu PZU Życie odmówiło ci wypłaty świadczenia, złóż wniosek jeszcze raz.
PZU Życie SA zmienia definicję chemioterapii po interwencji Prezesa UOKiK

 

Do UOKiK wpłynęła skarga konsumenta, któremu Powszechny Zakład Ubezpieczeń Życie SA odmówił zwrotu kosztów terapii przewlekłej białaczki limfocytowej, chociaż wykupił on polisę na wypadek specjalistycznego leczenia. Ubezpieczyciel tłumaczył, że według definicji zawartej w OWU chemioterapia obejmuje tylko leczenie za pomocą leków przeciwnowotworowych podawanych drogą pozajelitową, a pacjent przyjmował je doustnie. Sprawa wzbudziła wątpliwości Prezesa UOKiK, który wszczął postępowanie wyjaśniające i wystąpił do spółki o zmianę praktyk. W efekcie PZU Życie zmieni definicję chemioterapii w OWU będących przedmiotem postępowania na korzystniejszą dla konsumentów, a także umożliwi dochodzenie roszczeń osobom, wobec których po 1 stycznia 2017 r. wydał decyzję odmowną.

Definicje medyczne zawarte w ogólnych warunkach ubezpieczeń muszą być przejrzyste i jednoznaczne. Nie mogą zawężać pojęć chorób czy terapii. Trzeba pamiętać, że o sposobie leczenia za każdym razem decyduje lekarz. Jeśli uzna on, że w danym przypadku najlepsze rezultaty przyniosą leki podawane doustnie, to nie może to być powodem odmowy wypłaty świadczenia. Dzięki temu, że spółka PZU Życie zmieni definicję i uwzględni roszczenia poszkodowanych konsumentów, uniknie postawienia zarzutów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Do tej pory w OWU będących przedmiotem postępowania, stosowanych przez PZU Życie chemioterapia była określana jako „metoda systemowego leczenia choroby nowotworowej za pomocą przynajmniej jednego leku z grupy leków L według klasyfikacji ATC podanego drogą pozajelitową”. Zgodnie z tą definicją spółka odmawiała wypłaty świadczeń zarówno wtedy, gdy leki były podawane doustnie, jak też gdy działały tylko na jeden organ czy komórki nowotworowe, a nie systemowo – na cały organizm. Po negocjacjach Prezesa UOKiK z PZU Życie i konsultacji z Rzecznikiem Praw Pacjenta, ubezpieczyciel przyjął nową definicję chemioterapii jako „metody leczenia nowotworu złośliwego z zastosowaniem przynajmniej jednego leku przeciwnowotworowego należącego do grupy L01 klasyfikacji ATC” z wyłączeniem, że „ochrona nie obejmuje zastosowania leków hormonalnych grupy L02, immunostymulujących grupy L03 oraz immunosupresyjnych grupy L04 klasyfikacji ATC w leczeniu nowotworu złośliwego”. W nowej definicji nie ma już ani warunku działania na cały organizm, ani ograniczeń w sposobie podawania leków.

Dzięki działaniom Prezesa UOKiK osoby, którym PZU Życie odmówił po 1 stycznia 2017 r. wypłaty świadczenia na podstawie starej definicji chemioterapii, będą miały szansę na jego uzyskanie. Spółka powiadomi ich o takiej możliwości. Od tego czasu będą mieć 30 dni na ponowne złożenie wniosku o wypłatę.

Podobną sprawą Prezes UOKiK zajmował się już w 2010 r. Wtedy wątpliwości wzbudziła stosowana przez PZU Życie definicja zawału serca, na podstawie której spółka odmawiała wypłaty odszkodowań wielu pacjentom. Po konsultacjach z ekspertami z dziedziny kardiologii Prezes UOKiK stwierdził, że definicja nie odpowiada obowiązującej wiedzy medycznej. Przy zawale serca nie musi bowiem wystąpić przesłanka wymieniona przez PZU Życie w OWU – tzw. załamek Q w EKG. Karę prawie 4 mln zł za wprowadzanie konsumentów w błąd utrzymał w 2013 r. Sąd Apelacyjny.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Telefoniczna Informacja Pacjenta: 800 190 590

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Zarzuty zmowy dla dealerów marki DAF

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-20 15:50 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Wszczęte postępowanie antymonopolowe przeciwko trzem dealerom ciężarówek marki DAF.
Spółki DBK, Wanicki i WTC mogły dzielić między sobą rynek. Grozi im za to kara do 10 proc. rocznego obrotu.
To kolejne działanie Prezesa UOKiK w celu ochrony konkurencji w sektorze motoryzacyjnym.

 

Zarzuty zmowy dla dealerów marki DAF
  •  

 

Porozumienia ograniczające konkurencję to nie tylko zmowy cenowe. Groźny potrafi być również podział rynku. Oznacza on, że przedsiębiorcy zamiast prowadzić uczciwą konkurencję ustalają, że na danym obszarze nie będą rywalizowali i dzielą między sobą rynek. W efekcie potencjalni klienci tracą możliwość kupna produktów od wybranych sprzedawców lub otrzymują oferty z wyższymi cenami. Takie właśnie porozumienie mogli zawrzeć ze sobą dealerzy samochodów ciężarowych marki DAF: Wanicki z Mogilan oraz DBK z Olsztyna i WTC z Długołęki. Na niedozwolone działania wskazują dowody uzyskane m.in. podczas przeszukań w siedzibach przedsiębiorców. Prezes UOKiK wszczął w tej sprawie postępowanie antymonopolowe.

- Mamy dowody wskazujące, że dealerzy mogli podzielić między sobą rynek. Według naszych informacji uzgodnili, że każdy z nich będzie startować w przetargach publicznych jedynie na określonym terytorium i nie będzie składał ofert w rejonie przydzielonym innemu przedsiębiorcy. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, to dealerom tym grożą kary finansowe w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

To nie pierwsza interwencja Prezesa UOKiK w związku z możliwą zmową dealerów ciężarówek. W związku z przeprowadzonymi przeszukaniami prowadzone jest już postępowanie przeciwko pięciu dealerom, wśród nich są również DBK i WTC. Prezes UOKiK podejrzewa, że DBK i WTC mogły działać jednocześnie w dwóch zmowach z różnym podmiotami. W 2019 r. UOKiK przeprowadził przeszukania u podmiotów sprzedających pojazdy marki Iveco w związku z podejrzeniem, że mogą one działać w zmowie dotyczącej pojazdów tej marki. W tej sprawie trwa obecnie postępowanie wyjaśniające.

- Ograniczenia konkurencji w branży transportowej mogą negatywnie wpływać na konkurencyjność polskiej gospodarki i pozycję rodzimych przedsiębiorców. W przypadku gdy podział rynku sprowadza się do funkcjonowania zmów przetargowych, poszkodowani są również podatnicy. Dlatego będziemy zdecydowanie zwalczać zmowy przetargowe, cenowe i inne porozumienia ograniczające konkurencję - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Wysokiej sankcji za zmowę można uniknąć dzięki programowi łagodzenia kar (leniency). Daje on przedsiębiorcy, a także menadżerom uczestniczącym w nielegalnym porozumieniu, szansę zyskania statusu „świadka koronnego”. Pozwala to na uniknięcie kary pieniężnej lub jej obniżenie. Z programu można skorzystać pod warunkiem współpracy z UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących niedozwolonego porozumienia. Przedsiębiorców i menadżerów zainteresowanych programem łagodzenia kar zapraszamy do kontaktu z urzędem pod numerem telefonu 22 55 60 555, pod którym prawnicy UOKiK odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące wniosków leniency, również anonimowe.

Jeżeli wiesz o niedozwolonym porozumieniu w swojej byłej lub obecnej firmie, zawiadom UOKiK. Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany przez nas system gwarantuje całkowitą anonimowość, także wobec urzędu.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Bezpieczeństwo wysokich krzesełek dla dzieci - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-20 15:33 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Inspekcja Handlowa sprawdziła bezpieczeństwo wysokich krzesełek dla dzieci.
Zakwestionowała około 40 proc. z nich.
Dobra wiadomość dla rodziców – nieprawidłowości dotyczyły jedynie oznakowania.

 

Bezpieczeństwo wysokich krzesełek dla dzieci - kontrola Inspekcji Handlowej
  • Inspekcja Handlowa sprawdziła bezpieczeństwo wysokich krzesełek dla dzieci.
  • Zakwestionowała około 40 proc. z nich.
  • Dobra wiadomość dla rodziców – nieprawidłowości dotyczyły jedynie oznakowania.

W IV kwartale 2019 roku Inspekcja Handlowa przeprowadziła kontrolę bezpieczeństwa wysokich krzesełek dla dzieci (używanych głównie do stołu, do karmienia). Objęła ona 36 przedsiębiorców, w tym hurtownie, sklepy i markety, producenta i importera.

Inspektorzy sprawdzili 113 partii produktów i zakwestionowali 46 z nich, czyli nieco ponad 40 proc. (40,71 proc.). Tylko 4 zakwestionowane partie zostały wyprodukowane w Polsce, reszta pochodziła z zagranicy (w tym z innych krajów UE). Jednak w żadnym przypadku pracownicy inspekcji nie stwierdzili wad konstrukcyjnych – wszystkie nieprawidłowości dotyczyły jedynie oznakowania.

Najczęstszy błąd to braki w instrukcjach użytkowania (32 partie) oraz brak na produkcie ostrzeżenia o treści „Nigdy nie zostawiaj dziecka bez opieki” (10 partii). Ponadto w niektórych przypadkach nie było instrukcji w języku polskim, oznaczeń po polsku bezpośrednio na krzesełku, zdarzały się też rozbieżne informacje dotyczące wagi dziecka.

Nieprawidłowości wystąpiły u 21 przedsiębiorców. Już w trakcie kontroli wielu z nich je usunęło. Niektórzy wstrzymali sprzedaż do czasu poprawy oznakowania.

Gdy kupujesz krzesełko:

  • Sprawdź, czy stoi ono stabilnie na podłodze, nie chybocze się i nie odchyla, a nogi są równe.
  • Upewnij się, że dziecko nie ma dostępu do  mechanizmu umożliwiającego składanie i rozkładanie krzesełka.
  • Sprawdź, czy blokada siedziska w pozycji wysokiej w przypadku krzesełek z regulacją włącza się automatycznie.
  • Zwróć uwagę, czy nie ma ostrych krawędzi i wszystkie wystające elementy są zaokrąglone.
  • Jeśli krzesełko ma kółka, to przynajmniej dwa z nich powinny dać się zablokować.
  • Zwróć uwagę na to, czy załączono instrukcje i informacje niezbędne do bezpiecznego użytkowania.
  • Na produkcie, opakowaniu lub w instrukcji powinna znajdować się nazwa i adres producenta – wiesz wtedy, kto odpowiada za jakość i bezpieczeństwo.
  • W przypadku wątpliwości w sklepie skontaktuj się z Inspekcją Handlową.

Podczas użytkowania krzesełka:

  • Zapoznaj się z instrukcją montażu, użytkowania i konserwacji. Nie wyrzucaj jej.
  • Zawsze zapinaj system zabezpieczający.
  • Nie używaj krzesełka, jeśli nie jest prawidłowo zmontowane lub jest uszkodzone.
  • Nie używaj krzesełka, dopóki dziecko nie potrafi samodzielnie siedzieć.
  • Nie zostawiaj dziecka bez opieki.
  • Regularnie czyść krzesełko i kontroluj jego stan.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

RAPORT Z KONTROLI INFORMACJA Z KONTROLI ELEKTRYCZNYCH DESKOROLEK, HULAJNÓG I ROWERÓW

DATA PUBLIKACJI: 2020-08-20 11:38 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
W 2019 roku Inspekcja Handlowa skontrolowała deskorolki, hulajnogi i rowery elektryczne.
Była to pierwsza kontrola tego rodzaju sprzętu.
Nieprawidłowości dotyczyły prawie 88 procent sprawdzonych produktów.

 

Pobierz raport – sprawdź co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

 


Zakres podmiotowy kontroli: kontrolami objęto 20
przedsiębiorców, w tym:
• 9 placówek detalicznych,
• 8 sklepów wielkopowierzchniowych,
• 3 sprzedawców hurtowych2
.
Zakres przedmiotowy kontroli: skontrolowano 41 rodzajów wyrobów.
Kontrola prawidłowości wystawienia i dołączenia do
wyrobu deklaracji zgodności wykazała:
• w 11 przypadkach niedołączenie deklaracji do
wyrobu,

