Budowla datowana na XVI stulecie, od wieków jest symbolem wiary, tradycji i przywiązania do ziemi. Kapliczka – według lokalnej legendy wzniesiona została z cegieł niesionych przez budowniczych łomżyńskiej katedry i kościoła w Szczepankowie. Teraz, rozpoczął się nowy etap jej funkcjonowania – ustawiona w widocznym miejscu, gruntownie odrestaurowana i poświęcona będzie znakiem tożsamości okolicznych mieszkańców. Samą kapliczkę konsekrował proboszcz parafii pw. Św. Biskupa i Męczennika w Szczepankowie, ks. Dariusz Wizner, powierzając opiece świętego Izydora mieszkańców, rolników i wszystkich, którzy będą zatrzymywać się przy tym miejscu modlitwy i zadumy.
M.in. o tej właśnie roli kapliczki w lokalnej świadomości mówił Starosta Łomżyński Lech Marek Szabłowski w swoim wystąpieniu:
„Jest drogowskazem: dla przejeżdżających – by zwolnili i pomyśleli przez chwilę o tym, co naprawdę ważne; dla nas – byśmy pamiętali, że jesteśmy niejako spadkobiercami jej pierwotnych budowniczych - że i my dokładamy swoje cegły: w pracy, w rodzinie, w parafii, w powiecie i w kraju.”
Przed uroczystością w Mikołajkach, w kościele parafialnym odprawiono Mszę Świętą w intencji rolników, a po Eucharystii uczniowie Szkoły Podstawowej im. Polskich Dzieci Sybiru w Szczepankowie zaprezentowali program artystyczny przybliżający postać św. Izydora Oracza, jego pokorę, pracowitość i duchowe znaczenie dla ludzi żyjących z roli.
Składamy serdeczne podziękowania wszystkim, którzy uczestniczyli w tym wyjątkowym wydarzeniu – mieszkańcom, rolnikom, przedstawicielom lokalnych instytucji, a także osobom zaangażowanym w przygotowanie uroczystości.
Kapliczka w Mikołajkach została odnowiona przez Powiat Łomżyński dzięki dofinansowaniu ze środków rządowego programu odbudowy zabytków Polski Ład wynoszącemu 98 000 zł; całkowita wartość inwestycji to 100 000 zł.
Poniżej zamieszczamy całość okolicznościowego przemówienia Starosty Łomżyńskiego.
Szanowni Państwo, Drodzy Mieszkańcy Ziemi Łomżyńskiej!
Spotykamy się dzisiaj w miejscu szczególnym; choć w sferze fizyczności zdawałoby się, że otaczające nas okoliczności nie są niczym więcej ponad sielski północno-mazowiecki pejzaż, tak na płaszczyźnie duchowej znajdujemy się
w samym centrum poruszającej, wielowiekowej opowieści.
Według lokalnej legendy, kapliczka, przy której się znajdujemy została wzniesiona wraz z dwiema monumentalnymi, niejako siostrzanymi konstrukcjami – kościołem w Szczepankowie i Łomżyńską Katedrą. Jak mówią ludowe podania, XVI-wieczni budowniczowie obydwu świątyń, transportując cyklicznie materiał między placami budowy, stawali na odpoczynek na wzgórku nieopodal Mikołajek. Tam, z pojedynczych czerwonych cegieł z czasem wzniesiono kapliczkę – drogowskaz – latarnię pośród pól.
To właśnie ta prostota uderza najbardziej. Żadnych rozkazów, żadnych architektów, żadnych fundatorów o wielkich nazwiskach. Byli zwykli ludzie –
być może zmęczeni, być może spieszący do domów – którzy jednak poczuli potrzebę, by zostawić po sobie coś więcej. Każdy z tych bezimiennych dołożył swoją fizyczną i metaforyczną cegiełkę do bożego planu, każdy dołożył swoją cząstkę serca. I z tych pojedynczych gestów, z tych indywidualnych decyzji, powstało dzieło, które przetrwało pokolenia. Bo ta kapliczka – choć nie dorównuje rozmiarem katedrze czy szczepankowskiej świątyni – jest im równa w wymiarze duchowym. Jest świadectwem, że wiara by być prawdziwą i wielką nie potrzebuje równie wielkiej i majestatycznej oprawy. Czasem wystarczy jedno niewielkie wzniesienie przy drodze.
To także opowieść o przywiązaniu do ziemi – tej dosłownej i tej w głębszym znaczeniu tego słowa. Ludzie, którzy wznieśli tę kapliczkę, budowali nie tylko
z cegły. Budowali z poczucia, że miejsce, w którym żyją, jest warte naznaczenia symbolem sacrum. Że ziemia, na której żyją i która ich żywi, zasługuje na to, by poświęcić jej część Bogu. To samo przywiązanie czujemy i my dzisiaj – patrząc na te pola, na tę wieś, na krajobraz, który od wieków pozostaje ten sam, a jednak wciąż wymaga od nas troski i wdzięczności.
Stąd rodzi się nasza łączność z patronem kapliczki – świętym Izydorem Oraczem; człowiekiem uświęconym, który nie był ani biskupem,
ani męczennikiem, ani uczonym Kościoła. Był rolnikiem; parobkiem, który niemal przed milenium własnymi rękami uprawiał cudzą ziemię, a mimo to wstąpił
w poczet chrześcijańskich świętych, a jego postać obrosła kultem. Dlaczego?
Bo wiedział, że każda bruzda wyorana w pocie czoła ma sens, że każdy kłos zżęty uczciwie jest modlitwą, a każdy dzień pracy przybliża do Boga. Legenda
i ikonografia przekazują, że gdy Izydor klękał na modlitwę, anioł zstępował z nieba na ziemię i orał pole pługiem świętego. Takie przedstawienie nie dowodzi,
że pobożnością można wybłagać odsunięcie od siebie trudu i znoju – wręcz przeciwnie, to piękny obraz – nie zastępstwa, ale potwierdzenia, że żaden wysiłek nie umyka Bożej Opatrzności, że Pan Bóg staje ramię w ramię z tym, który pracuje w zgodzie z ziemią, z sumieniem i z wiarą.
Szanowni Państwo,
Dzisiaj, ta kapliczka – przez wieki przebudowywana, modyfikowana,
a finalnie odrestaurowana i poświęcona – wraca do swojej misji.
Jest drogowskazem: dla przejeżdżających – by zwolnili i pomyśleli przez chwilę o tym, co naprawdę ważne; dla nas – byśmy pamiętali, że jesteśmy niejako spadkobiercami jej pierwotnych budowniczych - że i my dokładamy swoje cegły: w pracy, w rodzinie, w parafii, w powiecie i w kraju.
Niech święty Izydor wyprasza Wam, drodzy Rolnicy, sprawiedliwy plon
za Wasz codzienny trud. Niech ta kapliczka przypomina, że wielkie katedry i małe kapliczki powstają z tego samego materiału – z ludzkiej determinacji i Bożej łaski.
Dziękuję!
MK