Do sprzedawców hurtowych zaliczono również producentów i importerów prowadzących sprzedaż hurtową.
• w 15 przypadkach jej nieprawidłowe sporządzenie (brak opisu maszyny, brak nazwy i adresu
producenta, brak odniesienia do właściwej dyrektywy, niewskazanie norm zharmonizowanych
zastosowanych w procedurze oceny zgodności,
brak dwóch ostatnich cyfr roku oznaczających
rok, w którym umieszczono znak CE, brak danych osoby upoważnionej do sporządzenia deklaracji w imieniu producenta lub jego upoważnionego przedstawiciela).
Kontrola zgodności z zasadniczymi wymaganiami wykazała:
• w 32 przypadkach nieprawidłowe sporządzenie
instrukcji obsługi (brak instrukcji w języku polskim, brak wymaganych ostrzeżeń, brak informacji niezbędnych do bezpiecznego użytkowania maszyny, brak opisu zastosowania maszyny
zgodnego z przeznaczeniem),
• w 28 przypadkach niewłaściwe oznakowanie
maszyn (brak nazwy i adresu producenta lub
jego upoważnionego przedstawiciela, brak określenia maszyny, brak roku budowy).
Kontrola prawidłowości oznakowania CE, potwierdzającego domniemanie zgodności z wymaganiami, w
jednym przypadku wykazała oznakowanie niezgodne
ze wzorem.
3
ELEKTRYCZNE DESKOROLKI, HULAJNOGI I ROWERY
Działania Inspekcji Handlowej: w przypadku niezgodności o charakterze formalnym, które można łatwo
wyeliminować, inspektorzy IH występowali do przedsiębiorców, odpowiedzialnych za wprowadzenie wyrobów do obrotu, z wnioskiem o podjęcie dobrowolnych
działań naprawczych3
łącznie 34 razy (szczegółowe informacje dostępne są w wojewódzkich inspektoratach
Inspekcji Handlowej).
Do organów ścigania skierowano 4 zawiadomienia o
podejrzeniu popełnienia przestępstwa4
, w związku ze
stwierdzeniem wprowadzenia do obrotu wyrobu niespełniającego zasadniczych wymagań.
Wnioski: Kontrola elektrycznych środków transportu
niedrogowego, niepodlegających homologacji, była
pierwszą kontrolą tego typu wyrobów i wykazała wysoki odsetek nieprawidłowości, co świadczy o niskiej
świadomości obowiązujących uregulowań prawnych
wśród przedsiębiorców wprowadzających te wyroby
do obrotu. Stwierdzone niezgodności miały charakter
3 art. 40k ust. 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. o systemie oceny zgodności (t.j. Dz. U. z 2019 r., poz. 155, dalej: uosoz)
4 art. 45 uosoz
formalny i były możliwe do wyeliminowania w ramach
dobrowolnych działań naprawczych, należy jednak
podkreślić, że np. brak jasno sformułowanej informacji
o sposobie korzystania z maszyn, może prowadzić do
ich niewłaściwego użycia i w konsekwencji obrażeń.
Zatem prowadzenie regularnych kontroli w tym zakresie wydaje się uzasadnione.
Wykres 1. Pochodzenie skontrolowanych wyrobów
Źródło: Opracowanie własne na podstawie informacji wojewódzkich inspektoratów Inspekcji Handlowej.
Import
Nie ustalono
Polska
Inne kraje UE
68,3%
7,3%
14,6%
9,8%
4
ELEKTRYCZNE DESKOROLKI, HULAJNOGI I ROWERY
PORADY DLA KONSUMENTÓW
Zakup elektrycznych środków transportu niedrogowego
Zainteresowanie konsumentów elektrycznymi środkami transportu niedrogowego rośnie od kilku lat. Wbrew
pozorom, są urządzenia o niejednokrotnie bardzo
skomplikowanej konstrukcji, tak więc ocena ich jakości i bezpieczeństwa może być dla przeciętnego konsumenta dość trudna. Nie dysponując specjalistyczną
wiedzą techniczną i przyrządami pomiarowymi, nie
można jednoznacznie stwierdzić, czy zastosowane
rozwiązania zapewniają użytkownikowi bezpieczeństwo.
W pierwszej kolejności zwróćmy uwagę na to, czy na
urządzeniu znajduje się znak CE o poniższych kształtach:
Znak ten pozwala domniemywać zgodność danego
wyrobu lub procesu jego wytwarzania z zasadniczymi
wymaganiami określonymi w stosownych przepisach.
Brak znaku na maszynach oznacza zwykle brak przeprowadzenia przez producenta właściwej procedury
oceny zgodności.
Warto także zwrócić uwagę na ewentualne dodatkowe
atesty. Chociaż nie są one obowiązkowe, to informacja
o ich uzyskaniu jest świadectwem dbałości producenta
o bezpieczeństwo wyrobów. Najbardziej znanym symbolem bezpieczeństwa jest niemiecki znak „GS“ (skrót
od „Geprüfte Sicherheit“ – potwierdzone bezpieczeństwo). Również znaki takie, jak TÜV (Technischer Überwachungsverein), VDE (Verband der Elektrotechnik
Elektronik Informationstechnik) czy też Znak Zgodności z Polską Normą, umieszczone na wyrobie świadczą
o sprawdzeniu poziomu bezpieczeństwa urządzenia
przez niezależną od producenta jednostkę.
Kolejnym ważnym elementem wymagającym sprawdzenia jest stan urządzenia. Sprawdźmy, czy na obudowie nie ma pęknięć, wgnieceń czy innych uszkodzeń,
lub czy obudowa nie jest luźna oraz czy starannie ją zamontowano. Istotne jest mocowanie przewodów, przełączników i osłon. Nie powinny być luźne lub źle dopasowane. W dalszej kolejności należy sprawdzić, czy
do maszyny dołączono deklarację zgodności w języku
polskim, zawierającą przede wszystkim opis identyfikujący wyrób oraz oświadczenie, że maszyna spełnia
wszystkie odpowiednie przepisy dyrektywy 2006/42/
WE w sprawie maszyn.
Na urządzeniu powinny znajdować się naniesione w
sposób widoczny, czytelny i trwały m.in. następujące
informacje:
• nazwa i adres producenta,
• oznaczenie serii lub typu maszyny,
• informacje niezbędne do bezpiecznego użytkowania oraz dotyczące typu maszyny.
Do wyrobu powinny być dołączone instrukcje obsługi
w języku polskim warunkujące jego bezpieczne użytkowanie. Instrukcja powinna zawierać m.in.:
• powtórzenie informacji zamieszczonych w oznaczeniu maszyny,
• informacje ułatwiające konserwację maszyny,
takie jak: adres importera, serwisu,
• przewidywane zastosowanie maszyny,
• instrukcje dotyczące bezpiecznego przekazywania do eksploatacji, użytkowania, przemieszczania maszyny z podaniem jej masy i masy części
maszyny, jeżeli mają one być transportowane
osobno, montażu i jej demontażu, regulacji, konserwacji, obsługi i napraw.
Zastosowanie elektrycznych środków transportu niedrogowego
Elektryczne deskorolki, hulajnogi i rowery to coraz
częstszy element miejskiego krajobrazu. Coraz częściej są one udostępniane konsumentom przez liczne
wypożyczalnie. Urządzenia te są konstruowane w taki
sposób, aby umożliwić jazdę każdemu, bez względu na
sprawność, wiek i umiejętności.
Użytkownicy tego typu pojazdów często niestety nie
mają większej wiedzy o przepisach ruchu drogowego.
Stwarza to niejednokrotnie sytuacje konfliktowe z innymi uczestnikami ruchu, jest też często źródłem poważnych zagrożeń, z uwagi na korzystanie przez nich
5
ELEKTRYCZNE DESKOROLKI, HULAJNOGI I ROWERY
Opracowanie:
Departament Nadzoru Rynku UOKiK
podczas jazdy zarówno z chodników, jak też dróg dla
rowerów, a nawet jezdni. Osoba poruszająca się przy
pomocy tego typu urządzenia nie może być traktowana
jako pieszy, ani też jako kierujący rowerem, co powoduje wątpliwości i brak jednolitego podejścia do osób poruszających się przy pomocy takich urządzeń ze strony
organów upoważnionych do kontroli ruchu drogowego.
Aktualnie trwają prace nad nowelizacją przepisów o
ruchu drogowym, mającą na celu uregulowanie statusu prawnego urządzenia transportu osobistego (a
tym samym jego użytkownika – kierującego tym urządzeniem), określenie części drogi przeznaczonych do
ruchu urządzeń transportu osobistego, dopuszczalną
prędkość wskazanych urządzeń, uprawnienia oraz minimalny wiek osób poruszających się przy użyciu tych
urządzeń.
Ponieważ elektryczne środki transportu niedrogowego
pozwalają na jazdę z prędkością przekraczającą 25
km/h, skutki nieostrożnej jazdy mogą być bardzo groźne – zarówno dla osób z nich korzystających, jak również postronnych. Pamiętać zatem należy o stosowaniu odpowiednich środków ochrony osobistej (kaski,
ochraniacze), jak również zwracać uwagę na innych
uczestników ruchu.
Kupując elektryczną deskorolkę, hulajnogę, rower czy
inny pojazd warto zwrócić uwagę na kilka parametrów.
Jednym z nich jest pojemność akumulatora. Większy
pozwoli dłużej cieszyć się jazdą. W tym miejscu należy też wspomnieć o czasie ładowania – dobrze, by
był możliwie krótki. W zależności od terenu po którym
zamierzamy się poruszać zwróćmy uwagę na rozmiar
kół – małe nadają się do jazdy po utwardzonych nawierzchniach. Rozmiar ma znaczenie również dla komfortu jazdy. Istotną kwestią jest dopuszczalne obciążenie – jazda przez dorosłego pojazdem przeznaczonym
dla dzieci może skończyć się wypadkiem. Skoro mowa
o dzieciach, należy zwrócić uwagę, by nie wybierać dla
nich modeli rozwijających zbyt wysoką prędkość. Jakość wykonania – deskorolka elektryczna powinna być
stabilna i wykonana z materiałów solidnej jakości. Warto zwrócić uwagę na same koła oraz wyświetlacz, który
informuje między innymi o stanie naładowania baterii.
Oczywiście znaczenie ma też cena pojazdu – warto zwrócić uwagę, czy model oferowany za niewielką
kwotę jest równie solidnie wykonany, co wyroby renomowanych producentów.
Oczywiście, podobnie jak w przypadku innych urządzeń
mechanicznych, szczególne istotne jest zapoznanie
się z instrukcją obsługi i stosowanie się do jej zaleceń
– pozwoli to uniknąć wielu zagrożeń, w tym zranienia
i porażenia prądem. Instrukcje należy zachować, aby
można było również w przyszłości rozwiązać ewentualne wątpliwości dotyczące użytkowania sprzętu.

Kupiłeś te buraczki? Wyrzuć natychmiast. Szkło, pleśń, szkodniki

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-06 08:13 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega przed popularnymi gotowanymi buraczkami. Badania wykazały, że znajdują się w nich kawałki szkła, ale również pleśń i martwe szkodniki. Jeśli masz ten produkt w domu, lepiej od razu go wyrzuć.

Buraczki w słoiku miały dodatkowo pleśń czy szkło. Koniecznie je wyrzuć

(Pixabay)
Buraczki w słoiku miały dodatkowo pleśń czy szkło. Koniecznie je wyrzuć

"Na podstawie oceny laboratoryjnej w produkcie stwierdzono: w 3 z 4 pobranych próbek obecność pleśni, w 2 z 4 próbek obecność zanieczyszczeń biologicznych (martwe, zasuszone szkodniki), natomiast w 1 z 4 próbek obecność czterech odłamków szkła" - czytamy w komunikacie.

Chodzi o buraczki w słoiku wyprodukowane przez P.P.H.U. "Frutico", Export-Import z siedzibą w Nowych Gajęcicach. Trafiły one do sieci sklepów spożywczych Lewiatan.

"Zakład uruchomił procedurę wycofania kwestionowanego produktu z obrotu oraz poinformował odbiorcę o konieczności pilnego wycofania problematycznej partii" - informuje GIS i ostrzega, by pod żadnym pozorem nie jeść buraczków.

Przewody elektryczne i listwy przepięciowe - kontrola Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-03 14:47 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej wzięły pod lupę sprzęt elektryczny: przewody oraz listy przepięciowe.
6 na 10 przewodów elektrycznych oraz 11 na 15 listew miało wady konstrukcyjne.
7 na 44 listwy było błędnie oznakowanych.
Przewody elektryczne i listwy przepięciowe - kontrola Inspekcji Handlowej

 

Pobierz raporty z kontroli Inspekcji Handlowej - listwy przepięcioweprzewody elektryczne.

 

Zastrzeżenia dotyczące oznakowania, jakości i bezpieczeństwa produktów można zgłaszać w Wojewódzkich Inspektoratach Inspekcji Handlowej.


Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kontrola koncentracji - kary Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-22 15:09 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Kara za dokonanie koncentracji bez zgody Prezesa Urzędu oraz za nieudzielenie informacji w toku postępowania – to najnowsze decyzje Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego w zakresie kontroli koncentracji.
Sankcje w łącznej wysokości około 850 tys. zł dotyczą AmeriGas Polska (730 tys. zł) oraz Linde Gaz Polska (120 tys. zł).

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wydał dwie decyzje z zakresu kontroli koncentracji, w których nałożył kary finansowe na przedsiębiorców. Rozstrzygnięcia dotyczą spółek AmeriGas, która nie notyfikowała koncentracji, a także Linde Gaz za brak współpracy z Urzędem w toku postępowania.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Kara za niezgłoszenie koncentracji

AmeriGas Polska przejęła kontrolę nad Centrum Dystrybucji Gazu w Gdyni bez uzyskania wcześniejszej zgody Prezesa UOKiK, mimo że przedsiębiorca miał taki obowiązek. Spółki zawarły umowę zastawu, która gwarantowała AmeriGas dodatkowe uprawnienia, dzięki którym mogła ona wywierać wpływ na kluczowe decyzje dotyczące zarządzania Centrum Dystrybucji Gazu. Zawarcie umowy zastawu na akcjach lub udziałach, zgodnie z przepisami ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, nie wymaga uzyskania zgody Prezesa UOKiK pod warunkiem, że przedsiębiorca nie będzie wykonywał praw z tych akcji lub udziałów (z wyjątkiem prawa do ich sprzedaży). Natomiast AmeriGas korzystało z tych uprawnień np. blokując sprzedaż zorganizowanej części mienia Centrum Dystrybucji Gazu, które następnie zostało częściowo nabyte przez AmeriGas.

Spółka AmeriGas nie zgłosiła Urzędowi faktu dokonania koncentracji, dowiedzieliśmy się o tym z innych źródeł. Firma miała świadomość istnienia takiego obowiązku, gdyż w innej sprawie występowała o zgodę Prezesa Urzędu – wtedy przepisy były jasne dla przedsiębiorcy. Spółka w mojej opinii działała od początku umyślnie, łamiąc w ten sposób obowiązujące przepisy prawa chroniące konkurencję na rynku. W tej sprawie nie znalazłem żadnych okoliczności łagodzących i zdecydowałem o nałożeniu sankcji finansowej – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kara nałożona na AmeriGas wyniosła 730 tys. zł.

Zgodnie z przepisami, transakcja podlega zgłoszeniu do Prezesa UOKiK, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce. Kara za niezgłoszenie zamiaru koncentracji wynosi do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy osiągniętego w roku poprzedzającym wydanie decyzji. Samodzielnie przeprowadzenie koncentracji bez uzyskania zgody jest naruszeniem przepisów ustawy antymonopolowej.

Kara za brak współpracy

Kolejna decyzja nakładająca karę finansową dotyczy spółki Linde Gaz Polska w Krakowie, która nie udzieliła żądanych przez UOKiK informacji. Oceniając jedną ze zgłoszonych spraw z zakresu koncentracji na rynku ciekłego dwutlenku węgla, Prezes Urzędu zdecydował o przeprowadzeniu badania rynku i skierował pytania do wszystkich przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność w tym obszarze. Zgodnie z prawem, są oni zobowiązani do przekazania wszelkich koniecznych informacji i dokumentów w przeciwnym razie narażają się na sankcję finansową. Linde Gaz nie udzieliło odpowiedzi w wyznaczonym terminie, wpłynęła ona dwa miesiące później. W związku z tym Prezes UOKiK wszczął postępowanie w sprawie nałożenia kary. Sankcja nałożona na przedsiębiorcę wyniosła 120 tys. zł. 

– Celem badania rynku jest ocena stanu konkurencji i koncentracji. Gromadzimy dane niezbędne do określenia m.in. pozycji rynkowej uczestników koncentracji i ich konkurentów, poznajemy także opinie innych podmiotów działających na rynku. To przedsiębiorcy posiadają największą wiedzę o tym, jakie występują problemy, jak wyglądają relacje z konkurentami i powinno im zależeć na współpracy z Urzędem - tłumaczy Prezes UOKiK.

Przypominamy, że na stronie internetowej UOKiK  zamieszczane są informacje na temat wszystkich prowadzonych przez urząd postępowań antymonopolowych w sprawach koncentracji. Więcej informacji o zasadach koncentracji przedsiębiorców w przygotowanym specjalnie opracowaniu.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Kontrola IH - domki, tunele, wigwamy i namioty dla najmłodszych

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-18 14:43 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Czy zabawki twojego dziecka, takie jak domek czy namiot są bezpieczne?
Sprawdziliśmy 61 takich produktów - 35 z nich było źle oznakowanych. 5 na 22 miało błędy konstrukcyjne.
Rodzicu, obejrzyj film i zobacz, na co zwracać uwagę, wybierając zabawki.

 

Kontrola IH - domki, tunele, wigwamy i namioty dla najmłodszych

 

 

Pobierz raport – sprawdź, co zakwestionowali inspektorzy Inspekcji Handlowej.

Obejrzyj film i dowiedz się jak wybrać zabawkę:


Pobierz film (wersja z lektorem)
Pobierz film (wersja z napisami)

 

 
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W przypadku wątpliwości co do bezpieczeństwa zakupionych zabawek, poinformuj właściwą miejscowo placówkę Inspekcji Handlowej lub Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Listę zabawek z wykrytymi nieprawidłowościami znajdziesz w załączniku.

 

 
 

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Wojewódzkie Inspektoraty Inspekcji Handlowej

GIS wycofuje niebezpieczny produkt. Tlenek etylenu w mące

DATA PUBLIKACJI: 2020-12-15 09:53 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Mąka amarantusowa przedstawiana jest jako produkt dla osób na diecie bezglutenowej, ale z racji tego, że zaliczana jest do "superfoods", cieszy się coraz większym zainteresowaniem osób lubiących zdrowy tryb życia. Uwaga! W sklepach dostępna jest partia, która zamiast pomóc dbać o zdrowie, może zaszkodzić.
 
Mąka amarantusowa z tej partii nie powinna być spożywana
 

Mąka amarantusowa z tej partii nie powinna być spożywana (Pixabay)

Wycofaniu podlega produkt "mąka amarantusowa bio" o wadze 400 g, którego dystrybutorem jest Bio Planet S.A. 9-cio cyfrowe numery partii rozpoczynają się od cyfr "791" i są skonstruowane w następujący sposób: 791-xxxxxx.

Bio Planet S.A. powiadomiła swoich odbiorców o konieczności wycofania z obrotu kwestionowanej partii produktu.Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej monitorują proces wycofywania prowadzony przez producenta.

Konsumenci, którzy nabyli produkt o numerach partii wskazanych w komunikacie, nie powinni go spożywać.

Prezes UOKiK wszczął postępowania wobec kolejnych sieci handlowych podejrzewanych o nieuczciwe stosowanie wstecznych rabatów

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-08 12:57 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania wyjaśniające dotyczące Kaufland Polska Markety, Eurocash i SCA PR Polska (Intermarche).
 Zastrzeżenia budzi m.in. wsteczne ustalanie rabatów i warunków handlowych w relacjach z dostawcami produktów rolno-spożywczych.
Za podobne praktyki została niedawno ukarana spółka Jeronimo Martins Polska, właściciel sklepów Biedronka.

Prezes UOKiK wszczął postępowania wobec kolejnych sieci handlowych podejrzewanych o nieuczciwe stosowanie wstecznych rabatów

Rabaty retrospektywne (rabaty retro) odnoszą się do zakupów dokonanych w przeszłości. Występują między innymi w relacjach pomiędzy sieciami handlowymi a dostawcami produktów rolno-spożywczych. Stosowane są różne systemy wstecznego przyznawania  rabatów. W niektórych sytuacjach dostawca zawierając umowę nie jest w stanie określić, czy i w jakiej wysokości będzie musiał go przyznać sieci handlowej oraz na podstawie jakich kryteriów. Takie praktyki mogą  być uznane za niedozwolone działanie silniejszej strony umowy, stanowiące nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Za podobne praktyki została ukarana spółka Jeronimo Martins, właściciel sieci Biedronka. Prezes UOKiK sprawdza również polityki rabatowe stosowane przez inne sieci handlowe. Pierwszym efektem analizy jest wszczęcie trzech postępowań wyjaśniających, które dotyczą  spółek: Kaufland Polska Markety, Eurocash (organizator licznych sieci sklepów, m.in. ABC, Delikatesy Centrum, Lewiatan, Gama, Groszek i  Euro Sklep) oraz SCA PR Polska (spółka odpowiedzialna za zakupy w sieci Intermarche).

Ze wstępnych ustaleń Urzędu wynika m.in., że przedsiębiorcy zawierają z dostawcami produktów rolno-spożywczych umowy dotyczące warunków handlowych (w tym warunków rabatowania) na dany rok z opóźnieniem – w takich sytuacjach ustalenia mają wsteczną moc obowiązywania. Dostawcy przez długi czas mogą zatem nie znać warunków, na jakich dostarczają produkty rolno-spożywcze do sieci. Ponadto, mogą również występować sytuacje, w których dostawcy zostają obciążeni dodatkowymi rabatami, nie przewidzianymi w pierwotnych umowach o dostawy.

 - Działanie trzech przedsiębiorców może być przejawem nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej, dlatego w toku postępowania wyjaśniającego zweryfikujemy poczynione wstępnie ustalenia. Sytuacja, w której dostawcy produktów rolno-spożywczych przez kilka miesięcy nie wiedzą, na jakich warunkach finansowych realizują dostawy do sieci handlowej i czy współpraca będzie w ogóle dla nich opłacalna, jest absolutnie nieakceptowalna. Podobnie nie może dochodzić do sytuacji, gdy w toku współpracy większy przedsiębiorca wymusza dodatkowe rabaty wsteczne, wykraczając znacząco poza uzgodnione pierwotnie warunki. Relacje handlowe muszę opierać się na uczciwości i odpowiedzialności, zwłaszcza w tak ważnym gospodarczo sektorze rolno-spożywczym - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Postępowania wyjaśniające prowadzone są w sprawie, a nie przeciwko konkretnym podmiotom. Jeżeli podejrzenia co do stosowania przez przedsiębiorców nieuczciwych praktyk potwierdzą się, wówczas Prezes UOKiK może postawić zarzuty wykorzystywania przewagi kontraktowej, zagrożonej karą do 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Analiza praktyk sieci handlowych w zakresie rabatów retrospektywnych będzie wykorzystana przy sporządzaniu raportu z badania tego rynku oraz opracowywaniu propozycji zmian legislacyjnych do przyszłorocznej implementacji dyrektywy unijnej w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych w relacjach między przedsiębiorcami w łańcuchu dostaw produktów rolnych i spożywczych.

Przedsiębiorco, rolniku, jeżeli działasz w branży rolno-spożywczej i twój duży kontrahent wykorzystuje swoją przewagę narzucając niekorzystne dla ciebie warunki współpracy – zawiadom UOKiK. Uruchomiliśmy specjalny formularz, który ułatwi ci zgłoszenie nieprawidłowości. Wejdź i wypełnij: https://ankieta.uokik.gov.pl/formularz-zgloszenie-przewaga/.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Kontrole ruszają w całej Polsce. Można zapłacić nawet 5 tys. zł

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-14 12:44 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Gdy temperatura na zewnątrz spada, strażnicy miejscy rozpoczynają kontrole. Za palenie śmieci można zapłacić 500 zł, a w najpoważniejszych przypadkach nawet dziesięć razy tyle. W niektórych polskich miastach kary już się posypały.
Polacy potrafią palić śmieci nie tylko podczas sezonu grzewczego - choć wtedy takich przypadków jest najwięcej
 

Polacy potrafią palić śmieci nie tylko podczas sezonu grzewczego - choć wtedy takich przypadków jest najwięcej (PAP, Fot: Wojciech Pacewicz)

W Szczecinie kontrole ruszyły już we wrześniu - staż miejska sprawdziła 77 domów i nałożyła 5 mandatów. A to dopiero początek, bo Polacy zaczynają zwykle palić śmieci, gdy temperatura zbliża się do zera.

Jak wyjaśnia szczecińska straż miejska, zwykle w piecach palą się "płyty wiórowe, paździerzowe, resztki mebli i odpady komunalne".

Jak jest w innych miastach? W większości z nich kontrole ruszają później, zwykle od 1 października - tak jest na przykład w Krakowie. W Warszawie też już ruszyły, ale jak słyszymy od straży miejskiej, zbyt wielu mandatów jeszcze nie było. Stołeczna straż tłumaczy to stosunkowo ciepłą jesienią.

 
 
 

Każde miasto ma jednak nieco inną politykę, jeśli chodzi o walkę z paleniem śmieci w piecach. Jak tłumaczy w rozmowie w WP Finanse Marta Drzewiecka, rzeczniczka gdańskiej straży miejskiej, tam służby raczej reagują na zgłoszenia niż wychodzą na miasto z kontrolami. Jak mówi Drzewiecka, świadomość ekologiczna mieszkańców Gdańska jest coraz większa, a to się przekłada na liczbę zawiadomień.

 

Od sierpnia takich zgłoszeń było w stolicy województwa pomorskiego 89. - Wszystkie sprawdzamy - zapewnia Marta Drzewiecka. Często są to fałszywe alarmy. Jednak we wrześniu w Gdańsku wystawiono 8 mandatów, a w październiku do tej pory dwa.

Jak mówi Drzewiecka, najwięcej zgłoszeń jest oczywiście podczas sezonu grzewczego. Ale zdarzają się również latem. Są to najczęściej przypadki spalania odpadów zielonych czy korzystania z pieców (i palenia w nich tym, czym nie wolno) w celu dogrzewania wody. Czasem jednak i latem ludzie palą śmieci w piecach, by nieco dogrzać wieczorem swoje mieszkania. I tak w sierpniu gdańska straż wystawiła 5 mandatów.

Palenie śmieci w piecu. Nawet 5 tys. zł kary

Spalanie śmieci jest traktowane przez polskie prawo jako wykroczenie. Minimalny mandat za to wynosi 20 zł, a maksymalny - 500 zł. Kontroler może jednak w niektórych przypadkach uznać, że kara powinna być wyższa. W tej sytuacji może skierować sprawę do sądu, a ten może nałożyć nawet 5 tys. zł grzywny.

Tak wysokie kary to ciągle w Polsce rzadkość, choć sądy coraz częściej są surowe w takich przypadkach. W połowie grudnia 2019 r. maksymalną karę za palenie śmieci usłyszał na przykład pewien mieszkaniec Leszna. Nieco wcześniej w Dąbrowie Górniczej wymierzono karę 3 tys. zł.

Gdy zapuka kontroler czy strażnik miejski, lepiej go wpuścić do środka i pozwolić mu sprawdzić swój piec. Według polskich przepisów za "udaremnianie lub utrudnianie" kontroli w zakresie ochrony środowiska grozi kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Zatory płatnicze: 100 postępowań w 2020 roku

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-08 12:52 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął w grudniu kolejnych 28 postępowań w sprawie dużych spółek, które mogą nie płacić na czas swoim kontrahentom.
W sumie Urząd prowadzi już 100 postępowań dotyczących zatorów płatniczych, pierwsze decyzje planowane są do wydania w styczniu 2021 roku.
Celem postępowań jest wyeliminowanie opóźnień w płatnościach, które w czasie pandemii są szczególnie dotkliwe dla mniejszych firm.
Zatory płatnicze: 100 postępowań w 2020 roku

 

Zatory płatnicze to jeden z największych problemów polskiej gospodarki, a także przeszkoda w prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy, którzy notorycznie nie otrzymują w terminie zapłaty za dostarczane towary lub usługi w konsekwencji nie są w stanie regulować własnych zobowiązań. Zatory są szczególnie dotkliwe dla mniejszych firm: zwiększają koszty ich działalności, utrudniają rozwój, a w czasach pandemii – mogą decydować o „być albo nie być” przedsiębiorcy, który został nimi poszkodowany. Dlatego niezwykle ważne jest, aby przerwać ten proceder i zapobiec spustoszeniom, jakie zatory powodują w gospodarce.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Informacje z ostatniego kwartału 2020 roku wskazują, że problem faktur opóźnionych o ponad 60 dni dotyczy już prawie połowy przedsiębiorców sektora MŚP. Otrzymanie w terminie zapłaty za dostarczone towary lub usługi może być warunkiem przetrwania firmy i utrzymania miejsc pracy osób w niej zatrudnionych. Aktualnie prowadzimy 100 postępowań wobec spółek, które mogą zalegać z płatnościami. To dwukrotnie więcej postępowań, niż zakładał ustawodawca, przyjmując specjalne regulacje ograniczające zatory płatnicze. Nie są to łatwe postępowania. Pierwsze decyzje wobec przedsiębiorców tworzących zatory płatnicze zostaną wydane w styczniu – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Pod koniec grudnia Prezes Urzędu Tomasz Chróstny wszczął postępowania wobec kolejnych 28 podmiotów z branż zagrożonych zatorami płatniczymi m.in. spożywczej (mięsnej), budowlanej, transportowej oraz kosmetycznej, wobec których zachodzi prawdopodobieństwo nadmiernego opóźniania się z płatnościami.

Nowe postępowania dotyczą firm: Rossmann Supermarkety Drogeryjne Polska, Dhl Parcel Polska, Cognor, Budimex, Cedc International, Celsa „Huta Ostrowiec”, Brembo Poland, Wipasz, Viterra Polska, Solaris Bus & Coach, Sokołów, Strabag, Agri Plus, Cemex Polska, Ciech Soda Polska, Amrest, Superdrob, Zakład Przemysłu Mięsnego Biernacki, Zakłady Mięsne Skiba, Pekaes, Dsv Road, Abp Poland, Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor, Grupa Producentów Drobiu, Altrad-Mostostal, Wojas, Anwim, Polaqua. Łącznie prowadzonych jest 100 postępowań dotyczących zatorów płatniczych. 

W postępowaniach Prezes UOKiK weryfikuje transakcje handlowe między daną spółką a jej kontrahentami aby określić które z nich były wymagalne w badanym okresie (w tym przypadku lipiec-sierpień-wrzesień 2020 r.) oraz niespełnione lub spełnione po terminie. Przedsiębiorcy mają obowiązek przekazywania informacji i dokumentów na żądanie Prezesa Urzędu, w tym elektronicznych ksiąg podatkowych i dowodów księgowych. Aby ustalić, czy doszło do terminowej zapłaty za faktury, Prezes UOKiK może zbadać dane zawarte w jednolitych plikach kontrolnych, takich jak np. JPK_WB czy JPK_KR oraz ocenić dane pochodzące z różnych innych źródeł, w tym informacje i wyjaśnienia od stron postępowania czy dokumenty pozyskane w wyniku kontroli.

Jaka grozi kara za zatory płatnicze

Prezes UOKiK może interweniować, jeśli suma zaległych świadczeń pieniężnych przedsiębiorcy w ciągu 3 kolejnych miesięcy wyniesie co najmniej 5 mln zł (od 2022 r. będzie to 2 mln zł). Dotyczy to zaległości z faktur wystawionych po 1 stycznia 2020 r. lub wcześniej, jeśli termin ich płatności stał się wymagalny po 1 stycznia 2020 r.

Sankcja, jaka grozi przedsiębiorcom, jest sumą jednostkowych kar za każdą należność nieuregulowaną lub zapłaconą po terminie. Pojedyncze kary obliczane są według specjalnego wzoru, a ich wysokość zależy przede wszystkim od wielkości długu i czasu opóźnienia w płatności.   Przykłady obliczania kar dla konkretnych kwot długów, a także najważniejsze informacje o kompetencjach Prezesa UOKiK w obszarze zatorów płatniczych można znaleźć na stronie www.zatoryplatnicze.uokik.gov.pl

Zatory w sektorze rolno-spożywczym

Prezes UOKiK badał w 2020 r. również nadmierne opóźnienia w płatnościach przy okazji postępowania dotyczącego  praktyk związanych z wykorzystywaniem przewagi kontraktowej przez 100 największych podmiotów z branży rolno-spożywczej. Dzięki tej interwencji większość przedsiębiorców wypłaciła zaległe pieniądze dostawcom na łączną kwotę ponad pół miliarda złotych, a także usunęła kwestionowane zapisy z polityk handlowych oraz zawartych kontraktów. Jednym z przedsiębiorców, który nie uregulował zaległych zobowiązań, jest SCA PR Polska – spółka odpowiedzialna za zakupy w sieci Intermarche, której Prezes UOKiK Tomasz Chróstny postawił jesienią zarzuty nieuczciwego wykorzystania przewagi kontraktowej.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Ponad 8 mln kary dla Telestrady - decyzja Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-08 13:24 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ponad 8  mln zł kary za wprowadzanie konsumentów w błąd i nieuczciwe praktyki rynkowe - Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję w sprawie Telestrady.
Przedstawiciele spółki pozyskiwali klientów, podszywając się pod ich dotychczasowego operatora.
Firma nie wydawała konsumentom podpisanych z nimi dokumentów: umów i załączników do nich.
Ponad 8 mln kary dla Telestrady - decyzja Prezesa UOKiK

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał decyzję wobec spółki oferującej usługi komunikacyjne – Telestrada S.A. z Warszawy.

- Działalności Telestrady przyglądaliśmy się od końca 2019 roku, gdy zaczęły do nas napływać liczne skargi na jej praktyki. Wszczęliśmy wobec spółki postępowanie, które potwierdziło sygnały konsumentów. Absolutnie niedopuszczalne jest podszywanie się pod innych przedsiębiorców i wykorzystywanie tego do wprowadzania konsumentów w błąd. W tym przypadku dużą grupę poszkodowanych stanowili seniorzy, zatem zachowanie przedsiębiorcy należy potępić z jeszcze większą stanowczością – informuje Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Przedstawiciele Telestrady, po telefonicznym kontakcie pracownika spółki z potencjalnym klientem, zjawiali się w jego domu, aby podpisać umowę. Na celownik wzięli głównie osoby starsze, powyżej 65 roku życia. W jednej ze skarg konsumenta z Ostródy czytamy (pisownia oryginalna): „Zjawił się mężczyzna do mojego domu o przedłużenie umowy na telefon stacjonarny z Orange. Ja pytałem jego czy on jest z Orange. Powiedział, że musieli zmienić z Orange na Telestradę ze względu na podatek. Ja uwierzyłem a to on skłamał, bo przyszły nam rachunki z Orange i Telestrady. Ja mam 89 lat i nie mogę na dwie firmy płacić.” W skardze wnuczki konsumenta zaś dowiadujemy się: „z relacji dziadka wynika, że umowa została dosłownie podpisana na masce samochodu.”

Po pierwsze, przedstawiciele Telestrady wprowadzali w błąd swoich potencjalnych klientów sugerując, że reprezentują ich dotychczasowego operatora, który oferuje im zmianę warunków na korzystniejsze. Zgodnie z prawem przed podpisaniem umowy powinniśmy dostać pełne, jednoznaczne i rzetelne informacje o ofercie i przedsiębiorcy, który ją przedstawia. Tylko w takim przypadku mamy szansę podjąć świadomą decyzję, czy związać się umową. Po drugie, spółka nie wydawała konsumentom podpisanych z nimi umów i załączników do nich – wyjaśnia Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Praktyki Telestrady godziły w interesy konsumentów. Spółka miała świadomość, że działania jej przedstawicieli w różnych regionach kraju są niezgodne z prawem. O wątpliwych praktykach swoich pracowników wiedziała nie tylko ze skarg konsumentów, ale również z licznych wystąpień miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów czy Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zdecydował o nałożeniu na podmiot kary finansowej w wysokości ponad 8 mln zł, oceniając praktyki przedsiębiorcy jako szczególnie uderzające w interesy konsumentów. Decyzja jest nieprawomocna.

Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK Telestrada ma:

  • zapłacić ponad 8 mln zł kary pieniężnej,
  • zawiadomić konsumentów, którzy od 1 stycznia 2018 r. do 30 czerwca 2020 r. zawarli ze spółką umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych o decyzji Prezesa UOKiK,
  • opublikować oświadczenie o decyzji Prezesa UOKiK na swojej stronie internetowej.

Wprowadzanie konsumentów w błąd to nieuczciwa praktyka rynkowa. Grozi za nią kara do 10 proc. obrotów firmy. W przeszłości UOKiK karał już firmy telekomunikacyjne za podszywanie się pod dotychczasowego operatora, np.: Telekomunikację Stacjonarną.

Sprawdź szczegóły w decyzji UOKiK (decyzja jest nieprawomocna).

Porady dla konsumentów:

1. Wykazuj się zasadą ograniczonego zaufania co do przekazywanych ustnie ofert, informacji, propozycji zawarcia umowy.

2. Proś o wskazanie w dokumentach, które masz podpisać, treści przedstawionej ustnie oferty, informacji, propozycji.

3. Daj sobie czas na podjęcie decyzji, nie podpisuj dokumentów i umów „tu i teraz”.

4. Nie podpisuj umów, których znaczenie wydaje Ci się niezrozumiałe i wymaga konsultacji z osobami najbliższymi lub prawnikiem. Zdecydowanie nie podpisuj niczego przed przeczytaniem i w pośpiechu.

5. Żądaj bezwzględnego wydania kopii podpisanych dokumentów.

6. W razie niewydania kopii podpisanych dokumentów, skontaktuj się z rzecznikiem konsumentów w twoim mieście lub powiecie. Znajdziesz go w wyszukiwarce: https://www.uokik.gov.pl/pomoc.php.

7. Pamiętaj, jeśli zawarłeś umowę na odległość, możesz od niej odstąpić bez podania przyczyn w ciągu 14 dni. Jest to tzw. prawo do namysłu, umożliwiające konsumentowi zapoznanie się z towarem lub usługą i rozważenie racjonalności zakupu.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Urząd Komunikacji Elektronicznej – Centrum Informacji Konsumenckiej - 22 33 04 000

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

UOKiK  testuje - testujemy płyny do mycia naczyń

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-08 12:50 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Sprawdź, który z dostępnych na polskim rynku płynów do mycia naczyń radzi sobie najlepiej z brudem i tłuszczem.
66 testów, 2 270 wyników – UOKiK prezentuje wyniki najnowszego badania.
Za miesiąc weźmiemy pod lupę pieluszki dla dzieci. Wejdź na uokik.gov.pl i zobacz najnowszy raport.
#UOKiKtestuje - testujemy płyny do mycia naczyń

 

Trudne do usunięcia zaschnięte resztki jedzenia? Problem z domyciem tłustej patelni? Jaki płyn do naczyń łatwo poradzi sobie z tłuszczem i zabrudzeniami, a jego pH jest odpowiednie dla skóry rąk – dowiesz się z najnowszego raportu #UOKiKtestuje.


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Stoimy po stronie konsumentów i wspieramy ich, aby podejmowali swoje decyzje zakupowe na podstawie rzetelnych danych. W trzecim raporcie z cyklu „UOKiK testuje” porównujemy działanie 10 płynów do mycia naczyń, które przebadaliśmy w naszych laboratoriach – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Jak wybraliśmy płyny do mycia naczyń?

Przetestowaliśmy 10 najpopularniejszych marek płynów do zmywania, wytypowanych na podstawie rozeznania rynku, które przeprowadziła Inspekcja Handlowa w supermarketach, dyskontach i drogeriach. Cztery z nich to marki własne: Lewiatan, Lidl oraz dwie z sieci Biedronka. Wszystkie płyny, zgodnie z przyjętymi założeniami, zawierały od 5 do 15 proc. anionowych środków powierzchniowo czynnych oraz poniżej 5 proc. niejonowych środków powierzchniowo czynnych i/lub amfoterycznych środków powierzchniowo czynnych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Badania wykonali pracownicy akredytowanych laboratoriów UOKiK w Bydgoszczy oraz w Łodzi we wrześniu i październiku 2020 roku. Płyny przeszły w sumie 66 różnych testów, podczas których uzyskaliśmy 2 270 wyników cząstkowych.

 

Co sprawdziliśmy?

Przyjrzeliśmy się kilku kluczowym parametrom wpływającym na jakość i komfort zmywania. Po pierwsze, zbadaliśmy zdolność myjącą płynów, czyli ich skuteczność w usuwaniu zabrudzeń. Po drugie, testowaliśmy zdolność emulgowania tłuszczów, która przesądza o sile działania detergentu w walce z tłustymi naczyniami. Po trzecie, sprawdzaliśmy odczyn pH produktów, którego wartość wpływa na stan skóry dłoni. Ponadto, analitycy UOKiK oszacowali, ile wynosi koszt pojedynczego zmywania i jednego litra (lub kilograma) płynu, a także ocenili stosunek jego jakości do ceny. Zweryfikowali również, czy deklaracja producenta dot. zawartości netto (masy lub objętości) produktu jest zgodna z rzeczywistością.

Co stwierdziliśmy? Szczegółowe wyniki -> pobierz informację z badania.

 

RANKING JAKOŚCI

Na podstawie badań laboratoryjnych oceniliśmy ogólną jakość płynów. Trzem parametrom przypisaliśmy określone wartości: 60 proc. - zdolność myjąca, 35 proc. - zdolność emulgowania tłuszczów, 5 proc. - wartość pH. W ten sposób utworzyliśmy ranking jakości, w którym pierwsze miejsce zajęły Fairy cytryna, Pur Sekrety Kucharza Soda Effect oraz Ludwik cytrynowy, zdobywając 5 gwiazdek. Kolejny w rankingu był Kraft cytrynowy, otrzymując 4 gwiazdki.

 

Obliczyliśmy również ile wynosi koszt jednego zmywania i oceniliśmy stosunek jakości produktów do ich ceny. Okazało się, że najtaniej zmywa się w Tymku: jedno zmywanie = jeden grosz.

 

 

Jak wyglądały badania laboratoryjne?

  • Zdolność myjąca

Nanieśliśmy na białe, płaskie talerze mieszankę sporządzoną z mleka w proszku, żółtek w proszku, mąki pszennej, margaryny i wody. Swoją konsystencją przypominała ona surowe ciasto naleśnikowe. Zabrudzone naczynia pozostawiliśmy na 24 godziny w temperaturze pokojowej.

Proces mycia powtarzaliśmy w trzech seriach, po 30 sztuk talerzy, dla każdego badanego płynu. Detergent dawkowaliśmy zgodnie z procedurą badawczą, uwzględniając zalecenia producenta. We wszystkich przypadkach warunki mycia były takie same: wykorzystaliśmy wodę wodociągową o zbliżonym poziomie twardości i temp. 45 st. C, niepoddaną procesowi zmiękczania.

Po umyciu i wysuszeniu talerze zanurzyliśmy w roztworze jodu dla ułatwienia obserwacji. Wygląd talerzy oceniliśmy zliczając plamy oraz zacieki na każdym z nich, przyznając określoną liczbę punktów.

  • Zdolność emulgowania

Do wody z płynem do mycia naczyń dodawaliśmy dawki zabarwionego oleju rzepakowego. Jeśli powstawała jednolita emulsja, dokładaliśmy kolejną porcję oleju, aż do momentu, gdy przestawała się tworzyć. Im więcej gramów tłuszczu płyn jest w stanie zemulgować — tym lepiej radzi sobie w walce z tłustymi zabrudzeniami.

  • pH

Wartość pH sprawdziliśmy przy użyciu tzw. pehametru, zanurzając elektrodę w wodzie z płynem do zmywania. Pomiar pH mówi nam o odczynie produktu w skali od 0 do 14, czyli o jego kwasowości (od 0 do 7) lub zasadowości (od 7 do 14). Odczyn zdrowej skóry wynosi 5-6, czyli jest lekko kwaśny. Środki mające z nią kontakt powinny mieć podobne do niej pH.

  • Zawartość netto

Wyznaczyliśmy masę produktu z opakowaniem (masa brutto), a następnie masę samego opakowania (tara), po całkowitym usunięciu zawartości. Masę netto obliczaliśmy jako różnicę obu tych wielkości. Objętość netto weryfikowaliśmy poprzez bezpośredni pomiar objętości płynu w cylindrze miarowym.

Możesz liczyć na pomoc Inspekcji Handlowej

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że wszelkie zastrzeżenia dotyczące oznakowania, jakości i bezpieczeństwa produktów można zgłaszać w Wojewódzkich Inspektoratach Inspekcji Handlowej.

Wyniki trzeciego badania pobierz z uokik.gov.pl. W raporcie znajdziesz porównanie skuteczności płynów do mycia naczyń, porady i ciekawe informacje.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie
Wojewódzkie Inspektoraty Inspekcji Handlowej

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Ostrzeżenie GIS: Salmonella w maśle. Zjedzenie grozi poważnymi konsekwencjami dla zdrowia

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-30 08:02 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
GIS wydał publiczne dotyczące żywności. Inspekcja poinformowała w nim o wykryciu bakterii Salmonella w jednej partii popularnego masła.

1. Wycofanie: Masło Extra Lumiko

W wyniku kontroli urzędowej organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej stwierdzono obecność Salmonella spp. w jednej z pięciu badanych próbek masła określonego poniżej.

Spożycie produktu skażonego pałeczkami Salmonella może wywołać zatrucie pokarmowe.

Produkt – Masło Extra Lumiko, 200 g

Najlepiej spożyć przed:/ Nr partii: 17.11.2020 051 13:06

Producent: Lumiko Sp. z o.o., ul. Międzyrzecka 81, 21-400 Łuków, weterynaryjny numer identyfikacyjny PL 06111601 WE

Masło, w którym wykryto groźne bakterie (foto: GIS)

2. Salmonella - czy jest groźna?

Pierwsze objawy salmonelli mogą pojawić się od 6 godzin do nawet 10 dni po zakażeniu. W zależności od organizmu, w zatruciu salmonellą objawy mogą być bardziej lub mniej nasilone.

Zazwyczaj jednak na początku zatrucia salmonellą objawy to:

  • wodnista biegunka,
  • ból brzucha,
  • nudności i wymioty,
  • wysoka gorączka,
  • ogólne zmęczenie,
  • brak siły.

Na półce promocja, przy kasie zapłacisz więcej. Klientka złapała sieć na "niekończącej się" przecenie

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-22 15:02 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
- Na półce cena 9,99 zł, a przy kasie 14,99. Sprawdziłam tak kilka produktów - pisze nasza czytelniczka, która robiła zakupy w Auchan. Gdy zwróciła uwagę obsłudze, usłyszała, że... musi sama sprawdzać, do kiedy promocja obowiązuje. Drobny druczek wiecznie żywy.

Na półce promocja, przy kasie zapłacisz więcej. Klientka złapała sieć na "niekończącej się" przecenie

 
 

Przez naszą platformę #dziejesię skontaktowała się z nami pani Kasia, która kilka dni temu robiła zakupy w popularnym sklepie Auchan w podwarszawskich Jankach.

- Zazwyczaj nie sprawdzam cen w czytniku, ale coś mnie tknęło, bo ktoś inny to robił przede mną. Sprawdziłam cenę, przy której była obniżka i widzę, że urządzenie podaje cenę wyższą - pisze pani Kasia.

Zdjęcie ze sklepu Auchan w Jankach przesłane przez panią Kasię. Zakupy robiła 19 września, a promocja obowiązywała do 16 września.
Zdjęcie ze sklepu Auchan w Jankach przesłane przez panią Kasię. Zakupy robiła 19 września, a promocja obowiązywała do 16 września.

Jak widać na zdjęciu, już zapis daty może wprowadzać zamieszanie. Łatwo jest przeoczyć, że promocja już nie obowiązuje, bo najpierw wydrukowany jest miesiąc, a za nim dzień. Na dodatek wszystko bardzo drobnym drukiem. I choć promocja skończyła się kilka dni wcześniej, to etykieta z niższą ceną nadal wisiała.

- Gdybym nie sprawdziła, to uważałabym, że wciąż obowiązuje promocja. Patrzę na inne kredki - ta sama sprawa, czyli ktoś nie zdjął plakietki o promocji. Pytam panią w sklepie, odpowiada: no rzeczywiście, ale poleca czytać etykiety, bo "tam jest napisane" - relacjonuje klientka.

Zgodnie z radami pracownicy sklepu, pani Kasia sprawdzała dalej. I plakietek z błędnymi cenami znalazła jeszcze kilka.

- Uważam, że to jest wprowadzanie w błąd. Czy naprawdę to jest ok, że klient ma szukać dat? Ile osób tego nie zrobi i kupi, myśląc, że złapało okazję? - pyta rozgoryczona klientka.

Na przesłanych nam przez panią Kasię zdjęciach dodatkowo widać, że na niektórych plakietkach z niższymi cenami nie ma informacji o terminie, do kiedy obowiązuje promocja, bo tusz jest starty. Widoczny jest natomiast wielki, czerwony szyld z napisem "promo".

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z biurem prasowym sieci Auchan. To zapewnia, że nikogo nie chciano wprowadzać w błąd.

 

"Jest nam bardzo przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Oczywiście działanie to nie jest celowe. Dokładamy wszelkich starań, aby organizacja cen i asortymentu była jak najwyższa" - czytamy w odpowiedzi. Auchan zapewniło także, że sprawa zostanie zgłoszona do odpowiedniego działu celem jej rozpatrzenia.

Ta sytuacja to nie pierwszy tego typu przypadek, który można zaobserwować w sklepach. Mało który klient sprawdza do kiedy jest promocja. Jeśli widzi w sklepie napis "przecena", to wrzuca produkt do koszyka.

Ostatnio za taką praktykę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarał Biedronkę. Klienci sieci wielokrotnie skarżyli się na nieprawidłowe podawanie cen w dyskoncie. Od 1 stycznia do 30 września 2019 r. Inspekcja Handlowa otrzymała ponad 230 skarg. W efekcie na właściciela sieci sklepów została nałożona gigantyczna kara finansowa - 115 mln zł.

"Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska. W jego trakcie Prezes Urzędu zlecił kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły skalę nieprawidłowego informowania o cenach w sklepach należących do JMP. Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r." - podawał w czerwcu UOKiK.

Przypominamy, w przypadku, gdy spotkacie się z taką "ekspromocją", macie prawo zażądać uznania ceny z etykiety. Prawo mówi wyraźnie, że sklep musi wam ją uznać. I nie ma tu znaczenia, czy to błąd pracownika, źle wydrukowana cenówka czy mały druczek.

Groupon zmienił procedurę odstąpienia od umowy zakupu kuponu - efekt działania UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-11-04 11:44 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Groupon dostosował mechanizm zwrotu środków za kupon do wymogów prawa – to efekt działań UOKiK.

Osoby, które przy odstąpieniu od umowy otrzymały domyślnie zwrot w tzw. środkach Groupon, dostały e-mail od przedsiębiorcy i będą mogły ubiegać się zwrot pieniędzy na konto bankowe lub kartę
Groupon zmienił procedurę odstąpienia od umowy zakupu kuponu - efekt działania UOKiK

 

Groupon to platforma internetowa oferująca kupony zniżkowe - vouchery na różne produkty i usługi. Prawie przez rok firma w elektronicznym odstąpieniu od umowy stosowała domyślnie zaznaczone okienko o treści: „preferuję zwrot środków Groupon, by móc szybciej dokonać zakupu”. Jeśli konsument nie odznaczył tej opcji, opłata uiszczona za kupon trafiała na jego konto w ramach platformy. Środki te mogły być wykorzystane jedynie w ciągu 12 miesięcy tylko do zakupu innego kuponu.

 

- Otrzymaliśmy sygnały od konsumentów w sprawie praktyki zwrotów serwisu Groupon. W przypadku odstąpienia od umowy zwrot środków powinien nastąpić w taki sam sposób, jakiego wcześniej użył kupujący do opłacenia kuponu, chyba że wyraził on zgodę na inną formę. Wiele osób mogło nie zauważyć małego okienka i nieświadomie wybrać opcję pozostawienia środków w systemie. Wystąpiłem w tej sprawie do przedsiębiorcy o odstąpienie od tej praktyki oraz usunięcie jej skutków. Spółka dokonała korzystnych zmian, poprawiając także komunikację z konsumentami. Cieszy szybka i pozytywna reakcja ze strony tego przedsiębiorcy – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Groupon zaproponował rekompensatę dla konsumentów oraz poprawił procedurę elektronicznego odstąpienia od umowy. Wszyscy użytkownicy, których w Polsce dotyczyła praktyka domyślnej formy zwrotu na platformę, niezależnie, czy posiadają środki Groupon ważne czy wygasłe, otrzymali możliwość ich zamiany na przelew do swojego banku lub zwrot na kartę. Przedsiębiorca mailem poinformował ich o tym, że w ciągu 60 dni mogą wystąpić o odzyskanie funduszy. Środki ze zwróconego kuponu będą przekazywane w oryginalnej metodzie płatności, chyba że klient wyraźnie zadeklaruje inaczej. Oznacza to, że przedsiębiorca dostosował metody zwrotu do przepisów prawa.

W tej sytuacji Prezes UOKiK wystosował tzw. wystąpienie miękkie. Oznacza to, że Prezes Urzędu zwraca się do przedsiębiorcy o to, aby np. zaniechał stosowania danej praktyki, bez konieczności wszczynania postępowania. Gdy przedsiębiorca współpracuje z UOKiK ma możliwość uniknięcia wielomiesięcznego postępowania i ewentualnej kary. W efekcie ma miejsce szybkie wyeliminowanie praktyki z korzyścią dla konsumentów.

Pomoc dla konsumentów:      Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Rynek rolno-spożywczy - działania UOKiK i Inspekcji Handlowej

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-04 13:37 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Walka z nieprawidłowościami na rynku rolno-spożywczym to jeden z priorytetów UOKiK.
Dzięki decyzjom Urzędu rolnicy szybciej dostają zapłatę za swoje produkty.
Inspekcja Handlowa regularnie sprawdza jakość i oznakowanie warzyw i owoców w sklepach – w 2019 r. przeprowadziła ponad 800 takich kontroli.

Rynek rolno-spożywczy - działania UOKiK i Inspekcji Handlowej

Walka z nieprawidłowościami na rynku rolno-spożywczym to jeden z priorytetów UOKiK.
Dzięki decyzjom Urzędu rolnicy szybciej dostają zapłatę za swoje produkty.
Inspekcja Handlowa regularnie sprawdza jakość i oznakowanie warzyw i owoców w sklepach – w 2019 r. przeprowadziła ponad 800 takich kontroli.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów regularnie przygląda się rynkowi rolno-spożywczemu. Nasze działania obejmują zarówno walkę z nieuczciwym wykorzystywaniem przewagi kontraktowej, jak i kontrole w sklepach.
- Docierają do nas sygnały od konsumentów, rolników i organizacji pozarządowych dotyczące nieprawidłowości na rynku rolno-spożywczym. Bierzemy je pod uwagę w naszych postępowaniach i przy planowaniu kontroli. Trzeba pamiętać, że w Polsce jest ok. 340 tys. różnych sklepów, dlatego tak ważną, pozytywną rolę mogą odegrać organizacje pozarządowe. Organizacje te poprzez dodatkowy nacisk konsumencki na nieuczciwych przedsiębiorców, poprzez piętnowanie nieprawidłowości mobilizują ich do odpowiedzialnego działania. Przy konstruktywnej postawie niewątpliwie stanowią ważne uzupełnienie krajowego systemu nadzoru tak, jak to się dzieje również w pozostałych krajach Unii Europejskiej – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Kontrole warzyw i owoców w sklepach
Jak wynika ze wstępnych danych, w 2019 r. Inspekcja Handlowa przeprowadziła ponad 800 kontroli jakości i oznakowania warzyw (w tym ziemniaków) i owoców. To ok. 10 proc. wszystkich kontroli w obszarze żywności. Kontrole odbywały się w sklepach w całej Polsce, także w największych sieciach takich, jak Biedronka, Auchan, Carrefour, Lidl, Kaufland.
Inspektorzy sprawdzili 5,5 tys. partii owoców i warzyw. Zakwestionowali prawie 25 proc. z nich. Nieprawidłowości najczęściej dotyczyły braku informacji lub błędnych danych o kraju pochodzenia – tak było w kilkunastu procentach skontrolowanych produktów. IH nałożyła w sumie ponad 260 kar o łącznej wysokości ok. 200 tys. zł. - Konsument musi dysponować rzetelną informacją skąd pochodzą ziemniaki, pomidory, ogórki czy jabłka. Często na tej podstawie konsument w ogóle decyduje o tym czy dokona zakupu. Niedopuszczalne jest, aby sklepy wprowadzały konsumentów w błąd co do kraju pochodzenia produktów – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Inspekcja Handlowa świeże warzywa i owoce kontroluje tylko w sklepach. Na wcześniejszym etapie obrotu - w imporcie, zakładach pakujących, hurtowniach, magazynach, na giełdach towarowych – sprawdza je Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która od lipca 2020 r. przejmie kompleksowy nadzór nad żywnością, zapewniając kontrolę całego łańcucha dostaw, w ujęciu „od pola do stołu”.
Przewaga kontraktowa
UOKiK czuwa również nad tym, aby najwięksi przetwórcy i sieci handlowe nie wykorzystywały w nieuczciwy sposób swojej przewagi kontraktowej nad rolnikami. W 2019 r. wydaliśmy 5 decyzji wobec firm: T.B. Fruit Polska, Rauch Polska, Döhler, Real i Südzucker Polska. W 40 kolejnych przypadkach wystąpiliśmy do przedsiębiorców o wyjaśnienia lub z żądaniem zaprzestania wykorzystywania dostawców. Dzięki tym działaniom rolnicy szybciej dostają pieniądze za dostarczone warzywa i owoce, a wielkie firmy muszą ustalać jasne zasady płatności. Dążymy do tego aby jak najszybciej podmioty wyeliminowały nieuczciwe praktyki rynkowe.
Obecnie Urząd prowadzi 24 postępowania z zakresu przewagi kontraktowej. Bada m.in. politykę sieci handlowej Biedronka względem producentów artykułów rolnych i spożywczych. Na podstawie dokumentów z zeszłorocznej kontroli podejrzewamy, że właściciel tej sieci żąda od dostawców udzielenia rabatów bez oferowania w zamian za to jakichkolwiek usług. Badamy również, czy sieci Eurocash, Stokrotka, Carrefour i Auchan nieuczciwie nie wykorzystują dostawców produktów takich jak mięso, owoce i warzywa. Przedmiotem naszego zainteresowania są kwestie związane z opłatami marketingowymi, karami umownymi oraz możliwością udziału dostawcy w kontroli jakości dostarczanych towarów.
Urząd sprawdza również aktualnie, czy dochodzi do nieprawidłowości w relacjach rolników z przetwórcami. Prowadzone postępowania dotyczą między innymi: nakładania kar na producentów zbóż, kukurydzy i rzepaku dotkniętych działaniem siły wyższej (np. suszy), ograniczaniem wyboru nasion buraka cukrowego oraz zasad rozliczeń w tuczu nakładczym.
Naszym priorytetem pozostaje dbanie o to, aby producenci rolni otrzymywali zapłatę na czas. W 2019 roku na nasze żądanie firmy kupujące owoce i warzywa zapłaciły producentom rolnym prawie 2 mln zł zaległych należności i odsetek. Natomiast właściciel zakładów przetwórczych, który nie podjął współpracy z Urzędem i dalej opóźniał się z płatnościami otrzymał karę pieniężną w wysokości ponad 8 mln zł. W lutym 2020 roku postawiliśmy zarzuty kolejnemu dużemu przetwórcy owoców, który opóźnia się w zapłacie za owoce. Jednocześnie sprawdzamy zgłaszane nam przypadki opóźnień w płatnościach za inne produkty, w szczególności zboża.
Badanie rynku owoców
UOKiK bada także rynek owoców. W zeszłym roku prześledziliśmy, od czego zależą ceny, które płacimy w sklepie. Ile z tego dostaje rolnik, ile pośrednik, ile sieć handlowa. Badamy także sytuację na rynku skupu owoców, w szczególności analizujemy ceny skupu owoców przemysłowych, np. jabłek sprzedawanych na soki. Badanie jest już na końcowym etapie.
Ceny w Biedronce - postępowanie
Trwa również postępowanie w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów z zarzutami nieprawidłowego uwidaczniania cen w sieci sklepów Biedronka. Konsumenci zgłaszali do nas przypadki, że albo w ogóle przy produkcie nie było wywieszki z ceną, albo różniła się od ona od tego, co było zakodowane w kasie. Cały czas wpływają nowe skargi, które są analizowane.
Dodatkowe informacje dla mediów:
Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Korozja w młodych autach to coraz mniejszy problem. Zobacz, które są narażone

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-03 13:58 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ostatni taki przegląd samochodów robiłem w 2016 r. i od tego czasu popularniejsze stały się modele nowszych generacji. Przyjrzyjmy się więc tym, które nadal są w salonach lub wyszły z oferty na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Konsumencie, uważaj na chwilówki!

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-13 12:25 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowanie wyjaśniające dotyczące działalności spółki Szybka Gotówka.
Konsumenci skarżą się na zawyżone opłaty i rolowanie pożyczek.
UOKiK radzi, na co zwrócić uwagę przed zaciągnięciem chwilówki.
  •  


Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpływają skargi na platformę pożyczkową Szybka Gotówka. Oferuje ona krótkoterminowe pożyczki przez internet. Skargi dotyczą głównie automatycznego refinansowania chwilówki w przypadku braku spłaty w terminie. Przykładowo jeden z konsumentów wskazał, że pożyczył 1500 zł, a gdy nie spłacił tej kwoty, spółka automatycznie kilkakrotnie rolowała jego dług, nie dając mu możliwości zapoznania się z warunkami umowy. W efekcie – jak twierdzi - miał do spłacenia ponad 11 tys. zł. Rolowanie może być próbą ominięcia przepisów ustawy o kredycie konsumenckim w zakresie kosztów pożyczek. Skargi konsumentów dotyczą też np. pobierania zbyt wysokich opłat odsetkowych i pozaodsetkowych.

- Firmy pożyczkowe nie mogą wykorzystywać trudnej sytuacji konsumentów potrzebujących pieniędzy. Muszą przestrzegać limitów wysokości pobieranych opłat i innych zasad ustalonych w ustawie o kredycie konsumenckim. Dlatego wszcząłem postępowanie wyjaśniające w sprawie platformy Szybka Gotówka. Chcę zbadać działalność tego portalu i ustalić, czy zasady oferowania pożyczek, ich refinansowanie i windykacja należności nie prowadzą do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Konsumencie, chcesz wziąć chwilówkę? Pamiętaj:

  • Koszt pożyczki to odsetki i pozostałe opłaty (np. za przygotowanie umowy, prowizję, ubezpieczenie).
  • 8 proc. – tyle mogą wynieść obecnie odsetki maksymalne. Limity określa kodeks cywilny. Jest to dwukrotność odsetek ustawowych (wyliczamy je, dodając 3,5 proc. do stopy referencyjnej NBP, która obecnie wynosi 0,5 proc.).
  • Pozaodsetkowe koszty też są ograniczone przepisami. Ostatnio w ramach tarczy antykryzysowej ich maksymalna wysokość została jeszcze zmniejszona i zależy od okresu pożyczki. Przykładowo dla produktów krótszych niż 30 dni limit wynosi 5 proc., a dla kredytu konsumenckiego na rok - 21 proc.
  • RRSO – to rzeczywista roczna stopa oprocentowania, czyli koszt kredytu określony w procentach w stosunku do kwoty, którą pożyczamy, w ujęciu rocznym. Ułatwia porównanie ofert.

  • Formularz informacyjny – musisz go dostać od każdego pożyczkodawcy przed zawarciem umowy. Znajdziesz tam dane o kosztach zobowiązania, pobieranych opłatach.
  • 14 dni - w tym czasie możesz odstąpić od umowy o kredyt konsumencki. Będziesz musiał oddać jednak odsetki za czas, w którym pieniądze były na twoim koncie.
  • W każdym momencie możesz wcześniej spłacić pożyczkę. Instytucja finansowa musi się z tobą rozliczyć z pobranych opłat – dostaniesz zwrot proporcjonalnie do okresu, w którym wcześniej spłacisz dług.
  • Sprawdź, czy w rejestrze Komisji Nadzoru Finansowego widnieje firma pożyczkowa lub pośrednik kredytowy.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Zmiana umów o kredyt hipoteczny - decyzja Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-01 12:44 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Banki nie mogą jednostronnie zmieniać ważnych warunków umów o kredyt hipoteczny, np. sposobów ustalania kursów walut.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył za takie praktyki ponad 1,2 mln zł kary na Raiffeisen Bank International.
Zmiana umów o kredyt hipoteczny - decyzja Prezesa UOKiK



Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję dotyczącą jednostronnej zmiany warunków umów o kredyt hipoteczny indeksowany i denominowany głównie do franka szwajcarskiego przez Raiffeisen Bank International (RBI). W 2016 r. wprowadził on arbitralnie nowe sposoby wyliczania kursów kupna i sprzedaży walut obcych – odsyłał kredytobiorców do serwisu Reuters, dodając „Indeks Marżowy Banku”. Prezes UOKiK uznał takie zmiany za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów.

Zasady wyliczania kursów kupna i sprzedaży walut, od których zależy wielkość zadłużenia i wysokość poszczególnych rat płaconych przez kredytobiorców, to bardzo ważny element umowy o kredyt hipoteczny. Takich postanowień nie wolno jednostronnie zmieniać w umowach zawieranych na czas oznaczony, w których dochodzi do zadłużenia się konsumentów. Konsumenci, którzy nie zgadzali się na zmiany, mogli teoretycznie wypowiedzieć umowy, ale oznaczałoby to konieczność dokonania natychmiastowej spłaty całego zadłużenia. Wybór więc był fikcyjny, a bank wykorzystał swoją silniejszą pozycję, żeby narzucić swoje warunki – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Istotne warunki umów na czas oznaczony, przy których istnieje możliwość zadłużenia się konsumentów, mogą zostać zmienione wyłącznie na skutek dobrowolnego porozumienia banku i konsumenta. Jeżeli klient nie zgodziłby się na nie, to umowa powinna być wykonywana na dotychczasowych zasadach.

Warto dodać, że Raiffeisen Bank International powoływał się na – zakwestionowane przez Prezesa UOKiK - jednostronne doprecyzowanie postanowień regulaminów przed sądami powszechnymi, w sporach z frankowiczami. Miało to na celu przekonanie sądów i konsumentów o rzekomym „naprawieniu” niejasnych zasad ustalania przez bank kursów walut, na podstawie których wyliczana jest rata do zapłaty w złotówkach. Tego rodzaju postanowienia są uważane za niedozwolone -  Prezes UOKiK prezentował takie stanowisko m.in. w istotnym poglądzie dotyczącym klauzul waloryzacyjnych, a ostatnio ukarał za to 3 bankiPostępowanie klauzulowe wobec RBI jest w toku. Przedsiębiorcy nie mogą jednak arbitralnie uszczegóławiać ani zmieniać w trakcie wykonywania umowy postanowień, które mają charakter niedozwolony. Wielokrotnie się na ten temat wypowiadał Trybunał Sprawiedliwości UE.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Raiffeisen Bank International karę w wysokości ponad 1,2 mln zł (1 224 498 zł). Bank – po uprawomocnieniu się decyzji - musi poinformować konsumentów o decyzji Prezesa Urzędu i skutkach z tego wynikających.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Absurd na rynku. Ktoś chce na nas nieźle zarobić

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-30 10:13 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Ceny mydła w marcu i we wrześniu tego roku, czyli w momentach rozpoczynających tzw. pierwszą oraz drugą falę pandemii, spadły średnio o 16,5 proc. Przy tym art. w płynie zdrożały prawie o 6 proc., zwłaszcza w sieciach cash&carry. Natomiast produkty w kostce były tańsze o 12,5 proc., głównie za sprawą drogerii i aptek.
Mycie rąk uznano za najskuteczniejszy sposób walki z wirusami i bakteriami. (zdjęcie ilustracyjne)
 

Mycie rąk uznano za najskuteczniejszy sposób walki z wirusami i bakteriami. (zdjęcie ilustracyjne) (Getty Images)

 

W analizowanych okresach średnia cena mydła w płynie wzrosła średnio o 5,6 proc. Blanka Chmurzyńska-Brown z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, podkreśla, że popyt na ten produkt szalenie wzrósł od marca br.

Mycie rąk uznano za najskuteczniejszy sposób walki z wirusami i bakteriami. Mydła w płynie mają tę zaletę, że ich dozowniki można obsłużyć nawet łokciem, są więc bardziej higieniczne niż same kostki.

– Od początku pandemii media intensywnie komunikowały konieczność częstego mycia rąk. To oczywiście zwiększyło zapotrzebowanie na mydło. Zmieniły się też nawyki konsumentów, bo zaczęli robić tego typu zakupy na zapas. Dlatego sieci handlowe mogły pozwolić sobie na podniesienie cen – mówi Julita Pryzmont z agencji Hiper-Com Poland.

Blanka Chmurzyńska-Brown przypomina, że ceny są determinowane m.in. przez dostępność produktu. Pandemia zakłóciła łańcuchy dostaw. Przez pewien czas brakowało wielu rodzajów opakowań. To spowodowało podwyżki. Obecnie wiele marek wchodzi też w tzw. refille czy opakowania z recyklatów, a te technologie są droższe.

– Mydła w płynie są kupowane nie tylko przez gospodarstwa domowe, ale też instytucje i organizacje. Są postrzegane jako bezpieczniejsze i wydajniejsze niż kostki, zwłaszcza w miejscach z dużą liczbą osób. Pozwalają też zachować większą estetykę podczas użytkowania – zauważa dr Urszula Kłosiewicz-Górecka, członek Zespołu Foresightu Gospodarczego w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

 

Duże sieci windują ceny

Produkt najbardziej zdrożał w sieciach typu cash&carry – bo aż o 59,8 proc. Jego cena wyraźnie też wzrosła w drogeriach – o 29,1 proc.

– Sieci podwyższają ceny, kiedy są przekonane, że nie zagrozi to ich dochodowi. W cash&carry zaopatruje się duża część mikrobiznesów, które praktycznie z dnia na dzień musiały się dostosować do nowych wymogów sanitarnych. Z kolei drogerie są dla Polaków intuicyjnym miejscem zakupu kosmetyków – komentuje Julita Pryzmont.

Ponadto analiza wykazała, że ceny mydła w płynie najbardziej spadły w sklepach convenience – o 21,8 proc., a także w dyskontach – o 18,2 proc. Zdecydowanie mniejsze wzrosty odnotowano w supermarketach – o 5 proc., w hurtowniach – o 3 proc., jak również w hipermarketach – o 1,5 proc.

 

– Wyniki analizy są odzwierciedleniem popularności poszczególnych formatów. Z powodu pandemii klienci preferują raczej małe placówki, zlokalizowane blisko ich domów. Sklepy convenience i dyskonty idealnie spełniają te kryteria. Dlatego też właśnie te sieci, walcząc między sobą, zaczęły wprowadzać widoczne obniżki na newralgiczne produkty – wyjaśnia Karol Kamiński z Grupy AdRetail.

I tak średnie ceny mydeł w kostce zmniejszyły się o 12,5 proc.

– W pierwszej fali pandemii bardzo szybko zniknęły one ze sklepów. Od marca br. ich produkcja mogła się zwiększyć, a rynkowa podaż – wzrosnąć. To wyjaśniałoby obniżenie cen. Produkty myjące w Natomiast, biorąc pod uwagę produkty w kostce i w płynie, łącznie zanotowano średni spadek o 16,5 proc. – To może zaskakiwać w czasie pandemii, ale wystarczy przyjrzeć się temu z bliska. Spadek cen mydła w kostce na poziomie 12,5 proc. można wyjaśnić tym, że konsumenci trochę porzucili tego typu asortyment na rzecz produktu w płynie. Sieci to zauważyły i w jednym przypadku podniosły ceny, z kolei w drugim obniżyły. To zwykła kalkulacja biznesowa – zwraca uwagę Karol Kamiński.

 

Z analizy wynika też, że mydło w kostce podrożało najbardziej w sieciach typu convenience o 20,8 proc., a w dyskontach – o 10 proc. Jak zaznacza ekspert z Hiper-Com Poland, to właśnie w tych formatach tradycyjny produkt najbardziej zdrożał przy jednoczesnym dużym spadku cen wersji w płynie.

– Ceny mydeł w kostce najbardziej wzrosły w convenience store. Klienci często robią tam awaryjnie zakupy i wówczas koszt nie jest najważniejszym kryterium wyboru produktu. Jednocześnie atrakcyjne ceny płynnych środków zachęcają konsumentów do nabywania produktów pod wpływem impulsu. W dyskontach relatywnie tanie mydła w płynie przyciągają uwagę klientów i zachęcają ich do zakupów, a wzrost cen asortymentu w kostce wydaje się w tej sytuacji być mniej widoczny – tłumaczy dr Kłosiewicz-Górecka.

Pod względem spadków cen mydeł w kostce na pierwszym miejscu są drogerie – 56,9 proc., a za nimi – supermarkety – 44,1 proc. Następne są hipermarkety – 11,3 proc., cash&carry – 3,4 proc., a potem hurtownie – 2,7 proc. Znaczne spadki cen w drogeriach i supermarketach wskazują, że te formaty stawiały w swojej komunikacji promocyjnej właśnie na ten artykuł. Penie miały nadzieję, iż przyciągnie on konsumentów – podsumowuje Julita Pryzmont.

Dane pochodzą z raportu międzynarodowej agencji badawczo-analitycznej Hiper-Com Poland i Centrum Analiz Grupy AdRetail. Eksperci sprawdzili ponad 2 tys. średnich cen promocyjnych mydeł w kostkach i w płynie, przeliczając je odpowiednio na 1 kg i 1 litr. Analiza obejmowała marzec i wrzesień 2020 roku, czyli okresy rozpoczynające tzw. pierwszą i drugą falę pandemii.

Pod uwagę wzięto ceny z dyskontów, hipermarketów, supermarketów, sieci convenience, cash&carry, hurtowni, drogerii i aptek.kostkach zawsze były, są i będą tańsze niż w płynie, bo nie wymagają specjalistycznych opakowań – przypomina ekspert z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Palenie w kominku nie truje? Cóż, ekologiczne na pewno nie jest

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-22 11:12 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Jaki sens ma wprowadzanie zakazu palenia w kominkach, przecież drewno jest o wiele czystszym paliwem niż węgiel – pytają nas czytelnicy. Wyjaśniamy.
Palenie w kominku zdrowe nie jest
(Unsplash.com)
Palenie w kominku zdrowe nie jest.

Zakaz palenia w kominkach na Mazowszu (wprowadzany w określonych warunkach) podzielił Polaków. Mniej więcej tyle samo osób go popiera, co piętnuje. Przeciwnicy zakazu podkreślają, że na rynku jest mnóstwo modeli kominków spełniających wyśrubowane normy emisji spalin, a na świecie podobne zakazy nie istnieją.

A poza tym drewno to odnawialne źródło energii, a więc palenie w kominku jest bardziej ekologiczne, niż wykorzystywanie innych źródeł energii.

Słynny zakaz palenia w kominkach w województwie mazowieckim nie jest zakazem permanentnym. Po pierwsze - obowiązywać będzie tylko w tzw. dni smogowe, czyli gdy zostaną przekroczone określone normy zanieczyszczeń w powietrzu. Po drugie, nie dotyczy domów, w których kominek jest jedynym źródłem ciepła, po trzecie – kominka będzie można używać, gdy zawiedzie podstawowy sposób ogrzewania – na przykład zabraknie prądu.

Dodaje, że kominki niesłusznie stały się najgłośniejszym elementem kampanii mającej na celu poprawę jakości powietrza.

Nie wszędzie i nie zawsze będzie można cieszyć się widokiem palących się w kominku drewien.
Polacy podzieleni w sprawie kominków. Na wsi nie chcą zakazu palenia

Dodaje, że kominki – niezależnie od tego, w jakim stopniu przyczyniają się do zanieczyszczania powietrza – są w pewnym sensie przeżytkiem. Spalanie paliw kopalnych i drewna zawsze jest źródłem pyłów i trucizn. Na dodatek nie wiadomo, ile osób faktycznie spala w kominkach drewno suche i ile robi to w prawidłowy sposób.

Misiński protestuje też przeciwko określaniu drewna mianem paliwa ekologicznego lub należącego do rodziny OZE. Chodzi tu jednak w szczególności o projekty dotyczące rozszerzania definicji biomasy, prowadzące do spalania drewna w elektrowniach.

Wiele osób podważa jednak ogólny sens wprowadzania zakazu palenia w kominkach. Argumentują, że na Zachodzie polskie kominki spełniające wyśrubowane normy emisji spalin są bardzo popularne, a podobnych zakazów praktycznie nigdzie nie ma.

Otóż zakazy są – i to bardzo podobne do rozwiązań wprowadzonych przez Mazowsze. Takie ograniczenia wprowadziły na przykład władze Montrealu, Quebecu, Cambridge czy położonego w Alpach kurortu – słynnego Chamonix.

Chamonix pod względem położenia przypomina nieco Zakopane. Francuzi już dawno zauważyli, że zimą powietrze w ich kurorcie jest najbardziej zanieczyszczone. To miasteczko z najbardziej trującym powietrzem w całym kraju.

Mazowsze wprowadza restrykcje w ogrzewaniu domów
Nie rozpalisz kominka, nie użyjesz dmuchawy do liści. Kary do 5 tys. zł

W Quebecu obowiązuje zakaz używania kominków w tzw. dni smogowe – mieszkańcy mogą to na bieżąco sprawdzać w aplikacji mobilnej. A w Montrealu już w 2018 roku na stałe zakazano używania pieców opalanych drewnem i kominków. Wyjątki obejmują albo stare piece, które należy wymienić, albo nowe, spełniające wyśrubowane normy emisji. Rozporządzenie stanowi również, że w nowych budynkach dozwolone są tylko urządzenia na gaz ziemny, propan i pellet.

Również amerykańskie władze lokalne często ostrzegają przed używaniem kominków. Według Departamentu Ochrony Środowiska stanu Massachusetts, dym drzewny "zawiera toksyczny tlenek węgla, tlenki azotu powodujące smog, sadzę, drobne cząstki i szereg innych chemikaliów i gazów, które mogą powodować lub pogarszać poważne problemy zdrowotne, szczególnie wśród dzieci, kobiet w ciąży i osób z trudnościami w oddychaniu."

Naukowcy na zlecenie władz wyliczyli, że spalanie drewna i węgla stanowi 38 proc. całej brytyjskiej emisji PM2,5. Dla porównania 16 proc. pochodzi ze spalania przemysłowego, 12 proc. z transportu drogowego, a 13 proc. ze stosowania rozpuszczalników i procesów przemysłowych.

Jak groźny jest dym z kominka?

Przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu udowodnili, że paleniska w domach są poważnym źródłem zanieczyszczeń – zarówno tych, które ulatują kominem, jak i takich, które zatruwają powietrze w domu czy mieszkaniu.

Proste badanie pyłomierzem wykazało, że w kilka minut po rozpaleniu kominka w pokoju przekroczona została norma dobowa pyłu PM10 - 50 mikrogramów na metr sześcienny.

Kilkanaście minut później jego stężenie sięgnęło 200 mikrogramów, następnie ustabilizowało się na poziomie 250 mikrogramów. Co więcej – do badania używano kominka ze szklanymi drzwiczkami. Stężenie wzrastało jeszcze mocniej podczas ich otwierania i dorzucania drewna. To wartości alarmowe - przy takich stężeniach zanieczyszczeń w miastach wydaje się zalecenia, by osoby chore i seniorzy nie wychodzili na ulice, a transport zbiorowy staje się darmowy.Zakaz palenia w kominkach. To województwo jest pierwsze w Polsce

Wyniki tego eksperymentu nie podobają się miłośnikom kominków - nie spełniał on warunków, które pozwoliłyby uznać go za "naukowy". Takie zlecały jednak rządy na przykład USA i Szwecji.

"Dym wytwarzany z pieców opalanych drewnem i kominków zawiera ponad 100 różnych związków chemicznych, z których wiele jest szkodliwych i potencjalnie rakotwórczych. Zanieczyszczenia z dymu drzewnego obejmują drobne cząstki, tlenki azotu, tlenki siarki, tlenek węgla, lotne związki organiczne, dioksyny i furany. Wdychane powietrze zawierające dym drzewny może powodować poważne problemy ze zdrowiem układu oddechowego i sercowo-naczyniowego" - brzmi fragment raportu amerykańskich naukowców.

Z kolei raport szwedzkich naukowców wskazuje, że emisje cząstek mogą przyczyniać się do chorób psychicznych, takich jak objawy lęku i potencjalnie wpływać na rozwój choroby Alzheimera. I oczywiście zanieczyszcza środowisko naturalne.

Zwrot towaru w Castoramie, Leroy Merlin, OBI i Bricomarché

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-10 09:46 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Chyba każdy chociaż raz dokonał nietrafionego zakupu. W przypadku produktów ze sklepów budowlanych sprawa jest jednak bardziej poważna, ponieważ zwykle chodzi o nawet kilkutysięczne kwoty. Jak uniknąć niepotrzebnych strat? Które sklepy przyjmą rozpakowany towar lub jego nadmiar? Sprawdziliśmy warunki zwrotów towarów w najpopularniejszych sieciach budowlanych.

Zwrot towaru w Castoramie, Leroy Merlin, OBI i Bricomarché

Chyba każdy chociaż raz dokonał nietrafionego zakupu. W przypadku produktów ze sklepów budowlanych sprawa jest jednak bardziej poważna, ponieważ zwykle chodzi o nawet kilkutysięczne kwoty. Jak uniknąć niepotrzebnych strat? Które sklepy przyjmą rozpakowany towar lub jego nadmiar? Sprawdziliśmy warunki zwrotów towarów w najpopularniejszych sieciach budowlanych.

Wszystkie informacje są aktualne na dzień 20.11.2017 roku, a zostały uzyskane bezpośrednio ze stron internetowych analizowanych sklepów.

Uwaga! Artykuł traktuje o zakupach dokonywanych w sklepie stacjonarnym. Zwrot towaru zakupionego przez internet lub telefonicznie jest regulowany innymi przepisami - konsument ma wtedy prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni i obowiązek zwrotu towaru w ciągu kolejnych 14 dni. Jest to "prawo do namysłu", które nie przysługuje w przypadku zakupów w sklepie stacjonarnym. Klient ma ponadto prawo rozpakować w takiej sytuacji produkt.

Konsument, który zawarł umowę na odległość lub umowę poza lokalem przedsiębiorstwa, ma prawo odstąpić od niej bez podawania przyczyny w terminie 14 dni. Jest to tzw. prawo do namysłu, umożliwiające kupującemu zapoznanie się z towarem i rozważenie racjonalności zakupu. To uprawnienie nie przysługuje w przypadku zakupów w sklepach tradycyjnych. Złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy i zwrot towaru to dwie zupełnie różne czynności – konsument nie musi ich dokonywać jednocześnie.

Zasady zwrotu towarów obowiązujące we wszystkich sklepach
Poniższe warunki obowiązują w każdym z analizowanych przez nas marketach budowlanych:


produkt nie może być uszkodzony oraz używany,
zwracając towar musimy posiadać jego dowód zakupu (faktura bądź paragon oraz potwierdzenie z karty – jeśli płaciliśmy za zakup bezgotówkowo),
produkt możemy zwrócić w dowolnym sklepie należącym do danej sieci, a więc niekoniecznie w tej lokalizacji, w której nabyliśmy towar,
zwracając towar nie ponosimy dodatkowych kosztów,
zwrot kosztów zostaje przekazany w taki sam sposób, w jaki dokonaliśmy za niego zapłaty. Oznacza to, że jeżeli płaciliśmy kartą, zwrot otrzymamy na konto lub jeśli płaciliśmy gotówką, również otrzymamy gotówkę podczas zwrotu towaru w sklepie.
Warunki zwrotów towarów w sklepach budowlanych
Warunki zwrotów towarów w sklepach budowlanych
Castorama: jak wygląda zwrot towarów?
Zwrotom w Castoramie podlegają produkty pełnowartościowe. Oznacza to, że muszą być zapakowane w oryginalne opakowanie. Nie mogą posiadać również śladów użytkowania oraz muszą być niezniszczone. Przykładowo, jeżeli chcemy zwrócić mebel, który już skręciliśmy – nawet jeśli nie był później użytkowany – sklep takiego towaru nam nie przyjmie. Dlatego zanim w ogóle dokonamy takiego zakupu, warto dokładnie wyliczyć, jaką konkretnie ilość np. szafek do kuchni, potrzebujemy.

Inaczej sprawa wygląda ze zwrotem takich produktów, jak paneli, glazury czy płytek w Castoramie. Możemy je bowiem zwrócić nawet w otwartym opakowaniu. Nie musimy zatem przejmować się, jeśli kupiliśmy tych produktów za dużo – sklep przyjmie je od nas płacąc za sztukę lub procentowo. Co więcej, zwrot towarów nie ma określonego terminu – jest on więc nieograniczony.


Czego nie możemy zwrócić w Castoramie?
Produktów uszkodzonych i rozpakowanych (np. rozpakowane meble),
produktów, które sprzedawane są na metry – np. wykładziny,
produktów, które zostały wykonane na zlecenie w ramach usług dodatkowych (np. farby z mieszalnika),
produktów, które zostały specjalnie na życzenie klienta docięte, np. szkło czy lustra.
blatów, które posiadają wycięcia pod zlew,
zlewów z wyciętymi otworami.
Wnętrze sklepu CastoramaLepszy Poznań
Wnętrze sklepu Castorama
Leroy Merlin: jaki towar i kiedy można zwrócić?
Zwracając towar do Leroy Merlin, musi on być w nienaruszonym stanie. Co ważne, musi znajdować się w oryginalnym opakowaniu, które nie było zerwane. Podobnie, jak w Castoramie, w tym sklepie również mamy możliwość zwrotu nadwyżki towaru np. płytek czy glazury. Zwrot zostanie nam w takim przypadku oddany procentowo bądź za sztukę. Towar musimy zwrócić w oryginalnym opakowaniu.

Zwrot towarów nie ma określonego terminu (podobnie jak w Castoramie) – jest on nieograniczony.

Czego nie zwrócimy w Leroy Merlin?
Produktów rozpakowanych oraz skręconych,
produktów z wyprzedaży,
produktów sprzedawanych na metry, tj. wykładzin czy tkanin,
farb z mieszalnika,
roślin,
żarówek,
produktów na indywidualne zamówienie (blaty, drzwi, meble),
książek, czasopism, nośników danych.
Wnętrze sklepu Leroy MerlinMiasto Knurów
Wnętrze sklepu Leroy Merlin
OBI: jaki towar i kiedy można zwrócić?
Jeżeli chodzi o zwrot mebli, market budowlany OBI przyjmie towar wyłącznie wtedy, gdy będzie on oryginalnie zapakowany. Nie możemy – podobnie jak w pozostałych sklepach – zwrócić mebli, które były już skręcone. Możemy natomiast zwrócić towar niewykorzystany (nadmiar towaru), taki jak panele, płytki czy inne produkty, które pozostały po np. remoncie – ale nieposiadające jakichkolwiek zniszczeń. Taki towar sklep wyceni procentowo lub w rozliczeniu za sztukę. W OBI również termin zwrotu jest nieograniczony.


Czego nie zwrócimy w OBI?
Produktów sprzedawanych na metry, tj. kabli, wykładzin, tkanin,
produktów z wyprzedaży,
blatów z wyciętymi otworami pod zlew,
zlewów z wyciętymi otworami,
farm z mieszalnika,
roślin,
żarówek,
produktów na indywidualne zamówienie,
produktów, których data ważności minęła.

Bricomarché: jak wygląda zwrot towarów?
W Bricomarché nie mamy możliwości zwrotu towaru używanego lub uszkodzonego. Oznacza to, że musi być on znajdować się w oryginalnym opakowaniu oraz nie posiadać śladów użytkowania czy montażu (np. mebel po skręceniu). Wyjątkowo w tym sklepie możliwość zwrotu towaru dotyczy tylko niektórych sklepów – warto więc przez zakupem sprawdzić, czy będzie taka opcja w danym sklepie.

Czego nie zwrócimy w Bricomarché?
Produktów, które są uszkodzone i rozpakowane,
produktów, które sprzedawane są na metry (kable, wykładziny, tkaniny),
żarówek,
roślin,
farb.
Wnętrze sklepu BricomarchePrzemyśl - NaszeMiasto
Wnętrze sklepu Bricomarche
Czy macie doświadczenia ze zwrotem towarów w opisywanych przez nas sklepach? Podzielcie się opiniami, jak oceniacie proces zwrotów produktów w sklepach budowlanych. Jak się okazuje, czasami bycie uczestnikiem programu lojalnościowego sklepu może pomóc w zwrotach zakupionego towaru. Więcej o programach lojalnościowych i kartach stałego klienta w sklepach budowlanych, piszemy w osobnym artykule.

Nieuzasadnione opłaty Eurocash - zarzuty Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-10-05 12:49 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny sprawdza praktyki spółki Eurocash wobec dostawców produktów rolnych i spożywczych.
Zarzuty dotyczą nieuzasadnionego pobierania dodatkowych opłat.
Nieuzasadnione opłaty Eurocash - zarzuty Prezesa UOKiK

 

Głównym przedmiotem działalności Eurocash jest hurtowa i detaliczna sprzedaż artykułów spożywczych i codziennego użytku. Przedsiębiorca, również poprzez spółki zależne, jest właścicielem największej w Polsce sieci hurtowni i organizatorem licznych sieci sklepów, m.in.: ABC, Delikatesy Centrum, Lewiatan, Gama, Groszek i  Euro Sklep.

Zastrzeżenia Prezesa UOKiK wzbudziły umowy zawierane z dostawcami produktów do tych sklepów. Są oni zobowiązani do ponoszenia szeregu dodatkowych opłat za usługi, które według umowy powinien świadczyć dla nich Eurocash.

- Spółka Eurocash, pomimo naszego wezwania, nie przedstawiła żadnych rozliczeń i raportów dotyczących realizacji szeregu usług, za które pobierała pieniądze. Co więcej, część z nich może w ogóle nie być wykonywana. Dotyczy to np. organizowania przez Eurocash szkoleń dla sklepów - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny

W innych zakwestionowanych przypadkach, nawet jeśli usługa określona w umowie jest wykonywana, Eurocash nie przedstawił dostawcom żadnych informacji o jej kosztach i rezultatach. To oznacza, że kontrahenci spółki nie wiedzą, czy usługi, za które płacą, są realizowane rzetelnie i ile w rzeczywistości kosztują. Przykładem są opłaty za edukowanie franczyzobiorców o produktach z oferty dostawcy.

Ponadto część odpłatnych działań i tak byłaby realizowana przez Eurocash ze względu na interes gospodarczy tego przedsiębiorcy. Tak jest m.in. ze sprawowaniem nadzoru nad zamówieniami przez sklepy wchodzące w skład danej sieci handlowej.

Jeden z głównych celów ustawy o przewadze kontraktowej to walka z opłatami półkowymi, czyli nieuzasadnionymi opłatami pobieranymi od dostawców przez sieci handlowe. Mamy podejrzenie, że tak właśnie jest w przypadku Eurocash. Wiele usług może być tylko pozornie świadczona na korzyść dostawców, a ich prawdziwym celem jest obniżenie wynagrodzenia kontrahentów. To niedopuszczalne działanie, dlatego wszcząłem postępowanie przeciwko spółce. Za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi jej kara do 3 proc. rocznego obrotu – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Przedsiębiorco, rolniku, jeżeli działasz w branży rolno-spożywczej i twój duży kontrahent wykorzystuje swoja przewagę narzucając niekorzystne dla ciebie warunki współpracy – zawiadom UOKiK. Uruchomiliśmy specjalny formularz, który ułatwi ci zgłoszenie nieprawidłowości. Wejdź i wypełnij: https://ankieta.uokik.gov.pl/formularz-zgloszenie-przewaga/.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Konsumencie, sprawdź czy nie przepłacasz za prowadzenie rachunku

DATA PUBLIKACJI: 2021-01-08 12:54 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
O podwyżkach opłat za prowadzenie konta, przelewy, wypłaty z bankomatów i za inne czynności bank powinien poinformować konsumenta.
Klienci, którzy nie korzystają aktywnie z konta bankowego, mogą rozważyć korzystanie z podstawowego rachunku płatniczego.

Konsumencie, sprawdź czy nie przepłacasz za prowadzenie rachunku

Konsumencie, sprawdź jakie opłaty pobiera obecnie twój bank za różne czynności – prowadzenie konta, przelewy, wypłatę gotówki z bankomatu i czy ich nie podniósł w ostatnim roku. - Obserwujemy, że banki podnoszą opłaty związane z prowadzeniem rachunku czy dokonywaniem przelewów. Zachęcam konsumentów, aby sprawdzili aktualne stawki za czynności bankowe. Seniorzy, którzy opłacają rachunki w okienku, powinni zwrócić uwagę, czy nie płacą za to więcej. Do czujności zachęcam również osoby, które robią przelewy przez internet. Jeżeli stawki wzrosły, warto rozważyć zmianę rachunku bankowego, a jeśli posiadamy rachunki w kilku bankach – ograniczenie ich liczby – wyjaśnia Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

 


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

Każda zmiana wysokości opłat i prowizji powinna być przedstawiona konsumentowi na trwałym nośniku – wysłana zwykłym listem, e-mailem lub w systemie bankowości elektronicznej, o ile ten ostatni spełnia ustawowe cechy trwałego nośnika. To ważne, aby informacja dotarła do nas właśnie w formie trwałego nośnika, umożliwiającej nam jako konsumentom odtworzenie informacji przez określony czas i to w niezmienionej postaci, tj. bez ingerencji czy modyfikacji treści przez podmiot, który był twórcą informacji (np. bank).

Wybór sposobu dostarczania informacji powinien być uzgodniony z klientem i dostosowany do jego możliwości odczytania tych informacji (np. nie każdy klient może odtworzyć płytę CD/DVD). Banki przynajmniej raz w roku muszą informować klientów o wysokości pobieranych opłat. 

Płacisz co miesiąc sporą kwotę za prowadzenie konta, a niewiele z niego korzystasz? Albo w ogóle nie masz konta, ale rozważasz jego założenie? Alternatywą jest Podstawowy Rachunek Płatniczy (PRP), który banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe muszą mieć w swojej ofercie od sierpnia 2018 r. Jego założenie i prowadzenie jest bezpłatne, instytucja finansowa nie pobiera też opłat za podstawowe usługi – do określonych limitów.

Podstawowy Rachunek Płatniczy to dobra propozycja szczególnie dla seniorów oraz osób o niewielkich dochodach. Kilka czy kilkanaście złotych comiesięcznej opłaty za prowadzenie konta to dla nich spory wydatek, a z rachunku korzystają do zrobienia kilku przelewów czy wypłaty pieniędzy z bankomatu. Zgodnie z polskim i unijnym prawem banki i SKOK-i mają obowiązek udostępnić konsumentom taką możliwość bezpłatnie. Cały czas monitorujemy sytuację na rynku i jeśli pojawią się nieprawidłowości, to podejmę stosowne działania aby zabezpieczyć prawa i interesy konsumentów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Podstawowy Rachunek Płatniczy może założyć każdy, kto nie posiada innego rachunku w walucie polskiej. Jeśli masz płatne konto, możesz jednak je zamknąć i złożyć wniosek o otwarcie PRP, który w zakresie podstawowych, limitowanych funkcji, jest darmowe. Bank nie ma prawa ci odmówić. Pamiętaj, że PRP ma ograniczoną funkcjonalność, oferuje jednak podstawowe usługi.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Tagi: ochrona konsum

Postępowanie UOKiK - zmowa cenowa na rynku urządzeń biurowych

DATA PUBLIKACJI: 2020-03-04 14:26 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowanie przeciwko Fellowes Polska.
Spółka mogła przez wiele lat narzucać sklepom ceny sprzętu biurowego.

Postępowanie UOKiK - zmowa cenowa na rynku urządzeń biurowych

Postępowanie UOKiK - zmowa cenowa na rynku urządzeń biurowych
  • Postępowanie UOKiK - zmowa cenowa na rynku urządzeń biurowych


Wypowiedź prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

 

Fellowes Polska jest autoryzowanym dystrybutorem produktów Fellowes – producenta m.in. niszczarek do papieru, laminatów i  bindownic. UOKiK przeprowadził przeszukanie w siedzibie spółki, podczas którego zdobył dowody świadczące o możliwości zawarcia porozumienia ograniczającego konkurencję, w tym zmowy cenowej.

- Wszcząłem postępowanie w sprawie zmowy cenowej przeciwko spółce Fellowes Polska. Mamy dowody, że przedsiębiorca już od 2011 r. narzucał swoim kontrahentom minimalne ceny odsprzedaży urządzeń biurowych w internecie. Taka praktyka powoduje, że zarówno konsumenci, jak i przedsiębiorcy mogli płacić drożej za sprzęt biurowy Fellowes niż w warunkach uczciwej konkurencji – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Z dokumentów, które zdobył UOKiK wynika również, że oprócz ustalania cen mogło dojść do dyscyplinowania sprzedawców, którzy chcieli sprzedawać produkty taniej, za co groziło im odebranie rabatów.

Zmowy cenowe należą do najpoważniejszych naruszeń konkurencji. Powodują, że konsumenci nie mają możliwości tańszego zakupu produktów niż po cenach ustalonych z góry. Zgodnie z prawem każdy sprzedawca powinien samodzielnie ustalać ceny, w oparciu o własny rachunek ekonomiczny. Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy.

Dotkliwych sankcji można uniknąć dzięki programowi łagodzenia kar (leniency). Daje on przedsiębiorcy, a także menadżerom, którzy uczestniczą w nielegalnym porozumieniu, szansę zyskania statusu „świadka koronnego”. Pozwala to na całkowite uniknięcie kary pieniężnej lub jej obniżenie. Z programu można skorzystać pod warunkiem dostarczenia dowodów lub informacji dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia oraz współpracy z UOKiK. Przedsiębiorców i menadżerów zainteresowanych programem łagodzenia kar zapraszamy do kontaktu z urzędem. Pod specjalnym numerem telefonu 22 55 60 555 prawnicy UOKiK odpowiadają na wszystkie pytania dotyczące wniosków leniency, również anonimowe.

Ponadto możliwe jest dodatkowe obniżenie kary pieniężnej dla uczestnika niedozwolonego porozumienia, jeśli przedsiębiorca  dobrowolnie podda się sankcji finansowej.

Jeżeli wiesz o niedozwolonym porozumieniu w swojej byłej lub obecnej firmie, zawiadom UOKiK. Urząd prowadzi program pozyskiwania informacji od anonimowych sygnalistów. Wejdź na https://konkurencja.uokik.gov.pl/sygnalista/ i skorzystaj z prostego formularza. Zastosowany przez nas system gwarantuje, że twoja tożsamość nie zostanie ujawniona.

Dodatkowe informacje dla mediów:

Biuro Prasowe UOKiK
pl. Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Tel.: 22 55 60 246
E-mail: biuroprasowe@uokik.gov.pl
Twitter: @UOKiKgovPL

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Kary w wysokości ponad 60 mln zł dla BNP Paribas, Millennium i Santander Bank - decyzje Prezesa UOKiK

DATA PUBLIKACJI: 2020-09-29 15:19 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny uznał za niedozwolone klauzule dotyczące zasad ustalania kursów walut, na podstawie których naliczane są raty kredytów indeksowanych m.in. do euro i franka szwajcarskiego.
Prezes UOKiK nałożył na banki kary finansowe w wysokości: 26,6 mln zł dla BNP Paribas, 10,5 mln zł dla Millennium oraz 23,6 mln zł dla Santander Bank, zakazał również stosowania zakwestionowanych klauzul.
Kary w wysokości ponad 60 mln zł dla BNP Paribas, Millennium i Santander Bank - decyzje Prezesa UOKiK

 

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał trzy decyzje, w których zakwestionował postanowienia zawarte w aneksach do umów kredytowych nieprecyzyjnie określające zasady ustalania kursów walut obcych, w oparciu o które banki przeliczają raty kredytów. W efekcie funkcjonujących zapisów, banki mają możliwość subiektywnego kształtowania kursów walutowych, stanowiących podstawę ustalania wysokości rat płaconych przez kredytobiorców. Podstawą do zajęcia się sprawą były sygnały od konsumentów. Decyzje dotyczą banków: BNP Paribas, Millennium, Santander Bank Polska.


Pobierz wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stosowane przez banki kryteria dotyczące ustalania tzw. spreadu rażąco naruszają interesy konsumentów. Kredytobiorcy nie mają możliwości sprawdzenia, w jaki sposób banki wpływają na kursy walut publikowane w ich tabelach i w efekcie, czy nie naliczają im zbyt wysokich rat kredytu. Banki poprzez zapisy klauzul niedozwolonych zapewniły sobie możliwość subiektywnego ustalania wysokości kursów walutowych, w efekcie czego konsumenci mogli płacić zawyżone raty kredytów. Jest to sytuacja niedopuszczalna. Zasady ustalania zobowiązań finansowych muszą być uczciwe, przejrzyste i weryfikowalne przez konsumentów – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Kursy walutowe

Kursy ustalane przez banki są określane przez nie dowolnie - w oparciu o pojęcie „średniego kursu walutowego na rynku międzybankowym” (Santander Bank Polska, BNP Paribas), który nie jest zdefiniowany w żadnych przepisach. Co więcej, klient nie wie, gdzie dokładnie powinien szukać  tych kursów, ponieważ postanowienia odsyłają do serwisu Reuters (BNP Paribas, Santander Bank Polska, Bank Millennium), nie precyzując o którą dokładnie stronę internetową serwisu chodzi. Z wyjaśnień BNP Paribas i Santander Bank Polska wynika, że są to płatne serwisy dostępne wyłącznie dla instytucji finansowych. Kredytobiorcy nie mają do nich dostępu, nie znają nawet ich nazw.

Wątpliwości budzą także postanowienia, w którym BNP Paribas i Santander Bank Polska określające prawo do zmiany źródła danych, jeśli kursy walutowe w serwisie Reuters przestaną być dostępne - banki nie wskazują jednak ich nazw.  

BNP Paribas ponadto wylicza kursy w oparciu o „średnie rynkowe kursy walut” i wartość Współczynnika Korygującego Kupna (WKK) oraz Współczynnika Korygującego Sprzedaży (WKS). Zgodnie z postanowieniami, wartości WKK i WKS zależą od zmienności kursów na rynku międzybankowym, płynności poszczególnych walut oraz konkurencyjności oferowanych klientom kursów walut. Są to, zdaniem UOKiK, określenia niejasne i nieprecyzyjne, niemożliwe do zweryfikowania przez klientów banku.

Dodatkowo Bank Millennium zastrzega, że „wartości kursu kupna i wartości kursu sprzedaży z Tabeli Kursów Walut Obcych mogą odbiegać od kursu bazowego o nie więcej niż 10 proc.”, a kurs ustalony przez Santander Bank Polska może odbiegać o 1 proc. od prezentowanego przez Reuters. W przypadku BNP Paribas m.in. „wysokość spreadu walutowego nie może być większa niż 10 proc. średniego rynkowego kursu waluty”. Banki nie wskazały jednak, jakimi kryteriami kierują się, ustalając odchylenia kursu kupna i kursu sprzedaży. Informacje te powinny być podawane w sposób przejrzysty, jednoznaczny i nie budzący żadnych wątpliwości interpretacyjnych – tak aby każdy kredytobiorca mógł bez problemu sprawdzić, jak wysoka będzie jego rata i czy została ustalona w oparciu o rzetelnie wyliczony kurs sprzedaży waluty obcej.

Tabele opłat i prowizji

Nieakceptowalne są również postanowienia odsyłające kredytobiorców do kursów umieszczonych w tabelach opłat i prowizji, bowiem żaden z wymienionych banków nie określa, kiedy i ile razy dziennie te tabele będą sporządzane oraz publikowane. Kredytobiorca nie wie, po którym konkretnie kursie bank przeliczy ratę. Istnieje więc możliwość, że bank narzuci konsumentom najkorzystniejsze dla siebie stawki. Tym samym, mają możliwość swobodnego kształtowania wysokości zadłużenia konsumentów.

Decyzje Prezesa UOKiK

Za stosowanie klauzul niedozwolonych Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył następujące kary:

Po uprawomocnieniu się decyzji banki mają również powiadomić o nich konsumentów i poinformować ich, że zakwestionowane postanowienia jako niedozwolone nie są wiążące dla konsumentów i należy je traktować tak, jakby w ogóle ich nie było w aneksie do umowy. Ułatwi to również konsumentom dochodzenie roszczeń.

Decyzje nie są prawomocne. Banki mogą odwołać się do sądu.

Decyzje w podobnych sprawach Prezes UOKiK wydał już wobec: Deutsche Bank Polska (prawie 7 mln zł kary) i Getin Noble Bank (prawie 13,5 mln zł). Urząd prowadzi także  postępowania wobec kolejnych 4 banków: Raiffeisen Bank International AG (wcześniej: Raiffeisen Bank Polska), PKO BP, BPH, Pekao SA.

Pomoc dla konsumentów:

Tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16 – infolinia konsumencka
E-mail: porady@dlakonsumentow.pl
Rzecznicy konsumentów – w Twoim mieście lub powiecie

Tarcza antykryzysowa - wakacje kredytowe i ochrona przed wrogimi przejęciami

DATA PUBLIKACJI: 2020-05-21 13:55 | OPUBLIKOWAŁ: Marcin Pieńkowski
Trzymiesięczne wakacje kredytowe i ochrona polskich spółek przed wrogimi przejęciami – to nowe propozycje do tzw. Tarczy antykryzysowej, które dziś przyjął rząd, a które powstały przy udziale UOKiK.
Osoba, która straciła pracę lub inne główne źródło dochodu, będzie mogła zawiesić spłatę kredytu konsumenckiego i hipotecznego na trzy miesiące bez żadnych opłat w swoim banku.
Jeśli już skorzystałeś z oferowanego przez banki zawieszenia spłaty kredytu albo jesteś w trakcie takiego zawieszenia – nic straconego, możesz skorzystać z ustawowych wakacji kredytowych.
Projekt ustawy trafi teraz pod obrady Sejmu.

Tarcza antykryzysowa - wakacje kredytowe i ochrona przed wrogimi przejęciami

 

Tarcza antykryzysowa - wakacje kredytowe i ochrona przed wrogimi przejęciami
  • Trzymiesięczne wakacje kredytowe i ochrona polskich spółek przed wrogimi przejęciami – to nowe propozycje do tzw. Tarczy antykryzysowej, które dziś przyjął rząd, a które powstały przy udziale UOKiK.
  • Osoba, która straciła pracę lub inne główne źródło dochodu, będzie mogła zawiesić spłatę kredytu konsumenckiego i hipotecznego na trzy miesiące bez żadnych opłat w swoim banku.
  • Jeśli już skorzystałeś z oferowanego przez banki zawieszenia spłaty kredytu albo jesteś w trakcie takiego zawieszenia – nic straconego, możesz skorzystać z ustawowych wakacji kredytowych.
  • Projekt ustawy trafi teraz pod obrady Sejmu.

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o zmianie niektórych innych ustaw (tzw. Tarcza Antykryzysowa).  – Cieszymy się, że do Sejmu trafiają przygotowane z udziałem UOKiK propozycje przepisów zwiększających ochronę kredytobiorców oraz polskich przedsiębiorstw przed wrogimi przejęciami. Rada Ministrów przyjęła rozwiązania, które umożliwią zawieszenie wykonania umów kredytowych bez ponoszenia przez konsumentów dodatkowych kosztów z tego tytułu. Jest to szczególnie istotna pomoc dla konsumentów i ich gospodarstw domowych w sytuacji utraty pracy lub głównego źródła dochodów -  mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

  1. Wakacje kredytowe
  • Konsumencie – jeżeli masz kredyt konsumencki lub hipoteczny i jesteś w trudnej sytuacji finansowej, gdyż po dniu 13 marca 2020 r. straciłeś pracę lub inne główne źródła dochodu, to zgodnie z projektem przepisów będziesz mógł zawiesić spłatę rat na trzy miesiące. Nastąpi to automatycznie z chwilą doręczenia kredytodawcy stosownego wniosku. Sam decydujesz, czy zawiesisz spłatę na jeden, dwa czy trzy miesiące.
  • Jeśli już wcześniej skorzystałeś z oferty zawieszenia spłaty kredytu oferowanej przez banki i instytucje finansowe – nie straciłeś, gdyż z chwilą doręczenia kredytodawcy wniosku o zawieszenie wykonania umowy kredytowej na podstawie niniejszej ustawy tamte zawieszenie spłat ulegnie z mocy prawa skróceniu i rozpocznie się zawieszenie określone w niniejszej ustawie.